Od wsparcia środowiskowego nie ma odwrotu. Ministra Katarzyna Nowakowska o nowelizacji ustawy o pomocy społecznej [wywiad]
– Nowelizacja ustawy o pomocy społecznej jest swoistym drogowskazem dla samorządów, które w pierwszej kolejności powinny oferować wsparcie środowiskowe, a dopiero później instytucjonalne. Również obywatele będą mogli się mocniej o to ubiegać. Proponowane zmiany nie są jednak zagrożeniem dla DPS – z Katarzyną Nowakowską, wiceministrą Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, rozmawiamy o planowanych zmianach w ustawie o pomocy społecznej. Do połowy maja trwają konsultacje społeczne projektu.
Jędrzej Dudkiewicz, ngo.pl: – Jakie są główne cele proponowanej nowelizacji ustawy o pomocy społecznej i z czego one wynikają?
Katarzyna Nowakowska, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej: – Głównym założeniem jest wskazanie samorządom kierunków wsparcia, tzn. jakiego typu wsparcie powinno być zaproponowane w pierwszej, a jakie w drugiej kolejności. Mam na myśli usługi środowiskowe, które powinny być priorytetem, przed skierowaniem danej osoby do domu pomocy społecznej. Właśnie to, na takim ogólnym poziomie, jest kluczowe w proponowanych zmianach. Same prace nad nimi zaczęły się dlatego, że chciałam zebrać w tej nowelizacji różne uwagi, propozycje i wątpliwości zgłaszane do ministerstwa ze strony czy to samorządów, czy organizacji społecznych przez lata.
Nowe uprawnienia dla obywateli i ich rodzin
Jakie najważniejsze zmiany przynosi nowelizacja? W projekcie z jednej strony mowa o doprecyzowaniu pewnych kwestii, ujednoliceniu pojęć, z drugiej pojawiają się zupełnie nowe rzeczy.
– Zmianą jest właśnie położenie większego nacisku na usługi w środowisku – jak usługi opiekuńcze, mieszkania wspomagane, etc. Nie znaczy to, że nikt nie będzie trafiać do DPS, placówki te cały czas są wsparciem dla osób starszych, osób ze szczególnymi potrzebami oraz w sytuacjach kryzysowych.
Ważne zmiany zajdą w katalogu osób płacących za pobyt w DPS, doprecyzowane zostanie, że kosztami mogą być obarczone tylko osoby pełnoletnie.
Dodatkowo proponujemy obligatoryjne zwolnienie z takiej odpłatności kogoś, kto udokumentuje fakt rażącego zaniechania obowiązków rodzicielskich wobec dziecka. Obecnie jest to fakultatywne, samorząd może się na to zgodzić lub nie.
Dopisujemy też do tego katalogu na pierwszym miejscu tych, którzy odziedziczyli lub przejęli nieruchomość osoby skierowanej do DPS w ciągu dziesięciu lat przez trafieniem do placówki. Tak samo ci, którzy podpisali umowę, w której zobowiązali się do dożywotniej opieki nad kimś, w pierwszej kolejności będą musieli dokładać się do pobytu tej osoby w DPS.
Przyszłość Domów Pomocy Społecznej w nowym systemie
Projekt mocno stawia na deinstytucjonalizację, tworząc też jej definicję, która u niektórych rodzi obawy, że oznaczać to będzie stopniową likwidację DPS.
– Nowelizacja nie wprowadza żadnego mechanizmu likwidowania domów pomocy społecznej ani nie utrudnia dostępu do nich tym, którzy potrzebują całodobowego, specjalistycznego wsparcia.
Projekt jedynie lub aż wskazuje samorządom, że zawsze, gdy sytuacja jest stabilna, powinno się danej osobie wpierw zaproponować usługi środowiskowe.
Już dziś usługi opiekuńcze są obowiązkowym zadaniem samorządu, a jednak w prawie 300 gminach w dalszym ciągu nie są realizowane.
