– Wiesz, co to za rok? – obudziła mnie 1 stycznia telefonem moja przyjaciółka i fundacyjna partnerka. Była wyraźnie podekscytowana. – 2026? – odpowiedziałam niepewnie, bo pytanie wydawało się zbyt proste, więc czułam, że albo jest tu jakiś haczyk, albo sprawdza, jak tam moja głowa po Sylwestrze. – Rok Ognistego Konia! – krzyknęła takim tonem, że od razu było wiadomo, że to coś dobrego. – Rok zmian na lepsze, realizowania planów! Wreszcie się rozkręcimy!
No dobrze. Ja w astrologię i układy planet nie bardzo wierzę. Ale widzę nagłówki zapowiadające „przełomowy rok”, „nowe otwarcie” i „czas odwagi”. A skoro i tak wszyscy coś prognozują, postanowiłam sprawdzić, jak się mają te proroctwa do sektorowej rzeczywistości.
Od razu uprzedzam: nie będzie tu horoskopów ani szczegółowych informacji, kiedy Merkury wchodzi w retrogradację (w co???). Będzie za to próba przełożenia tych wszystkich kosmicznych zapowiedzi na bardzo konkretną, pozarządową codzienność – z terminami, papierami i wiecznym niedoczasem.
A zatem od początku. Ognisty Koń? O tak. Jest gorąco. Jest w galopie. My na przykład do końca stycznia składamy kolejny wniosek grantowy. Trzecie podejście. Z dwoma poprzednimi nie poszło nam najlepiej. Podobno do trzech razy sztuka, więc traktujemy to jak strategię, a nie desperację.
Równolegle próbujemy ogarnąć KSeF, mimo że dwa webinary już przegapiłyśmy. Na szczęście są nagrania (dzięki, zespole poradnika ngo.pl!), a my już wiemy, że umiejętność nadrabiania zaległości to jedna z kluczowych sektorowych kompetencji.
No dobrze, powiedzmy, że styczeń mamy za sobą. Astrologiczne portale internetowe donoszą: „20 lutego, kiedy Saturn spotka się w ścisłej koniunkcji z Neptunem, dla wielu osób będzie to moment bolesnej weryfikacji złudzeń; jednak dla tych, którzy ciężko pracują, stanie się to chwilą ziszczenia najśmielszych planów”. Brzmi, jak bardzo trafny opis ogłaszania wyników konkursów! Jeśli na jakieś czekacie, to życzę Wam najszczerzej, żebyście byli w grupie tych, którym się ziszczą plany. A potem – do ognistego galopu, wiadomo.
Gwiazdy mówią, że w lutym i marcu, podczas zaćmienia w Wodniku, przyjrzymy się naszym przyjaźniom, zespołom, w których pracujemy, i społecznościom, do których należymy. Serio? Obstawiam, że raczej będziemy ocierać pot z czoła i zarywać noce, żeby ogarnąć księgowość za poprzedni rok, zrobić sprawozdanie finansowe, zebrać pod nim podpisy i wreszcie je złożyć, uff… A, i jeszcze CIT!
Brzmi Wam to jak dobry czas na analizowanie przyjaźni i przyglądanie się społeczności? Bo dla mnie to raczej taki krytyczny moment, w którym wysyłam jasny komunikat „nie podchodź do mnie teraz”. Wyobrażam sobie, że my w fundacji będziemy się sobie przyglądać znad tabelek i segregatorów ze średnio przyjaznym nastawieniem…
Kwiecień ma podobno przynieść „powiew świeżego powietrza”. Składaliście wnioski do FIO i PROO? To u Was może się to sprawdzić! W marcu albo kwietniu mają być wyniki.
W maju i czerwcu nic ciekawego. Za to w lipcu – uwaga – wielka konfiguracja dni mocy! Nie mam pojęcia, co to może znaczyć. Oprócz tego, że to czas urlopów, więc jest szansa, że faktycznie poczujemy przypływ sił. Gwiazdy mówią też, że w tym roku kluczowe będzie dbanie o równowagę między pracą a odpoczynkiem.
I teraz serio: astrologia astrologią, ale to jest taki temat, o który warto zadbać w każdej organizacji. A najpierw dobrze jest rozwikłać zagadkę, co jest pracą, a co odpoczynkiem. Bo jeśli – tak, jak my – działa się w fundacji po godzinach i w weekendy, to czy to jest praca? A jeśli tak, to kiedy znaleźć czas na odpoczynek? Wszelkie podpowiedzi przyjmę z wdzięcznością.
Zapowiadałam, że nie będzie horoskopów. I nie będzie, ale tym zodiakalnym proroctwem muszę się z Wami podzielić. Otóż wszystkie doniesienia mówią, że dla jednego znaku gwiazdy będą wyjątkowo przychylne: „dla Strzelców 2026 rok zapowiada się jako czas wygrywania, zarówno w małych, jak i dużych sprawach”. Macie w zespole Strzelca? To na wszelki wypadek niech to on/ona klika „wyślij” w generatorze wniosków. Na duże i małe granty.
Prawda jest taka, że nie znam się na astrologii w ogóle. Na prowadzeniu organizacji też wciąż nie za bardzo. Ale wiem jedno: planety krążą i jakoś tam się układają, wpływu na to nie mamy. Za to na wiele spraw tu, na ziemi, mamy całkiem spory. Kojarzycie taką gazetę „Gwiazdy mówią”? W wersji dla pozarządówki mogłoby to brzmieć: „Gwiazdy mówią, sektor robi”. No to wskakujemy na tego ognistego konia i wio!
Źródło: informacja własna ngo.pl