Więcej niż teatr. O warszawskiej scenie przy Zakroczymskiej, gdzie sztuka staje się pretekstem do rozmowy i pomocy
Czy teatr może być czymś więcej niż tylko sceną dla sztuki? Warszawski Teatr Nowe Formy, mieszczący się w klimatycznej dawnej Piwnicy na Wójtowskiej, udowadnia, że tak. To jedyny zawodowy teatr na Mazowszu posiadający status przedsiębiorstwa społecznego. Łącząc zaangażowany repertuar z warsztatami dla dorosłych, audiodeskrypcją i medytacją po spektaklach, twórcy Nowych Form budują przestrzeń otwartą na każdego człowieka – wolną od przemocy i tradycyjnych hierarchii.
– Teatr Nowe Formy powstał z potrzeby tworzenia teatru inaczej, na własnych warunkach. Podczas gdy większość scen walczy o uwagę odbiorców, nam zależało na stworzeniu miejsca, które zaprasza do uważności – teatru poruszającego ważne problemy społeczne i stającego się narzędziem realnej zmiany. Chcieliśmy mieć pełny wpływ na to, co i jak opowiadamy: z szacunkiem dla widzów, ale też z innowacyjnym podejściem do łączenia sztuki z troską o dobrostan – wspomina Radosław Jamroż, jeden z założycieli mieszczącego się przy ulicy Zakroczymskiej 11 w Warszawie Teatru Nowe Formy.
Przyglądali się różnym instytucjom – w tym Teatrowi Polonia Krystyny Jandy oraz innym niezależnym scenom, i uznali, że dobrym pomysłem będzie założenie fundacji, która również może się sprawdzić przy prowadzeniu placówki kulturalnej.
Kolejnym wyzwaniem było znalezienie lokalu, co udało się dzięki udziałowi w miejskim konkursie „Lokal na kulturę”. W ten sposób trafili do dawnej Piwnicy na Wójtowskiej, znajdującej się w kamienicy przy Trakcie Królewskim. W latach 70. w piwnicach budynku mieściła się po prostu kotłownia, jednak artysta i społecznik Ryszard Waldeck-Ostromęcki zaadaptował ją wraz z przylegającą stróżówką na przestrzeń dla kultury.
– Występowali tu między innymi Kalina Jędrusik, Pola Raksa, Magda Umer, Gustaw Holoubek… Piwnica na Wójtowskiej tętniła życiem, mimo że nie była bardzo reklamowana. Ludzie lubią tu przychodzić ze względu na jej wyjątkowy i niepowtarzalny klimat. Ta przestrzeń pozwala na to, by w bardzo intymnej przestrzeni obcować ze sztuką
– opowiada Radosław Jamroż.
Po śmierci Waldecka-Ostromęckiego w 2012 roku lokal przejęło miasto, a dalsze prowadzenie działalności kulturalnej powierzono Staromiejskiemu Domowi Kultury. Gdy ta współpraca się zakończyła, pojawiła się szansa na przekazanie przestrzeni organizacji pozarządowej. Jak podkreśla Radosław Jamroż, konkurs był wyjątkowy – kluczowa przy ocenie wniosków okazała się bowiem nie oferowana stawka najmu, lecz przemyślana, atrakcyjna i spójna koncepcja linii repertuarowej oraz wizja rozwoju tego miejsca. Projekt przygotowany wspólnie z Rafałem Pyką i Magdaleną Wojtachą wygrał rywalizację. Otwarcie Teatru Nowe Formy odbyło się pod koniec 2023 roku, a obecnie na jego afiszu znajduje się – granych z różną częstotliwością – pięć spektakli.
