Koniec z działaniem w izolacji. Jak MOCna Sieć zmienia warmińsko-mazurskie Koła Gospodyń Wiejskich w siłę, z którą liczy się region [wywiad]
Koła Gospodyń Wiejskich na Warmii i Mazurach przechodzą prawdziwą rewolucję. Improwizację i działanie po omacku zastępują profesjonalizmem, ekonomią społeczną i silnymi relacjami lokalnymi. Jak projekt MOCna Sieć pomaga wiejskim liderkom przełamać osamotnienie, wyjść z cienia i uniknąć wypalenia? W rozmowie z Anetą Pawelczyk-Piłat opowiada Magdalena Wollman, prezeska Stowarzyszenia „Teraz MY”.
Trzeci sektor na Warmii i Mazurach. Jak powstała MOCna Sieć Kół Gospodyń Wiejskich?
Aneta Pawelczyk-Piłat: – Magdo, od kilkunastu lat wspierasz sektor społeczny na Warmii i Mazurach. Jak z perspektywy tego czasu zmieniały się organizacje pozarządowe i lokalni działacze w naszym regionie?
Magda Wollman: – Trudne pytanie na początek, bo ta zmiana zaszła bardzo głęboko. Na pewno wciąż powstaje u nas bardzo dużo nowych inicjatyw i cały sektor stale się rozrasta. Nie zauważam tu żadnego przestoju – wręcz przeciwnie, dynamika jest ogromna. Od kilku lat obserwuję też prawdziwy boom na Koła Gospodyń Wiejskich, które w niesamowity sposób zmieniły oblicze małych społeczności i środowisk wiejskich.
Osobiście uważam, że trzeci sektor na Warmii i Mazurach bardzo dojrzał, ale nie stał się przez to w pełni stabilny i wciąż boryka się z licznymi problemami. Kiedyś często brakowało wiedzy o finansowaniu, zarządzaniu czy księgowości. Dziś organizacje są bardziej świadome swojej roli, lepiej przygotowane do pozyskiwania środków, budowania partnerstw i zabierania głosu w sprawach lokalnych. Coraz więcej z nich już od pierwszych kroków decyduje się na pełną profesjonalizację.
To nie jest już taka partyzantka, z jaką mieliśmy do czynienia 15 lat temu, kiedy sama zaczynałam pracę w sektorze. Wtedy działało się bardziej intuicyjnie: ktoś dostrzegał problem, zbierał ludzi i próbował coś zrobić. Obecnie organizacje od początku chcą działać na najwyższym poziomie, prowadzą regularną działalność i mają jasno określone cele. Chętnie podnoszą kompetencje, edukują się i niezwykle dojrzale budują relacje lokalne – co widać zwłaszcza na obszarach wiejskich.
Jednocześnie występuje spore zróżnicowanie. Obok dużych, profesjonalnych podmiotów nadal działają małe stowarzyszenia i koła, w których cała praca opiera się na społecznym zaangażowaniu zaledwie kilku osób.
Kiedy dokładnie pojawił się pomysł na stworzenie MOCnej Sieci. Co było bezpośrednią iskrą do działania? Dostrzegłyście w Stowarzyszeniu „Teraz MY”, że lokalnym liderkom brakuje odpowiednich narzędzi, partnerstwa, czy po prostu wiary we własne możliwości i sprawczość?
– Cała sytuacja zmieniła się diametralnie w momencie, gdy w listopadzie 2018 roku weszła w życie dedykowana ustawa o Kołach Gospodyń Wiejskich. Wtedy takich kół zaczęło powstawać w naszym regionie bardzo dużo. Zaczęłyśmy jednak dostrzegać pewien niepokojący problem – te koła w dużej mierze zostały pozostawione same sobie. Brakowało instytucji, która potrafiłaby im w kompleksowy sposób pomóc w codziennym funkcjonowaniu.
