Nie trzeba być najgłośniejszą, żeby być liderką [wywiad]
Przez wiele lat działała społecznie, przyciągała ludzi, tworzyła kolejne inicjatywy. A jednak dopiero kiedy ktoś powiedział jej wprost: „Jesteś liderką”, zaczęła myśleć o sobie w ten sposób. O odkrywaniu własnego potencjału, odwadze, stawianiu granic i przywództwie opartym na autentyczności rozmawiam z Małgorzatą Baranowską z Fundacji Aktywni Dłużej, liderką z gminy Stare Babice.
Małgorzata oprócz prowadzenia fundacji od czterech lat koordynuje działania Klubu Integracji Społecznej KOMPAS pomagając osobom na życiowym zakręcie nawigować do właściwego portu. Od 20 lat jest także lokalną przedsiębiorczynią, prowadzącą projekt o nazwie Stacja Relaksacja.
Katarzyna Bryczkowska: – Gosiu, czy pamiętasz moment, w którym poczułaś, że jesteś liderką? A może to był proces? Może ktoś inny zobaczył w tobie liderkę, zanim sama to dostrzegłaś?
Małgorzata Baranowska: – Myślę, że to był proces, z tego względu, że w lokalnej przestrzeni społecznej działam 20 lat. Wiele lat temu zaczęłam prowadzić zajęcia jogi dla grup dorosłych osób. Wtedy na tym terenie nie było właściwie oferty tego typu. Działam w gminie podwarszawskiej, Stare Babice. Dwie dekady temu nasz teren przypominał raczej pustynię, gdzie nie było szerokiej oferty aktywizacyjnej, ruchowej i przestrzeni do działania organizacji pozarządowych.
Od jogi do Klubu Integracji Społecznej – jak to się stało?
Jogą interesuję się od ponad dwudziestu lat, jestem jej instruktorką. Z relacjami społecznymi jest podobnie bo z wykształcenia jestem socjolożką. Akademicką wiedzą posługuję się w praktyce, łącząc moje dwie ścieżki zawodowe. Prowadząc zajęcia ruchowe zauważyłam, że ludzie po prostu lubią ze mną spędzać czas i lubią przychodzić na te zajęcia. Dostrzegają szereg różnych korzyści, nie tylko zdrowotnych wynikających z ruchu, czy z metody ćwiczeń. Zauważyłam, że ludzie dobrze się czują w moim otoczeniu i bardzo doceniają wartość dodaną tych spotkań. Przed zajęciami, czy po nich jest czas na rozmowy – takie z potrzeby serca, autentyczne, o sprawach codziennych ale i takich trudniejszych, którymi chcą się podzielić. I tak też jest właśnie w Klubie Integracji Społecznej KOMPAS, którego jestem koordynatorką. Klub KOMPAS to miejsce, w którym porusza się tematy trudne, bo przychodzą tam osoby poszukujące, potrzebujące wiatru w żagle albo pomocy w wyborze właściwego kierunku „podróży”.
Nadal lubią?
– Myślę, że to jest jakiś symptom, że jestem osobą dobrze postrzeganą społecznie i taką, która budzi zaufanie, wiarygodność. Ludzie po prostu garną się do mnie. Nie chcę, żeby to jakoś górnolotnie zabrzmiało…
Czyli potrwało chwilę zanim uznałaś tę rolę liderki?
– Tak, lata prowadzenia różnych grup zaczęły mi uświadamiać, że chyba jednak coś w tym jest.
W tym, że się garną? Czy jest coś, czym podtrzymujesz tę integrację w społeczności?
– Poprzez różne projekty łączę lokalnie różne grupy – młodszych ze starszymi, rodziny, sąsiadów, aktywnych z tymi bardziej wycofanymi. Sztandarowym projektem, który łączy działanie mojej szkoły jogi Stacji Relaksacja i założonej przeze mnie Fundacji Aktywni Dłużej jest projekt „Joga na Polanie”. Trwa on już 10 lat i odbywa się co weekend w sezonie letnim – są to otwarte plenerowe, bezpłatne zajęcia ruchowe.
Dlaczego on jest ważny?