Przykładowo mieszkanie wspomagane powinno być narzędziem proponowanym przed, a niekiedy wręcz zamiast skierowania do DPS. W części przypadków oznaczać to będzie uniknięcie opieki instytucjonalnej.
Jednocześnie w DPS przebywa obecnie ponad 80 tys. ludzi, zmiany demograficzne są nieubłagane i powodują, że coraz więcej osób w starszym wieku będzie potrzebowało wsparcia. Dlatego DPS nie znikną, chociaż oczywiście dobrze, aby wszędzie tam, gdzie to możliwe, jak najdłużej zapewniać wsparcie środowiskowe.
Czyli DPS nie muszą czuć się zagrożone? Bo widziałem obawy, że o ile nie ma zapisu mówiącego wprost o ich likwidacji, to można to zrobić również poprzez bardziej „miękkie” działania.
– Trzeba by się jednak zastanowić, jakie dokładnie są te obawy. Jeżeli ktoś obawia się, że człowiek będzie mógł znaleźć odpowiednie wsparcie poza DPS, to ja nie jestem w stanie zrozumieć jakiego typu jest to obawa.
W przypadku, gdy samorząd rozwinie mieszkania wspomagane, połączy je z odpowiednimi usługami, dzięki czemu nawet potrzebujące całodobowego wsparcia osoby z niepełnosprawnościami będą mogły w nich dobrze żyć, uznałabym to za sukces, a nie zagrożenie dla kogokolwiek.
Jednocześnie ważna jest możliwość wyboru, wolność do decydowania, gdzie ktoś chce przebywać. Zatem nikt nie planuje przenosić ludzi mieszkających w DPS odgórnie, ustawowymi zmianami. To jest ich dom, otrzymują tam odpowiednie wsparcie. I to się nie zmieni, bo w nowelizacji nie ma żadnych zapisów, które mogłyby do tego prowadzić.
Nowe rozwiązania dla dzieci
Ale nowelizacja wprowadza spore zmiany w przypadku dzieci. Z jednej strony dostosowuje ich ochronę w placówkach do tzw. ustawy Kamilka, z drugiej – dzieci mają przestać trafiać do DPS. Jak system ma sobie z tym poradzić w momencie, gdy wiele samorządów – z różnych powodów – ma problem z organizacją pieczy zastępczej? Wiem, że przygotowywane są w tym zakresie zmiany w ramach innej ustawy, ale ona chyba ma wejść w życie nieco później niż nowelizacja, o której rozmawiamy.
–Obie ustawy rozpoczęły konsultacje w tym samym czasie i „idą” równolegle, bo to system naczyń połączonych.
Dyskusja dotyczy głównie dzieci z niepełnosprawnościami. Od tego, jak w samorządzie – również tym wojewódzkim – zorganizowany jest system, zależy, co się stanie z danym dzieckiem. Z jednej strony może być skierowane do DPS, z drugiej –może trafić do systemu wspierania rodziny i pieczy zastępczej.
System pieczy zastępczej jako cel stawia oczywiście wsparcie w rodzinie – biologicznej lub zastępczej. Jednak przewiduje również istnienie instytucji – także dla dzieci z niepełnosprawnościami. Ważne jest jednak to, że
system wspierania rodziny i pieczy zastępczej jest wymyślony, skrojony i standaryzowany pod potrzeby dzieci, jest nowszy niż ustawa o pomocy społecznej, przez co przed instytucjami – regionalnymi placówkami opiekuńczo-terapeutycznymi – stawia się inne wymagania niż przed DPS.
W związku z nowelizacją chcemy, by „nowe” dzieci potrzebujące wsparcia były już kierowane wyłącznie do tego systemu skrojonego pod dzieci. By każde dziecko, w tym najtrudniejszym w jego życiu momencie obowiązywała ta sama procedura i miało dostęp do tych samych możliwości wsparcia. Naszą, dorosłych rolą jest dostosowanie wsparcia do potrzeb najmłodszych.
