Sylwia Warzechowska: Nie chcę być panią zza biurka [wywiad]
Współpraca z organizacjami społecznymi to nie tylko rozdzielanie miejskich grantów, ale przede wszystkim wzajemna pomoc i wymiana zasobów. O barierach, procedurach i budowaniu wzajemnego zaufania rozmawiamy z Sylwią Warzechowską, pełnomocniczką prezydenta Elbląga ds. organizacji pozarządowych.
Sebastian Malicki, Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl: – Zanim przyszłaś do Urzędu Miasta, byłaś długo działaczką organizacji społecznych. Jak bardzo zmieniła się Twoja perspektywa, gdy zostałaś urzędniczką?
Sylwia Warzechowska, pełnomocniczka prezydenta Elbląga ds. organizacji pozarządowych: – Bardzo. Pracowałam w Elbląskim Stowarzyszeniu Wspierania Inicjatyw Pozarządowych, a także działałam w kilku mniejszych organizacjach.. Perspektywa urzędnika jest zupełnie inna; moim zdaniem potrzeby trzeciego sektora najlepiej zrozumie człowiek, który się stamtąd wywodzi, który z autopsji zna problemy i specyfikę działania stowarzyszeń i fundacji..
Pracując w organizacjach pozarządowych, nie do końca rozumiałaś, dlaczego wszystko w urzędzie musi tyle trwać? Czasem można byłoby podjąć decyzję niemal natychmiast, a trzeba było czekać, zanim urzędnicze młyny ją przetrawią.
– W organizacjach społecznych wiele procesów przebiegało bardzo dynamicznie — decyzje podejmowaliśmy szybko i przechodziliśmy do działania. W administracji publicznej tempo wyznaczają natomiast określone procedury i przepisy, które mają zapewnić przejrzystość oraz zgodność działań z obowiązującymi wytycznymi. Dlatego nie zawsze wszystko może odbywać się tak szybko, jak oczekiwałyby tego organizacje. Dzięki temu działania są uporządkowane i realizowane zgodnie z obowiązującymi zasadami.
Zamiast barier – szybka wymiana zasobów
Próbujesz sprawić, aby działka, za którą odpowiadasz, była bardziej przyjazna dla osób z zewnątrz?
– Jako pełnomocnik, z natury rzeczy, jestem łącznikiem pomiędzy światem samorządu i organizacji pozarządowych. Nastawiam się na kontakt bezpośredni, nie chcę być panią zza biurka. Nie pracuję długo w urzędzie i pamiętam perspektywę sektora pozarządowego. Zależy mi, aby urząd nie był kolejną barierą, tylko partnerem, który pomaga realizować ważne społecznie działania. Pracuję w tej chwili nad kilkoma kwestiami, mającymi ulepszyć współpracę na linii ratusz – organizacje społeczne w Elblągu. Jedna z nich jest już dość zaawansowana. Nie chcę mówić o szczegółach, dopóki wszystko nie będzie dopięte. Plan jest taki, aby było prościej.
Czyli jak?
– Prosty przykład i rozwiązanie, które już udało się wdrożyć. Napisał do mnie działacz małej organizacji , że potrzebują drukarki ze skanerem. Nie mam dziesięciu drukarek w szafie, żeby każdemu rozdać. Wysyłam informację do innych elbląskich stowarzyszeń i fundacji. Po chwili odzywa się organizacja, że oni co prawda drukarki nie mają, ale mają dwa już niepotrzebne im komputery, które mogą oddać. Ktoś inny proponuje bezpłatne warsztaty. Ludzie nawiązują bezpośrednie kontakty. Na końcu znalazła się także ta drukarka.
Przyda się integracja środowiska, dlatego w czerwcu organizujemy imprezę rekreacyjno-integracyjną.
Miliony na pasję i wielkie projekty
To przejdźmy do pieniędzy. Jakie są finansowe potrzeby elbląskiego trzeciego sektora?
– Stowarzyszenia i fundacje są różne. Z jednej strony mamy małe, kilkunastoosobowe, hobbistyczne stowarzyszenia, które opierają swoją pracę na wolontariacie. One często nie występują po miejskie dotacje, z różnych przyczyn. Nie potrzebują albo to jeszcze nie jest ten etap ich rozwoju. Z drugiej strony są organizacje z kilkunastoletnią czy kilkudziesięcioletnią historią. Robią potężne rzeczy i zatrudniają nawet 50 osób do realizacji swoich projektów. W tych pierwszych działa się dla przyjemności, w tych drugich też, one także zatrudniają pracowników.
