Opieka nad osobami starszymi. Gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy?
Seniorzy w Polsce mają mieć szerszy dostęp do usług opiekuńczych – tak przynajmniej zakłada ustawa o osobach starszych i koordynacji opieki długoterminowej. Chodzi m.in. o wprowadzenie bonu senioralnego, czyli pieniędzy na opłacenie usług opiekuńczych. Czy ustawa rzeczywiście ma szansę zmienić rzeczywistość?
Opieka nad osobami starszymi pozostawia u nas wiele do życzenia. W mediach społecznościowych jest wiele grup, w których rodziny seniorów wzajemnie się wspierają, bo nie do końca mogą liczyć na pomoc od państwa. Opisują, jak choroba mamy, siostry czy ojca zmieniła ich życie. Są tacy, którzy muszą porzucić pracę, by zająć się bliskim, u którego stwierdzono choćby chorobę otępienną. Brakuje systemowego wsparcia, a rodziny czują się pozostawione same sobie.
– Gdy wyszłam z mamą od neurologa z diagnozą „alzheimer”, kompletnie nie wiedziałam, co z tym dalej zrobić, gdzie szukać pomocy? Czułam się, jak przysłowiowe dziecko we mgle – opowiada pani Marta.
Ostatecznie jej mama czas spędza w dużej mierze z opiekunkami – część godzin opłaca gmina, za pozostałe płaci pani Marta.
– Jest ciężko, bo mama ma coraz większe problemy, nie można jej zostawić samej, ale jakoś to poukładaliśmy. Popołudniami, wieczorami, w nocy i w weekendy trochę ja z nią jestem, trochę brat – opowiada. W Polsce większość opieki nad osobami starszymi sprawują właśnie rodziny.
Co może zmienić ustawa?
Ustawa o osobach starszych i koordynacji opieki długoterminowej weszła w życie w sierpniu i ma spowodować, że gminy, które unikały realizacji usług opiekuńczych – w końcu się za to wezmą. A problem jest naprawdę duży. Zgodnie z raportem Najwyższej Izby Kontroli, w ponad dwunastu procentach gmin w Polsce seniorzy nie mieli dostępu nawet do podstawowych usług opiekuńczych w miejscu zamieszkania. Z kolei w ponad trzydziestu procentach – usługi były, ale tylko dla jednej, dwóch czy trzech osób w całej gminie.
Tymczasem na koniec 2025 roku w Polsce mieszkało 37,3 miliona osób, w tym 10 milionów w wieku 60 lat i więcej (co stanowiło 26,9 procent ludności Polski). Do 2050 roku liczba osób starszych wzrośnie z obecnych około 10 milionów do 12,4 mln, stanowiąc niemal 40 procent społeczeństwa.
Co kluczowe, szczególnie potrzebująca wsparcia grupa osób w wieku powyżej 85 lat – podwoi się. A to oznacza, że gminy muszą zacząć na poważnie rozpoznawać ich potrzeby i zapewniać im pomoc czy opiekę.
Ustawa zakłada, że sposobem na to będzie bon senioralny
– Liczę, że tam, gdzie usług opiekuńczych nie było, gminy wejdą w to w nowym roku. Sfinansujemy sto procent kosztów tych usług – gminy nie będą musiały dokładać ze swoich środków, jak to było przy innych programach. Dlatego mam nadzieję, że je to przekona do wystąpienia o pieniądze – mówi w rozmowie z nami ministra Marzena Okła-Drewnowicz, odpowiadająca w rządzie za politykę senioralną.
29 września Rada Ministrów przyjęła rozporządzenie o bonie senioralnym – opublikowano je też w Dzienniku Ustaw. Określa ono kwestie „techniczne”, dotyczące wprowadzenia bonu, który ma wynieść do 2150 zł i będzie przysługiwał seniorom, których miesięczny dochód nie przekracza 3410 zł brutto.
– W rozporządzeniu chodzi m.in. o to, jak senior ma złożyć wniosek, w jaki sposób gmina ma mu przyznać to świadczenie, komu może zlecić tę usługę, czy jak ta usługa powinna być wykonana. Projekt został szeroko skonsultowany, wpłynęło wiele uwag, część z nich uwzględniliśmy – dodaje nasza rozmówczyni.
