Wiedza, której nie wolno zmarnować. Strażacy seniorzy chcą uczyć nas mądrego pomagania [wywiad]
– Nie raz i nie dwa słyszałam od dowódców kierujących zarządzaniem kryzysowym, że wolontariusze pojawiają się na krótko wtedy, kiedy mają czas. Trzeba być przygotowanym, że katastrofa, na przykład powódź, nie trwa przez kilka godzin, ani nawet jednego dnia, tylko znacznie dłużej – z Elżbietą Tabacką-Wosińską rozmawiamy o działalności Stowarzyszenia Seniorów Pożarnictwa Miasta Katowice.
Jędrzej Dudkiewicz, ngo.pl: – Proszę opowiedzieć o Stowarzyszeniu Seniorów Pożarnictwa Miasta Katowice – kto w nim działa, w jaki sposób, czym się zajmuje?
Elżbieta Tabacka-Wosińska, Stowarzyszenia Seniorów Pożarnictwa Miasta Katowice: – Działamy od listopada 2019 roku, czyli już prawie siedem lat. Do naszego Stowarzyszenia należą byli funkcjonariusze pożarnictwa, przebywający obecnie w stanie spoczynku, czyli na emeryturze. Dodatkowo są u nas członkowie ich rodzin oraz osoby, które w różny sposób były związane z ochroną przeciwpożarową. Łącznie jest nas pięćdziesięcioro. Prowadzimy działalność głównie w zakresie aktywizowania funkcjonariuszy będących na emeryturze. Chodzi o to, by mieli możliwość poszerzać zainteresowania – zarówno w zakresie edukacji, kultury, jak i turystyki, poznawania świata. Podczas służby nie zawsze był na to czas.
Warto podkreślić, że jesteśmy – z tego, co mi wiadomo – jedyną w kraju tego typu organizacja lokalną, nierejestrowaną i nie mającą głównego zarządu w Warszawie. Istnieje oczywiście Związek Emerytów i Rencistów Pożarnictwa Rzeczpospolitej Polskiej, który także zrzesza funkcjonariuszy w stanie spoczynku. Jest on jednak mniej aktywny, a jego struktury przypominają te z czynnej służby, to znaczy jest zarząd główny, potem wojewódzkie oraz jednostki terenowe. Jesteśmy jedynym stowarzyszeniem, które działa niezależnie.
Nie znaczy to jednak, że odcinacie się od służby.
– Wręcz przeciwnie. To, że odeszliśmy na emeryturę nie znaczy, że nie chcemy mieć ze służbą kontaktu. Jak najbardziej zależy nam na podtrzymywaniu więzi i co roku organizujemy przynajmniej jedno wydarzenie, zadanie, które dotyczy stricte tej tematyki.
Przechodząc w stan spoczynku, nie straciliśmy wiedzy, kompetencji i doświadczenia, które gromadziliśmy przez lata służby. Jesteśmy cały czas do dyspozycji, chcemy się tym wszystkim dzielić i przekazywać dalej.
Nie chodzi mi o młodsze koleżanki i kolegów w służbie, którzy tę wiedzę mają bardziej aktualną i na bieżąco konfrontują ją z praktyką. Mam na myśli osoby cywilne – osoby starsze, młodzież, którym możemy opowiedzieć o tym, w jaki sposób chronić się przed różnego rodzaju nieszczęściami i jak mądrze pomagać. Moglibyśmy odciążyć nieco strażaków PSP „obdarowywanych” ciągle nowymi zadaniami edukacyjnymi i społecznymi.
Rozumiem więc, że widzicie dla siebie rolę w przygotowywaniu lokalnej społeczności na najróżniejsze sytuacje kryzysowe. W jaki sposób Stowarzyszenie chciałoby to robić?