Co to oznacza dla DPS? Z jednej strony część z nich, dzięki doświadczeniu i zasobom będzie potencjalnie mogła przekształcić się i świadczyć wsparcie dzieciom i rodzinom w ramach systemu wsparcia rodziny i pieczy zastępczej. Z drugiej – pojawi się możliwość docelowego przekształcenia w DPS dla osób dorosłych. Po osiągnięciu pełnoletności dzieci, decyzją sądu, często zostają w DPS dla dzieci. Z tego zresztą wynika wspomniana przez pana zmiana o dostosowaniu standardów ochrony małoletnich. Do tej pory obowiązywały one między dziećmi i kadrą, a chcemy, by było tak też między dziećmi i dorosłymi mieszkańcami DPS.
No dobrze, ale co w przypadku, gdy w danym samorządzie nie będzie miejsca w pieczy zastępczej, a jednocześnie nie będzie możliwości zabezpieczenia dziecka w DPS? Czy nie ma ryzyka, że dziecko trafi w „czarną dziurę” systemu i nie otrzyma żadnego wsparcia?
– Rolą wszystkich odpowiadających za wsparcie dzieci, jest to by miejsca dla nich były tworzone. Jeżeli nie ma miejsca w pieczy rodzinnej, w tym w specjalistycznych rodzinach zastępczych, które powinny być priorytetem, wraz z kompleksowym wsparciem dla nich, musi się ono znaleźć w odpowiedniej instytucji.
Prace nad ustawą trwają i ostateczne zapisy – również dotyczące czasu wejścia przepisów w życie – zostaną dostosowane do możliwości. Kluczowe jest to, by nie było, jak dotąd, dwóch systemów.
Jednocześnie podkreślę, że
nie ma też żadnych zapisów o likwidacji DPS dla dzieci. Nie chcemy nigdzie „ustawowo” przenosić dzieci, które tam obecnie mieszkają, bo dla nich najważniejsza jest stabilizacja. Nie może być więc żadnych odgórnych ruchów decydujących o ich życiu i przyszłości. Zmiany dotyczą zatem wyłącznie dzieci, które dopiero będą z różnych powodów potrzebować wsparcia.
Zresztą aktywnie i otwarcie rozmawiamy o tym z dyrektorami DPS dla dzieci, by rozwiać wątpliwości i pokazać możliwości i jesteśmy świeżo po spotkaniu z dyrektorami, które odbyło się 10 kwietnia. Tak, jak powiedziałam, z czasem część tych DPS naturalnie przekształci się w placówki dla dorosłych, a inne będą mogły również świadczyć usługi środowiskowe, wytchnieniowe i w ten sposób będą wspierać rodziny dzieci z niepełnosprawnościami. Na spotkaniu z dyrektorami deklarowałam, że w tym procesie będziemy wspierać DPS-y.
Finansowanie zmian – skąd wziąć fundusze na deinstytucjonalizację?
Porozmawiajmy chwilę o tym, czego nowelizacja nie zmienia. Czemu w projekcie nie ma tematu kryteriów dochodowych i ich waloryzacji w pomocy społecznej? Czy nie ma ryzyka, że stopniowo coraz więcej osób nie będzie miało do niej dostępu?
– Rzeczywiście w nowelizacji nie ma na ten temat zapisów, ponieważ ustawa zmieniająca kryteria dochodowe, a raczej częstotliwość ich weryfikacji z co trzy na lata na co roku została skierowana do prac rządu w styczniu zeszłego roku. Jesienią Rada Ministrów zdecydowała o wpisaniu jej do swoich priorytetów, w związku z czym nasze ministerstwo ponowiło wniosek o wpisanie tej ustawy do prac rządu i formalne rozpoczęcie nad nią prac. I cały czas na to czekamy.
