Urzędnicy przekonywali, że w nazwie fundacji „Chórtownia” jest błąd. Ale… wcale go tam nie ma
Z zawodu jest informatyczką i od ponad trzydziestu lat projektuje strony WWW. Z potrzeby serca – śpiewa w chórze. Dla Justyny Dziumy to sposób na stres i dbanie o dobrostan. – W trakcie prób można zapomnieć o codziennych problemach, ale przede wszystkim – w chórze poznałam wielu przyjaciół – mówi. To z tej pasji i zawodowych kompetencji zrodziła się Chórtownia.
Przygoda Justyny Dziumy ze śpiewem rozpoczęła się w 1991 roku w Akademickim Chórze Politechniki Śląskiej. Najpierw występowała w nim jako studentka, a później – już jako pracownica uczelni odpowiedzialna za stronę internetową. Cztery lata później odeszła z zespołu, by przy udziale ówczesnego rektora powołać do życia Akademicki Zespół Muzyczny Politechniki Śląskiej.
– Od tamtej pory są dwa chóry na politechnice. Dziś mogę powiedzieć, że Akademicki Zespół Muzyczny jest moim najstarszym dzieckiem – opowiada. Jak dodaje, nigdy nie żałowała tej drogi: – To jest dla mnie odskocznia, ale też nauka i mnóstwo doświadczenia. Tym bardziej że założyłam też fundację.
Zanim jednak do tego doszło, jeszcze przed 2000 rokiem – podczas nocnego spaceru z przyjacielem po Poznaniu – wymyśliła nazwę „Chórtownia”.
– Na początku nie do końca wiedziałam, co z tego wyjdzie, ale po głowie chodził mi pomysł stworzenia katalogu chórów w Polsce. Wykupiłam domenę i zaczęłam działać – wspomina. Tak powstała strona chortownia. org, a potem – w 2014 roku – gliwicka Fundacja Chórtownia, której celem jest promowanie chóralistyki i budowanie społeczności osób śpiewających.
Samo słowo budziło jednak spory opór urzędników.
– Gdy rejestrowałam fundację, miałam kilka rozmów o tym, że popełniłam błąd ortograficzny w nazwie. Bo przecież piszemy „hurtownia”, a nie „chórtownia”. Musiałam tłumaczyć, że chodzi o hurtownię chórów, czyli właśnie „chórtownię”
– śmieje się pani Justyna.
Główną motywacją było zjednoczenie polskich chórów amatorskich, które choć stanowiły ogromną siłę, nie miały własnego miejsca w sieci. Chodziło o stworzenie przestrzeni do wymiany doświadczeń oraz informowania o koncertach czy warsztatach.
– To był czas, gdy nie było jeszcze mediów społecznościowych. A jako chórzystka i prezeska widziałam, że jest bardzo dużo koncertów, festiwali, wydarzeń, a pies z kulawą nogą o tym nie wiedział. Wszystkie informacje były rozsiane po kątach, a chórów absolutnie wtedy nie było w mainstreamie, w żaden sposób. I postanowiłam to zmienić – tłumaczy.
Ważnym krokiem na tej drodze okazał się rok 2008. Jako informatyczka otrzymała wtedy zlecenie od Fundacji Edukacja dla Demokracji na stworzenie portalu współpracy międzynarodowej (civicportal. org).
– Chodziło o ułatwienie wymiany doświadczeń różnym organizacjom społecznym, by nie opierało się to już dłużej na zeszyciku pani Zosi czy zapiskach w kalendarzu u pana Henia, tylko aby wszystkie informacje były w sieci. Powstał portal, dzięki któremu można było ogłaszać, co się robi, szukać partnerów międzynarodowych i pokazywać swoje doświadczenie – taki punkt do wymiany najróżniejszej wiedzy. Powstała ogromna baza w kilku językach – duża rzecz jak na tamte czasy, bo to była informatycznie epoka kamienia łupanego. Portal zresztą działa do dziś – dodaje.
To właśnie to doświadczenie podsunęło jej pomysł na przeniesienie podobnego rozwiązania do świata muzyki.
– Któregoś dnia myłam naczynia i wymyśliłam stronę Chórtowni w takim kształcie, w jakim to działa do dziś. Chodziło o to, by chóry mogły się wymieniać informacjami, w tym np. o festiwalach czy konkursach.