A one od samego początku mierzyły się z ogromnymi trudnościami: od kwestii formalnych i prawidłowego prowadzenia księgowości, przez pozyskiwanie funduszy zewnętrznych, aż po działania promocyjne, procedury Sanepidu czy przepisy BHP. Nie było jednego miejsca, w którym mogłyby otrzymać taką pełną, wszechstronną wiedzę. Trafiały co prawda do nas, do Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych, ale odnosiłam wrażenie, że same nie do końca czuły się pełnoprawną organizacją pozarządową i po prostu nie wiedziały, że u nas również mogą uzyskać realną pomoc.
Pomysł narodził się więc bezpośrednio z ich potrzeb, które wyartykułowały w rozmowach z nami. Usłyszałyśmy od nich wprost, że niezwykle potrzebne jest miejsce na Warmii i Mazurach, gdzie koła w każdym niezbędnym zakresie otrzymają fachowe wsparcie. A na późniejszym etapie, gdy zaczęłyśmy budować sieć, okazało się, że merytoryka to jedno, ale koła najbardziej potrzebują bezpiecznej, wspólnej przestrzeni do wymiany doświadczeń.
Projekt zrzesza obecnie kilkadziesiąt Kół Gospodyń Wiejskich z całego województwa. Pamiętasz moment, w którym poczułaś z całą mocą: „To naprawdę działa, ta sieć ma żywą, realną siłę”?
– Tak, doskonale pamiętam ten moment. Poczułam to bardzo silnie, gdy kończyłyśmy pierwszy projekt budowania sieci, realizowany w ramach Funduszy Norweskich. Zorganizowałyśmy wydarzenie podsumowujące, na które przyjechało mnóstwo przedstawicielek KGW z całego regionu. To, w jaki sposób wypowiadały się o sieci, co ta inicjatywa dała nie tylko ich organizacjom, ale też im wewnętrznie – jak bardzo zmieniły się jako kobiety, jak głębokie poczucie misji w sobie odkryły i jak bardzo pragną się dalej rozwijać – było po prostu poruszające.
Niezwykle poruszające było też to, co zadziało się bezpośrednio między samymi kołami. Zaczęły się spotykać, odwiedzać i ze sobą rozmawiać. MOCna Sieć stała się przestrzenią budowaną na współpracy, a nie na rywalizacji. Koła na co dzień często przecież startują w rozmaitych turniejach: na dożynkach czy w konkursach kulinarnych, gdzie ten element współzawodnictwa siłą rzeczy występuje. My natomiast postawiłyśmy bardzo mocno na kooperację i wzajemne wsparcie.
Kiedy otrzymałyśmy od nich informację zwrotną, że nasza sieć stała się dla nich bezpiecznym miejscem do rozmowy o codziennych bolączkach i wymiany doświadczeń, wiedziałam już na sto procent: tak, to działa, to był strzał w dziesiątkę.
Nowoczesna liderka wiejska. Jak zmienia się rola i profil Kół Gospodyń Wiejskich?
Koła Gospodyń Wiejskich przeżywają renesans, ale MOCna Sieć wychodzi daleko poza tradycyjne myślenie o tej aktywności. Jak z Twojej perspektywy wygląda dzisiaj nowoczesna liderka wiejska na Warmii i Mazurach?
– Trudno jednoznacznie opisać taką liderkę, bo modeli przywództwa w terenie jest bardzo wiele. Z naszych obserwacji i codziennej pracy z kołami wyłania się jednak obraz kobiety, która przede wszystkim potrafi doskonale łączyć potencjały i spajać różne siły społeczne w danej miejscowości. Buduje partnerstwa i współpracuje z Ochotniczą Strażą Pożarną, sołtysem, radą sołecką, parafią czy szkołą. Wspólnie kreują przestrzeń, w której żyją na co dzień. To zresztą kluczowy element, na który zwracamy uwagę, przyznając co roku tytuł SUPERMocnej Liderki KGW, czyli Najaktywniejszej Liderki Kół Gospodyń Wiejskich Województwa Warmińsko-Mazurskiego.
