Szukacie wolontariuszy? Poszukajcie też kogoś od technologii
Kiedy i tak rekrutujecie wolontariuszy, warto celowo poszukać osób z umiejętnościami technicznymi. Nie jest to najłatwiejsze, ale się udaje. A potem wystarczy kilka zasad, żeby taka współpraca była bezpieczna.
Kiedy szukacie wolontariuszy, zwykle myślicie o pomocy przy wydarzeniach, w biurze albo w kontakcie z odbiorcami. Warto do tej listy dopisać jeszcze jeden profil: osobę, która zna się na technologii. Nie macie informatyka na etacie i pewnie długo mieć nie będziecie, ale to nie znaczy, że musicie zostawać z każdym technicznym zadaniem sami.
Takich wolontariuszy trudniej znaleźć niż osób do pomocy przy stoisku. Ale się znajdują. To bywają specjaliści IT, którzy chcą zrobić coś pożytecznego poza pracą, ludzie z waszej sieci kontaktów, znajomi zarządu albo osoby z lokalnych firm. Coraz częściej działa też wolontariat kompetencyjny w firmach. Kiedy już rekrutujecie, dopiszcie wprost, że szukacie także pomocy technicznej. Sama jasna prośba potrafi taką osobę przyciągnąć.
I tu pojawia się drugie pytanie, o którym mało kto mówi. Kiedy taka osoba już się zgłosi, jak z nią pracować, żeby pomogła, a nie narobiła szkody? O tym przeczytasz w tym artykule.
Skąd bierze się ryzyko
Wbrew pozorom najczęstszy problem to nie zły wolontariusz. To brak zasad. Osoba, która chce pomóc i zna się na komputerach, potrafi w dobrej wierze usunąć folder, bo wyglądał na duplikat albo pozmieniać ustawienia, których potem nikt nie umie cofnąć. Szkoda jest przypadkowa, ale realna.
Drugi problem to hasła. Kiedy oddajecie wolontariuszowi login administratora, oddajecie klucze do całej organizacji osobie, która możliwe, że pomaga jednorazowo. Tracicie też ślad tego, kto co zmienił, bo wszystko dzieje się na jednym koncie.
Oba te problemy rozwiązują się nie dzięki temu, że znajdziecie idealnego wolontariusza, tylko dzięki temu, że wcześniej ustalicie kilka prostych reguł. To jest cała różnica między „boję się wpuścić kogokolwiek" a „mogę spokojnie przyjąć pomoc".
Z praktyki
Organizacja z radością przyjęła pomoc znajomego, który „ogarnia komputery". Miał uporządkować wspólny dysk. Nikt nie ustalił żadnych zasad, więc działał sam, jak u siebie.
Trafił na folder, który wyglądał jak duplikat, i go usunął. Tylko, że to nie był duplikat. To była jedyna kopia dokumentacji jednego z projektów. Odzyskali część z kosza, reszta przepadła.
To nie wina wolontariusza. Zabrakło jednego zdania ustalonego na początku: nic nie usuwamy bez potwierdzenia osoby z organizacji.
Umowa na start: cztery zasady, zanim wolontariusz dotknie systemów
Zanim zaczniecie, wyznaczcie jedną osobę z organizacji, która prowadzi współpracę i podejmuje decyzje. Potem ustalcie z wolontariuszem cztery zasady. To dosłownie kilka zdań, które wysyłacie przed pierwszym spotkaniem.
| Zasada | W praktyce | Po co |
|---|---|---|
| Osoba z organizacji prowadzi | Jedna osoba z zespołu jest przy współpracy i decyduje. Wolontariusz działa przy niej, nie zamiast niej. | Ktoś z was zna kontekst i odpowiada za dane. |
| Nic nie znika bez potwierdzenia | Żadne dane ani konto nie są usuwane czy zmieniane bez wyraźnej, ustnej zgody osoby prowadzącej. | Większość szkód jest przypadkowa. Ta zasada je zatrzymuje. |
| Hasła zostają u was | Hasło administratora wpisuje osoba z organizacji. Wolontariusz z niego nie korzysta, nie zapisuje go i nie przechowuje. | Nie oddajecie kluczy do całej organizacji jednorazowej pomocy. |
| Plan wycofania | Przed każdą nieodwracalną zmianą wolontariusz przeprowadza osobę prowadzącą wstecz przez wykonane kroki. | Wiecie, jak cofnąć zmianę, zanim ją zatwierdzicie. |
Nie musicie stać nad nim przez cały czas
Częsta obawa brzmi: skoro nie daję hasła, to czy muszę siedzieć obok przez całą pracę? Nie. Wystarczy, że na początku sesji to wy wpisujecie hasło i wpuszczacie wolontariusza do systemu. Dalej pracuje samodzielnie, nie widząc waszych haseł.
