Młody wolontariusz nie potrzebuje szefa. Potrzebuje lidera
Podobno wolontariuszowi czy wolontariuszce wystarczy powiedzieć, co ma robić, i dać święty spokój. Albo odwrotnie – nie mówić nic i czekać, aż sami wykażą się inicjatywą. Tylko że w ten sposób trudno sprawić, by młodzi ludzie poczuli się potrzebni, chcieli się angażować i wracać. Może więc warto najpierw zastanowić się, kim chcemy dla nich być: szefem, liderem, a może jednym i drugim?
Od potrzeby do pomocy
Młody człowiek przychodzi do organizacji, bo chce coś zrobić. Dopiero później przekonuje się, czy ktoś zapyta go o zdanie, pomoże przy pierwszym zadaniu i zauważy jego zaangażowanie. Od tego może zależeć, czy będzie chciał wrócić.
Podobnie widzi to Weronika, wolontariuszka Polskiego Czerwonego Krzyża i innych organizacji w Białymstoku, a także przewodnicząca samorządu szkolnego.
„Moim zdaniem dla młodego wolontariusza, który dopiero dołączył do organizacji, najważniejsze jest pierwsze wrażenie. Liczy się sposób organizacji wydarzenia, ale też atmosfera, w jakiej spędzamy czas. Ważne jest również, żeby koordynator zauważył nową osobę, zwrócił się do niej bezpośrednio czy powiedział dobre słowo. Dzięki temu wolontariusz czuje, że jest ważną częścią grupy. Warto też zadbać o to, żeby poznał organizację i możliwości działania. To pomaga mu odnaleźć się w zespole, zwłaszcza podczas podziału zadań” – mówi Weronika.
Przekonałam się o tym na własnym przykładzie. W 2022 roku towarzyszyło mi ogromne poczucie bezsilności. Chciałam jednak być pomocna. Tak trafiłam do lokalnego stowarzyszenia. Segregowałam dary, przygotowywałam i wydawałam paczki żywnościowe, pomagałam ukraińskim rodzinom znaleźć tymczasowe schronienie w polskich domach. Świadomość, że mogłam łączyć ludzi, dawała mi ogromne poczucie spełnienia i sprawczości.
Zobaczyłam wtedy, jak lider grupy zakasuje rękawy i razem z innymi układa konserwy w magazynie. Jak staje po stronie swoich wolontariuszy, broni ich, gdy sytuacja tego wymaga, pokazuje, jak działać.
Kiedy kolejne projekty i źródła finansowania zaczęły się kończyć, a potrzeby ludzi, których wspieraliśmy, zmieniały się, ale nie znikały, udało mi się powołać nową grupę wolontariuszy. Dołączyły do niej osoby w wieku od 13 do 84 lat. Ludzie o różnych doświadczeniach, obywatelstwach, umiejętnościach i historiach. Wielu z nich wcześniej przychodziło po wsparcie. Teraz sami zaczęli je oferować innym.
Szef czy lider?
Ktoś musi zaplanować działania, podzielić zadania i sprawdzić, czy zostały wykonane. Ale rola koordynatora na tym się nie kończy. Jeśli tylko wydaje polecenia, a nie słucha i nie wspiera, trudno oczekiwać, że młodzi wolontariusze będą chcieli z nim zostać.
W publikacji „O przywództwie – przewodnik liderski”, wydanej przez Fundację Szkoła Liderów, przywództwo przedstawiono jako umiejętność, którą można rozwijać i która nie wynika wyłącznie z zajmowanego stanowiska.
John Kotter rozróżnia zarządzanie i przywództwo. Zarządzanie pozwala organizować pracę, planować aktywności i radzić sobie ze złożonością. Przywództwo pomaga wyznaczać kierunek, jednoczyć ludzi wokół wspólnego celu i motywować ich do działania. Wolontariat potrzebuje obu tych elementów.