O „Nocy Helvera” słów kilka
Jednym z nich jest „Noc Helvera” – spektakl, który miałem okazję obejrzeć. Ten thriller psychologiczny przedstawia relację dwojga ludzi zamkniętych w jednym mieszkaniu. Tytułowy Helver jest osobą z niepełnosprawnością intelektualną. Twórcy z jednej strony umiejętnie grają emocjami widzów – reakcje publiczności i ocena zachowań bohaterów zmieniają się w trakcie trwania sztuki – z drugiej zaś przybliżają rzadko poruszany problem przemocy, jakiej doświadczają opiekunowie ze strony swoich podopiecznych.
– „Noc Helvera” pierwotnie wyreżyserował Giovanny Castellanos, wybitny kolumbijski twórca, który w wieku 18 lat przyjechał do Polski, by studiować tu reżyserię. Rola w tym przedstawieniu, wystawianym wówczas na deskach teatru w Olsztynie, była moim debiutem po szkole aktorskiej. Graliśmy je jednak krótko – wkrótce zmieniła się dyrekcja teatru, a potem nadeszła pandemia, w trakcie której Giovanny zmarł. Moim osobistym marzeniem było wznowienie tego nagradzanego tytułu na naszej scenie, by uczcić pamięć o tym wspaniałym reżyserze. Wiedziałem też, że chcę zaprosić do współpracy jego żonę, znakomitą aktorkę Agnieszkę Castellanos-Pawlak. I tak też się stało – opowiada Radosław Jamroż.
W tle rozgrywają się wydarzenia trudne do jednoznacznego umiejscowienia w czasie – może to być zarówno przełom lat 30. ubiegłego wieku, jak i nasza obecna rzeczywistość lub nadchodząca przyszłość. „Noc Helvera” staje się bowiem opowieścią o faszyzmie. Objawia się on przede wszystkim wtedy, gdy wybrane grupy społeczne uznaje się za słabsze, nieproduktywne, czy „zbędne”, co w konsekwencji prowadzi do usprawiedliwiania skierowanej przeciwko nim przemocy.
– Autor dramatu, Ingmar Villquist, celowo osadził tę historię poza konkretną epoką. Chodziło o przypomnienie, że faszyzm wcale nie musi być jedynie zamierzchłą przeszłością. Dlatego w naszej inscenizacji odgłosy dobiegające zza okna to nagrania z współczesnych marszów niepodległości. Spektakl przypomina więc, że historia lubi zataczać koło. Warto dodać, że w tekście o niepełnosprawności Helvera wspomniano zaledwie jednym zdaniem. Na początku pracy nad rolą planowałem odejść od dosłownego grania jego niepełnosprawności, jednak Giovanny przekonał mnie, by tego nie ukrywać. Zauważył, że część odbiorców właśnie tą niepełnosprawnością próbuje tłumaczyć i usprawiedliwiać jego zachowania. Odbiór tej postaci przez publiczność okazuje się niezwykle ciekawy – tłumaczy Radosław Jamroż.
Przedsiębiorstwo społeczne odpowiedzią na potrzeby widzów
Teatr Nowe Formy działa nie tylko jako fundacja, ale także jako przedsiębiorstwo społeczne. Jest tym samym jedynym zawodowym teatrem w województwie mazowieckim, posiadającym ten status. Jak tłumaczy Radosław Jamroż, gdy na pewnym etapie rozwoju fundacji pojawiła się potrzeba powiększenia zespołu, a brakowało na to środków, teatr nawiązał współpracę z Ośrodkiem Wsparcia Ekonomii Społecznej.
– Głównym powodem podjęcia tego kroku była jednak reakcja publiczności – widzowie po prostu zaczęli prosić nas o wsparcie. Dla przykładu: po spektaklu „Nie kocham mojego syna” dzielili się swoimi doświadczeniami z przemocą rówieśniczą, której doświadczały ich dzieci, i pytali, czy moglibyśmy pomóc. Zawsze staramy się reagować na takie sygnały. Za każdym razem, we współpracy z innymi organizacjami, szukaliśmy dla nich pomocy psychologicznej, prawnej czy finansowej – mówi Radosław Jamroż.