Projekt zakłada m.in., że bon senioralny gmina będzie mogła realizować samodzielnie, w tym przy pomocy np. ośrodka pomocy społecznej lub zlecając to zadanie organizacji pozarządowej czy kołu gospodyń wiejskich. Chodzi o pomoc seniorowi w takich czynnościach, jak choćby poruszanie się, przygotowanie jedzenia, wyjście na spacer, czy udział w wydarzeniach kulturalnych czy społecznych.
„Umowę o realizacji bonu senioralnego zawiera się na czas oznaczony, nie dłuższy niż do końca roku kalendarzowego, na który gminie przyznano środki na realizację programu (…). W pierwszej kolejności gmina zawiera umowy z seniorami o najwyższym poziomie niezaspokojonych podstawowych potrzeb życia codziennego. W przypadku jednakowego poziomu niezaspokojonych podstawowych potrzeb życia codziennego pierwszeństwo zawarcia umowy przysługuje seniorowi starszemu” – czytamy w rozporządzeniu.
Zastrzeżono w nim, że gmina – w okresie, na który zawarta zostanie umowa o realizacji bonu senioralnego – może zweryfikować spełnianie przez seniora warunków jej zawarcia. „Podstawowe potrzeby życia codziennego seniora uznaje się za niezaspokojone, jeżeli senior ze względu na stan zdrowia lub wiek nie jest w stanie samodzielnie wykonywać podstawowych czynności życia codziennego w zakresie niezbędnym do samodzielnego funkcjonowania w miejscu zamieszkania oraz nie posiada opiekuna faktycznego, mogącego zapewnić wsparcie, umożliwiające zaspokojenie tych potrzeb” – zapisano w rozporządzeniu.
Dokument mówi też wprost, że świadczenie usług wsparcia gmina będzie mogła powierzyć m.in. organizacjom pozarządowym, czy kołom gospodyń wiejskich.
Likwidacja „białych plam” kosztem innych?
Bon w pierwszej kolejności ma być realizowany w gminach, w których usług opiekuńczych nie było wcale albo było ich jak na lekarstwo. Dr Anita Richert-Kaźmierska jest ekspertką w zakresie polityki senioralnej, pracuje na Politechnice Gdańskiej. Jest również pełnomocniczką wojewody pomorskiego do spraw rodziny oraz polityki społecznej i senioralnej. Nie kryje, że ma wątpliwości, czy takie podejście się sprawdzi.
– W pierwszym naborze aplikować będą mogły tylko te gminy, w których w ogóle do tej pory nie były świadczone usługi opiekuńcze. W województwie pomorskim na 123 gminy mamy takich samorządów dziewięć. Potem w drugim naborze o pieniądze na wdrożenie bonu senioralnego będą mogły się starać gminy, w których świadczono usługi opiekuńcze dla mniej niż dzisięciu osób. W województwie pomorskim mamy trzydzieści trzy takie gminy. I dopiero potem – dzisiaj nawet nie wiadomo kiedy, czy to będzie rok 2028, czy 2029 – będzie wolny nabór. Rozumiem, że dążymy do likwidacji „białych plam”, ale pytanie, dlaczego one w ogóle są? Usługi opiekuńcze to zadanie własne gmin, obowiązkowe. I od razu podkreślmy, odpowiedź na nie jest prosta. Słyszę dzisiaj z gmin argumenty – które uważam, są słuszne – że mówią „No halo, my chcielibyśmy dodatkowe pieniądze, żeby jeszcze bardziej móc rozwijać usługi opiekuńcze dla seniorów, a ich nie dostaniemy, dostaną ci, którzy w ogóle nie świadczą”. Czyli znowu ten mechanizm, że ci, co robią, to niech sobie robią, a zabezpieczeni zostaną ci, którzy nie realizują żadnego zadania. I to jest dla wielu samorządowców trudne do zrozumienia – mówi nasza rozmówczyni.
Zwraca uwagę też na inny problem – w budżecie nie zaplanowano pieniędzy na obsługę tego zadania. – Trudno to robić bez pieniędzy – dodaje Anita Richert-Kaźmierska.