James Kouzes i Barry Posner w swoim modelu przywództwa zwracają uwagę między innymi na dawanie przykładu, inspirowanie wspólną wizją i umożliwianie działania innym. Oczywiście nie każdy pomysł będzie bezpieczny, zgodny z misją organizacji czy możliwy do zrealizowania przy dostępnych zasobach. Ale sposób, w jaki reagujemy na inicjatywę młodego wolontariusza, może wpłynąć na to, czy następnym razem ponownie odważy się coś zaproponować.
To tylko kilka spojrzeń na przywództwo. Nie musimy od razu znać wszystkich modeli ani umieć zachować się w każdej sytuacji. Możemy zacząć od przyjrzenia się temu, jak pracujemy z wolontariuszami: czy ich słuchamy, jak reagujemy na błędy i czy potrafimy rozmawiać o własnych. Tego też można się nauczyć.
Adam od sześciu lat angażuje się w wolontariat Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Od koordynatora oczekuje przede wszystkim wsparcia, a nie narzucania gotowych rozwiązań. Jego zdaniem taka osoba powinna podpowiadać, zwracać uwagę na możliwe zagrożenia i dawać wolontariuszom przestrzeń do realizowania własnych pomysłów.
„Lider to przede wszystkim osoba, której się chce działać. To, że na czele WOŚP stoi właśnie taka osoba, było jednym z powodów, dla których zdecydowałem się dołączyć do wolontariatu”
– dodaje Adam.
O tym, jak ważny jest sposób traktowania wolontariuszy, mówią nie tylko koncepcje przywództwa, ale również badania. Brytyjska organizacja NCVO w raporcie „Time Well Spent 2023” wskazuje, że 26 procent badanych wolontariuszy miało poczucie, iż wolontariat zbyt mocno przypomina pracę zarobkową, a 24 procent zwracało uwagę na nierozsądne oczekiwania wobec nich.
Z kolei badanie przeprowadzone wśród 417 wolontariuszy z siedemnastu organizacji pozarządowych w Hiszpanii wykazało związek między stylem przywództwa a zamiarem dalszego angażowania się w wolontariat. Przywództwo transformacyjne wiązało się z większą chęcią pozostania w organizacji.
Te wyniki przypominają, że nie wystarczy zapraszać wolontariuszy do działania. Trzeba tworzyć je razem z nimi.
Więcej wskazówek znajdziecie w artykule „Jak zbudować organizację przyjazną wolontariuszom i wolontariuszkom?”
Wszystko zaczyna się od pytania: „Po co nam wolontariusz?”
Zanim zaprosimy wolontariuszy do współpracy, warto odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: po co właściwie ich potrzebujemy? Wyznaczanie celu jest podstawą: czy organizujemy jednorazową akcję, szukamy jednej lub dwóch osób do pomocy w codziennych zadaniach, chcemy stworzyć grupę do długofalowych działań, a może widzimy w wolontariuszach przyszłych pracowników lub liderów organizacji? Od odpowiedzi zależy nie tylko sposób organizacji pracy, ale również styl przywództwa, jaki powinniśmy przyjąć, i podejście do samych wolontariuszy. Bo osoba, która zgłosiła się do grupy pomocy humanitarnej, niekoniecznie chce spędzać kolejne miesiące na tworzeniu animacji dla dzieci podczas pikników.
Warto też zapytać, czego wolontariusze oczekują od tej współpracy.
Wolontariusz nie jest darmowym pracownikiem
Czasami mam wrażenie, że od wolontariuszy oczekujemy zaangażowania pracowników etatowych, zapominając, że przyszli do nas dobrowolnie i też z jakichś własnych powodów.
Niepotrzebna presja, ciągłe kontrolowanie i podkreślanie, kto tutaj rządzi, nie budują autorytetu, lecz dystans. Jednocześnie brak wynagrodzenia nie oznacza, że wolontariusz nie potrzebuje odpowiedniego wdrożenia, wsparcia i możliwości rozwoju.
