Karolina Dreszer: Nie wystarczy wiedzieć, co dzieje się w Brukseli. Trzeba mieć wpływ [wywiad]
Dlaczego polskie organizacje społeczne powinny interesować się europejskimi procesami, nawet jeśli na co dzień działają lokalnie? Czy sektor potrafi mówić wspólnym głosem i po co właściwie potrzebna jest kolejna sieć? O Polskiej Sieci Rzecznictwa Europejskiego rozmawiamy z Karoliną Dreszer-Smalec, prezeską Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych (OFOP).
Od biernego monitorowania do realnego wpływu
ngo.pl: OFOP od lat działa na poziomie europejskim. Po co więc tworzyć osobną Polską Sieć Rzecznictwa Europejskiego?
Karolina Dreszer-Smalec: – OFOP rzeczywiście od dawna jest obecny w europejskich procesach, ale samo uczestnictwo federacji w Brukseli nie wystarcza. Chcemy zbudować mechanizm, dzięki któremu doświadczenia i potrzeby organizacji z całej Polski będą mogły być w jeszcze lepszy sposób systematycznie włączane do europejskiej debaty.
Nie chcemy rzecznictwa, które polega na tym, że kilka osób śledzi europejskie dokumenty i później informuje resztę sektora, co zostało zdecydowane. Chcemy, żeby organizacje mogły wejść do tego procesu wcześniej: zgłaszać tematy, konsultować stanowiska, wnosić swoją wiedzę i współdecydować, na czym skupiamy wspólne działania.
Kluczowe decyzje zapadają w Brukseli
Czy to znaczy, że polskich organizacji dzisiaj w Europie nie słychać?
– Słychać, ale zdecydowanie możemy być słyszalni lepiej i bardziej systemowo.
Od lat powtarzamy, że przepisy i polityki tworzone na poziomie europejskim przekładają się później na prawo, finansowanie i sposób prowadzenia polityk publicznych w Polsce. Kiedy decyzja trafia już na poziom krajowy, często zasadnicze ramy zostały wcześniej ustalone.
Dlatego
musimy być obecni tam, gdzie trwa rozmowa o ich kształcie. Nie po to, żeby każda organizacja zajmowała się wszystkim, co dzieje się w Unii, ale żeby sektor miał kanał umożliwiający wniesienie wiedzy i doświadczeń wtedy, gdy może jeszcze wpłynąć na decyzję.
Różnorodność to siła, nie przeszkoda
Ale sektor pozarządowy jest bardzo różnorodny. Czy w ogóle istnieje coś takiego jak „polski głos NGO”?
– Nie chciałabym, żebyśmy rozumieli „wspólny głos” jako próbę ujednolicenia sektora. Różnorodność jest jego siłą.
Organizacja ekologiczna będzie patrzyła na europejski budżet inaczej niż organizacja socjalna, organizacja działająca na rzecz praw człowieka albo małe stowarzyszenie pracujące lokalnie. I bardzo dobrze. Sieć ma być miejscem, w którym te perspektywy mogą się spotkać.
Wspólne rzecznictwo zaczyna się nie od założenia, że wszyscy musimy myśleć tak samo, ale od sprawdzenia, gdzie mamy wspólny interes, wspólną diagnozę albo wartości, których chcemy razem bronić.
Edukacja i rzecznictwo – dwie ścieżki działania
Sieć jest więc przede wszystkim narzędziem rzeczniczym?
– Rzecznictwo jest jej bardzo ważną częścią, ale zanim zaczniemy mówić o wpływie, potrzebujemy dostępu do wiedzy.
Dlatego budujemy dwie ścieżki. Pierwsza jest edukacyjna: briefingi, spotkania z ekspertami, tłumaczenie europejskich procesów na język codziennej pracy organizacji. Druga jest rzecznicza: zgłaszanie tematów, konsultowanie stanowisk, przygotowywanie rekomendacji i wspólne działania.
Nie chcemy tworzyć kolejnej listy mailingowej. Sieć powinna prowadzić organizację od pytania „co właśnie dzieje się w Unii?” do pytania „co możemy z tym wspólnie zrobić?”.
Głos z terenu ma znaczenie
Czy mała organizacja działająca w powiatowym mieście naprawdę potrzebuje wiedzy o tym, co dzieje się w Brukseli?
– Bardzo często właśnie ona najlepiej widzi skutki europejskich polityk.
Europejska polityka nie kończy się na unijnych instytucjach. Przekłada się na środki wydawane w regionach, dostępność usług społecznych, działania klimatyczne, prawa konkretnych grup, edukację czy sposób funkcjonowania organizacji.
Nie oczekujemy, że każda organizacja będzie miała osobę odpowiedzialną za śledzenie kilkuset stron dokumentów Komisji Europejskiej. Właśnie dlatego potrzebna jest sieć. Jedni mogą monitorować proces, inni wnoszą doświadczenie z terenu, a jeszcze inni wiedzę ekspercką. Dopiero połączenie tych perspektyw daje sensowne rzecznictwo.
Budżet UE i SOTEU 2026. Pieniądze to nie tylko liczby
Pierwszymi tematami na spotkaniu Sieci mają być budżet UE oraz orędzie o stanie Unii (SOTEU 2026). Dlaczego właśnie one?
– Bo oba te tematy bardzo dobrze pokazują, w jakim kierunku zmierza Unia Europejska i jak zamierza ten kierunek realizować. Orędzie o stanie Unii to momentem, w którym Komisja Europejska przedstawia swoje najważniejsze priorytety i wyzwania na najbliższy czas. Dla organizacji społecznych to ważny sygnał: pozwala zobaczyć, jakie kwestie mogą w kolejnych miesiącach stać się przedmiotem działań legislacyjnych, nowych programów czy inicjatyw europejskich – i odpowiednio wcześnie zastanowić się, gdzie potrzebne jest zaangażowanie organizacji i działania rzecznicze.