Kolejna niezwykle ważna cecha to umiejętność niebrania wszystkiego na własne barki. Nowoczesna liderka potrafi mądrze delegować zadania, oddawać odpowiedzialność innym członkom zespołu i nie zawłaszcza przestrzeni tylko dla siebie. Umie też szczerze podziękować za zaangażowanie. Wiemy, jak ogromny nakład pracy wkłada się w przygotowanie stoiska dożynkowego czy festynu – liderka musi potrafić to dostrzec i docenić.
I wreszcie: stawianie na własną edukację. Nowoczesne liderki to często samorodne talenty, które same dostrzegają obszary do rozwoju i chętnie biorą udział w szkoleniach z zarządzania zespołem czy budowania relacji. Dla mnie nowoczesna liderka KGW to nie osoba, która robi najwięcej, ale taka, która potrafi mądrze planować, dzielić zadania, rozwijać kolejne osoby i współpracować z innymi kołami.
Jednocześnie uważam, że nowoczesność – w przypadku KGW – nie oznacza odrzucenia tradycji. Bardzo inspirują mnie liderki, które potrafią wykorzystać lokalną kuchnię, rękodzieło, historię czy obrzędy jako punkt wyjścia do edukacji, promocji miejscowości, integracji mieszkańców, a nawet rozwoju przedsiębiorczości.
Warto też przełamywać krzywdzący stereotyp szufladkujący działalność kół wyłącznie w sferze kulinariów i gotowania. KGW od zawsze pełniły ważną funkcję społeczną i edukacyjną. Dziś skala tych działań jest znacznie szersza: koła z powodzeniem organizują inicjatywy dla dzieci, młodzieży i seniorów, angażują się w projekty ekologiczne oraz charytatywne, współpracują z samorządem, pozyskują dotacje i rozwijają przedsiębiorczość społeczną.
A kim właściwie są dzisiaj same członkinie kół? Czy to nadal głównie panie zajmujące się domem i gospodarstwem, czy ten profil społeczno-zawodowy uległ zmianie?
– Wciąż w dużej mierze są to rodowite mieszkanki danych miejscowości, zakorzenione tam od pokoleń. Zauważamy jednak istotne zmiany, szczególnie w miejscowościach stanowiących tzw. sypialnie większych miast, takich jak chociażby okolice Olsztyna. Tam pojawia się silna reprezentacja ludności napływowej i bardzo często to właśnie nowe mieszkanki przejmują inicjatywę. Jednak w większości kół, z którymi pracujemy, są to kobiety znane w środowisku ze swojej wieloletniej aktywności. Często łączą one funkcję w KGW z rolą sołtyski, radnej gminnej czy działaczki lokalnej.
Jeśli chodzi o ich życie zawodowe, przekrój jest fascynujący: od kobiet prowadzących własne gospodarstwa rolne, przez pracowniczki sfery budżetowej i urzędniczki, aż po właścicielki dobrze prosperujących lokalnych firm.
Wyzwania wiejskich działaczek: wypalenie społeczne i Konkurs SUPERMocna Liderka KGW
Co roku organizujecie w regionie Konkurs na Najaktywniejszą Liderkę KGW. Jakie konkretne postawy lub historie najbardziej poruszają Was w zgłoszeniach, które trafiają na Wasze biurka?
– Dla mnie osobiście najbardziej poruszająca jest umiejętność budowania mostów i porozumienia w środowisku lokalnym. Bardzo cenię liderki, które potrafią działać ponad podziałami i włączać w inicjatywy koła podmioty o często odmiennych interesach.
Szukamy kobiet, których działania nie kończą się na wąskim gronie członkiń KGW, ale odpowiadają na realne i palące problemy społeczne całej wsi czy gminy. Zdarzają się sytuacje, gdy mądra, empatyczna liderka potrafi zjednoczyć wokół jednego szlachetnego celu środowiska skłócone ze sobą od lat. To są niezwykle poruszające i budujące przykłady.
