Jakub Wygnański: Zegar tyka. Czy państwo wreszcie usłyszy głos organizacji społecznych? [wywiad]
Nie stać nas na egoizm i rywalizację, gdy stawką jest bezpieczeństwo nas wszystkich. Przed „Naradą o odporności społecznej" Jakub Wygnański wyjaśnia, dlaczego 10 miliardów złotych na obronę cywilną nie może zostać wydane wyłącznie na „duże koparki”. Czy administracja publiczna jest gotowa na realny sztab przed-kryzysowy z udziałem organizacji społecznych?
Magda Dobranowska-Wittels, ngo.pl: – 10 i 11 lutego 2026 r. w Warszawie organizowana jest „Narada o odporności społecznej. Działanie - informacja – kooperacja”. Jest to wydarzenie poświęcone rozmowom na temat możliwych rozwiązań usprawniających system zarządzania kryzysowego w Polsce. Skąd ta inicjatywa?
Jakub Wygnański, Fundacja Stocznia: – Ta konferencja jest wynikiem wspólnego namysłu kilku organizacji społecznych, starających się zebrać doświadczenia, których doświadczyliśmy w ostatnich latach w momentach poważnych kryzysów. Na ich podstawie tych lekcji staraliśmy się sformułować rekomendacje, które mogłyby usprawnić działania organizacji w przyszłości.
Lekcje wyciągnięte z kryzysów
Sieć Mapuj Pomoc jest głównym organizatorem tego wydarzenia. Oni pracowali z grupą około 60 organizacji, żeby poprzerabiać te doświadczenia na konkretne rekomendacje i zebrali je w publikacji pt. „Lekcje z kryzysu. Rekomendacje systemowe”
Drugą instytucją jest Fundacja Batorego, która przygotowała książkę pt.„Kiedy pękają tamy. O państwie, wspólnocie i zarządzaniu kryzysem”. Jest to m.in. analiza zachowań samorządów.
Jest też trzeci dokument, który jest wynikiem mojej pracy po powodzi na Dolnym Śląsku, na rzecz Fundacji PKO BP. Powstał z tego raport pt. „Mądrość po szkodzie. Wnioski z powodzi 2024 r.”
Na podstawie tych trzech publikacji widać, jak często ich autorzy dochodzą do podobnych wniosków i wspólnie zabiegają o to, aby zostały one usłyszane.
Do grona organizatorów dołączyła też Ashoka i Fundacja Stocznia, które w tej (jak w wielu innych) sytuacjach występują jako katalizator wydarzeń.
Jak widać organizatorami nie są instytucje stricte pomocowe, ratownicze czy proobronne, ale raczej takie, które starają się patrzeć na całą rzecz z szerszej perspektywy i tworzyć możliwe najlepsze warunki do bezpośrednich działań w obszarze pomocy i odporności.
Działamy wspólnie, bo w obecnej sytuacji, w której wyraźnie słychać „cykanie zegara”, trzeba działać razem i możliwie najszybciej. Nikt nie jest w stanie sprostać tym zadaniom solo. Egoizm, niezdrowa rywalizacja, brak kooperacji w tych warunkach są zgubne, nieodpowiedzialne, wręcz groźne.
Tak konferencja jest przykładem współdziałania nie tylko grona organizatorów, ale znacznie szerszej grupy organizacji, które starać się będę dopracować rekomendacje i zaprezentować je drugiego dnia w Senacie.
Senat jako przestrzeń dialogu
Dlaczego w Senacie?
– Zakładamy, że to właściwie miejsce dla uruchomienia i prowadzenia – niejako w roli mediatora – dialogu pomiędzy organizacjami społecznymi a administracją publiczną. Liczymy, że na zaproszenie Senatu, a ściślej Parlamentarnego Zespołu ds. Organizacji Pozarządowych i Społeczeństwa Obywatelskiego, pojawi się poważna reprezentacja kluczowych dla spraw odporności resortów.
Doszliśmy to wniosku, że trzeba te rekomendacje komuś przedstawić. Ale po stronie rządowej nie ma jeszcze żadnej platformy, na której można by to zrobić. Natomiast Senat był skłonny do tego, aby – ze względu na swój autorytet – stać się miejscem, w którym to wybrzmi.
Innymi słowy:
mamy nadzieję, że na poważny wysiłek współdziałania i synchronizacji po stronie organizacji społecznych odpowiedzią będzie skoordynowana i poważna odpowiedź po stronie administracji.
