W wielu organizacjach społecznych liderki i liderzy marzą o odpoczynku, ale nie mają komu przekazać odpowiedzialności. Tymczasem młode pokolenie chce zmieniać świat, jednak niekoniecznie w modelu, który obserwowało przez lata. Czy naprawdę mamy kryzys sukcesji pokoleniowej, czy raczej kryzys sposobu myślenia o przywództwie?
Polskie organizacje pozarządowe są już napędzane nie tylko pasją, poczuciem misji i bezkompromisowym zaangażowaniem swoich założycieli, ale też procedurami i profesjonalizacją. Gdy jednak przyjrzymy się temu, kto stoi za sterami organizacji, okaże się, że zmiany zachodzą tam znacznie wolniej. Z jednej strony w strukturach NGO tkwią zmęczeni, wieloletni liderzy i liderki, którzy oddali organizacji całe swoje życie. Z drugiej – mamy wchodzące w dorosłość, pełne energii i wrażliwości młodsze pokolenie. Wydaje się, że młode aktywistki i aktywiści chętnie angażują się w pojedyncze akcje, protesty czy działania projektowe, ale uciekają na samą myśl o formalnym wejściu do zarządu, wypełnianiu formularzy do KRS i braniu pełnej finansowo-prawnej odpowiedzialności za instytucję.
Czy możemy mówić o kryzysie sukcesji pokoleniowej? A jeśli tak, to czy naprawdę jego źródłem jest – jak twierdzą niektórzy – brak zaangażowania i „lenistwo” młodych ludzi? A może problem leży gdzie indziej: w niedopasowaniu starych, często hierarchicznych modeli przywództwa do wartości i potrzeb Pokolenia Z?
Być może największym błędem jest samo myślenie o sukcesji jako o momencie przekazania kluczy do biura i zniknięcia ze sceny. Jeśli chcemy zachować ciągłość działań społecznych, potrzebujemy nowego modelu przekazywania przywództwa.
1. Zamrożone zarządy i wypaleni liderzy
Aby zrozumieć wagę problemu, warto przyjrzeć się twardym danym. Dane Stowarzyszenia Klon/Jawor w najnowszym badaniu „Kondycja organizacji pozarządowych” pokazuje niepokojący trend archiwizacji i kadrowego zablokowania sektora. Okazuje się, że polskie organizacje zaczynają dramatycznie kurczyć się „od góry”.
● Betonowanie struktur: W aż 36% badanych organizacji pozarządowych skład zarządu nie zmienił się ani razu od momentu ich formalnej rejestracji. Przez kilkanaście, a czasem ponad dwadzieścia lat, na czele stoją dokładnie te same osoby.
● Dramatyczny brak następców: Zaledwie 10% organizacji w Polsce deklaruje, że liczba osób chętnych do wejścia we władze przewyższa liczbę wolnych miejsc w zarządzie. W ciągu zaledwie kilku lat wskaźnik ten spadł o połowę.
● Kurczenie się zespołów zarządzających: Przeciętny zarząd polskiego NGO jeszcze niedawno liczył średnio 5 osób. Dziś statystyczny zespół zarządzający skurczył się do zaledwie 3 osób, co drastycznie zwiększa obciążenie pojedynczych liderów.
● Cena niezastępowalności: Konsekwencje są alarmujące – aż 38% liderek i liderów sektora deklaruje bezpośrednie, głębokie wypalenie zawodowe i aktywistyczne. Chcą odpocząć, ale tkwią na stanowiskach z poczucia winy, przekonani, że bez nich ich „projekt życia” natychmiast upadnie.
➡️ Przeczytaj: Mapa pokoleń sektora społecznego. Kto działa w fundacjach i stowarzyszeniach?
2. Pokolenie Z i „chłód wobec awansu”
Zderzenie danych o zablokowanych strukturach NGO z badaniami i analizami dotyczącymi młodego pokolenia odsłania drugą stronę medalu. W publicystyce i analizach rynku pracy coraz głośniej mówi się o zjawisku określanym jako „ambition shift” lub „chłód wobec awansu”.
Według danych instytutów badawczych (m.in. ogólnopolskich analiz House of Skills oraz Deloitte Global Gen Z Survey), zaledwie 10% młodych ludzi w Polsce wykazuje aspiracje do pełnienia tradycyjnych ról kierowniczych i zarządzania ludźmi. W ujęciu globalnym tylko 6% reprezentantów Pokolenia Z stawia awans pionowy na stanowisko dyrektorskie jako swój główny cel życiowy i zawodowy. Dlaczego młodsze koleżanki odmawiają przejmowania władzy?