I to okazało się strzałem w dziesiątkę – dziś wszyscy organizatorzy festiwali tu się ogłaszają, szefowie chórów to czytają i przepływ informacji jest ogromny. Na portalu mamy ponad tysiąc chórów i jednocześnie sześć tysięcy użytkowników – opowiada.
Tak krok po kroku – najpierw poprzez stronę chortownia.org, a od 2014 roku w ramach gliwickiej Fundacji Chórtownia – zaczął się proces konsolidacji i promocji środowiska chóralnego w Polsce.
Zaczęło się od portalu dla chórów – dziś jest to cała społeczność
– Na pewnym etapie naszej działalności okazało się, że sama strona do wymieniania się informacjami to za mało, bo ludzie ewidentnie chcieli czegoś więcej. Skoro powstała tak duża społeczność osób, które śpiewają i sprawia im to radość – zarówno z Polski, jak i z zagranicy – pojawił się pomysł utworzenia chórów warsztatowych – opowiada nasza rozmówczyni.
Na czym to polega? Pasjonaci, którzy chcą pośpiewać konkretny repertuar, łączą siły na jedno wybrane wydarzenie.
– Może to być np. Completorium Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego albo Symfonia tysiąca Gustawa Mahlera – gigantyczne dzieło symfoniczne, po części będące też operą, kantatą i oratorium. Znajduje się grupa, która bardzo chce to wspólnie zaśpiewać, więc wyznaczamy termin spotkania, przygotowujemy materiał i gramy koncert. A potem ten chór w tym konkretnym składzie już się więcej nie spotyka – tłumaczy twórczyni inicjatywy.
Pierwszy chór warsztatowy zorganizowano w 2023 roku. Przyjechało 25 osób – oprócz Polaków także Niemcy i jeden Tajwańczyko-Australijczyk.
– W zeszłym roku dyrektor Filharmonii Śląskiej, gdy nas usłyszał, powiedział, że ten nasz chór to prawdziwy ogień. Gdy więc Filharmonia obchodziła 80-lecie, zaprosiła nas do współwykonania Symfonii tysiąca Mahlera. Dzieło to przed laty wykonywano w obsadzie ponad tysiąca muzyków na jednej scenie. Filharmonia chciała powtórzyć ten pomysł z podobnym rozmachem, a my – jako warsztatowy chór Chórtowni – do nich dołączyliśmy. Nie było łatwo, ale zebraliśmy 50 osób, wyćwiczyliśmy materiał i wystąpiliśmy razem z innymi zespołami w katowickim Spodku. Wyszło przepięknie! Potem zorganizowaliśmy jeszcze warsztaty w Ostrawie, a w planach mamy już kolejne – dodaje z entuzjazmem Justyna Dziuma.
Dziś gliwicka fundacja odgrywa kluczową rolę w promowaniu amatorskiego ruchu chóralnego. Jak można przeczytać na stronie chortownia.org, jej misją jest edukacja muzyczna, integracja społeczna oraz współpraca międzynarodowa. Z portalu i wsparcia organizacji korzystają obecnie nie tylko zespoły z Polski, ale również z Albanii, Turcji, Argentyny, Armenii, Bułgarii, Hiszpanii czy Mołdawii. W serwisie tętni życie: pojawiają się tam ogłoszenia o pracy dla dyrygentów, naborach do chóru w Osace, poszukiwaniach tenorów i basów czy możliwości dołączenia do Akademii Chóru Polskiego Radia.
Praca w fundacji idzie pełną parą. – Obecnie prowadzimy zapisy na warsztaty z muzyki gruzińskiej. Przyjeżdża do nas, do Gliwic, fantastyczny chór męski z Tbilisi i planujemy wykonać z nimi ich tradycyjne utwory. To będzie duże wyzwanie. A nasz kolejny plan to zamówienie dedykowanych kompozycji na chór, lirę korbową i fale Martenota – zapowiada pani Justyna.
Warto dodać, że fale Martenota to jeden z najwcześniejszych instrumentów elektronicznych, skonstruowany w 1928 roku przez Maurice’a Martenota, który zyskał sporą popularność w orkiestrach symfonicznych i doczekał się około 1500 napisanych nań kompozycji.
Oprócz ambitnych planów na przyszłość, Fundacja Chórtownia ma już na koncie spore osiągnięcia w integrowaniu środowiska w trudnych momentach – czego dowodem był okres pandemii COVID-19.
