Po co nam dziś edukacja ekologiczna? Kulisy seminarium Fundacji BOŚ
Karmnik sklejony z plastikowej butelki i wiosenne sprzątanie lasu – czy taka edukacja ekologiczna nadąża za rzeczywistością? O tym, jak odpowiadać na współczesne wyzwania edukacyjne, rozmawiali uczestnicy seminarium zorganizowanego przez Fundację BOŚ. W dyskusji poprowadzonej przez ekoedukatorkę Paulinę Górską wzięli udział przedstawiciele ministerstw, samorządów, szkół i organizacji pozarządowych.
Czy uratowaliśmy żółwie?
Na seminarium najmocniej wybrzmiał wątek odpowiedzialności – a właściwie komu ją przypisujemy. Spora część tego, co w Polsce nazywamy edukacją ekologiczną, utknęła w poprzedniej epoce. Uczymy o ochronie środowiska tak, jakby świat zatrzymał się kilka dekad temu – sprzątamy lasy, siejemy łąki kwietne, upominamy, żeby nie deptać trawników. To działania o pozytywnym wpływie na otoczenie, ale niewystarczające, jeśli nie towarzyszy im wiedza o potrzebie zmian systemowych.
Świetnym przykładem są kampanie, które zachęcały do zrezygnowania z plastikowych słomek, by „ratować żółwie”. W kontekście ochrony mórz i oceanów redukcja zużycia słomek daje marginalne efekty. Jednak czas antenowy poświęcano temu działaniu, zamiast zanieczyszczeniom wynikającym z rybołówstwa czy wycieków ze składowisk i fabryk. Gdy edukacja pomija takie fakty, wzmacnia przekonanie, że globalne problemy mogą rozwiązać wyłącznie zwykli obywatele, a nie ci, którzy mają realną władzę i środki, by zmienić coś w sposób systemowy.
Tego typu kampanie mają realny wpływ na to, jak postrzegamy swoje zaangażowanie. Badanie świadomości i zachowań ekologicznych mieszkańców Polski, realizowane przez Ministerstwa Klimatu i Środowiska w 2024 roku, pokazało skalę tego, jak przeceniamy skuteczność jednostki. 64% osób uważa, że działania na rzecz klimatu powinni podejmować mieszkańcy. Równocześnie, tylko 33% przypisało tę odpowiedzialność decydentom w rządzie.
Zakładniczka polityki
Skoro temat jest tak ważny, dlaczego mówimy o nim za mało i nie tak, jak trzeba? Uczestnicy seminarium nie mieli złudzeń – ekologia stała się zakładniczką politycznego konfliktu. Samo hasło „edukacja ekologiczna” potrafi dziś dzielić, zanim padnie pierwszy argument.
Jest i głębszy problem – mało kto chce słyszeć, że powinniśmy mniej produkować i konsumować. Po 1989 roku rozwój oparliśmy na rosnącej konsumpcji, a pokolenia doświadczone niedoborem – wojną, kryzysami czy bezrobociem lat 90. – nadrabiają dziś zaległości. Chcemy pełnych półek do ostatniej godziny przed świętami i rzadko pytamy co dzieje się z nadprodukcją żywności. Stąd postulat, który padł na seminarium – potrzebujemy edukacji wystarczalności, czyli uczenia, że dobre życie nie musi oznaczać nieustannej konsumpcji.
W ostatnich latach logika ciągłego „więcej" przeniosła się w szczególności do świata cyfrowego. E-commerce skrócił dystans między zachcianką a zakupem do jednego kliknięcia, a uzależniające od zakupów algorytmy sprawiają, że kupujemy więcej, szybciej i często bez realnej potrzeby. Platformy fast fashion czy internetowe wyprzedaże w rodzaju Black Friday normalizują nadmiar, którego materialnych kosztów – gór kartonów, transportu, emisji czy niszczonych zwrotów – nie widać zza ekranu. Do tego dochodzi cyfrowy wyścig zbrojeń – coraz nowsze sprzęty projektowane tak, by szybko się starzały, zostawiające po sobie rosnącą górę elektrośmieci czy energochłonne centra danych. Edukacja wystarczalności musi więc obejmować także cyfrowe nawyki, bo właśnie tam nadkonsumpcja rośnie najszybciej i pozostaje najmniej widoczna.
