Arkadiusz Tomasiak: Deinstytucjonalizacja. O zmianach trzeba rozmawiać, ale nie wolno udawać, że nie ma ryzyka [debata]
„Marginalizując DPS, pozbawimy tysiące osób bezpiecznej i właściwej do potrzeb opieki”, przestrzega Arkadiusz Tomasiak, członek Zespołu ds. nowelizacji ustawy o pomocy społecznej.
Stoimy u progu jednej z najważniejszych reform sektora publicznego ostatnich lat, która ma ambicję przedefiniować sposób, w jaki państwo opiekuje się swoimi obywatelami. Jakiej pomocy społecznej potrzebujemy w Polsce XXI wieku? Zapraszamy do debaty o nowelizacji ustawy o pomocy społecznej.
Od kilku miesięcy trwa batalia o to, kto bardziej rozumie osoby potrzebujące. Osoby, o których mówi ustawa o pomocy społecznej. Mam wrażenie, że każdy uważa, że wie najlepiej. To jedna strona medalu i w jakiś sposób można to jeszcze wytłumaczyć.
Jednak to, z czym nie mogę się pogodzić, to sytuacja, w której jedna z tych stron uważa, że nie tylko wie lepiej, ale też że ta druga nigdy tych osób nie zrozumie. Że zależy jej na wszystkim, tylko nie na osobach potrzebujących. Że ta wiedza nas przerasta, bo nie jesteśmy postępowi, bo nie idziemy z duchem nowoczesnych metod. Dotyczy to również rodziców, rodzin czy opiekunów prawnych. I na to nie ma mojej zgody.
Pułapka czarno-białej narracji
Koncepcja deinstytucjonalizacji (DI) jest nam często przedstawiana zero-jedynkowo. Sama DI pokazywana jest jako pomysł pozbawiony wad, jako panaceum na wszystkie problemy pomocy społecznej, rozwiązanie niemające słabych punktów.
Narracja bywa prosta: jeśli nie jesteś za, jeśli nie widzisz, jakie to dobre, to znaczy, że jesteś niekompetentny. Przynajmniej ja tak się czasem czuję.
Z drugiej strony wszystko, co związane z instytucją, przedstawiane jest jako rozwiązanie z samymi wadami, niemające szans na stworzenie relacji, emocji, uczuć, a do tego całkowicie godzące w godność osoby potrzebującej. Często, żeby mocniej pokazać pogardę dla tej formy pomocy, mówi się o niej jako o instytucji totalnej, obozie czy betonie. W ostatnim czasie widzę pewne „światełko” w postaci rozłożenia opinii o błędach także na samorządy, które również, jak słychać, nie mają się jak bronić. I żeby było jasne: nie mam zamiaru bawić się w bronienie kogokolwiek. Myślę po prostu, że trzeba wysłuchać powiatów i ich argumentów.
Każde działanie informacyjne podejmowane przez naszą stronę doprowadza część osób do białej gorączki. Czy osoba, która trafia do DPS-u, powinna mieć szansę na wsparcie środowiskowe? Na pewno.
DPS powinien być na samym końcu, wtedy gdy inne drogi są wyczerpane. My to wiemy. Nie trzeba nam tego powtarzać za każdym razem, gdy otwieramy dyskusję.
Kto obroni Domy Pomocy Społecznej?
Cały czas słyszymy, że nikt nie będzie likwidował DPS-ów. Ciągle słyszymy, że nikt nie chce zrobić im krzywdy. Ciekawie to brzmi w zestawieniu z ostatnimi latami, kiedy finansowanie utrzymania i standaryzacji było całkowicie zatrzymane. To mało powiedziane: w praktyce było zablokowane.