Badania akademickie, w tym analizy Uniwersytetu Warszawskiego, wprost wskazują, że dla Pokolenia Z tradycyjne przywództwo kojarzy się przede wszystkim z gigantycznym, niszczącym stresorem, alienacją, przytłaczającą biurokracją oraz wysokim ryzykiem utraty zdrowia psychicznego. Starsze pokolenie liderek budowało NGO-sy w etosie całkowitego poświęcenia, często kosztem życia prywatnego, zdrowia i stabilności finansowej. Pokolenie Z patrzy na to zmęczenie i mówi: „Chcę realnie zmieniać świat, chcę mieć wpływ społeczny, ale nie zamierzam robić tego kosztem swojego dobrostanu. Nie potrzebuję pieczątek, prezesury i odpowiedzialności przed urzędem skarbowym, chcę działać merytorycznie”.
Można wysnuć z tego wniosek, że tradycyjne przywództwo oparte na hierarchii i administracyjnym przeciążeniu po prostu przestało być dla młodych atrakcyjne. Jeśli jedyną opcją wejścia na pokład organizacji jest przejęcie funkcji prezesa z całym dobrodziejstwem inwentarza sprawozdawczego, młode aktywistki wybiorą luźne sieci nieformalne, a ustrukturyzowane organizacje zaczną wymierać, albo przejdą jakąś strukturalną zmianę.
Kryzys sukcesji pokoleniowej w polskich organizacjach pozarządowych to fakt, z którym nie można już dłużej dyskutować. Nie jest on jednak wyrokiem śmierci dla sektora, ale wyraźnym sygnałem do zmiany projektowej. Stary, oparty na permanentnym poświęceniu i administracyjnym przeciążeniu model liderowania wyczerpał swoją formułę i nie przyciągnie nowego pokolenia.
3. Nie zmiana pokoleniowa, lecz budowanie mostów
Jeśli diagnoza jest trafna, to odpowiedzią nie powinno być oczekiwanie, że starsze pokolenie po prostu odda stery, a młodsze z dnia na dzień przejmie pełną odpowiedzialność. Sukcesja nie wydarza się podczas jednego walnego zebrania ani poprzez dopisanie nowej osoby do KRS. To proces budowania zaufania, wspólnego działania i stopniowego przekazywania odpowiedzialności.
Być może właśnie dlatego potrzebujemy dziś mniej myślenia o zastępowaniu liderów, a więcej myślenia o współliderowaniu.
Młodzi ludzie nie odrzucają wpływu na świat – odrzucają model przywództwa oparty na samotności, przeciążeniu i przekonaniu, że dobry lider wszystko musi unieść sam.
W Fundacji Masz Moc wierzymy, że odpowiedzią na ten kryzys może być partnerski mentoring. Nie taki, w którym jedna osoba poucza drugą, ale taki, w którym doświadczenie spotyka się z nową energią, a obie strony uczą się od siebie nawzajem. Z tej potrzeby powstały nasze programy „Skrzydła dla Liderek” i „Skrzydła dla Mentorek”, których celem jest budowanie bezpiecznej przestrzeni do przekazywania odpowiedzialności, odwagi i sprawczości.
Jednocześnie mamy poczucie, że to dopiero początek rozmowy. Jako organizacja wspierająca liderki i liderów poprzez mentoring, szkolenia i procesy rozwojowe chcemy uważniej przyglądać się wyzwaniu sukcesji pokoleniowej. Łączymy wiedzę z różnych obszarów, eksperymentujemy z nowymi formami wsparcia i chcemy towarzyszyć organizacjom w zmianie, która nie polega na wymianie pokoleń, ale na budowaniu mostów między nimi.
Bo przyszłość sektora społecznego nie zależy od tego, czy znajdziemy kolejnych bohaterów gotowych poświęcić swoje życie dla organizacji. Zależy od tego, czy nauczymy się przekazywać nie tylko obowiązki i funkcje, ale także zaufanie, doświadczenie i skrzydła.
Artykuł przygotowany w ramach projektu „Mocny Fundament: Rozwój Fundacji Masz Moc i Wsparcie Dla Społeczników” sfinansowanego ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030 (PROO).
Źródło: Fundacja Masz Moc