Budżet jest z kolei sprawdzianem tego, czy te polityczne priorytety rzeczywiście znajdą odzwierciedlenie w decyzjach finansowych. Bo budżet Unii nigdy nie jest tylko tabelą z pieniędzmi. Pokazuje, jakie cele UE uznaje za ważne, jakie problemy chce rozwiązywać i w jakie obszary jest gotowa inwestować. Dlatego rozmowa o przyszłych ramach finansowych jest dla organizacji społecznych rozmową także o tym, jaką Europę chcemy współtworzyć i jakie miejsce mają w niej zajmować demokracja, prawa podstawowe, spójność społeczna i silne społeczeństwo obywatelskie.
Mamy w tym obszarze własne doświadczenia – zarówno z poprzednich procesów przygotowywania wieloletniego budżetu UE, jak i z prac nad Krajowym Planem Odbudowy czy planowaniem i wdrażaniem programu „Obywatele, Równość, Prawa i Wartości” (CERV). Organizacje społeczne wielokrotnie wskazywały, że europejskie inwestycje nie mogą ograniczać się do infrastruktury czy wzrostu gospodarczego. Potrzebne są również inwestycje w kapitał społeczny, demokrację, prawa podstawowe i odporność społeczeństwa obywatelskiego.
Dlatego chcemy rozmawiać o tych dwóch kwestiach właśnie teraz, kiedy najważniejsze decyzje są jeszcze przed nami. Jeśli chcemy, aby w przyszłych ramach finansowych znalazło się odpowiednie miejsce dla organizacji społecznych i działań wzmacniających demokrację, nie możemy czekać do momentu, kiedy budżet będzie już uzgodniony. Rzecznictwo jest skuteczne wtedy, kiedy zaczyna się odpowiednio wcześnie – kiedy można jeszcze wpływać zarówno na to, jakie priorytety znajdą się na unijnej agendzie, jak i na to, jakie środki zostaną przeznaczone na ich realizację.
I właśnie temu ma służyć Polska Sieć Rzecznictwa Europejskiego – nie tylko śledzeniu tego, co dzieje się w Unii, ale wspólnemu rozpoznawaniu momentów, w których organizacje społeczne mogą i powinny zabierać głos oraz skutecznie wpływać na europejskie decyzje.
Walczymy o prawdziwe partnerstwo
W ostatnich latach dużo mówi się o dialogu obywatelskim w Unii. Czy on rzeczywiście działa?
– To wciąż proces niedokończony. Dialog społeczny ma znacznie bardziej precyzyjne podstawy i mechanizmy. W przypadku dialogu obywatelskiego cały czas walczymy o to, żeby był bardziej systematyczny, transparentny i realnie wpływał na decyzje.
Nie potrzebujemy konsultacji organizowanych wyłącznie po to, żeby można było powiedzieć, że organizacje zostały zapytane o zdanie. Potrzebujemy partnerstwa, w którym sektor jest włączany odpowiednio wcześnie, ma dostęp do informacji i może zobaczyć, co stało się z jego rekomendacjami.
Miarą sukcesu będzie wspólna obecność przy europejskim stole
Co będzie dla Ciebie oznaczało, że Polska Sieć Rzecznictwa Europejskiego działa?
– Na pewno nie liczba wysłanych newsletterów czy liczba spotkań sama w sobie.
Chciałabym, żeby organizacja z dowolnej części Polski wiedziała, że jeśli pojawia się ważny dla niej temat mający wymiar europejski, może wnieść go do Sieci. Siłą Sieci jest właśnie różnorodność doświadczeń i kompetencji jej organizacji. Temat, który dla jednej organizacji jest nowy, dla innej może być obszarem codziennej pracy. Chcemy tworzyć przestrzeń, w której można połączyć te perspektywy, lepiej zrozumieć europejski kontekst i sprawdzić, czy jest pole do wspólnego rzecznictwa.
A potem chciałabym widzieć te stanowiska przy europejskich stołach. Nie jako głos pojedynczej j osoby czy organizacji, ale jako rezultat rzeczywistej, kolektywnej pracy grupy rzeczniczej..
18 września Sieć rozpoczyna otwartą działalność. Kogo zapraszacie?
– Organizacje z całej Polski, niezależnie od tego, czy już prowadzą rzecznictwo europejskie, czy dopiero zastanawiają się, co procesy europejskie oznaczają dla ich działalności.
Zapraszamy tych którzy wierzą w wartość współdziałania i chcą zadbać o to, aby głos polskich organizacji był lepiej słyszalny.
Pierwsze otwarte spotkanie PSRE
18 września 2026 r., godz. 15:00–17:00, online
Rejestracja:
https://us06web.zoom.us/meeting/register/Ob6CLuqSRtKyeaZcIug7Tw
Zgłoszenie zainteresowania udziałem w Sieci:
https://forms.gle/TYCWJ8fzooooRc4x5
Polska Sieć Rzecznictwa Europejskiego powstaje w ramach projektu „Polski głos w dialogu z Europą”, realizowanego przez Ogólnopolską Federację Organizacji Pozarządowych (OFOP).
Sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich NOWEFIO na lata 2021–2030.
Treści przedstawione w niniejszym materiale odzwierciedlają wyłącznie opinie jego autorów. Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania zawartych w nim informacji.
Źródło: inf. własna ngo.pl
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Dagmara Szastak
-
Galeria Apteka Sztuki ZAZ