Gdybyś miała przywołać konkretne przykłady takich liderek z naszego regionu?
– Nasz konkurs miał do tej pory dwie edycje, więc ta sieć wyróżnionych kobiet sukcesywnie się tworzy. Wspaniałymi przykładami są nasze dotychczasowe laureatki – Joanna Danielczuk z KGW KleBabki z Klebarka Małego oraz Małgorzata Truszkowska z KGW w Liskach. To niezwykle wartościowe kobiety działające w niewielkich społecznościach, które wykazały się niesamowitym wyczuciem społecznym. Potrafiły zaangażować dosłownie wszystkich wokół i udowodniły, że wiejskie koło może stać się prawdziwym centrum lokalnej aktywności.
Kiedy jeździcie w teren z warsztatami i doradztwem, widzicie, z jakimi barierami najczęściej mierzą się dzisiaj kobiety w mniejszych miejscowościach? Co stanowi dla nich największe wyzwanie?
– Wbrew pozorom same finanse nie są już dzisiaj największą barierą. Koła dysponują stałymi dotacjami z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a także coraz skuteczniej pozyskują granty ze źródeł zewnętrznych.
Prawdziwym wyzwaniem jest natomiast międzypokoleniowa i międzysąsiedzka sukcesja oraz włączanie młodych ludzi do codziennej działalności.
Średnia wieku w wielu kołach to wciąż 50 czy 60 lat i liderki bardzo często sygnalizują nam w rozmowach, że niezwykle brakuje im nowej, świeżej krwi.
Po drugie, aktywność społeczna ma charakter sinusoidy – są okresy zachwytu i wielkiego zapału, a po nich przychodzi zmęczenie. Dzisiaj bardzo mocno dostrzegamy problem wypalenia społecznego w terenie.
Z czego bezpośrednio wynika to wypalenie wśród wiejskich liderek?
– Przede wszystkim z poczucia osamotnienia. Bardzo często cała struktura i dynamika koła opiera się na jednej, wyjątkowo aktywnej liderce, która „ciągnie” wszystko na własnych barkach. Jeśli nie ma wokół siebie zespołu, któremu może zaufać i na który może przenieść część obowiązków, szybko pojawia się wyczerpanie. Dochodzi do tego rozbudowana sprawozdawczość i biurokracja: pisanie wniosków, rozliczanie projektów, kontrole Sanepidu czy organizacja skomplikowanych logistycznie wydarzeń.
Obserwując i słuchając nie tylko liderek, ale i pozostałych członkiń KGW, dostrzegam również niedocenianie własnych kompetencji. Często słyszę od nich: „ja się na tym nie znam”, „nie potrafię występować publicznie” albo „czy ja się w ogóle do tego nadaję?”. Tymczasem te same kobiety potrafią sprawnie zorganizować duże wydarzenie, zebrać mieszkańców, pozyskać finanse i odpowiedzieć na wiele lokalnych problemów.
Kobiety zbyt rzadko słyszą, że wiedza zdobyta w codziennym działaniu jest prawdziwą, niezwykle cenną kompetencją.
Kolejny ważny aspekt to po prostu czas. Działania społeczne muszą się przecież „zmieścić” pomiędzy pracą zawodową, prowadzeniem domu i opieką nad bliskimi. To właśnie niedobór czasu i przeciążenie sprawiają, że ciężar działania spada na jedną lub dwie najbardziej aktywne osoby. W działalności pozarządowej łatwo wpaść w pułapkę myślenia o wszystkich dookoła, całkowicie zapominając o własnym dobrostanie i regeneracji.
Ekonomizacja KGW i dobrostan liderek – przyszłość MOCnej Sieci
Jak w MOCnej Sieci radzicie sobie z tym problemem? W jaki sposób dbacie o to, aby te liderki nie straciły zapału i miały przestrzeń na ładowanie akumulatorów?