– „Joga na Polanie” w Lipkowie to warsztaty, którymi ludzie bardzo się interesują i je po prostu lubią. Potwierdza to frekwencja - około 100 osób regularnie ćwiczących w plenerze… Projekt jest na tyle atrakcyjny, że ludzie uczestniczą w nim…mimo, że bezpłatnych zajęć ruchowych na łonie natury w naszym otoczeniu jest coraz więcej…
Oni przyjeżdżają też do Ciebie, nazwijmy to po imieniu.
– Być może. Wkładam w te zajęcia dużo serca i energii – co mam nadzieję udziela się również uczestnikom. …
Kiedy powiedziałaś sobie, że bywasz w roli lokalnej liderki?
– Myślę, że podskórnie zdawałam sobie sprawę, że tak jest, ale rzecz po imieniu nazwała moja mentorka , z którą pracowałam w ramach wsparcia organizacji pozarządowych sfinansowanego przez BORIS.
Ktoś Ci to nazwał?
– Właśnie ona. Słuchając całej mojej historii, obserwując lokalne działania, powiedziała mi kilka lat temu, że jestem liderką, a ja „zrobiłam wielkie oczy”. Nigdy nie myślałam o sobie w takich kategoriach, więc pamiętam dokładnie ten moment, kiedy po prostu osoba trzecia powiedziała mi, jak jest. Wtedy dałam sobie prawo, żeby w to uwierzyć i przyjąć.
Ale to to było dla ciebie największym zaskoczeniem, że ona ci to powiedziała z boku.
– Tak, to było dużym zaskoczeniem dla mnie. Byłam też w takim momencie zwrotnym w życiu, w mojej organizacji, w mojej działalności gospodarczej… Byłam wtedy w trudnym okresie – pewnej transformacji zawodowej i osobistej. Musiałam wiele rzeczy przeorganizować i wiedziałam, że to będzie zależało przede wszystkim ode mnie, od moich decyzji. Uświadomienie sobie moich kompetencji, wartości, mocy, pozwoliło mi przejść różne trudne momenty w rozwoju organizacji.
Czyli od tego momentu stałaś się świadomą liderką, uznałaś to?
– Tak. Wtedy też przedefiniowałam swoje widzenie przywództwa , bo do tej pory lider kojarzył mi się z hałaśliwą osobą, której jest wszędzie pełno i przez to zwracającą na siebie uwagę.
Takim wodzirejem?
– Tak, lider może być wodzirejem, ale może być też osobą skromną, pracującą u podstaw na rzecz swoich idei, misji, wartości i po prostu robić to, w co wierzy, a przywództwo dojrzewa wraz z nią. I chyba o to chodzi.
Małgosiu powiedz, czy jest coś, czego Ty musiałaś się nauczyć lub oduczyć, żeby właśnie lepiej działać z ludźmi, pracować z ludźmi?
– Myślę, że musiałam się nauczyć asertywności.
Rozwiń, rozwiń, bo to ciekawe.
– Wiesz, im więcej ma się wokół siebie osób, tym są większe oczekiwania. Asertywność w moim przypadku polegała na tym, że musiałam nauczyć się stawiać granice, żeby po prostu różne osoby wokół mnie, uczestnicy, odbiorcy, beneficjenci, klienci, „nie weszli mi na głowę”, bo ja tak bardzo chcę zaopiekować różne obszary, potrzeby ludzkie, że musiałam sobie wyznaczyć granice, które muszę stawiać, żeby nie brać tego wszystkiego na siebie. Musiałam nauczyć się dysponować czasem i energią, rozdzielać je dla różnych osób, żeby jeszcze dla mnie i mojej rodziny wystarczyło.
Jak ci to szło, trudne to było, ten temat realnego stawiania granic?
– Myślę, że na pewno w tej kwestii pomagają różne przełomy życiowe, różne historie, także osobiste, zdrowotne, na pewno są takie momenty w życiu, które sprowadzają na ziemię, uczą pokory, przedefiniowania różnych rzeczy, tego, że trzeba bardziej zwrócić uwagę na siebie i zacząć planować swoje aktywności zawodowe, rodzinne, bardziej poprzez pryzmat siebie i swoich zasobów. Myślę, że to też przychodzi z wiekiem, taka mądrość życiowa, do której się dorasta.
Czyli tak naprawdę życie Cię przymusiło do asertywności?