– Jestem niezwykle dumna z tego, że gdy siedzieliśmy zamknięci w domach, wydaliśmy dwie płyty z repertuarem międzynarodowym w wykonaniu chórów z całego świata: Sound of Europe oraz Treasures of Music Armenia.
Te krążki powstały po to, by ludzie, którzy niekoniecznie śpiewają w chórze, mogli usłyszeć coś nowego. Z jednej strony miały działanie edukacyjne, a z drugiej – czysto integracyjne – podsumowuje Justyna Dziuma.
Muzyka – wsparcie osób w depresji
Fundacja Chórtownia działa również na rzecz wsparcia osób w kryzysach psychicznych, w tym zmagających się z depresją.
– Kilka lat temu, gdy problem zaczął się nasilać, zaprosiliśmy chóry do akcji, w której postanowiliśmy głośno mówić o tym, że depresja jest chorobą wymagającą leczenia. Nasze przesłanie dotyczyło też tego, że śpiewanie w grupie może być jednym ze sposobów na wyjście z kryzysu czy profilaktykę. Śpiew to bardzo dobry wyzwalacz emocji – opowiada pani Justyna.
Dziś te działania wpisują się w międzynarodową akcję pod hasłem „Muzyka – wsparcie osób w depresji”. Okres jej trwania nie jest przypadkowy – 10 października przypada Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego.
– Z tej okazji w dniach od 3 do 11 października będziemy promować śpiew chóralny jako narzędzie wspierające dobrostan psychiczny oraz formę pomocy w procesie zdrowienia – słyszymy od społeczniczki z Gliwic.
Wpływ tych działań potwierdzają dane zebrane przez fundację w raporcie za lata 2022–2025. Kampania opiera się na koncepcji „śpiewu bez oceny”, łącząc krótką psychoedukację z otwartym, wspólnym śpiewem. Zbiorowy śpiew wywołuje konkretne reakcje fizjologiczne: reguluje oddech i rytm serca, zmniejsza poziom stresu, a poprzez uwalnianie oksytocyny i endorfin podnosi nastrój oraz więź społeczną. Co ważne, formuła „otwartych drzwi” pozwala przełamać stygmatyzację i barierę wejścia. Wydarzenia prowadzą doświadczeni liderzy muzyczni, a zgłoszenia i materiały (lista otwarta, scenariusze, grafiki) są bezpłatne
O tym, jak ważna jest to inicjatywa, świadczy historia przytoczona przez Justynę Dziumę o znajomej chórzystce, która dzięki akcji uświadomiła sobie własny stan.
– Powiedziała mi wprost: „Dziuma, dobrze, że zrobiłaś ten projekt, bo dziś wiem, że mam depresję kliniczną i jestem pod opieką specjalistów”. Depresji często nie widać na pierwszy rzut oka, ludzie się maskują. W niektórych przypadkach nawet byśmy nie pomyśleli, że ktoś obok nas przechodzi taki kryzys – wspomina nasza rozmówczyni.
„Co mi daje śpiewanie?”
Dla samej Justyny Dziumy – obecnie chórzystki w chórze mieszanym Klaster w Zabrzu – muzyka to nie tylko misja społeczna, ale przede wszystkim osobista pasja.
– Nie wyobrażam sobie życia bez śpiewania. Po pierwsze, uwielbiam opanowywać nowy repertuar – często są to ambitne rzeczy, a praca nad nimi bywa wciągającą łamigłówką dającą ogromną satysfakcję. Po drugie, w przeciwieństwie do malarza, który maluje obraz w pojedynkę, w chórze potrzebny jest wielogłos. Mam niesamowitą frajdę z każdej udanej próby i z wspólnego „kminienia” nad utworem – opowiada.
Podkreśla przy tym, jak silnie śpiew buduje relacje międzyludzkie.
– Chór jest dla mnie w jakimś sensie rodziną. Żeby razem śpiewać, trzeba wspólnie oddychać, słuchać siebie nawzajem i współpracować. Nie siedzisz w telefonie i nie klikasz, tylko jesteś tu i teraz z innymi. To niezwykle wspólnotowe doświadczenie. Naprawdę polecam je każdemu
– podsumowuje twórczyni Chórtowni.
Źródło: informacja własna ngo.pl
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Dagmara Szastak
-
Galeria Apteka Sztuki ZAZ