Mam nadzieję, że wydarzy się to jak najszybciej, bo głównym powodem tego, że chcemy zmienić wspomnianą częstotliwość weryfikacji kryteriów dochodowych jest chęć, by nie powtórzyła się sytuacja z 2023 roku, kiedy ludzie zaczynali być zbyt bogaci na skorzystanie z systemu pomocy społecznej. Ten mechanizm musi być bardziej elastyczny i zabiegamy, by ta zmiana została przeprowadzona.
Proszę wyjaśnić, dlaczego nowelizacja zakłada, że zmiany będą bezkosztowe, zarówno dla budżetu centralnego, jak i samorządów? Przecież wprowadza nowe obowiązki, np. związane z cyfryzacją, superwizją, organizacją kręgów wsparcia czy streetworkingu. Do tego w projekcie można znaleźć informację, że części kosztów nie da się, póki co, oszacować. Innymi słowy chodzi mi o opinie głoszące, że niemożliwe jest, by nowelizacja była bezkosztowa.
– Nie wprowadzamy nowych, obowiązkowych zadań dla samorządów. Taka decyzja to wynik dyskusji, prekonsultacji z samorządami przed opublikowaniem projektu. Jednocześnie pojawiają się zadania fakultatywne, np. właśnie kręgi wsparcia, na które zresztą przewidujemy w najbliższym czasie granty dla samorządów.
Będziemy zachęcać samorządy do działania projektowego, więc równocześnie chcemy dać im wszystkim podstawę do systemowego realizowania tego zadania na swoim obszarze. Dajemy jednak taką możliwość, w zależności od budżetu, a nie obowiązek.
Tak samo jest w przypadku streetworkingu. Dodajemy zapis na ten temat, by opisać dokładnie, na czym on polega, wprowadzić standardy, określić, kto może to zadanie realizować, a także, by realizacja była dostosowana do lokalnych uwarunkowań.
Skoro jednak są to zadania fakultatywne, to skąd pewność, że rozwiązania te będą rzeczywiście stosowane?
– Ustawa o pomocy społecznej opisuje zadania własne samorządów, pozostawiając ich realizację do decyzji w zależności od lokalnych potrzeb. Wpisaliśmy jednak te fakultatywne kwestie, by jasno pokazać kierunek rozwoju pomocy społecznej i nowych narzędzi wsparcia, czy jak w przypadku streetworkingu sposobu w jaki należy to robić. To wyznaczanie kierunków, zmiana priorytetów.
Wracając do kwestii bezkosztowości, to jednak cyfryzacja jest obowiązkowa, podobnie jak tworzenie lokalnych planów rozwoju usług społecznych i deinstytucjonalizacji.
– Na to drugie będzie jednak więcej czasu, bo do 2030 roku. Kwestia zmian w przyjmowaniu strategii ma na celu zmniejszenie biurokracji i liczby osobnych planów i programów, a w zamian postawienie na ich jakość i konkretność.
Z kolei, jeżeli chodzi o cyfryzację, to rzeczywiście pojawi się związany z tym koszt, jeszcze niewidoczny w OSR (ocenie skutków realizacji - przyp. red.). Natomiast on będzie po stronie budżetu państwa, bo system stworzymy centralnie. Dziś samorządy muszą kupować te usługi od prywatnych podmiotów, chcemy od tego odejść. Natomiast wpierw musi pojawić się podstawa prawna, potem budowa systemu i oferowanie go samorządom, tak aby miały jednolity, pokrywany z budżetu państwa dostęp do kompleksowego zbierania informacji o potrzebach mieszkańców i oferowanych usługach.
A superwizja dla osób pracujących w pomocy społecznej? Cieszy mnie wprowadzenie takiego rozwiązania, ale nie wyobrażam sobie, żeby mogło ono być realizowane bezkosztowo.