Większość „uczniów” na wagarach
Edukacja ekologiczna nie jest sprawą wyłącznie dzieci i młodzieży. Skupiając się na samej szkole z góry rezygnujemy z większości odbiorców. A jeśli nie wyedukujemy dorosłych, kto będzie przykładem dla młodych? Podobnie jak obywatelska, edukacja ekologiczna powinna być procesem ustawicznym – świat się zmienia, pojawiają się nowe regulacje, technologie i wyzwania, które trzeba tłumaczyć każdemu pokoleniu.
Co więcej, zdaniem ekspertów obecnych na seminarium, edukować trzeba przede wszystkim tych, którzy kształtują rzeczywistość – decydentów na szczeblu ogólnopolskim i lokalnym. Inspiracją mogą być warsztaty Mozaiki Klimatycznej – gry opartej na raportach, która pokazuje sieć powiązań między emisjami, a m.in. suszami, migracjami czy konfliktami zbrojnymi. Francja włączyła ją do rządowego programu szkoleń – zaplanowano wykwalifikowanie 25 tys. wyższych urzędników państwowych, a do 2027 roku wszystkich pracowników administracji publicznej, czyli ponad 5 milionów osób. Mozaika Klimatyczna jest obecna także w Polsce – w sieci można znaleźć dostępne szkolenia.
Co po recyklingu?
Co ciekawe, w przypadku młodych problemem wcale nie jest brak wiedzy. Jak podkreślali uczestnicy seminarium, głównym wyzwaniem jest brak poczucia sprawczości. Wiedza o budowie pantofelka – jak żartowano – jeszcze nikogo nie zamieniła w aktywnego obywatela. Sama świadomość zagrożenia też tego nie zrobi.
Receptą może być edukacja przez doświadczenie – wyjście z ławek, poczucie ziemi w dłoniach, posadzenie rośliny i wzięcie za nią odpowiedzialności, o czym wspominamy w artykule podsumowującym seminarium „Dlaczego otoczenie polskich szkół musi się zazielenić?”.
Więź z naturą przekłada się na wartości i prośrodowiskowe zachowania, a trudno ją zbudować patrząc na obrazek w podręczniku. I choć na pierwszym planie powinna być potrzeba zmian systemowych, sprawczość rodzi się w mikroskali – to lokalne działania tworzą masę krytyczną, bez której nie ma trwałej zmiany.
To szczególnie ważne w kontekście danych, których dostarcza nam psychologia środowiskowa. Bada ona m.in., jak jedno działanie proekologiczne wpływa na kolejne (spillover effect in environmental behaviors). Problem w tym, że efekt może być zarówno pozytywny, jak i negatywny. Posłużmy się przykładem recyklingu. U jednych segregowanie śmieci może zbudować „zieloną tożsamość" i chęć zaangażowania na szerszą skalę. U innych uruchamia moralne licencjonowanie – poczucie, że skoro zrobiłem już coś dobrego, mogę bez wyrzutów sumienia odpuścić gdzie indziej.
Praktyczny wniosek? Nie zniechęcajmy do recyklingu – tak można obniżyć poczucie sprawczości i co za tym idzie zaangażowanie. Ale też nie zatrzymujmy się na nim. Jak wybrzmiało na seminarium, dla sporej części Polaków edukacja ekologiczna skończyła się właśnie na segregacji odpadów, a indywidualne nawyki muszą iść w parze ze zrozumieniem zmian systemowych – po co wchodzą nowe przepisy, co z nich wynika oraz jakich regulacji powinniśmy się domagać.
Język korzyści zamiast straszenia
Klamrą spinającą dyskusję – podobnie jak podczas innych spotkań Fundacji BOŚ – okazał się język. Skoro hasło „edukacja ekologiczna” polaryzuje, zastanówmy się, czym je zastąpić tak, by przekaz docierał skutecznie do różnych grup. Remedium jest mówienie prostym językiem o korzyściach – zdrowiu dzieci, czystym powietrzu, niższych rachunkach. O aspektach językowych pisaliśmy szerzej w tekście „Jak rozmawiać o transformacji energetycznej, żeby ludzie chcieli słuchać?”.