Innymi słowy:
zaangażowany repertuar oraz podejście oparte na szacunku i uważności sprawiły, że teatr zaczął przyciągać osoby, dla których działalność społeczna jest szczególnie bliska.
Bardzo często ktoś, komu spodobała się idea Nowych Form, początkowo dołączał jako wolontariusz. Gdy jego zaangażowanie rosło, teatr szukał możliwości przyznania stażu, by zapewnić choćby niewielkie wynagrodzenie. Często kolejnym naturalnym krokiem było już stałe zatrudnienie. Obecnie zespół liczy niemal dwadzieścia osób.
– Jeden z naszych pracowników pojawił się u nas jeszcze podczas remontu piwnicy. Pochodzi z Ukrainy, mieszkał na Białorusi, a ze względu na sytuację polityczną znalazł się w Polsce. Okazało się, że ten niezwykle utalentowany manualnie człowiek jest z zawodu aktorem i reżyserem. Chciał wrócić do pracy w teatrze, ale potrzebował wsparcia w nauce języka polskiego. Pomogliśmy mu w przełamaniu bariery językowej, on wspierał nas w pracach remontowych, a dziś gra w spektaklu „Bóg mordu” i pełni funkcję koordynatora projektów międzynarodowych – opowiada Radosław Jamroż. – Od wolontariatu zaczynało u nas także wiele osób z niepełnosprawnościami czy wychodzących z depresji. W zasadzie większość z nich współpracuje z nami do dziś – dodaje.
Różne obszary działalności
Wszystkie te doświadczenia skłoniły teatr do rozszerzenia profilu działalności – poza funkcją kulturalną rozwija on obecnie także programy edukacyjne i społeczne. Jednym z kluczowych filarów stały się warsztaty aktorskie. Początkowo planowano uruchomienie szkoły przygotowującej kandydatów do egzaminów wstępnych na uczelnie teatralne. Większość zgłoszeń napływała jednak od osób po trzydziestym roku życia.
– Zastanawialiśmy się, czy właściwie sformułowaliśmy ogłoszenie. Choć w szkołach teatralnych nie ma formalnych limitów wiekowych, to szanse na dostanie się po trzydziestce są niewielkie. Uruchomiliśmy więc zajęcia aktorskie dla dorosłych i zapytaliśmy uczestników o ich motywacje. Okazały się niezwykle różnorodne: niektórzy po awansie w korporacji potrzebowali szlifować kompetencje komunikacyjne i wystąpienia publiczne, inni trafili do nas z polecenia terapeuty, by w grupie pracować nad emocjami. Z kolei pan Andrzej dołączył na emeryturze, by wreszcie spełnić życiowe marzenie – dziś chodzi na castingi, wygrywa je i występuje w filmach, serialach oraz reklamach. Zrozumieliśmy, że narzędzia aktorskie można elastycznie dostosowywać do codziennych potrzeb, dlatego stworzyliśmy własny autorski program nauczania – wyjaśnia Radosław Jamroż.
Zajęcia stanowią także doskonałą formę aktywizacji, szczególnie dla osób starszych. Grupa seniorek wraz z jedynym seniorem spędza ze sobą czas również po próbach – chodzą razem na kawę i uczestniczą w wydarzeniach kulturalnych, co pozwala im dłużej zachować zdrowie oraz sprawność.
Nowe Formy skutecznie budują relacje z partnerami zewnętrznymi. Przykładem jest współpraca ze Stowarzyszeniem De Facto z Płocka, wspierającym osoby z niepełnosprawnością wzroku. Zespół teatru przeszedł szkolenia z zakresu tworzenia audiodeskrypcji filmowej oraz teatralnej i przygotowuje ją zarówno dla stowarzyszenia, jak i dla podmiotów komercyjnych. Fundacja rozwija też partnerstwa z biznesem – zrealizowała projekt dotyczący dostępności kultury z firmą LOTTE Wedel, z kolei Empik i Going zostały Złotymi Mecenasami Teatru.
