Od odrzucenia do poczucia własnej wartości. Stowarzyszenie Od-Do pomaga młodym dorosłym stanąć na nogi [wywiad]
Środowisko, w którym dorastali, zamiast bezpieczeństwa przynosiło lęk i niepewność. Dzisiaj, jako dorośli, odzyskują sprawczość i uczą się akceptować siebie na nowo. Pomaga im w tym Stowarzyszenie Od-Do. O początkach na domowej kanapie, przełamywaniu trudności, pracy w cztery oczy i nagrodzie GRAND S3KTOR rozmawiamy z Anną Seweryńską i Cezarym Biernackim, założycielami wyróżnionej w tym roku organizacji.
Jędrzej Dudkiewicz, ngo.pl: – Stowarzyszenie Od-Do działa od 2001 roku. Jak wygląda jego historia, co jest sednem działalności i czy zmieniało się to na przestrzeni lat?
Cezary Biernacki: – Misja jest naszym niezmiennym fundamentem. Wyszliśmy od potrzeby wspierania osób, które miały trudny start w życiu nie z własnej winy, lecz z powodu środowiska, w którym dorastały. Dorośli, zamiast wspierać i dawać poczucie bezpieczeństwa, bywali zagrożeniem, co zmuszało młodych do skupiania się na przetrwaniu zamiast na własnym rozwoju. Wraz z kilkoma osobami postanowiliśmy założyć stowarzyszenie, które na początku działało… „na kanapie” w mieszkaniu Ani.
Od kanapy w mieszkaniu do stałego partnerstwa z samorządem
Anna Seweryńska: – Od razu otrzymaliśmy kredyt zaufania od dzielnicy Wola – zarówno od ówczesnej dyrektorki Ośrodka Pomocy Społecznej, Jolanty Sobczak, jak i naczelnika Wydziału Spraw Społecznych i Zdrowia Urzędu Dzielnicy, Mirosława Starzyńskiego. Bardzo nas wsparli: dodali odwagi do działania i pomogli w staraniach o lokal, w którym moglibyśmy się rozwijać. OPS wkrótce stał się naszym stałym partnerem we współpracy i realizacji różnych projektów, więc współpraca z samorządem dzielnicowym od początku układała się bardzo dobrze. Równolegle, z ofertą stworzenia programu wielowątkowego wsparcia psychologicznego dla młodych dorosłych w wieku 18-26 lat z rodzin dysfunkcyjnych, DDA (dorosłe dzieci alkoholików) i DDD (dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych), zwróciliśmy się do Urzędu m.st. Warszawy. Otrzymaliśmy dotację i mogliśmy ruszyć.
C.B.: – Ważne było także wsparcie „koleżeńskie” od różnych organizacji społecznych, m.in. Towarzystwa Pomocy Młodzieży. Ostatecznie, dzięki preferencyjnym warunkom od dzielnicy Wola, znaleźliśmy lokal przy ulicy Siedmiogrodzkiej – dużą piwnicę z wysokimi oknami. Wymagała gruntownego remontu, na który nie mieliśmy środków, więc wiele prac wykonaliśmy własnymi siłami, w tym zabezpieczenie przed przeciekaniem wód gruntowych.
A.S.: – Nawiązaliśmy też porozumienie z warszawskim Urzędem Pracy i stworzyliśmy Klub Pracy Młodych. Dzięki temu otrzymaliśmy meble, komputery i pozostały sprzęt potrzebny do działania. Klub idealnie wpisywał się w naszą misję „przeprowadzania” osób od destruktu do konstruktu – pomagania w odzyskiwaniu samoakceptacji, poczucia własnej wartości i sprawczości.
C.B.: – To było kluczowe, bo akurat trwał poważny kryzys na rynku pracy (lata 2004-2008) i trudno było znaleźć zatrudnienie. A nasi podopieczni, nawet absolwenci atrakcyjnych kierunków, często zmagali się z niską samooceną. Zainteresowanie pomocą było tak duże, że zdarzył się przypadek osoby, która zataiła ukończenie jednego kierunku i rozpoczęcie drugiego, by tylko zakwalifikować się do programu.
