Od gestu do systemu. Jak lokalne ekosystemy filantropii i wolontariatu budują odporność społeczną [wywiad]
Gdy woda wdzierała się do domów jesienią 2023 roku telefony lokalnych organizacji społecznych nie milkły. Liderzy organizacji wspierali, koordynowali, pomagali. Powódź udowodniła, że skuteczna pomoc nie rodzi się z przypadku. Jest tam, gdzie wcześniej zbudowano zaufanie i relacje. Bo odporność społeczna zaczyna się długo przed kryzysem.
Magda Kocaj: – Dlaczego w jednych miejscach kryzys uruchamia solidarność, a w innych paraliż?
Paweł Łukasiak, prezes Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce: – Różnica rzadko leży w pieniądzach czy procedurach. Zwykle decyduje o niej to, czy istnieje lokalny ekosystem filantropii i wolontariatu - zaufanie, relacje i gotowość do działania zbudowane na długo przed kryzysem.
W kontekście budowy odporności społecznej często odwołujesz się do ekosystemu wsparcia dla filantropii wolontariatu. Dlaczego?
– Terminu „budowa odporności społecznej” nie da się właściwie zrozumieć bez perspektywy całego lokalnego ekosystemu wsparcia dla wolontariatu i filantropii, ponieważ odporność nie powstaje z pojedynczych działań, lecz z relacji, ciągłości i współdziałania wielu aktorów. W tym kontekście lokalny ekosystem społeczny można rozumieć jako mechanizm, który zamienia indywidualne gesty pomocy w trwałą zdolność wspólnoty do reagowania na kryzysy i zmiany. To w zasadzie może być także jedną z definicji odporności społecznej. Filantropia dostarcza zasobów – finansowych, rzeczowych i kompetencyjnych – które zasilają lokalne działania, natomiast wolontariat wnosi czas, relacje i bezpośrednie zaangażowanie mieszkańców. Dlatego też organizacje łączące lokalnych aktorów i nieustannie poszukujące różnych zasobów są kluczowe dla budowy lokalnych ekosystemów.
Czy możesz podać przykład takich organizacji?
– To Fundusze Lokalne i Ośrodki Działaj Lokalnie. Ich niezwykłą skuteczność pokazał Fundusz Lokalny Masywu Śnieżnika, będący jednocześnie Ośrodkiem Działaj Lokalnie, z jego liderkami Dorotą i Zuzanną Komornickimi, z którymi jako ARFP współpracujemy już od wielu lat. Ich aktywność i efektywność w niesieniu pomocy powodzianom podziwiała cała Polska. Dość powiedzieć, że dotarli do tysięcy powodzian, wyposażali mieszkania i domy, zapewniali żywność i ubrania. Przyznali 327 stypendiów dla uczniów. Organizowali wsparcie psychologiczne. Zadziałał budowany przez lata kapitał społeczny z szerokim gronem firm, darczyńców, wolontariuszy i współpracujących z nimi samorządów oraz innych organizacji. Jego budowa zajęła wiele lat i była wynikiem setek wspartych projektów społecznych, stypendiów, szkoleń i kampanii społecznych.
Wdrażane przez lata skuteczne strategie fundraisingowe oparte na lokalnych rytuałach pobudzały filantropię, dawały przestrzeń dla wolontariatu i w konsekwencji budowały odporność społeczną. Jednak dopiero osadzenie tych form pomocy w lokalnym ekosystemie społecznym sprawiło, że nie pozostały one jednorazowymi reakcjami, lecz elementem długofalowego budowania odporności społecznej. I tylko wtedy, na co w raporcie na temat generowania energii społecznej zwraca uwagę profesor Jerzy Hausner, cały ekosystem ma charakter regeneratywny.
Jaka jest rola takiego lokalnego ekosystemu?
– Silny lokalny ekosystem społeczny umożliwia szybkie uruchamianie wsparcia w sytuacjach kryzysowych, bo opiera się na zaufaniu, znajomości lokalnych potrzeb i sieciach współpracy między samorządem, organizacjami pozarządowymi, wolontariuszami i biznesem. Dzięki temu filantropia i wolontariat pełnią funkcję „bufora” – amortyzują skutki kryzysów. Jednocześnie regularne angażowanie mieszkańców w działania filantropijne i wolontariackie wzmacnia więzi społeczne, poczucie sprawczości i odpowiedzialności za wspólnotę. To właśnie te elementy decydują o odporności społecznej: zdolności lokalnych wspólnot nie tylko do przetrwania trudnych momentów, lecz także do uczenia się, adaptacji i wychodzenia z kryzysów. Wolontariat i filantropia działające w izolacji na rzecz pojedynczych organizacji czy projektów mają charakter reaktywny i krótkotrwały. Dopiero gdy są osadzone w lokalnym ekosystemie – obejmującym samorząd, organizacje społeczne, instytucje publiczne, biznes i mieszkańców – mogą być uruchamiane szybko, skalowane i kierowane tam, gdzie potrzeby są największe.