– Pani ministra często mówi, że na obszarach wiejskich w realizację tych usług opiekuńczych będą mogły się włączyć organizacje społeczne, w tym koła gospodyń wiejskich. Brzmi pięknie, ale tu potrzebne są szkolenia kadr – były zapowiadane, a jak na razie ich nie ma.
A nie da się tego realizować tak po prostu – jak popatrzymy w dużych miastach, w jaki sposób się to odbywa, to widać, że stoją za tym naprawdę wyspecjalizowane organizacje. To jest choćby PSONI (Polskie Stowarzyszenie na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną) czy Fundacja Hospicyjna. Czyli duzi „gracze”, którzy mają naprawdę wykwalifikowane kadry. Usług wsparcia dedykowanych seniorom, szczególnie z wielochorobowością czy chorujących na demencję, nie mogą realizować osoby przypadkowe, z doskoku – małe organizacje dopiero muszą się do tego zadania przyuczyć, a to trwa. Poza tym, one nie mają stabilności finansowej, więc musiałyby dostać pieniądze od razu, a nie, że miesiąc, dwa czy trzy będą na te pieniądze czekać, bo jeżeli nabór dla gmin w 2027 roku ruszy w lutym, to środki do organizacji trafią dopiero w kwietniu – dodaje nasza rozmówczyni.
Jak dodaje, trzeba wzmocnić organizacje pozarządowe w terenie, by chciały w ogóle wejść w realizację bonu senioralnego.
– Poza tym, w tych małych miejscowościach może się pojawić jeszcze dodatkowy problem. Tam wszyscy się znają. I załóżmy, że jedna z pań z koła gospodyń wiejskich miałaby chodzić do sąsiadów opiekować się seniorem. Rodzina może powiedzieć „Ale jak to, ma przychodzić i zaglądać nam po kątach czy patrzeć w nasze gary?”. Także zobaczymy, jak ostatecznie bon senioralny się przyjmie. Sytuacja jest trochę podobna jak z usługami sąsiedzkimi, finansowanymi z Korpusu Wsparcia Seniora. Kilka lat temu pokładano ogromne nadzieje w ich wprowadzeniu. Dziś wiemy, że wdrażalność tej usługi jest niska.
Niemniej, nie mam wątpliwości, że bez organizacji pozarządowych zadania w postaci bonu senioralnego nie da się zrealizować. Warunek jest jeden – samorządy muszą to dostrzec, muszą zobaczyć, że im się to opłaca. Wyzwań jest sporo
– podsumowuje Anita Richert-Kaźmierska.
Kara za dotychczasowe wspieranie seniorów?
Anna Szalast jest działaczką społeczną, członkinią zespołu ds. reformy systemu pomocy społecznej przy Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, ale też koordynatorką Zespołu Praw Osób Starszych w Inicjatywie „Nasz Rzecznik” (to inicjatywa skupiająca ponad 170 różnych organizacji społecznych z całej Polski – przyp. red.). Jak mówi, pomysł, by w pierwszej kolejności pieniądze na realizację bonu senioralnego dostały gminy, które nie miały usług opiekuńczych dla swoich seniorów, budzi duże wątpliwości. Napisała w tej sprawie do Rzeczniczki Praw Obywatelskich, Sylwii Gregorczyk-Abram.
„Generuje to sytuację swoistego nagrodzenia gmin, które nie wywiązywały się ze swojego obowiązku, a wobec samorządów, które od lat przeznaczają rosnące kwoty na świadczenie i rozwój usług zastosowanie swoistej kary, a co najmniej nieuprawnionego wykluczenia. Wsparcie nie trafi w miejsca, gdzie rozpoznawane i wykazywane są potrzeby w tym obszarze. Tego rodzaju konstrukcja kryteriów dostępu jest nieuzasadniona i krzywdząca wobec samorządów aktywnych i odpowiedzialnie realizujących zadania z pomocy społecznej i ich mieszkańców” – wskazała Anna Szalast z Inicjatywy „Nasz Rzecznik”.
Zwraca uwagę na coś jeszcze – ustawa wykluczy część seniorów z możliwości skorzystania z bonu senioralnego.