A.S.: – Z czasem „wypączkowało” z tego wiele projektów, współfinansowanych także ze środków unijnych i przy wsparciu samorządu. Łączyliśmy pomoc psychologiczną i rozwój kompetencji miękkich z wejściem na rynek pracy: doradztwem zawodowym, kursami i stażami. W ten sposób wiele osób stanęło na nogi i zaczęło znacznie lepiej funkcjonować. Równolegle nieprzerwanie prowadziliśmy – i nadal prowadzimy – programy terapeutyczne.
Budowanie relacji i lustro wglądu – dwuletnia droga do akceptacji
Jeden z nich to program „Z dalekiej podróży do własnych kątów”. Proszę opowiedzieć, na czym on polega?
A.S.: – To nasze ukochane dziecko – dwuletni program, poprzez który chcemy, aby każda osoba zaakceptowała siebie taką, jaka jest i wzięła odpowiedzialność za to, na co ma realny wpływ. Podstawą programu jest grupa, która pełni różne funkcje. Z jednej strony stanowi okazję do socjalizacji, budowania relacji i stawiania granic, a z drugiej – bywa lustrem, które pozwala dostrzec w innych to, czego nie widzimy u siebie. Kiedy już to dostrzeżemy, łatwiej nad tym pracować. Program umożliwia pracę nad sobą i wgląd w to, co ukształtowało daną osobę – najczęściej są to warunki rodzinne oraz różne formy przemocy: fizyczna, psychiczna, ekonomiczna czy seksualna. Celem jest, by podczas procesu uczestnicy „uważnili” samych siebie i zaczęli postrzegać się jako wartościowe osoby. W czasie programu organizujemy także tzw. maratony – dłuższe spotkania grupowe – warsztaty tematyczne oraz wyjazdowe treningi terapeutyczne, które wspierają różnorodne kompetencje społeczne. Podczas nich grupa spędza razem 24 godziny na dobę, a telefony są wyłączone. Całość kończy trening konstruktywnego rozstania, co pozwala podsumować dwuletni proces i ocenić, co każdemu uczestnikowi dał ten program.
C.B.: – To jeszcze nie wszystko. Każdy uczestnik otrzymuje także wsparcie w terapii indywidualnej. Oczywiście terapeuci omawiają poszczególne przypadki, ale nigdy nie przenosimy tych informacji na grupę – to sami uczestnicy decydują, czym chcą się podzielić z innymi. Ważne jest, że każdy sam wybiera, jak korzysta z terapii. Dzielimy się informacjami zwrotnymi i emocjami, zdarza się też wyrażanie złości, ale nikogo nie odrzucamy ani nie skreślamy, nawet jeśli ktoś kilkukrotnie nie przyjdzie.
Każda osoba jest ekspertem we własnej sprawie i to akceptujemy. To proces: na początku wspieramy mocniej, z czasem oddajemy coraz więcej odpowiedzialności i sprawczości.
A.S.: – Każdy może dokonać własnego wyboru, który nie musi podobać się innym, bo konsekwencje ponosi przede wszystkim ta osoba. Staramy się pokazać różne schematy – na przykład w domu, gdzie ojciec nadużywa alkoholu, to jego wybór i nikt inny nie ponosi za to winy. Dziecko może powtórzyć ten wybór, ale nie musi.
C.B.: – W takich domach dzieci często słyszą, że coś powinny albo że ciągle robią coś źle. Dlatego w naszym programie odchodzimy od takich ocen. Sprawdzamy, czego dana osoba naprawdę chce, czego potrzebuje i na co jest gotowa – z własnej woli – się zdecydować.
Wsparcie dopasowane do potrzeb – od doradztwa zawodowego po szkołę psychoterapii
Jakie inne programy i projekty oferujecie osobom, które do Was przychodzą?