– Budujemy sieć partnerstw komercyjnych, pomagając firmom w realizacji ich wskaźników ESG (od red: ESG to skrót od angielskich słów Environmental, Social, and Governance, co w polskim tłumaczeniu oznacza środowisko, społeczeństwo i ład korporacyjny). Najważniejsze, że ostatecznie przynosi to realną pomoc wielu osobom, a przy tym buduje pozytywny wizerunek organizacji pozarządowych. Powinniśmy głośniej mówić o tym, że organizacje skutecznie realizują cele społeczne i są wiarygodnymi partnerami dla biznesu – podkreśla Radosław Jamroż.
Ważnym elementem oferty Teatru Nowe Formy są również wydarzenia poświęcone medytacji i uważności, takie jak inscenizowane spotkania „Centrum spokoju”, czy koncerty relaksacyjne Natalii Dolskiej. Wiele przedstawień wieńczy wspólna medytacja oraz dyskusja z publicznością. Pomaga to widzom przepracować trudne emocje wywołane przez spektakl. Po zgaśnięciu świateł artyści nie znikają w garderobach, lecz zostają z publicznością. Ta wyjątkowa otwartość na widza stała się jednym z znaków rozpoznawczych Nowych Form.
Antyprzemocowość podstawą funkcjonowania
Niezwykle istotnym filarem działalności Teatru Nowe Formy jest filozofia antyprzemocowa. Zespół czerpie inspiracje z tzw. turkusowego zarządzania oraz teorii integralnej Kena Wilbera, według której świat najlepiej opisuje synteza różnorodnych perspektyw – nauki, kultury, psychologii i duchowości. Ta wielowymiarowość tworzy spójną, pełną całość.
– Zamiast tradycyjnej, drabinkowej hierarchii proponujemy strukturę szkatułkową. Każdy element jest częścią większej całości i bardzo dbamy o pełny przepływ informacji, by wszyscy mieli stały wgląd w to, co dzieje się w organizacji. Dzięki temu, gdy pojawiają się nieporozumienia, możemy reagować natychmiast. Problemy są przepracowywane na bieżąco, zamiast narastać – wyjaśnia Radosław Jamroż.
– Większość z nas przechodzi własne procesy terapeutyczne i powoli odkrywamy, że można funkcjonować inaczej. Łączy się to bezpośrednio z teorią integralną, w której znajduje się miejsce dla każdego, a do drugiego człowieka podchodzi się z empatią i szacunkiem.
Model prowadzenia Nowych Form, atmosfera tworzona podczas wydarzeń oraz proponowany repertuar stanowią naszą odpowiedź na postępującą polaryzację społeczną. Nieustannie szukamy sposobów na doskonalenie tego podejścia, bo mamy pewność, że zmianę świata należy zaczynać od siebie. Chciałbym, aby w naszym teatrze każdy czuł się wysłuchany i dostrzeżony – tylko wtedy pojawia się realna przestrzeń do rozwoju
– podsumowuje Radosław Jamroż.
O projekcie
Projekt „SAMO-ES. Samoorganizacja przedsiębiorstw społecznych jako odpowiedź na wyzwania społeczne” realizowany jest w partnerstwie, które tworzą Ogólnopolski Związek Rewizyjny Spółdzielni Socjalnych (lider), Fundacja Rozwoju Przedsiębiorczości Społecznej „Być Razem” z Cieszyna, Stowarzyszenie na rzecz Spółdzielni Socjalnych, Stowarzyszenie Klon/Jawor.
ℹ️ Odwiedź nas: www.samo-es.pl
Projekt „SAMO-ES. Samoorganizacja przedsiębiorstw społecznych jako odpowiedź na wyzwania społeczne” jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego 2021-2027.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Galeria Apteka Sztuki ZAZ
-
Dorota Setniewska, ngo.pl