– Tak, jako trzydziestokilkuletnia osoba, miałam problemy zdrowotne, które były na tyle silnym bodźcem, że przestałam być tak zwaną Gosią Samosią, robić wszystko za wszystkich i dla wszystkich, a zaczęłam po prostu bardziej myśleć o sobie i układać priorytety.
Co nie znaczy, że stałam się egoistką, bo wcale tak tego nie widzę, to jest kwestia tylko innej organizacji. Wypracowałam sobie mechanizmy obronne, które tylko wzmocniły moją organizację i misję, którą realizuję.
Czy jest jeszcze coś czego w roli liderki się nauczyłaś?
– Tak. Wiesz, ja w swoich w relacjach ze współpracownikami nie buduję układu hierarchicznego, że ja jestem szefową, a ci, z którymi współpracuję, są moimi pracownikami. Tak dobieram współpracowników, żeby po pierwsze była chemia między nami, zrozumienie, ale też właśnie praca wokół wspólnych wartości. Myślę, że dzięki temu, że takie osoby przyciągam, nie muszę później wchodzić w rolę „kierownika”, bo taka rola byłaby dla mnie trudna i nienaturalna.
Tak uważasz?
– Ja raczej mam demokratyczny styl zarządzania i cieszę się, że mogę się w tym stylu realizować i współpracować z osobami, które tego nie nadużywają i nam się dobrze działa.
Poczekaj, bo to znowu jest ważne, jak się nauczyłaś zapraszać do współpracy takiej osoby? To wymaga też dojrzałości po stronie osób, z którymi współpracujesz, więc zdradź jak ty do tego doszłaś?
– Wiesz co, myślę, że na różnych etapach mojego życia pojawiają się bardzo ciekawe osoby wokół mnie i być może jest to jakaś umiejętność liderska, wyławiania i zauważania osób z talentami, które będą dobrymi współpracownikami.
Czyli ty sobie patrzysz, analizujesz i dajesz propozycję? Wybierasz znaczy się?
– Tak, wybieram. Myślę, że to jest też kwestia umiejętności dobrej obserwacji ludzi, ale takiej obserwacji w pozytywnym tego słowa znaczeniu, takiej uważności na ludzi, bez oceny, bez szufladkowania. U mnie tak to działa, to próba głębszego zrozumienia człowieka i wykorzystania jego potencjału, możliwości.
Czyli, że jesteś uważna i widzisz zasoby, potencjały u ludzi…
– Tak, jak najbardziej. Dodatkowo w ramach Fundacji, szczególnie Klubu Integracji Społecznej współpracuje z takimi osobami, które prowadzą zajęcia, warsztaty czy konsultacje indywidualne i te osoby są także zakorzenione lokalne (czyli z gminy Stare Babice). Jest to ważna wartość zatrudniania osób z naszego terenu. Myślę, że są to osoby, które chcą pracować w naszym środowisku, w naszej społeczności. Myślę, że dzięki temu to wszystko się obraca wokół pewnych wspólnych wartości.
Gosiu, czy byś mogła podzielić się tym, co odkryłaś w sobie i o sobie dzięki byciu liderką społeczności?
– Wiele lat temu coś się uruchomiło, wydaje mi się, że na pewno uruchomiła mi się taka otwartość i umiejętność bezstresowego komunikowania z dużymi grupami osób, umiejętność wystąpień.
W trakcie studiów ale także po nich bardzo mnie ta taka forma prezentowania stresowała, a zaczęłam to przełamywać, zaczęłam dostawać informację zwrotną, że dobrze mi idzie w obszarach wystąpień publicznych , że mówię sensownie, komunikuję sensownie, że do ludzi to dociera i odkryłam w sobie taką umiejętność.
Czy coś jeszcze?
– Na pewno elastyczność, takie elastyczne reagowanie na różne sytuacje, bo w pracy z ludźmi, szczególnie dużymi grupami, różnorodnymi, często trudnymi, taka elastyczność jest potrzebna. Też, prowadzę zajęcia w różnych miejscach.
Czasami się okazuje, że pewne warunki organizacyjne są na tyle trudne, okazuje się, że czegoś nie ma, że gdzieś nie słychać, nie widać, że przychodzą ludzie, zgłaszają jakieś swoje niedyspozycje, problemy. Umiejętność elastycznego dopasowania się do sytuacji, dostosowania spontanicznie oferty do grupy na pewno się u mnie pojawiła, rozwinęła i w miarę doświadczenia rozwija się bardziej.