– Rzeczywiście, chcielibyśmy, żeby samorządy realizowały to zadanie w ramach dotychczas posiadanych środków. Wciąż jednak prowadzimy z nimi rozmowy na ten temat i mam nadzieję, że znajdziemy wspólny grunt, by zyskać ich poparcie dla tego postulatu.
Inną kwestią związaną z finansami mogą być mieszkania treningowe i wspomagane. Abstrahując od tego, ile takich lokali będzie dostępnych, żeby je stworzyć i zapewnić określone usługi, również potrzeba pieniędzy.
– Na rozwój takich mieszkań gminy mogą pozyskiwać środki – w wysokości 80% inwestycji – z funduszu dopłat Banku Gospodarstwa Krajowego. W ministerstwie również mamy co roku specjalną pulę pieniędzy na lokale dla osób z niepełnosprawnościami. Udało się też zabezpieczyć środki w dwóch projektach europejskich na mieszkania treningowe dla osób w kryzysie bezdomności.
Pieniądze są więc dostępne, ale póki co nie ma dużego zainteresowania. Jednym z powodów są blokady występujące w ustawie o pomocy społecznej, np. to, że w mieszaniu wspomaganym nie można zapewniać całodobowego wsparcia, jak i ograniczona stabilność tego wsparcia, co zniechęca osoby takiego wsparcia potrzebujące.
Innymi słowy i tak jest to obecnie przystanek przed skierowaniem do DPS. Chcemy to zmienić i mam nadzieję, że dzięki temu pojawi się większa chęć po stronie samorządów, by tworzyć mieszkania wspomagane. Tym bardziej, że aż w 85% przypadków to gminy płacą za pobyt osób w DPS. Czyli ten koszt i tak jest już ponoszą, a tym samym środki te można zabezpieczyć na świadczenie usług środowiskowych. Ustawa wskazuje więc, co można i warto robić oraz w jakiej kolejności oferować wsparcie, ale oczywiście rozwój mieszkalnictwa wspomaganego będzie procesem, raczej dłuższym niż krótszym.
Organizacje społeczne jako kluczowy partner w realizacji usług
Wszystko, o czym rozmawiamy jest istotne dla organizacji pozarządowych oraz podmiotów ekonomii społecznej, które mogą realizować wiele z tych zadań. Co proponowane zmiany przyniosą czy dadzą NGO oraz przedsiębiorstwom społecznym?
– Uważam, że na potrzeby lokalne powinniśmy patrzeć przede wszystkim z perspektywy głównego organizatora wsparcia, którym jest i musi być samorząd. Powinien on mieć wiedzę, jakie są potrzeby danej społeczności. Ale też wiedzieć, kto i jakie wsparcie dla mieszkańców oferuje. Bo jeżeli organizacje pozarządowe działają, ale nie ma tego kontaktu, to samorząd może uznać, że pewnych problemów po prostu nie ma w społeczności. Ale również, gdy samorząd nie dostrzega organizacji i z nimi nie współpracuje, część usług może nigdy się nie zadziać.
Patrzę na organizacje jako na ogromny zasób, który warto „wykorzystywać”, bo tworzą je ludzie bardzo dobrze znający wyzwania, przed którymi staje społeczność lokalna.
Idealnym przykładem są organizacje zakładane przez rodziców dzieci z niepełnosprawnościami oraz same osoby z niepełnosprawnościami, które widzą braki w systemie i starają się na nie odpowiadać.
W związku z tym organizacje pozarządowe są bardzo ważne i według mnie współpraca powinna być rzeczywiście partnerska. Te współprace należy wzmocnić. Mamy bowiem szereg organizacji społecznych, które już dziś tworzą mieszkania wspomagane, organizują streetworking, ale są przypadki, że współdziałania samorządu z nimi niestety nie ma. W ustawie proponujemy więc, że konieczne jest zbudowanie i zwiększenie wymiany informacji, by współpraca przynosiła lepsze efekty, co uważam za szansę dla obu stron.