Elbląski samorząd w minionym roku wsparł organizacje społeczne kwotą ponad 36 mln zł [budżet Elbląga w 2025 przekroczył 1 mld zł – przyp. SM]. Mówimy o wsparciu w formie finansowej i niefinansowej. Zrealizowano 44 zadania publiczne w ramach środków własnych oraz z innych źródeł.
Organizacje uczestniczące w konkursach zgłaszały do realizacji działania skierowane do Elblążan z zakresu pomocy społecznej, edukacji, kultury i sztuki, kultury fizycznej i sportu, turystyki i wypoczynku oraz ochrony środowiska. Największe środki przeznaczono na działania z zakresu spraw społecznych, w tym na wsparcie osób starszych, wykluczonych i z niepełnosprawnościami oraz na działania rozwijające kulturę fizyczną.
Ile w Elblągu działa organizacji społecznych?
– To jest zmienna liczba. Ponad 400. Na koniec 2025 roku było ok. 440.
A ile z nich korzysta z miejskiego wsparcia?
– Mniej więcej 100 startuje regularnie w miejskich konkursach ofert, korzysta z procedury, jaką określa ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, w tym popularny tryb art. 19a (małe granty). Kolejne 50 kontaktuje się z nami okazyjnie, kiedy czegoś potrzebują.
A reszta?
– Sami się finansują, działają wewnętrznie, nie startują w konkursach. Świetnie realizują swoje cele we własnym gronie i zakresie.
Zastanawia mnie, na ile nie potrzebują miejskich pieniędzy, a na ile nie potrafią o nie wystąpić? Myślę tutaj o tym najprostszym sposobie ich zdobycia, czyli wspomnianym bezkonkursowym trybie art. 19a ustawy. Dlaczego niemal trzy czwarte organizacji nie sięga po nie? Czy problemem jest to, że nie potrafią poprawnie napisać wniosku o grant?
– Nie każda organizacja, która składa wniosek, otrzymuje dofinansowanie. Często zdarza się, że nowo powstałe stowarzyszenia czy fundacje mają bardzo ambitne plany, ale jeszcze nie dysponują zapleczem organizacyjnym ani doświadczeniem potrzebnym do realizacji dużych projektów. W takich sytuacjach staram się przede wszystkim doradzać i pomagać w realistycznym zaplanowaniu rozwoju organizacji. Zachęcam, by zaczynać od mniejszych działań i stopniowo budować doświadczenie. Dopiero później warto startować w większych otwartych konkursach ofert czy szukać finansowania z różnych źródeł.
Podobnie jest z kosztami stałymi, takimi jak wynajem siedziby. Na początku działalności często można funkcjonować w bardziej oszczędny sposób, a większe zobowiązania podejmować dopiero wtedy, gdy organizacja rzeczywiście się rozwinie i będzie miała stabilne podstawy działania.
COP wraca do gry. Gdzie szukać wsparcia?
Gdzie takie początkujące organizacje mogą szukać realnej pomocy, szkoleń i doradztwa?
– Udało nam się reaktywować Centrum Organizacji Pozarządowych w Elblągu (COP). Konkurs na jego prowadzenie wygrało Elbląskie Stowarzyszenie Wspierania Inicjatyw Pozarządowych. Powrót do tej formuły pomocy jest odpowiedzią na potrzeby i oczekiwania lokalnych organizacji, które sygnalizowały konieczność stałego dostępu do doradztwa, szkoleń oraz przestrzeni do spotkań i rozwoju działań społecznych.
COP oferuje bezpłatne wsparcia, w tym doradztwo w każdej sprawie dotyczącej funkcjonowania stowarzyszeń i fundacji, udostępnia sale na spotkania organizacji oraz organizuje specjalistyczne szkolenia. Działa w dwóch lokalizacjach: w Domu pod Cisem przy ul. Stawidłowej 3 oraz w dawnym hotelowcu przy ul. Związku Jaszczurczego 17. Po wcześniejszym umówieniu możliwe są zarówno spotkania z doradcą, jak i korzystanie z sal na zebrania członków organizacji.
Te większe organizacje, które już dłuższy czas współpracują z urzędem, wygrywają finansowanie na realizację zadań. Jakimi obszarami się zajmują?
– Te wiodące to tematy prozdrowotne, sport i kultura. Mamy też turystykę, bezpieczeństwo, środowisko i edukację. Na przełomie lat 2025/2026, nie przypominam sobie sytuacji, żeby na ogłoszony konkurs na realizację zadań publicznych dla organizacji żadna się nie zgłosiła.