Dla osób czytających może być ciekawy taki proces rozwijania się jako liderka.
– Tak, na pewno. Kolejna cecha, którą rozwinęłam, to umiejętność podejmowania wyzwań, które są niełatwe. Na przykład kilka lat temu zostałam poproszona o stworzenie Klubu Integracji Społecznej. Stworzenie KIS-u od A do Z to jest takie wyzwanie, w które weszłam samodzielnie, bez większej pomocy instytucjonalnej.
Musiałam stworzyć cały program Klubu, procedury, zatrudnić odpowiednich ludzi, rekrutować uczestników i co roku w sumie mierzę z takim wyzwaniem, żeby zrekrutować uczestników, bo nie jest to łatwe żeby oferta była atrakcyjna dla osób w kryzysie, ale też właśnie, żeby w jakiś sposób dotrzeć do tych osób.
Uważam, że mi to wychodzi.
Czyli to jest rodzaj odwagi, takiej nieustępliwości w kontekście podejmowania trudnych wyzwań? Tak?
– Tak, mam w sobie odwagę i odwaga jest jedną z moich wartości osobistych. Bardzo cenię odwagę u ludzi. Widzę odwagę w sobie do szczerości, autentyczności, prawdomówności, ale również do zajmowania się tematami, które nie są łatwe. Nie wypieram, nie odchodzę od pewnych rzeczy, tylko biorę przysłowiowego byka za rogi.
O! To zabrzmiało…
– Jeszcze może dodam, że mam głód wiedzy i potrzebę autorozwoju, nie osiadam na laurach, tylko chce się rozwijać, więc uważam, że jest też mega ważna cecha w kontekście bycia liderką..
Gosiu w takim razie, co daje ci energię i motywację do działania, a co ją odbiera?
– Na pewno energii dodają mi działania społeczne i rezultaty tych działań. Wiesz, w przyszłym roku obchodzimy 10 lat działania fundacji i przy okazji tej rocznicy, ale też przygotowywania się do projektu europejskiego, który będziemy realizować od grudnia, przygotowałam i przeprowadziłam ankietę. Zrobiłam badanie wśród senioralnych odbiorców działań fundacji.. W ciągu 2 tygodni zebrałam 101 ankiet od osób korzystających z zajęć fundacji.
Zebranie wyników ankiety w raport i zobaczenie tych liczb to jedna z rzeczy, która daje mi energię.
Czyli zobaczyłaś twarde rezultaty Waszej pracy?
– W skrócie: ponad 9 na 10 badanych zadeklarowało większą aktywność fizyczną, niemal 8 na 10 – większą aktywność społeczną. Więcej niż jedna trzecia korzysta z działań Fundacji od co najmniej czterech lat, co piąty od ośmiu lat.Żeby postawić kropkę nad „i” powiem, że właśnie siła tej grupy daje mi moją siłę i właśnie przy okazji tych danych zobaczyłam, że to jest naprawdę realny potencjał i że warto to robić i iść dalej w tym kierunku.
Małgosiu, a jak dbasz w tym wszystkim o siebie, żeby zachować balans?
– Mam różne pomysły na stałe wpisane w kalendarz, żeby się sobą zaopiekować, na przykład poranne i wieczorne spacery z psem, które dają mi przestrzeń w głowie, zabiegi które relaksują ciało, na przykład masaże ajurwedyjskie. Korzystam również z tego, czym pracuję, z narzędzi relaksacji, medytacji, z technik oddechowych, tak żeby wykorzystać swoją wiedzę i umiejętności na własne potrzeby.
Nawiązując do tego kalendarza, to chcę mieć czas dla siebie na takie aktywności, bo one mi bilansują poziom energii, tak żeby ta energia z zewnątrz od ludzi została właściwie przekierowana i dawała mi napęd. Taka zasada zachowania energii…
Czyli generalnie praktykujesz to, czego uczysz.
– Zdecydowanie.
Gosiu, co powiedziałabyś takiej kobiecie, która chciałaby mieć większy wpływ na swoje otoczenie, ale nie wierzy jeszcze we własne możliwości?