Proponujemy też by samorząd mógł zlecać realizację zadań również przedsiębiorstwom społecznym. Dopuszczamy wykorzystanie innych form zlecania zadania niż wyłącznie konkurs ofert. Proponujemy uelastycznienie i ułatwienie możliwości współpracy między samorządem a ekonomią społeczną i organizacjami pozarządowymi.
Konsultacje społeczne: czas na głos praktyków
W jaki sposób wszystkie zmiany, które proponuje nowelizacja były tworzone?
– Prace zaczęły się w Zespole ds. reformy systemu pomocy społecznej i bardzo zależało mi, żeby znalazły się w nim różne perspektywy. Dlatego w jego składzie znaleźli się dyrektorzy DPS, samorzecznicy, eksperci, pracownicy pomocy społecznej, przedstawiciele instytucji samorządowych, a także organizacji pozarządowych.
Pierwszym krokiem było zebranie wszystkich najpilniejszych kwestii do zmiany, a następnie dyskusja o tym, co powinno znaleźć się w ustawie. Jest zapewne kilka kwestii, co do których mogą być pojedyncze głosy odrębne, ale projekt był z Zespołem wielokrotnie, na różnych etapach zaawansowanie, konsultowany, staraliśmy się nie dodawać zbyt wiele zmian, które nie zyskały szerokiego konsensusu. Oprócz tego omawialiśmy założenia nowelizacji podczas kilkunastu spotkań w samorządach. Zależy nam, by zmiany miały szansę wejść w życie i by nowe zapisy działały lepiej niż dotychczasowe.
Jak w takim razie odniesie się pani do zarzutów, że część zmian nie była dyskutowana z Zespołem ds. reformy systemu pomocy społecznej, a niektóre z nich są robione wręcz wbrew jego rekomendacjom?
– Jest dokładnie jedna zmiana, która była dodana decyzją ministerstwa po dodatkowych dyskusjach, choć i tak była ona wśród postulatów wielu członków Zespołu – dotyczy dzieci w DPS. Uznaliśmy, że to kwestia na tyle wrażliwa, że była dyskutowana i analizowana między departamentami do ostatnich dni przed opublikowaniem ustawy.
Natomiast cała reszta zapisów była, często wielokrotnie, konsultowana i omawiana na posiedzeniach Zespołu. Jestem zwolenniczką tego, by nad ważnymi zmianami dyskutować w gronie eksperckim jak najszybciej i od razu wiedzieć, w czym się zgadzamy, w czym nie. Obszarów spornych w ustawie jest niewiele, niektóre uwagi nie były zgłaszane. Oczywiście teraz trwają konsultacje, więc kolejne dyskusje przed nami.
Proszę zatem powiedzieć, jak długo te konsultacje potrwają, w jaki sposób można zgłaszać uwagi, kiedy poznamy wyniki i jaka jest w ogóle gotowość ministerstwa do ewentualnych korekt?
– Zdecydowanie mamy tę gotowość i chętnie usłyszymy obawy dotyczące konkretnych zapisów. Chodzi mi też o to, że części kwestii, które są w ostatnim czasie podnoszone medialnie, w projekcie ustawy po prostu nie ma. Na merytoryczną krytykę jesteśmy jednak zawsze otwarci i bardzo chętnie zapoznamy się ze wszelkimi uwagami, szczególnie konkretnymi propozycjami, jak poprawić określone zapisy.
Wszystkie dokumenty – projekt ustawy, uzasadnienie, formularz zgłaszania uwag – można znaleźć na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Odbędą się również konsultacje stacjonarne w ministerstwie w tym tygodniu oraz konsultacje online, o których będziemy informować. Proces ten miał potrwać do 30 kwietnia, ale już podjęliśmy decyzję, że na pewno przedłużymy go do mniej więcej połowy maja. Dalsze tempo zależy natomiast od liczby zgłoszonych uwag, tym bardziej, że to istotne, by się nad wszystkimi merytorycznie pochylić, więc może to chwilę zająć.