– Kluczem jest stworzenie przestrzeni, w której panuje pełne przyzwolenie na odpoczynek. Podczas naszych dwudniowych szkoleń wyjazdowych dbamy o to, by program nie był przeładowany samą twardą wiedzą. Pierwszy dzień poświęcamy na intensywne warsztaty, ale drugi to zawsze czas na spokojne rozmowy, integrację i budowanie relacji.
W ramach Akademii Liderek wprowadziłyśmy specjalny moduł poświęcony dbałości o dobrostan psychiczny, naukę odpuszczania i stawianie granic. Uczymy panie, że dbanie o siebie to nie egoizm, ale warunek konieczny do tego, by móc skutecznie pomagać innym i działać na rzecz swojej społeczności.
MOCna Sieć stawia jednak także na twarde kompetencje i usamodzielnienie finansowe. Czy Koła Gospodyń Wiejskich w naszym regionie potrafią już wychodzić poza schemat uzależnienia od pojedynczych dotacji?
– Zdecydowanie tak i jest to proces, z którego jestem niezwykle dumna. Koła coraz odważniej myślą o ekonomizacji i prowadzeniu działalności zarobkowej. Wiele z nich wyspecjalizowało się w prowadzeniu komercyjnych warsztatów rękodzielniczych i edukacyjnych czy w świadczeniu tradycyjnych usług cateringowych. Aby to usystematyzować, stworzyłyśmy w ramach MOCnej Sieci Szlak MOCnych Inspiracji. Wyselekcjonowałyśmy dziesięć kół z naszego województwa, które posiadają unikalne produkty lub usługi, i pomagamy im przekształcić tę wiedzę w stabilne źródło dochodu.
Te dziesięć kół to dopiero początek – traktujemy je jako grupę pilotażową, która ma pokazać innym, że wiedza, umiejętności i lokalne dziedzictwo mają realną wartość ekonomiczną. W kolejnych latach chcemy włączać do Szlaku następne koła i rozwijać wspólną promocję ich ofert.
Gdybyś miała dać jedną, najważniejszą radę kobietom, które dopiero zakładają koło i paraliżuje je strach przed dokumentami czy brakiem środków, co byś im powiedziała?
– Powiedziałabym krótko: nie bójcie się i nie działajcie w samotności! W naszym województwie jest mnóstwo życzliwych instytucji i organizacji, takich jak Stowarzyszenie „Teraz MY”, czy nasza MOCna Sieć, gdzie uzyskacie bezpłatną, kompleksową pomoc na każdym etapie.
Zachęcam też do zwykłego pukania do drzwi kół z większym stażem – doświadczone liderki niezwykle chętnie dzielą się swoją wiedzą i ustrzegą Was przed wieloma błędami.
MOCna Sieć rozrosła się w potężny ruch społeczny. Jaka jest Wasza wizja rozwoju na najbliższy czas? Dokąd teraz zmierzacie?
– Idziemy o krok dalej i przekraczamy granice województwa. Połączyłyśmy siły z Fundacją „Okno na Wschód”, tworzącą sieć KGW na Podlasiu, i razem budujemy Sieć Kół Gospodyń Wiejskich Polski Północno-Wschodniej.
Chcemy stworzyć silną reprezentację, która będzie pełniła funkcję rzeczniczą dla kół z naszego regionu na poziomie ogólnokrajowym. Przed nami wizyty studyjne, kolejne edycje szkoleń oraz 3. edycja Konkursu SUPERMocna Liderka KGW.
Gdzie osoby szukające wsparcia lub chcące dołączyć do MOCnej Sieci mogą Was znaleźć?
Magda Wollman: Najłatwiej znaleźć nas na Facebooku na oficjalnym profilu Mocna Sieć oraz na naszej stronie internetowej pod adresem terazmy.org, gdzie regularnie publikujemy informacje o naborach i bieżących projektach.
Dziękuję Ci bardzo za tę inspirującą rozmowę.
Źródło: informacja własna ngo.pl
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Justyna Dziuma