Strategia integracyjna bez głosu migrantów i migrantek? Organizacje społeczne wzięły sprawy w swoje ręce
Ministerstwo Rodziny przygotowało projekt Strategii Integracyjnej Polski na lata 2026–2035. Choć rządowy dokument zyskał uznanie za dostrzeżenie dwustronnego charakteru integracji, zabrakło w nim kluczowego elementu: perspektywy samych zainteresowanych. Organizacje społeczne przeprowadziły własne konsultacje z migrantami, a do rządowego projektu zgłosiły listę konkretnych, nierzadko krytycznych uwag.
Strategia integracyjna Polski na lata 2026–2035 powstała w Departamencie Integracji Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zgodnie z założeniami Polityki Migracyjnej, ma być przyjęta przez rząd w 2026 roku. Nie wiadomo jednak, czy to się uda. Na razie nie ma jej nawet w wykazie prac legislacyjnych rządu, a więc nie trafiła też do konsultacji publicznych.
Urzędnicy słuchają, ale dokument wciąż czeka w biurku
W pierwotnej wersji Strategii Integracyjnej, która trafiła do organizacji społecznych w czasie prekonsultacji, zawarto sześć części, w tym m.in. ramy strategiczne polityki integracyjnej i obszary działań integracyjnych. „Integracja traktowana jest nie jako proces jednostronnej adaptacji cudzoziemców, ale jako wzajemny wysiłek także społeczeństwa przyjmującego, oparty na szacunku dla polskiej kultury, prawa, tradycji i wartości demokratycznych, a zarazem otwartości na budowanie wspólnego dobra” – napisali autorzy dokumentu. Wskazali przy tym, że polityka integracyjna „nie oznacza osłabienia ani rozmycia polskiej tożsamości kulturowej”.
Projekt dokumentu został wiosną rozesłany do 120 podmiotów, które mogły zgłosić swoje opinie. Były to organizacje społeczne, instytucje publiczne, ośrodki badawcze i związki zawodowe. Uwagi były zbierane za pomocą formularza. Dodatkowo, 30 marca odbyło się spotkanie, w którym udział wzięło 39 osób stacjonarnie, a 77 – w formule online. Aktywiści mają poczucie, że w końcu ktoś realnie ich wysłuchał i nie były to tylko „konsultacje dla konsultacji”.
Jak mówi nam dyrektor Departamentu Integracji Społecznej w Ministerstwie Rodziny, Bartłomiej Potocki, wpłynęło ponad 800 uwag. Wiele z nich zostało uwzględnionych w finalnej wersji projektu, który jest już gotowy: czeka obecnie na akceptację i podpis ministry Agnieszki Dziemianowicz-Bąk. Wciąż jednak nie został upubliczniony.
– Kluczowe dla nas było m.in. to, czy dana uwaga się powiela. Jeżeli się powtarzała, to oznaczało, że różni aktorzy zwrócili uwagę na ewidentny brak jakiegoś zapisu, albo na pomyłkę, nieścisłość, niespójność. Takie uwagi wprowadzaliśmy w pierwszej kolejności. Tak powstała część dotycząca finansowania czy słowniczek pojęć. W ten sposób nasz dokument został rozbudowany o dodatkowe części – tłumaczy dyrektor Potocki.
Prawdziwa integracja wymaga rozmowy, a nie asymilacji
W strategii zapisano m.in., że za nauczanie języka polskiego dla cudzoziemców ma odpowiadać Instytut im. Maksymiliana Kolbego. Część organizacji zwróciła uwagę, że tak być nie powinno, bo to narzucanie z góry określonych zasad.
– To jest instytut rządowy, dlatego uznaliśmy, że to on powinien się zająć harmonizacją nauczania języka polskiego w przypadku obywateli innych państw. Tak, by była pewna standaryzacja, określona liczba godzin. Chodzi o to, by Instytut to koordynował i stworzył ogólnopolski program nauczania naszego języka – tłumaczy Bartłomiej Potocki i dodaje, że dla niego proces integracji musi być dwustronny. – Nie może być tak, że na przykład ktoś przyjeżdża do wspólnoty lokalnej i ta wspólnota każe mu się dostosować. Dostosować do czego? Co to znaczy? Musimy sobie powiedzieć, jakie mamy wartości w tej wspólnocie, czy to mniejszej, czy większej. Ważne, by ze sobą rozmawiać, odpowiadać na pytania, które zadają cudzoziemcy, nie zamykać się na dyskusję z nimi. Nie ma mowy o asymilacji, ale właśnie o integracji, o współistnieniu, wzajemnym pomaganiu, wspieraniu, rozumieniu siebie nawzajem. Do tego chcemy dążyć.