Dostęp da się przygotować na dwa proste sposoby. Możecie założyć wolontariuszowi osobne konto z ograniczonymi uprawnieniami, tylko do tego, czego potrzebuje. Albo pracować we wspólnej sesji, którą wy otwieracie swoim hasłem, a wolontariusz działa już w środku. W obu przypadkach klucze zostają u was.
Podpowiedź: Zakres zadań dla wolontariusza
Nie każde zadanie nadaje się do oddania na zewnątrz. Uporządkowanie sprzętu, włączenie logowania dwuskładnikowego, spisanie inwentaryzacji: tak. Dostęp do danych osobowych darczyńców czy odbiorców: raczej nie, a jeśli już, to w bardzo wąskim, jasno określonym zakresie i pod okiem osoby prowadzącej. Wolontariusz to pomoc przy jednym zadaniu, nie nowy właściciel waszych systemów.
Jakie zadania nadają się na kilka godzin
Dobre zadanie dla wolontariusza jest ograniczone w czasie i nie wymaga dostępu do wrażliwych danych. Poniżej trzy typowe przykłady:
- Inwentaryzacja sprzętu i narzędzi: spisanie, co macie, ile to kosztuje i co wymaga wymiany. To czyste „usiądź i wypisz", idealne na pierwszy raz. Szczegóły w artykule o audycie stacku technologicznego.
- Włączenie logowania dwuskładnikowego dla kont zespołu: wolontariusz prowadzi zespół krok po kroku przez oficjalną instrukcję Microsoftu albo Google.
- Uporządkowanie struktury folderów i dostępów: kto do czego ma dostęp i gdzie co leży. To temat artykułu o właścicielach danych i przekazaniach. Uwaga: samo nadawanie uprawnień zostaje przy osobie prowadzącej, wolontariusz co najwyżej pomaga uporządkować.
Samoocena: czy jesteście gotowi wpuścić wolontariusza
Poniższe pytania pomagają sprawdzić, czy możecie zacząć bezpiecznie. Każde „nie" to jedna rzecz do ustalenia przed pierwszym spotkaniem.
| Pytanie diagnostyczne | Tak | Nie |
|---|---|---|
| Czy macie jedną osobę z organizacji, która poprowadzi tę współpracę? | ||
| Czy wiecie, które zadanie oddajecie i czy da się je zamknąć w kilka godzin? | ||
| Czy to zadanie da się wykonać bez dostępu do danych osobowych darczyńców i odbiorców? | ||
| Czy potraficie wpuścić wolontariusza bez podawania mu hasła administratora? | ||
| Czy ustaliliście, że nic nie jest usuwane bez waszego potwierdzenia? | ||
| Czy wiecie, jak cofnąć zmiany, gdyby coś poszło nie tak? |
Przewaga odpowiedzi „nie" nie znaczy, że nie wolno wam korzystać z pomocy. Znaczy, że macie krótką listę rzeczy do ustalenia, a każda z nich to kilka zadań, nie osobny projekt.
Zadanie na ten tydzień
- Wybierzcie jedno zadanie techniczne, które od dawna leży, a które da się zamknąć w kilka godzin.
- Wyznaczcie jedną osobę z organizacji, która poprowadzi współpracę.
- Spiszcie umowę na start, czyli cztery zasady z tego tekstu i wyślijcie ją wolontariuszowi przed spotkaniem.
- Przygotujcie dostęp bez podawania hasła administratora: osobne konto z wąskimi uprawnieniami albo wspólna sesja, którą otwieracie sami.
- Po zadaniu przejdźcie razem przez to, co zostało zrobione i zapiszcie, co dalej.
Na koniec
Warto więc, szukając wolontariuszy, poszukać też kogoś od technologii. To dobry obszar do oddania na zewnątrz, pod jednym warunkiem: że robicie to z zasadami, a nie na żywioł. Umowa na start powstaje raz, a potem używacie jej za każdym razem, gdy ktoś chce pomóc. Dzięki niej przestajecie tkwić w zadaniach, na które nie macie rąk, i możecie spokojnie przyjąć pomoc z zewnątrz. A czas, którego nie tracicie na technologię przerastającą waszą obsadę, wraca tam, gdzie jest najbardziej potrzebny: do rozmów z darczyńcami, wolontariuszami i ludźmi, dla których robicie to wszystko.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Beata Kubiszyn-Puka
-
●Katarzyna Garbowska
-
●Aneta Maria Pawelczyk-Piłat dla ngo.pl