– Gminy, które korzystały chociażby z programu asystencji osobistej – z tego programu rządowego, z którego mogły korzystać i korzystały osoby starsze, ci ustawowi seniorzy ze statusem osoby z niepełnosprawnością, teraz z bonu już nie skorzystają, nie będą się kwalifikować. Nie będą się także kwalifikować osoby korzystające z dziennych form wsparcia, które są częstym elementem naturalnego rozwoju usług społecznych dla tej grupy. Nie będą się kwalifikować nawet mimo tego, że próg dochodowy jest dość wysoki, znacznie przewyższający kryteria z pomocy społecznej. Poza tym ustawa zawiera też mnóstwo wykluczeń. W mojej ocenie, nie jest to sprawiedliwe – mówi nasza rozmówczyni.
– Rozumiem starania, że ktoś chce, by usługi opiekuńcze pojawiły się tam, gdzie do tej pory ich nie było. I to słuszna myśl, ale widzę wiele problemów z tą ustawą. Wiele razy podkreślano, że jest to forma realizacji kamienia milowego, musi być wdrożona, muszą pojawić się w systemie jakieś rozwiązania, ale nie wierzę, że w tej formie w jakiś zasadniczy sposób zmieni to sytuację samych potrzebujących wsparcia. Czy gminy, które nie wspierały seniorów – zasłaniając się m.in. brakiem dostępu do kadry opiekuńczej, nawet w sytuacji możliwości uruchamiania usług w formie usług sąsiedzkich – nagle zaczną ich wspierać? Oby, ale mam duże wątpliwości. Bo skoro do tej pory był ustawowy obowiązek, a tego nie było, to czy nowa ustawa rzeczywiście to zmieni? – podsumowuje Anna Szalast.
Nowa ustawa, a do tego dwa zespoły ekspertów
Monika Lipińska przez wiele lat była wiceprezydentką Lublina, odpowiedzialną m.in. za politykę senioralną. Dziś jest przewodniczącą Zespołu Ekspertów do spraw Polityki Senioralnej przy Wojewodzie Lubelskim, a jednocześnie – przewodzi też Zespołowi do spraw samorządowych działań senioralnych. Powołała ją ministra Marzena Okła-Drewnowicz.
– Jeśli chodzi o ustawę o koordynacji opieki długoterminowej i osobach starszych, to jej przyjęcie w mojej ocenie jest krokiem we właściwym kierunku. Dokument ten dotyka bowiem bardzo ważnych obszarów, które do tej pory nie były w wystarczającym stopniu uporządkowane, w tym przede wszystkim kwestii koordynacji opieki na poziomie powiatu. Musimy mieć świadomość, że starzenie się społeczeństwa będzie oznaczało systematyczny wzrost zapotrzebowania na usługi opiekuńcze, świadczone przede wszystkim w miejscu zamieszkania, choć oczywiście nie wyłącznie tam. Dlatego tak istotne jest stworzenie mechanizmu, który pozwoli osobie starszej i jej rodzinie sprawnie poruszać się pomiędzy poszczególnymi systemami wsparcia, przy odpowiednim wsparciu koordynatora. Chodzi o bardzo konkretne kwestie: o wiedzę, jakie dana osoba ma uprawnienia, z jakich form pomocy może skorzystać, jakie są związane z nimi koszty oraz gdzie i do kogo powinna się zwrócić – mówi nasza rozmówczyni.
Dodaje, że wierzy w to, że dzięki bonowi senioralnemu część gmin, które do tej pory nie miały możliwości zapewnienia usług opiekuńczych, będzie mogła je wreszcie uruchomić.
– Wiemy przecież, że osoby starsze mieszkają we wszystkich gminach, a ich potrzeby są podobne, niezależnie od tego, czy mówimy o dużym mieście, czy o niewielkiej gminie wiejskiej. Potrzeby związane ze wsparciem i opieką występują wszędzie. Bon senioralny jest więc ważnym rozwiązaniem również z perspektywy tych gmin, które dotychczas wskazywały na brak środków na organizację tego rodzaju usług. Program rządowy gwarantuje finansowanie w stu procentach, dlatego wierzę, że to też nie pozostanie bez znaczenia i przełoży się na zwiększenie dostępności usług opiekuńczych – mówi Monika Lipińska.
Podkreśla jednak, że jednocześnie wciąż brakuje jej podmiotowej ustawy o osobach starszych.