Zdaniem dyrektora Potockiego ważne jest też, by cudzoziemcy mieli prawo do zachowania swojej tożsamości kulturowej.
O co wnioskowały organizacje?
– Cieszy mnie, że Strategia Integracyjna w ogóle powstała i to, że jest w niej sporo pozytywnych, dobrych elementów. Kluczowy jest z mojej perspektywy zapis wprost, że integracja ma być procesem dwustronnym – ma dotyczyć samych migrantów, ale też całego naszego społeczeństwa – mówi w rozmowie z portalem ngo.pl Agnieszka Kosowicz, prezeska Fundacji Polskie Forum Migracyjne, działającej na rzecz migrantów od prawie 20 lat. – Pod tym względem ten dokument jest lepszy niż Strategia Migracyjna z 2024 roku, z której wynikało, że praktycznie wszystkie obowiązki czy oczekiwania spadają na cudzoziemców, a takie podejście to w mojej ocenie błąd. W dzisiejszych czasach, gdy regularnie słyszymy o pobiciach czy napadach na cudzoziemców, czy obserwujemy spadek sympatii Polaków do obcokrajowców, szczególnie wyraźnie widać, że dla dobrej integracji praca z całym społeczeństwem jest bardzo ważna.
Jej główne zastrzeżenie – zgłaszane od początku do projektu strategii – dotyczyło tego, że przygotowując dokument, nikt nie skonsultował go z samymi cudzoziemcami.
– Integracja ma łączyć różne strony. Nie da się jej stworzyć bez perspektywy migrantów, przecież w dużej mierze ma ich dotyczyć. Dlatego zaproponowałam, że my, Polskie Forum Migracyjne, zorganizujemy takie konsultacje – mówi Kosowicz.
Szesnaście spotkań i głos z czterech kontynentów
W sześć tygodni w sześciu miastach w Polsce odbyło się szesnaście spotkań z migrantami i migrantkami. W ich organizację włączyło się kilkanaście organizacji, m.in. Fundacja Zustricz z Krakowa, Stowarzyszenie Aktywność Współpraca Rozwój „Wszyscy Swoi” z Kielc, Fundacja Emic z Torunia, Fundacja Dobry Start czy Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM). W spotkaniach uczestniczyły 142 osoby z czterech kontynentów, reprezentujące czternaście różnych państw.
– Wyniki konsultacji z migrantami mnie zaskoczyły. Dlaczego? Planując te rozmowy, nie pomyślałam o tym, że to było dla uczestników i uczestniczek niezwykle ważne: móc się wypowiedzieć w swojej sprawie, że w ogóle daliśmy im na to przestrzeń. Muszę przyznać, że nie zdawałam sobie w pełni sprawy, jak bardzo istotny jest ten krok dla migrantów na poziomie podmiotowości i możliwości zabrania głosu – mówi Agnieszka Kosowicz. Dodaje, że wszystko się udało dzięki wsparciu finansowemu Funduszu Obywatelskiego im. Henryka Wujca.
Po rozmowach z cudzoziemcami powstał raport „Od gościa do sąsiada. Strategia Integracyjna Polski na lata 2026-2035. Głos osób z doświadczeniem migracji”. Z rozmów wynika m.in., że migranci zdają sobie sprawę, jak ważna w integracji jest znajomość języka polskiego, ale widzą bariery w dostępie do nauki. „Państwo oczekuje znajomości języka, ale nie zapewnia powszechnie dostępnych, bezpłatnych kursów dostosowanych do osób pracujących, np. wieczorowych” – czytamy w raporcie Polskiego Forum Migracyjnego.
– Poza tym osoby podkreślają, że kursy języka polskiego są organizowane w dużych miastach, a w mniejszych miasteczkach czy na wsiach w ogóle nie ma do nich dostępu – mówi Kosowicz.
