Gena nie wydłubiesz. Społeczniczki na wakacjach
Kosmitów rozpoznajemy po zielonym kolorze, dużych głowach i nadzwyczajnej inteligencji. Wampiry po bladym licu, braku odbicia w lustrze i niechęci do wylegiwania się na słońcu. A po czym rozpoznać osoby z sektora, społeczniczki, aktywistów? Myślisz, że niczym się nie różnią od tak zwanych normalnych ludzi? Jesteś w błędzie! Wakacyjny czas wykorzystałam na obserwacje i przygotowałam amatorską charakterystykę czterech typów osób, które działanie mają we krwi.
Wyobraź sobie kilka typowych wakacyjnych scenerii: plaża nad Bałtykiem, lody, podróż pociągiem. Co może pójść nie tak? Oczywiście – wszystko. Plaża zatłoczona, parawan przy parawanie, plus czerwona flaga i ostrzeżenie o sinicach. Po lody kolejka i skończyły się sorbety. A w pociągu wysiadła klimatyzacja, na zewnątrz jest 40 stopni, czyli w pociągu 45.
I w tych kryzysowych sytuacjach, jeśli macie szczęście, spotkacie jedną z nich. Osobę z trzeciego sektora.
Do niedawna wydawało mi się, że wszyscy w trudnych sytuacjach zachowujemy się podobnie. Ale odkąd sama stałam się formalnie częścią trzeciego sektora, wyostrzyła mi się optyka i – jak przez noktowizor – wyłapuję pewien określony typ osób odbiegających od normy.
Mówią, że gena nie wydłubiesz. Z zacięciem aktywistycznym najwyraźniej jest podobnie. Nawet na wakacjach, kiedy teoretycznie można wszystko odpuścić, i tak wyłazi.
Zatem przed Tobą chałupnicza typologia społeczniczek w wersji letniej. Społeczniczek, bo akurat na nich prowadziłam swoje całkowicie niereprezentatywne badania terenowe. Za to za darmo i bez AI, co w świetle ostatnich medialnych doniesień o różnych słynnych i nie tanich raportach badawczych nadaje im pewien rys wyjątkowości.
Typ 1: wojowniczka
Natychmiast po zdiagnozowaniu usterki klimatyzacji zerwie się z miejsca w poszukiwaniu konduktora. Kiedy ten bezradnie rozłoży ręce, rozjuszona wojowniczka zadzwoni do Rzecznika Praw Pasażera oraz Urzędu Transportu Kolejowego. Zadzwoniłaby do PKP, ale nie ma czasu ani cierpliwości, żeby zrobić research, która z pięciuset spółek należących do PKP będzie odpowiednia.
Jeśli spróbujesz wepchnąć się bez kolejki po lody, to po Tobie. Wojowniczka natychmiast Cię zauważy i odeśle na koniec. Zanim przyjdzie Twoja kolej, skończą się nie tylko sorbety, ale także wafelki i wszystkie smaki poza gumą balonową, ale tę lubią wyłącznie dzieci do siódmego roku życia, a Ty jednak masz trochę więcej.
Ważne: wojowniczka wcale nie musi stać w tej kolejce. Wystarczy, że widzi, że coś nie działa tak, jak powinno, i wkracza do akcji. Kompletnie nie musi to dotyczyć jej osobiście. Możliwe, że nawet nie lubi lodów.
Typ 2: animatorka
Wyobraź sobie, co może się dziać na plaży w gorący dzień, kiedy okazuje się, że nie można wejść do wody. Poczuj to. Czujesz? Już Ci słabo? Wszystkim by było. Ale nie animatorce. Ona jest w swoim żywiole.
Zbiera dzieciaki smętnie pałętające się po plaży i w ciągu kilku minut organizuje zawody, konkurs albo festiwal. Oczywiście wszystkie te aktywności mają drugie dno, bo poza zabawą dzieci sprzątają plażę, ratują meduzy i dowiadują się, dlaczego sinice nie są kolejną atrakcją turystyczną. Rodzice początkowo patrzą podejrzliwie, po kwadransie sami wymyślają dodatkowe atrakcje, a po godzinie animatorka ma już grupę na WhatsAppie i wstępny termin kolejnego spotkania.
Typ 3: ratowniczka
W tym samym pociągu, co wojowniczka, jedzie ratowniczka. Wyłapuje osoby, które potrzebują wody lub wachlarza, wściekają się albo umorusały się rozpuszczoną czekoladą, i zajmuje się ich potrzebami.
Ale to nie wszystko. Ona też sieciuje. Łączy tych, co mają nadmiar wody, z tymi, co umierają z pragnienia. Tych, którzy mają chusteczki, z tymi od czekolady. Znudzonych zachęca do wachlowania spoconych. Jak zachęca? Modelowaniem! Czyli sama zaczyna, inni podłapują.
Nad wodą z sinicami klasyczna ratowniczka wyciąga z wody tych, którzy zdecydowali się zaryzykować. Wyciągnięte z wody dzieciaki oddaje pod skrzydła animatorki. Wojowniczce zostawia stanowcze przywołanie do porządku nieodpowiedzialnych rodziców.
Typ 4: edukatorka
Upiorną temperaturę w pociągu wykorzysta do rozmowy o katastrofie klimatycznej. Na typowe reakcje w rodzaju: „Proszę pani, jakie ocieplenie, przecież takie były mrozy” ma przekonujące i merytoryczne argumenty. Poda liczby, źródła, następnie zbierze adresy mailowe, żeby wysłać linki zainteresowanym pasażerom.
Przy okazji dorzuci temat podstawy programowej w szkole i zbierze podpisy pod petycją o wprowadzenie nowego przedmiotu, czyli nauki o klimacie. Zanim pociąg dojedzie do stacji końcowej, połowa wagonu ogląda filmy z profesorem Malinowskim, a druga ustawia subskrypcję podcastu klimatycznego Pauliny Górskiej.
Oczywiście te cztery podstawowe typy mogą się miksować. Ba, podejrzewam, że w czystej postaci praktycznie nie występują. Potwierdzenie tej hipotezy wymagałoby jednak dalszych badań terenowych, a wakacje się, niestety, skończyły.
Wiadomo nie od dziś, że każde solidne badania powinny mieć podsumowanie. Na szczęście te nie są solidne, więc zamiast podsumowania mam pytanie do Was. Tak szczerze: którym typem jesteście?
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Galeria Apteka Sztuki ZAZ
-
Dorota Setniewska, ngo.pl