Harmonogram zmian – kiedy ustawa wejdzie w życie?
To wszystko ma być pierwszym etapem reformy pomocy społecznej. Jakie kolejne zmiany są na horyzoncie, jeżeli uda się wprowadzić w życie te, o których rozmawiamy?
– W tym momencie, ze względu na to, że do tej pory tego nie zrobiono, jest wypracowanie działań strategicznych w pomocy społecznej. Jakiś czas temu wprowadzono strategię rozwoju usług społecznych, która spotkała się z ogromem krytyki i zarzutem, że nie odpowiada na rzeczywiste potrzeby. Zgadzam się z tym. Dlatego
obecna nowelizacja ma położyć fundamenty pod nowy system, w którym też coraz częściej będziemy mówić o wsparciu.
Oczywiście dalej będzie to uwzględniać świadczenia pieniężne, bo to istotna część każdego wsparcia ludzi w kryzysach. Tym niemniej,
chcemy stworzyć system mocno stawiający też na profilaktykę, by niezależnie od tego, w jakiej sytuacji materialnej ktoś się znajduje, każdy mógł poczuć, że ten system jest również dla niego i otrzyma wsparcie w odpowiednim momencie, co może potencjalnie zapobiec znacznie trudniejszym doświadczeniom.
Już dziś teoretycznie takie narzędzia są, w postaci różnego rodzaju usług społecznych, interwencji kryzysowej, poradnictwa specjalistycznego, etc., ale w dalszym ciągu istnieje stygmatyzacja z tym związana. Będziemy chcieli to przezwyciężyć.
Inną ważną kwestią, nad którą będziemy pracować są centra usług społecznych. Dziś funkcjonują równolegle do siebie OPS i CUS. Dobrze, że powstaje coraz więcej CUS, chcemy by w przyszłości funkcjonowały w każdej gminie, ale konieczne jest stworzenie spójnego systemu w całej Polsce. W tym miejscu chciałabym skorygować nieprawdziwe informacje, które ostatnio pojawiają się czasem w przestrzeni medialnej. Przekształcenie ośrodków pomocy społecznej w centra usług społecznych nie sprawia, że znikną świadczenia pieniężne.
Podobnie jak na CUS, całościowo patrzymy również na rolę środowiskowych domów samopomocy – jako istotnych centrów kreujących niezależne życie dla osób z niepełnosprawnościami.
Do tego – chociaż to już nie kwestia nowelizacji ustawy o pomocy społecznej – dochodzi asystencja osobista, która jest ważnym elementem usług środowiskowych, powiązanym chociażby z mieszkaniami wspomaganymi, choć oczywiście nie tylko.
W najbliższym czasie odbędą się kolejne dwa posiedzenia podkomisji, bo tempo prac musi się zwiększyć. Ustawa o asystencji osobistej została wpisana jako kamień milowy do KPO, co oznacza, że jako rząd zobowiązaliśmy się do wprowadzenia tego rozwiązania w życie. Jak więc widać, omawiana nowelizacja to dopiero początek sporych zmian, które mają sprawić, że system pomocy społecznej będzie w stanie o wiele lepiej odpowiadać na rosnące wyzwania, przed którymi stoi nasze społeczeństwo.
Katarzyna Nowakowska – Podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, odpowiadająca za Departament Pomocy Społecznej oraz Departament Budżetu. Mama, która w politykę weszła z troski o przyszłość swoich dzieci i wszystkich młodych ludzi w Polsce. Harcmistrzyni i instruktorka z wieloletnim doświadczeniem w pracy wychowawczej, dla której bezpieczeństwo, rozwój i sprawczość dzieci są fundamentem dobrego państwa. Wierzy w Polskę opartą na wiedzy, odpowiedzialnych decyzjach i równości szans, w kraju, w którym chcemy żyć i wychowywać kolejne pokolenia.
Źródło: inf. własna ngo.pl