A.S.: – Mamy również projekt „Zrób to zamiast! Od marzeń do realizacji”, realizowany wspólnie z Fundacją Nebo w ramach Lokalnego Systemu Wsparcia. To inicjatywa wspierająca osadzenie się na rynku pracy oraz rozwijająca samodzielność uczestników. Oferujemy warsztaty kompetencji społecznych, spotkania z doradcą zawodowym, prawnikiem, mentorami oraz kursy zawodowe.
C.B.: – Organizujemy także wyjazdy profilaktyczne dedykowane uczestnikom naszych długofalowych programów. Mają one „komponent wsparciowy”, szczególnie dla osób znajdujących się w trudnym momencie życia i potrzebujących dodatkowej pomocy.
A.S.: – Nasza oferta jest już dobrze wpisana w politykę społeczną miasta, jednak trudno byłoby nam się utrzymać bez prowadzenia również działalności odpłatnej. Dlatego realizujemy program dla osób dorosłych (od 27. roku życia) z doświadczeniami DDA i DDD pod nazwą „Od szarej codzienności do jasnych perspektyw”. Oferta jest bardzo podobna do programu „Z dalekiej podróży do własnych kątów”.
C.B.: – Warto dodać, że dzięki środkom unijnym zrealizowaliśmy również projekty mające na celu wzmocnienie kompetencji osób pracujących z ludźmi wychowanymi w rodzinach dysfunkcyjnych. W pewnym momencie postanowiliśmy podzielić się naszym doświadczeniem, czerpiąc jednocześnie z irlandzkich partnerów, z którymi współpracowaliśmy przy jednym z projektów. Dzięki temu powstała nasza własna szkoła psychoterapii DDA. Dołączają do nas osoby, które ukończyły psychologię, pedagogikę czy nauki społeczne i chcą rozwijać się dalej, realizując marzenie o zostaniu psychoterapeutą.
„Tożsamość pacjenta” i powrót do spotkań w świecie realnym
Czy zauważacie w ciągu tych lat zmiany w obszarach, którymi się zajmujecie?
A.S.: – Ogromna zmiana dotyczy składu uczestników naszych programów.
Kiedy zaczynaliśmy, trafiały do nas osoby, które „brały wszystko na klatę” i były bohaterami swoich rodzin. Teraz, szczególnie wśród młodych, aż 90% ma diagnozy psychiatryczne, najczęściej zaburzenia lękowe, nerwice, ADHD, spektrum autyzmu czy depresję. Innymi słowy, przychodzą do nas już z tożsamością pacjenta.
C.B.: – To prawda, większość uczestników przyjmuje leki wspierające leczenie różnych objawów. Związane jest to z oczekiwaniem szybkich efektów – „wezmę pigułkę i przestanie boleć”. Kiedy mówimy o dwuletnim programie, początkowo pojawiają się opory, ale na koniec uczestnicy pytają, czy mogą zostać na kolejny rok.
A.S.: – Zdecydowana zmiana to też przejście na tryb online, głównie przez pandemię. Bardzo ważne w procesie są wyjazdowe treningi terapeutyczne – brak udziału w nich utrudnia dalsze uczestnictwo, bo podczas wyjazdu dzieje się bardzo dużo. Kiedyś ludzie przesuwali terminy lub brali urlopy dziekańskie, teraz często próbują łączyć się zdalnie i robić dwie rzeczy naraz, ale nie pozwalamy na to, bo przeczyłoby to idei wyjazdów.
C.B.: – To wynika z naszych obserwacji i doświadczeń. Nie wymyślamy tych zasad na chybił trafił, tylko opieramy się na tym, co działa. Pandemia pokazała, że online się nie sprawdziło, dlatego postanowiliśmy wrócić do spotkań na żywo, oczywiście z zachowaniem obowiązujących zasad bezpieczeństwa. To pomogło wielu osobom dokończyć trwające procesy.