– Brakuje swego rodzaju „ustawy matki”. Potrzebujemy dokumentu nadrzędnego, który w sposób kompleksowy będzie porządkował tę sferę, a nie jedynie sygnalizował kwestie dotyczące osób starszych w ramach ustawy o opiece długoterminowej. Bardzo na taki dokument czekam. W społeczeństwie, w którym systematycznie przybywa osób starszych, a wraz z tym rośnie skala i różnorodność ich potrzeb, taki dokument jest po prostu kluczowy – dodaje nasza rozmówczyni. – Starzenie się społeczeństwa oznacza przede wszystkim rosnące zapotrzebowanie na usługi opiekuńcze, w szczególności te świadczone w miejscu zamieszkania. Każdy z nas chciałby przecież jak najdłużej pozostawać we własnym domu. Dlatego tak ważne jest budowanie systemu, który będzie odpowiadał na te potrzeby i pozwalał osobom starszym możliwie długo funkcjonować w swoim środowisku – tłumaczy.
Monika Lipińska podkreśla też, że ministerialny zespół, którym kieruje, ma mieć przede wszystkim charakter doradczy i roboczy.
– Zależy nam na tym, aby doświadczenia płynące z terenu, z samorządów, były realnie przenoszone do polityki tworzonej na poziomie centralnym. Samorząd jest bowiem najbliżej seniorów i najlepiej zna ich rzeczywiste potrzeby. To właśnie tam widać problemy, które z perspektywy centralnej mogą nie być tak wyraźne – chociażby brak transportu, niedostępność usług, problemy mieszkaniowe, samotność czy brak odpowiedniej opieki. Członkowie zespołu, któremu przewodniczę to głównie samorządowcy, ale również lokalni aktywni seniorzy, od lat zaangażowani w działania na rzecz osób starszych, między innymi w Rady Seniorów. Ta partycypacja obywatelska ma dla nas ogromne znaczenie. Chcemy bowiem, aby w procesie wypracowywania rozwiązań uczestniczyły osoby, które na co dzień mierzą się z tymi problemami i najlepiej znają ich praktyczny wymiar – mówi Lipińska.
Pierwszym zagadnieniem, którym zajął się zespół, było przygotowanie rekomendacji do projektu rozporządzenia dotyczącego zasad wprowadzenia bonu senioralnego.
– W naszych uwagach zwróciliśmy uwagę między innymi na kwestie praktyczne i organizacyjne, m.in. kto powinien przyjmować wnioski o przyznanie bonu, jakie powinny być kwalifikacje osób świadczących usługi opiekuńcze, czy w jaki sposób należy je określić, aby cały system był odpowiednio ustandaryzowany – podkreśla nasza rozmówczyni.
– Chcemy również pracować nad zwiększeniem roli samych seniorów w samorządach i wzmocnieniem ich głosu w procesie podejmowania decyzji. Dotyczy to przede wszystkim Rad Seniorów, zależy nam na tym, aby działały realnie, a ich głos był rzeczywiście brany pod uwagę. Nie powinny być ciałami o charakterze fasadowym ale autonomicznym i sprawczym. Dzisiaj sytuacja w tym zakresie jest bardzo zróżnicowana – w części samorządów rady funkcjonują bardzo aktywnie, w innych ich działalność jest znacznie mniej widoczna. Tymczasem potrzebujemy przede wszystkim sprawczości.
Rady Seniorów powinny mieć możliwość realnego współuczestniczenia w podejmowaniu decyzji dotyczących osób starszych, zarówno na poziomie gminy, powiatu, jak i województwa
– dodaje Monika Lipińska.
Drugim z zespołów powołanych przez Pełnomocnika do spraw Polityki Senioralnej jest Zespół do spraw społecznej aktywności senioralnej. Do jego zadań należeć będzie wypracowanie zasad aktywności obywatelskiej osób starszych oraz wsparcie zrzeszających je organizacji. Ponadto zajmie się on analizą istniejących rozwiązań systemowych i wypracowywaniem nowych propozycji wspierających aktywność i zaangażowanie seniorów.
Źródło: informacja własna ngo.pl
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Stowarzyszenie Nowoczesnej Edukacji Prawnej
-
Ela Bajda, Szkoła OFOP, Szkoła reprezentacji
-
Dorota Setniewska, ngo.pl
-
Justyna Dziuma