Wolontariat daje młodym osobom możliwość nauki, rozwijania umiejętności i nawiązywania nowych znajomości. Lider z kolei może uczyć się delegowania zadań, korzystać ze wsparcia zespołu i dzięki temu poświęcać więcej uwagi innym obszarom swojej działalności.
Taka współpraca potrzebuje jednak jasnych zasad i granic. Przestrzeń na własne pomysły powinna iść w parze z odpowiedzialnością za podjęte zobowiązania. Choć wolontariusz nie jest pracownikiem, powinien wiedzieć, czego się od niego oczekuje, za co odpowiada i na jakie wsparcie może liczyć. Ważne też, żeby rozumiał misję organizacji i znaczenie swojego wkładu.
Relacje
Możemy postawić na swoim za wszelką cenę. Dopilnować każdego punktu planu i przy tym nie zauważyć, co dzieje się w zespole. Zapomnieć, że potrzebujemy też czasu, żeby się poznać i zbudować relacje.
Weronika, która od dzieciństwa angażuje się w wolontariat, od koordynatora oczekuje przede wszystkim otwartości na rozmowę i pomysły wolontariuszy.
„Ważna jest dla mnie możliwość rozmowy o akcjach, które organizujemy. Dzięki temu możemy korzystać z doświadczeń wszystkich wolontariuszy i wspólnie szukać najlepszych rozwiązań. Lepiej się też poznajemy, co pomaga nam radzić sobie z trudnościami. Koordynator powinien również przygotować nas na sytuacje, w których mimo naszych starań coś się nie uda z przyczyn od nas niezależnych. Ważne, żeby potrafił nas wtedy wesprzeć. Dla mnie podstawą jest bezpośredni kontakt z wolontariuszami” – dodaje.
A kto daje informację zwrotną liderowi?
Sama przekonałam się, jak łatwo pomylić budowanie autorytetu z nadmiernymi wymaganiami. W pewnym momencie, koordynując grupę wolontariuszy, zaczęłam wymagać od nich coraz więcej, a jednocześnie coraz rzadziej dziękowałam i doceniałam ich zaangażowanie. Obawiałam się, że jeśli będę zbyt miła, stracę autorytet i przestaną traktować mnie na serio.
W końcu postanowiłam zapytać ich wprost, jak oceniają moją pracę jako liderki. Poprosiłam o szczerą informację zwrotną, zapewniając, że mogą mówić otwarcie i nie spotkają ich za to żadne konsekwencje. Usłyszałam, że czasami czuli się przy mnie niekomfortowo i nie wiedzieli, czy dobrze wykonują swoje zadania, ponieważ brakowało im docenienia.
To doświadczenie uświadomiło mi, że autorytet nie musi oznaczać dystansu, a wymagania nie wykluczają życzliwości. Zrozumiałam wtedy, że powinnam nie tylko udzielać informacji zwrotnej, ale również umieć o nią poprosić i ją przyjąć, nawet gdy nie jest przyjemna.
Dobry lider tworzy kolejnych liderów
Nie każdy wolontariusz chce zostać liderem i nie każdy musi. Ale każdemu warto dawać możliwość odkrywania swoich umiejętności, podejmowania odpowiedzialności i rozwijania własnych inicjatyw. Zadowoleni wolontariusze mogą z czasem sami wdrażać nowe osoby i zachęcać znajomych do dołączenia. Ich doświadczenia są dobrą promocją organizacji. Jeśli potrzebujemy nowych osób, możemy powierzyć chętnym wolontariuszom zadanie ich pozyskania.
Dla mnie i dla młodych wolontariuszy, z którymi pracowałam, ważne jest, żeby mieć frajdę z tego, co robimy, i przy okazji zmieniać świat. Nawet małymi krokami. Do tego czuć się częścią grupy i mieć obok lidera, za którym chce się podążać.
Źródło: informacja własna ngo.pl
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Dorota Setniewska, ngo.pl
-
Stowarzyszenie Nowoczesnej Edukacji Prawnej
-
Ela Bajda, Stowarzyszenie Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo w Sopocie
-
Dorota Setniewska, ngo.pl