– Myślę, że taka osoba może zastanowić się nad swoimi talentami, bo każdy posiada różne talenty i myślę, że talenty pomagają w byciu liderką. Aby to osiągnąć trzeba być autentycznym, bo jeśli jest to wyreżyserowany przekaz, to takie przywództwo jest krótkoterminowe i jest zwykłym „gwiazdorzeniem”.
Myślę, że po prostu ktoś, kto chce być liderką, powinien poszukać swoich potencjałów albo samodzielnie, albo skorzystać ze wsparcia osób trzecich - coaching jest takim dobrym narzędziem wydobywania potencjału. Są też różne inne narzędzia pomagające nazwać i wydobyć potencjał i osobiste zasoby.
Ktoś, bardziej zrozumie swój potencjał, zrozumie siebie, to będzie jej wtedy łatwiej być autentyczną czy bardziej wokoło tego budować?
– Uważam, że każdej kobiecie, szczególnie przyszłej liderce, przyda się takie wydobycie i ponazywanie jej własnych talentów, bo wokół tych talentów można zbudować liderstwo, więc radziłabym więcej czasu poświęcić na autorefleksję, no i życzę odwagi w tym procesie.
Gosiu, to ciekawe, że tak ważne dla Ciebie jest to wsparcie w samorozwoju
– Myślę, że w trakcie całej naszej rozmowy przewija się wątek doradztwa w procesie stawania się i bycia liderką. Być może są takie osoby, które doznają same oświecenia, ale ja potrzebowałam pomocy w odkryciu zasobów, które posiadam.
To jest ważne, co mówisz.
– Mówię to z pełną świadomością, że korzystanie z programów pomocowych, bezpłatnych dla organizacji, jak chociażby ten projekt wsparcia w liderowaniu, był dla mnie ważny i pomocny. Zajęcia dawały mi impuls do refleksji własnej i do szukania potencjałów, z których mogę potem korzystać. Więc uważam, że wsparcie liderek jest niezbędnym elementem.
Fajnie, że o tym mówisz, bo czasem ludzie bagatelizują ten wątek miękkiego wsparcia, przestrzeni do refleksji, do rozwoju i zrozumienia procesów międzyludzkich.
Gosiu mam ostatnie pytanie, czy twoje rozumienie liderstwa zmieniło się przez lata?
– Wiesz co, to tak jak już wcześniej powiedziałam, kiedyś inaczej sobie wyobrażałam liderkę, a dzisiaj inaczej to widzę.
Myślę też, że moje przywództwo w dużej mierze bazuje na korzyściach, które jako liderka wnoszę do naszej społeczności. Moja oferta – oferta mojej organizacji odpowiada na potrzeby różnych grup osób, nie jest zwykłą formą ćwiczeń fizycznych, tylko łączy różne sfery, aktywizację ruchową, holistyczne podejście, relacje międzyludzkie i to wszystko odbywa się w takiej wspierającej, autentycznej atmosferze.
Uważam, że to jest właśnie odpowiedź na to pytanie.
Bardzo serdecznie Ci dziękuję za tę rozmowę Małgosiu. Powodzenia!
Odkryj swój potencjał liderski z ElevatHER
Chcesz lepiej poznać swoje mocne strony, rozwijać umiejętności współpracy, komunikacji i budowania wpływu? Skorzystaj z bezpłatnych materiałów edukacyjnych przygotowanych w projekcie ElevatHER – Overcoming the Gender Power Gap.
● Aplikacja mobilna: https://boris.org.pl/elevather-bezplatna-aplikacja-rozwojowa-dla-kobiet/
Materiał powstał w ramach projektu ElevatHER – Overcoming the Gender Power Gap, współfinansowanego przez Unię Europejską. Sfinansowano ze środków Unii Europejskiej. Wyrażone poglądy i opinie są wyłącznie poglądami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko Unii Europejskiej lub Europejskiej Agencji Wykonawczej ds. Edukacji i Kultury (EACEA). Unia Europejska ani EACEA nie ponoszą za nie odpowiedzialności.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Stowarzyszenie Nowoczesnej Edukacji Prawnej
-
Ela Bajda, Stowarzyszenie Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo w Sopocie
-
Dorota Setniewska, ngo.pl
-
Justyna Dziuma