– Nie tylko widzimy się w tej roli, ale wręcz oczekujemy, że do tego typu działań zostaniemy zaangażowani. Złożyłam w Wydziale Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Katowice odpowiednie informacje o naszej organizacji, związane z posiadanymi zasobami ludzkimi i kompetencjami poszczególnych osób. Mamy nadzieję, że kiedy dojdzie do podziału zadań edukacyjnych, również nasze Stowarzyszenie zostanie w tym uwzględnione. Uważam, że byłoby bardzo źle, gdyby się to nie wydarzyło.
Wśród naszych członków są ludzie, którzy kierowali naprawdę dużymi akcjami ratowniczymi w najróżniejszych sytuacjach – chodzi o pożary, trzęsienia ziemi, powodzie i wiele innych. Mają też wykształcenie kierunkowe, które odebrali w Akademii Pożarniczej (dawniej – Szkoła Główna Służby Pożarniczej). Jednym z przedmiotów w trakcie studiów – co bardzo ważne – było i jest zarządzanie kryzysowe. Osoby działające w naszym stowarzyszeniu mają to wszystko opanowane przede wszystkim w praktyce. Wiedzą, jak zorganizować działania w sytuacjach zagrożenia, jak przekazywać informacje innym, tak by znali zasady bezpiecznego zachowania i nienarażania się.
O czym warto pamiętać w sytuacjach kryzysowych, w jaki sposób można próbować się na nie przygotować?
– Przede wszystkim wpierw należy zrobić rozróżnienie między sytuacjami kryzysowymi, które przydarzają się nam w czasie teraźniejszym oraz zagrożeniami, które mogą być efektem chociażby wojny. Wtedy bowiem wszystkie podmioty włączone do zarządzania kryzysowego automatycznie stają się podmiotami obrony cywilnej. Ostatnio nawet pojawiły się stosowne przepisy prawne, które mówią o włączaniu emerytek i emerytów wszelkich służb do obrony cywilnej i przygotowywaniu dla nich przydziałów mobilizacyjnych. To bardzo dobrze, bo być może oznacza, że zaczyna się o tym myśleć poważniej. Natomiast z mojego doświadczenia – małego pod kątem bezpośredniego udziału w działaniach ratowniczych, ale jednocześnie 37-letniej pracy i służby – wynika, że
przede wszystkim należy zacząć uczyć ludzi, w jaki sposób przebiegają sytuacje kryzysowe. To znaczy, jaka jest wtedy rola służb, a jaka osób cywilnych, w tym wolontariuszy, kto tym wszystkim powinien zarządzać, podejmować decyzje, jakie kto ma do czego uprawnienia.
To swoista podstawa, która jest konieczna do tego, by móc zbudować system, w którym o wiele lepiej odnajdą się zarówno osoby indywidualne, jak i organizacje pozarządowe.
Czyli z jednej strony dobrze byłoby, gdyby Urząd Miasta Katowice widział Stowarzyszenie, zlecał mu różne zadania, z drugiej – organizacje społeczne też mogą się do was zgłaszać po to, by dowiedzieć się czegoś więcej o sytuacjach kryzysowych. Pewnie sporo organizacji może uznać, że jest to ważne dla nich, dla ich zespołu, by przejść takie szkolenia, budować odporność i być lepiej przygotowanym na różnego rodzaju nie do końca przewidziane sytuacje.
– Jak najbardziej. Dlatego też przedstawiłam Naczelnikowi Wydziału Zarządzania Kryzysowego projekt ewentualnego szkolenia, które obejmowałoby wszystkie podstawowe zagadnienia teoretyczne, ale też praktyczne przygotowanie, w formie – tak to sobie wyobrażam – ćwiczeń sztabowych.
Udział w tym mogłyby wziąć właśnie też organizacje pozarządowe. Przy okazji dowiedziałyby się nie tylko o samych działaniach kryzysowych, ale także jak dokonywać oceny potrzeb. Dobrze zdiagnozowane potrzeby w zależności od rodzaju działań pozwolą organizacjom ocenić swój potencjał pod kątem podmiotu zarządzania kryzysowego – jaką rolę w działach kryzysowych mogą wykonywać członkowie poszczególnych organizacji, żeby odciążyć służby, np. przygotowanie wyżywienia, opieka nad poszkodowanymi, itp. W tym celu należy szkolić przede wszystkim osoby zarządzające organizacjami, bo to one mają najlepszy ogląd tego, jak np. działa zespół wolontariuszy.