A.S.: – Spotkania twarzą w twarz są kluczowe, bo trudno sobie wyobrazić, że uczestnik może pracować nad sobą, będąc w niesprzyjającym, niebezpiecznym domu. Podczas pandemii widzieliśmy, jak ludzie łączyli się ukradkiem, chowając się gdzieś i szeptając.
C.B.: – Wykorzystujemy online tam, gdzie się da, np. w konsultacjach. Ale programów terapeutycznych online nie prowadzimy. Ludzie z całej Polski i zagranicy osobiście przyjeżdżają na nasze spotkania.
Konsekwencja, zaufanie i marzenia o własnej bazie
Czy jesteście dumni z czegoś szczególnego?
C.B.: –
Jesteśmy dumni, że mimo różnych trudności konsekwentnie trzymaliśmy się wyznaczonego celu, nie ulegaliśmy naciskom czy chwilowym trendom.
Ta nasza konsekwencja została doceniona nagrodą S3KTOR.
A.S.: – Nagroda jest potwierdzeniem, że staliśmy się swoistym „samograjem”, bo kiedy jeszcze nie mamy złożonej oferty w konkursie na kontynuację projektów, to już są chętni, by wziąć w nich udział. To ogromne zaufanie, które zawdzięczamy m.in. naszemu zgranemu zespołowi. Jesteśmy miejscem, które można odwiedzić, by nabrać energii, ale też zostać na dłużej – i wiele osób tak właśnie robi. Sukcesem są też świetne, partnerskie relacje z warszawskimi instytucjami samorządowymi.
C.B.: – Stale się rozwijamy. Od dawna nie jesteśmy już w piwnicy, tylko w przestronnym lokalu na parterze przy ul. Młynarskiej, z wejściem bezpośrednio z ulicy. Zwiększamy nasze kompetencje i poprawiamy komfort pracy, co przekłada się na lepsze wsparcie naszych odbiorców.
A.S.: – To nie koniec – marzymy o własnej bazie, gdzie będziemy mogli organizować wyjazdy. Szukamy sponsora. A póki co, skupiamy się na jak najlepszym wsparciu osób, które do nas trafiają.
Cezary Biernacki – psychoterapeuta, trener i superwizor, współzałożyciel oraz prezes Stowarzyszenia OD-DO. Od wielu lat zajmuje się pomocą psychologiczną i psychoterapeutyczną osobom z doświadczeniem DDA/DDD. Jest autorem i współautorem programów terapeutycznych oraz rozwojowych, współautorem książki „DDA, czy to ja?", a także współinicjatorem ruchu samopomocowego dla Dorosłych Dzieci Alkoholików w Polsce. Członek Branżowej Komisji Dialogu Społecznego oraz Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych m.st. Warszawy. Prowadzi psychoterapię, szkolenia, warsztaty oraz superwizje, wspierając osoby w procesie zmiany oraz rozwoju osobistego.
Anna Seweryńska – psychoterapeutka, trenerka i superwizorka, współzałożycielka oraz kierownik merytoryczny Stowarzyszenia OD-DO. Od wielu lat zajmuje się pomocą psychologiczną i psychoterapeutyczną osobom z doświadczeniem DDA/DDD. Jest autorką pierwszego w Polsce programu psychoterapeutycznego dla Młodych Dorosłych Dzieci Alkoholików oraz współautorką książki „DDA, czy to ja?". Prowadzi psychoterapię, szkolenia, warsztaty i superwizje, wspierając osoby w procesie zdrowienia, rozwoju osobistego oraz budowania satysfakcjonujących relacji. Aktywnie angażuje się w rozwój środowiska psychoterapeutycznego i popularyzację wiedzy dotyczącej skutków dorastania w rodzinach dysfunkcyjnych.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
Skorzystaj ze Stołecznego Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych
(22) 828 91 23
-
Dorota Setniewska, ngo.pl
-
Weronika Matyaszek, Katarzyna Pietrzyk