Być może nie uzyskamy pełnych odpowiedzi i propozycji ze strony administracji w czasie krótkiego spotkania w Senacie, ale wierzymy, że niebawem taka odpowiedź się pojawi. Środowisko organizacji jest gotowe pracować od zaraz nad koniecznymi szczegółami. Rekomendacje, które zostaną zaprezentowane są bardzo istotne dla skutecznych działań w obszarze odporności i zasługują na poważne potraktowanie.
Widać z jaką determinacją rząd pracował w ostatnich miesiącach nad pakietem deregulacji w ramach akcji Sprawdzamy. Rozpatrzono tam około 300 propozycji, a więcej niż jedna trzecia jest już wdrożona. Takie działania wymagało silnego przywództwa, szczególnie po stronie KPRM. Sprawy, z którymi przychodzimy nie są mniej ważne. To kwestia politycznej woli i sprawczości. Nam nie są potrzebne konferencje, one nie wystarczą. Jest nam potrzebna poważna i systematyczna – wspólna z rządem – praca nad rozwiązaniami. Tu potrzeba czegoś w rodzaju sztabu, nazwijmy go – przed-kryzysowym.
Odporność to nie tylko mundury
Mówisz o szerokim gronie organizacji, które mają dopracować rekomendacje. Jakie to organizacje?
– Bardzo ważne jest to, że na tym spotkaniu pojawią się organizacje spoza „tradycyjnego” grona organizacji proobronnych i ratowniczych. Te ostatnie w większości zostały wpisane do ustawy o obronności i nie muszą zabiegać o włączenie do systemu.
Rzecz w tym, że ilość zagrożeń, z którymi będziemy się mierzyć ma całkiem inny charakter.
Nie miejmy złudzeń. Być może armia, na którą wydajemy 5% PKB rocznie ochroni nas przed wojną kinetyczną, ale nie ma wątpliwości, że przygotowania do niej nasi wrogowie prowadzą od lat. Częścią tych przygotowań jest wojna kognitywna – to taka, która toczy się w naszych głowach. I tę przegrywamy od lat. Przed nią nie ochronią nas mundury. Tu ważne są działania organizacji walczących z dezinformacją. Podobnie, jak ważne są te, które walczą z radykalizacją, prowadzą edukację obywatelską, organizują samopomoc.
Państwo musi je „zobaczyć”, docenić i pomóc radykalnie poszerzyć skalą działania.
10 miliardów na bezpieczeństwo – wyzwanie dla systemu
Tym razem nie brakuje pieniędzy. Co roku na obronę cywilną i ochroną ludności mamy wydawać 0,3% PKB. To kwota zbliżona do 10 mld. Tak, co roku. Póki co administracja kupuje za to głównie sprzęt, bardzo popularne są duże koparki. Jest wręcz kłopot z wydaniem takiej „masy” pieniędzy. Trzeba stworzyć mechanizm dostępu do nich dla organizacji społecznych, np. poprzez NIW.
Warsztaty i „odwrócone wysłuchanie”
Konferencja ma trwać dwa dni. Co się tam wydarzy?
– Pierwszego dnia na pewno będzie tłok. Tak długo nie rozmawialiśmy na te tematy, więc teraz, gdy ktoś podniósł taki pomysł, jest wielu chętnych. Ten pierwszy dzień będzie poświęcony pracy warsztatowej, przy stolikach, nad rekomendacjami, które wyłoniły się z trzech raportów wymienionych wyżej.
Drugiego dnia spotkamy się w Senacie. Patronką tego wydarzenia jest wicemarszałkini Magda Biejat ale współprowadzącym jest też wicemarszałek Maciej Żywno. Warto przypomnieć, że obydwoje wywodzą się ze środowiska organizacji społecznych. To pozwala mieć nadzieję, że zechcą się zaangażować nie tylko w to spotkanie, ale także w to, co nastąpi później, bo mamy nadzieję, ale to jeszcze nie jest żadna umowa, że mniej więcej po miesiącu odbędzie się coś, co już jest znane organizacjom społecznym w Polsce, czyli wysłuchanie odwrócone. W 2021 roku cykl takich wydarzeń organizowało Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej i dotyczyły one funduszy unijnych.
W czasie naszego spotkania będzie na pewno bardzo dużo bardzo konkretnych rzeczy, do których osoby z ministerstw pewnie nie będą w stanie się na bieżąco odnieść, ale jednak liczmy na jakąś odpowiedź, a bardziej jeszcze na propozycję procesu (nie chodzi o żadne kolejne ciało), w ramach którego wypracowywane byłyby i niezwłocznie wdrażane potrzebne rozwiązania.
Źródło: inf. własna ngo.pl
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.