Potrzebujemy mądrej i długofalowo polityki, aby podnosić standard opieki i życia naszym mieszkańcom oraz zapewnić pracownikom ergonomiczne stanowiska pracy, dopasowane do zmieniające się profilu mieszkańca, którym coraz częściej jest osoba wymagająca zróżnicowanego wsparcia. Często słyszymy informację, że DPS-y nie są odpowiednio przygotowane – jeśli nawet przyjąć taką generalizację, to dzieje się tak również dlatego, że sami jako państwo na to pracowaliśmy. Każdy chyba chciałby, aby miejsce, do którego trafia najbliższa osoba, było nowoczesne, dobrze wyposażone i przyjazne dla tych, którzy tam mieszkają. Tymczasem dla wielu ośrodków to codzienna, ciężka walka o to, żeby w ogóle utrzymać standard i być konkurencyjnym miejscem pracy.
„Zastępowanie” zamiast uzupełniania
Wróćmy do argumentu , że DPS-y nie będą zamykane. Zobaczmy więc definicję DI, tę „najlżejszą”, z której podobno powinniśmy się cieszyć. Definicja zawiera zdanie o zastępowaniu pomocy instytucjonalnej pomocą środowiskową. Nie o „uzupełnianiu”, jak proponuje większa część naszego środowiska. Tam jest słowo „zastępowanie”. I choć literalnie nie napisano: „będziemy zamykać DPS-y”, to sama definicja, a także warunki stawiane osobie, która miałaby zostać mieszkańcem, budzą ogromny niepokój. Wygląda to tak, jakby trzeba było przebrnąć przez trzy poziomy wtajemniczenia i osiągnąć stan zagrożenia życia, żeby w końcu pojawiła się szansa na miejsce w instytucji.
Argument demografii oraz argument kadry, która patrzy na przyszłość z coraz większą niepewnością, pokazują, że słowa entuzjastów zmian nie są dla naszego środowiska wystarczająco przekonujące. Co do samej demografii, będzie dynamicznie rosło zapotrzebowanie na opiekę i to we wszystkich formach. Nie będziemy w stanie zabezpieczyć wszystkim potrzebującym opieki w środowisku.
Marginalizując DPS, pozbawimy tysiące osób bezpiecznej i właściwej do potrzeb opieki. Uważajmy, gdy mówimy o DPS-ach, przedstawiając je jako miejsca niepotrzebne i z gruntu złe. Doceniajmy pracę ponad 50 tys. osób które każdego dnia z poświęceniem pracują, aby mieszkańcy DPS mogli żyć godnie, bezpiecznie i byli zaopiekowani. Doceńmy ich pracę.
Pragmatyzm kontra eksperymenty
Dlaczego jest tak źle? Ponieważ praktyka bardzo często radykalnie różni się od teorii. Ponieważ ludzkie cierpienie, które widzimy na żywo, różni się od tego, o którym ktoś tylko opowiada. Staramy patrzeć na wszystko podobnie jak grupa „postępowa”.
Chcemy zmian. Ale nie chcemy zmian prowadzonych metodą prób i błędów. Nie chcemy eksperymentu na żywym organizmie.
Dlaczego nie mamy tyle wiary i entuzjazmu wobec proponowanych rozwiązań? Może dlatego, że mamy w sobie pragmatyzm. Może dlatego, że doświadczenie wielu lat pokazało nam, że droga przedstawiana jako prosta i bezproblemowa może zniszczyć coś, na co nasze środowisko pracowało latami.
Zmiany są konieczne. Ale warto wprowadzać je na zasadzie kompromisu. Kompromis nigdy nie jest rozwiązaniem idealnym, bo zawsze oznacza, że ktoś musi ustąpić. Ale właśnie dlatego może być uczciwszy niż narracja, w której jedna strona ma rację, a druga ma tylko milczeć i przyjąć gotowe rozwiązania.
Arkadiusz Tomasiak: członek Zespołu ds. nowelizacji ustawy o pomocy społecznej, członek Zarządu Krajowego Fundacji im. Brata Alberta, prezes Spółdzielni Socjalnej „Albert”, dyrektor Schroniska dla Niepełnosprawnych.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.