Odporność społeczna oznacza bowiem gotowość do działania zanim kryzys eskaluje, a to wymaga istniejących wcześniej organizacji, doświadczenia i zaufania. Lokalny ekosystem zapewnia przepływ informacji i zasobów.
Organizacje pozarządowe znają potrzeby, wolontariusze zapewniają bezpośrednie wsparcie, filantropia dostarcza środków, a instytucje publiczne koordynują działania. Bez tej współzależności pomoc pozostaje fragmentaryczna, a odporność – pozorna. Odporność społeczna nie polega wyłącznie na reagowaniu na kryzysy, lecz na długofalowym wzmacnianiu więzi społecznych i poczucia sprawczości. To właśnie lokalny ekosystem wsparcia sprawia, że wolontariat i filantropia stają się częścią codziennego funkcjonowania wspólnoty, a nie jednorazowym zrywem.
Patrzenie ekosystemowe pozwala dostrzec, że odporność społeczna nie jest cechą jednostek, lecz właściwością wspólnoty jako całości. Bez uwzględnienia wszystkich elementów lokalnego ekosystemu – od liderów społecznych po instytucje i nieformalne sieci pomocy – pojęcie „budowy odporności społecznej” traci sens operacyjny i pozostaje jedynie, często niezrozumiałym hasłem, a nie realną strategią działania.
Jakie warunki są niezbędne dla budowy takiego ekosystemu?
– Budowa ekosystemu wsparcia dla filantropii i wolontariatu, którego celem jest podniesienie odporności społecznej, nie może być jednorazowym przedsięwzięciem, ponieważ odporność nie powstaje w wyniku jednej decyzji czy inwestycji, lecz wyrasta z codziennych praktyk, relacji i zaufania, które kształtują się stopniowo. Ekosystem społeczny składa się z wielu różnorodnych aktorów, z których każdy działa w innym tempie, według innych logik i z różnym poziomem gotowości. Trwała zmiana wymaga synchronizacji tych elementów, a to jest możliwe jedynie poprzez serię mniejszych korekt: w sposobach współpracy, finansowania, komunikacji i podejmowania decyzji.
Filantropia i wolontariat opierają się na motywacji i zaufaniu, których nie da się zadekretować ani „wdrożyć” odgórnie.
Budowanie kultury zaangażowania wymaga wielu wcześniejszych doświadczeń: dobrze zaprojektowanych programów wolontariackich, przejrzystych mechanizmów darowizn, lokalnych sukcesów i poczucia, że wysiłek ma sens.
To właśnie te wcześniejsze projekty społeczne i doświadczenia, tworzą warunki do długofalowej odporności. Lokalne potrzeby i zasoby są zmienne. Ekosystem wsparcia musi się uczyć, adaptować i korygować. Odporność społeczna jest efektem kumulacji – inwestycji w relacje, kompetencje, infrastrukturę społeczną i współpracę międzysektorową. Jedna duża reforma może zmienić ramy, ale to właśnie sekwencja mniejszych zmian sprawia, że zdolność do dzielenia się zasobami i wolontariat stają się trwałym elementem lokalnego życia, a wspólnota zyskuje realną zdolność do przetrwania i rozwoju w obliczu kolejnych wyzwań.
Jest wiele różnych rodzajów filantropii i wolontariatu, a potrzeby lokalnych społeczności także się różnią, więc ekosystemy także nie będą wyglądać tak samo. Jednak Ośrodki Działaj Lokalnie, Centra Wolontariatu, czy inne ważne przedsięwzięcia – lokalne konkursy nagradzające darczyńców, wolontariuszy czy liderów, odgrywają w każdym modelu istotną rolę. Z perspektywy budowania odporności społecznej, byłoby wskazane, żeby stanowiły stały element lokalnej infrastruktury, taki jak np. biblioteki czy domy kultury.
Odporność społeczna nie rodzi się w chwili kryzysu. Rodzi się w codziennych decyzjach: czy współpracujemy, czy budujemy zaufanie, czy uczymy się działać razem. Dla organizacji oznacza to inwestowanie w relacje, kompetencje i lokalne partnerstwa, zanim pojawi się potrzeba ich użycia. Dla samorządów – traktowanie filantropii i wolontariatu jak części infrastruktury społecznej, a nie dodatku do polityk publicznych. Dla mieszkańców natomiast świadomość, że nawet najmniejszy gest ma największy sens, jeśli jest częścią wspólnego systemu.
Bo wspólnota, która ćwiczy solidarność na co dzień, potrafi uruchomić ją wtedy, gdy naprawdę jest potrzebna.
Źródło: Akademia Rozwoju Filantropii w Polsce