Tam, gdzie brakuje rzetelnej wiedzy, pojawia się dezinformacja. Odpowiedzią – jak sugerowano na seminarium – ma być nie tyle „walka z fejkami”, ile porządek i precyzja w tym, co sami mówimy oraz pokazywanie pełnego obrazu, tak by odbiorca mógł wyrobić sobie własne zdanie.
Jaka powinna być edukacja ekologiczna na dziś?
W rozmowie nie zabrakło też transformacji energetycznej, której Fundacja BOŚ poświęciła osobne seminarium. Jeden z gości przyjechał z Katowic, gdzie dzień wcześniej protestowało tam dziesięć tysięcy górników. Trudno o lepszy dowód, że to temat, który parzy. Edukacja ekologiczna ma więc dziś szczególne zadanie: pokazywać pełny obraz przyczyn sprawiedliwej transformacji energetycznej – od geopolityki i bezpieczeństwa po zdrowie i domowe rachunki.
Jaka powinna być edukacja ekologiczna na dziś? Po pierwsze, uczciwa – adekwatna do nieustannie zmieniającej się rzeczywistości oraz mówiąca zarówno o tym, co może zrobić każdy z nas, jak i o odpowiedzialności państw oraz wielkich firm. Po drugie, powszechna – skierowana do dzieci, dorosłych i decydentów, bo edukacja ekologiczna nie jest wyłącznie przedmiotem szkolnym, a kompetencją cywilizacyjną. Po trzecie, zachęcająca – mówiąca językiem korzyści, a nie strachu.
Karmnik z plastikowej butelki wciąż ma sens, pod warunkiem, że obok niego pojawi się pytanie, kto i jak powinien zmienić system, w którym ta butelka powstała.
Na dyskusji się nie kończy
Seminaria organizowane przez Fundację BOŚ są jedynie uzupełnieniem fundacyjnej działalności, która skupia się na rozwijaniu ekologicznej świadomości w szkolnych społecznościach. Z darmowymi projektami skierowanymi do szkół podstawowych oraz średnich można zapoznać się na poniższych stronach:
Każdemu z tych programów poświęciliśmy też dedykowane artykuły:
Uczestnicy
W dyskusji wzięli udział:
- Aleksandra Balcerek, Wiceprezeska Stowarzyszenia Szkolna Konferencja Klimatyczna
- Patryk Białas, Dyrektor Centrum Innowacji i Kompetencji w Park Naukowo-Technologiczny Euro-Centrum w Katowicach
- Anna Burza, Dyrektor Departamentu Polityki Ekologicznej, ESG i Taksonomii w Banku Ochrony Środowiska
- Natalia Gajewska, Członkini Młodzieżowej Rady Klimatycznej
- Alicja Gasek, leśniczka i edukatorka, nauczycielka biologii
- Katarzyna Iwińska z Uniwersytetu Civitas, Koordynatorka projektu „Bezpieczny Wodór” w Łukasiewicz – ITECH
- Maciej Jędrzejczak ze Stowarzyszenia Kasztelania Ostrowska, nauczyciel biologii
- Andrzej Kassenberg z Instytutu na rzecz Ekorozwoju
- Barbara Maksimowska z Departamentu Ochrony Przyrody i Edukacji Ekologicznej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej
- Krzysztof Perycz-Szczepański, Prezes Zarządu Fundacji Polska z Natury
- Hubert Różyk, Dyrektor Departamentu Edukacji i Komunikacji z Ministerstwa Klimatu i Środowiska
- Jan Ruszkowski, Dyrektor Zarządzający w Fali Renowacji
- Dorota Starczewska z Departamentu Ochrony Przyrody i Edukacji Ekologicznej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej
- Emilia Wasielewska, Dyrektorka Biura Stowarzyszenia Aglomeracja Konińska oraz Członkini Rady Nadzorczej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej
- Anna Wierzbicka, Dyrektor Departamentu Ekologii i Klimatu oraz Wydziału Kształtowania Środowiska w Urzędzie Miasta Łodzi
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Iwona Danilewicz