Oddolna siła i szkoła przetrwania
A nie brakuje Wam organizacji, zajmujących się np. budową odporności społecznej? Podam przykład kryzysu demograficznego. Prezydent przedstawił optymistyczny wariant niezamykania elbląskich szkół. Moje pytanie dotyczy tego, czy nie powinniśmy przygotowywać ludzi do pracy w stowarzyszeniach, które w razie wystąpienia niepomyślnych scenariuszy przejmą małą elbląską szkołę.
– Społeczeństwo nam się starzeje, nie tylko w Elblągu. To jest jedna sprawa. Druga to sama kwestia stowarzyszeń. Najlepiej działają te, które są powoływane oddolnie, zrzeszają ludzi, którzy sami zobaczyli, co można lub trzeba zrobić. W tym konkretnym przypadku najlepiej by było, moim zdaniem, gdyby zrobili to nauczyciele lub rodzice z tej konkretnej szkoły. Oni znają środowisko.
Możemy wyspecjalizować organizację parasolową, doradczą, która poprowadziłaby ich przez ten proces, posiłkując się sprawdzonymi wzorcami. Znam przykład ze wsi Perły niedaleko Węgorzewa. Stowarzyszenie przejęło lokalną szkołę i w tej chwili niektórzy uczniowie dojeżdżają tam nawet z Węgorzewa. Jeżeli pojawi się taka potrzeba, można zorganizować na przykład spotkanie z nimi, aby podzielili się swoimi doświadczeniami.
Co dwie głowy, to nie jedna
W strukturach Urzędu jest sześciu pełnomocników, w których obszarach zainteresowania są też organizacje pozarządowe zajmujące się określoną dziedziną. Jak wygląda Wasza współpraca?
– Biurko w biurko siedzę z Sylwią Bożyk, pełnomocniczką prezydenta ds. młodzieży, moją szefową jest Monika Kurpanik, która oprócz tego, że jest dyrektorką Departamentu Zdrowia, jest też pełnomocniczką ds. osób z niepełnosprawnościami. Niejako jesteśmy skazane na współpracę (śmiech). My trzy jesteśmy w strukturach Departamentu Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miejskiego w Elblągu. Pozostali są w innych. Ale nie mamy niezdrowej konkurencji, raczej ściśle współpracujemy. To ma też dobre strony, bo co dwie głowy, to nie jedna. Mam możliwość skonsultowania swoich pomysłów i ich realizacji.
Gdy będziesz odchodzić z Urzędu i staniesz przed działaczami organizacji społecznych, to czym chciałabyś się pochwalić?
– Pragnę podkreślić, że nigdzie się nie wybieram, bo naprawdę lubię to, co robię i widzę sens tej pracy. Natomiast
chciałabym, żeby po latach można było powiedzieć, że udało się zbudować silniejsze, bardziej zintegrowane środowisko organizacji pozarządowych.
Oczywiście kwestie finansowania są bardzo ważne, ale nie wszystko sprowadza się wyłącznie do pieniędzy. Często ogromną wartość daje współpraca, wymiana doświadczeń i sieć kontaktów. Można osiągnąć naprawdę wiele, jeśli ludzie potrafią się wspierać, łączyć kompetencje i wspólnie działać na rzecz mieszkańców. I właśnie taki model współpracy — oparty na partnerstwie i wzajemnym zaufaniu — chciałabym po sobie zostawić.
Sylwia Warzechowska: Pełnomocnik Prezydenta Elbląga ds. Organizacji Pozarządowych, ekspertka w dziedzinie komunikacji społecznej i organizacji społecznych.
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Gdańskim oraz dziennikarstwa i PR w Gdańskiej Wyższej Szkole Humanistycznej. Pracowała m.in. jako dziennikarka, związana była z Centrum Spotkań Europejskich „Światowid” oraz prowadziła biuro senatora Jerzego Wcisły. W latach 2019–2024 dzieliła się wiedzą w Elbląskim Stowarzyszeniu Wspierania Inicjatyw Pozarządowych (ESWiP), gdzie odpowiadała za koordynację publikacji, redakcję oraz pisanie projektów społecznych.
Od września 2025 r. pełnomocniczka prezydenta Elbląga ds. organizacji pozarządowych. Odpowiada za dialog obywatelski, rozwój stabilności finansowej lokalnych organizacji oraz koordynację współpracy elbląskiego samorządu z organizacjami społecznymi.
Źródło: inf. własna ngo.pl