Ważne jest też, by podkreślić, że tego typu szkolenie ma na celu uzmysłowienie ludziom, że skoro deklaruje się jakieś środki, siły i gotowość, to wiąże się to z bardzo dużą odpowiedzialnością. Bardzo często jest bowiem tak, że na samym początku sytuacji kryzysowej jest dużo organizacji pozarządowych, ale na dość krótki czas. Tymczasem działania zwykle trwają o wiele dłużej. Nie raz i nie dwa słyszałam od dowódców kierujących zarządzaniem kryzysowym, że wolontariusze pojawiają się na krótko wtedy, kiedy mają czas. Trzeba być przygotowanym, że katastrofa, na przykład powódź, nie trwa przez kilka godzin, czy dzień, tylko znacznie dłużej. Także wtedy, kiedy są wakacje, sesje, uczniowie chodzą do szkoły. Nie chodzi o to, by kogoś do czegoś zmuszać, ale o to, by jednak zwiększać świadomość wyzwań i poczucie odpowiedzialności, bo to buduje odporność i bezpieczeństwo.
Jak pani ocenia myślenie o tych sprawach na poziomie ogólnopolskim? Ostatnio pojawił się Poradnik Bezpieczeństwa, który wszyscy dostaliśmy, ale zakładam, że to raczej za mało?
– Przede wszystkim powiedziałabym, że wciąż jesteśmy uczeni głównie tego, jak być tu i teraz, bez myślenia o kwestiach bezpieczeństwa wybiegających w przyszłość.
Na podstawie obserwacji całkiem niedawnych wydarzeń, odnoszę wrażenie, że o wiele za mocno polegamy na tak zwanym pospolitym ruszeniu. W momencie, gdy zaczyna się powódź, wszyscy rzucają się, by zrobić bardzo ważne rzeczy. I z jednej strony rozumiem to, bo to coś nagłego, trzeba działać szybko. Z drugiej jednak – istotną jest świadomość, by raczej być do dyspozycji i odpowiadać na potrzeby tych, którzy kierują różnego rodzaju akcjami. Dzięki temu ostatecznie można osiągnąć lepsze efekty, bo da się zadbać chociażby o koordynację.
Na dziś myślę, że zarówno większość ludzi, jak i organizacji pozarządowych nie ma potrzebnego przygotowania i dlatego nasze Stowarzyszenie chciałoby to chociaż trochę zmienić. Uważamy, że dzielenie się naszą wiedzą i doświadczeniami po prostu jest naszym obowiązkiem.
Elżbieta Tabacka-Wosińska – bryg. w st. spocz. Ukończyła wyższe studia magisterskie na Uniwersytecie Jagiellońskim w zakresie socjologii (1979) i studia podyplomowe dla absolwentów wyższych uczelni w Szkole Głównej Służby Pożarniczej (1983). Uczestniczyła w szkoleniach specjalistycznych: m.in. w zakresie ratownictwa chemicznego, medycznego, ekologicznego, zagrożeń ekologicznych, wymagań dla budynków obiektów i terenów, bezpieczeństwa i higieny pracy w zakresie niezbędnym do sprawowania funkcji kierowniczych. Przepracowała łącznie 37 lat w jednostkach terenowych i resortowych ochrony przeciwpożarowej i PSP w tym na stanowiskach kierowniczych. Uczestniczyła w czynnościach ratowniczych i kontrolno-rozpoznawczych. Działalnością społeczną zajmuje się nieprzerwanie od 1972 roku w ZHP, a od 2014 – senioralną. Od 2019 roku jest przedstawicielką Stowarzyszenia Seniorów Pożarnictwa Miasta Katowice.
Źródło: informacja własna ngo.pl