Bez sprawnej legalizacji pobytu nie ma mowy o integracji
Sporo uwagi poświęcono sytuacji migrantów na rynku pracy Cudzoziemcy wskazywali wprost, że państwo polskie oczekuje od nich, że będą pracować i płacić podatki, a jednocześnie nie zapewnia im szybkich procedur związanych z uzyskaniem legalnego pobytu czy pracy.
– Jeżeli ktoś przyjeżdża do Polski i później czeka wiele miesięcy na zezwolenie na pracę, to trudno oczekiwać, by siedział i czekał bezczynnie. Z czegoś przecież musi żyć. Więc podejmuje pracę w szarej strefie. I takie głosy też wybrzmiały w rozmowach – mówi Agnieszka Kosowicz. – Osoby migranckie jednogłośnie podkreślają, że ogromnie ważnym elementem integracji jest legalizacja pobytu: sprawne, przewidywalne procedury, które pozwalają utrzymać legalny pobyt, pracować legalnie, legalnie zmieniać pracę. Państwo postrzega te sprawy rozdzielnie: legalizacja to jedno, integracja – drugie. Tymczasem z perspektywy migrantów wygląda to inaczej. Legalizacja jest podstawą, kluczowym elementem kształtującym rzeczywistość. Bez sprawnej legalizacji nie ma mowy o integracji – dodaje ekspertka.
– Poruszające były dla mnie mądre wypowiedzi migrantów i migrantek, które świadczyły o bardzo dobrej znajomości naszego kraju, realiów życia, ale też trzeźwo wskazywały, gdzie państwo i społeczeństwo stawia migrantom i migrantkom nieracjonalne oczekiwania. Mówili o społecznym oczekiwaniu, że będą idealni, bezbłędni, wzorowi, a przecież ludzie tacy nie są. Wiele osób wskazywało, że nieustannie czują, że są poddawane ocenie i weryfikacji. Na ludzkim poziomie to jest trudne – podsumowuje Agnieszka Kosowicz.
Sztywne ramy, centralizacja i brak systemowego wsparcia
Swoje uwagi do projektu zgłosiła też Fundacja Ocalenie Jak wskazali aktywiści z tej organizacji, strategia w wielu aspektach stawia słuszne diagnozy, dostrzega ważną rolę organizacji społecznych, uwzględnia złożoność procesu integracji, ale… „Strategia pomija niektóre ważne aspekty polityki integracyjnej, nie różnicuje wsparcia w zależności od poszczególnych grup osób o specyficznych potrzebach, nie proponuje rozwiązań gwarantujących spójność systemu i opiera go wciąż na niestabilnym finansowaniu projektowym” – czytamy w opinii fundacji.
Przedstawiciele Ocalenia postulowali m.in. rozszerzenie strategii o działania skierowane do społeczeństwa przyjmującego, wskazanie jasnych celów strategicznych i oczekiwanych rezultatów polityki integracyjnej czy uwzględnienie wsparcia dla osób o szczególnych potrzebach, np. samodzielnych rodziców czy osób starszych. Pojawił się też apel o uwzględnienie systemowego dofinansowania całego procesu. Tak by integracja nie była domeną tylko organizacji społecznych, ale też by państwo – systemowo – dostrzegło w niej swój realny udział.
Mocno krytyczne uwagi do projektu zgłosiło Stowarzyszenie Homo Faber z Lublina. Spisano je aż na sześciu stronach. „Choć od lat mówimy o potrzebie ramowego dokumentu, ten zaproponowany nie jest tym, czego się spodziewaliśmy. I nie chodzi o to, że jest on bardzo zły. Nie jest. Ma swoje mocne, dobre momenty. Chodzi raczej o klimat, w którym powstaje i potrzebę, na którą ma odpowiadać. Strach, wysoka polaryzacja społeczna i używanie migracji do politycznej walki tworzą nieprawdziwy obraz, a ten siłą rzeczy wymusza rozwiązania gorsze od możliwych” – czytamy w opinii Homo Faber.
Zdaniem przedstawicieli stowarzyszenia, dokument – mimo zdefiniowania słowa „integracja” – nie do końca o niej mówi. „Z dokumentu wynika, że ciężar integracji jest po stronie samych osób migrujących. Społeczeństwo przyjmujące en masse właściwie nie jest zadaniowane i nic nie musi. Odnosimy także wrażenie, że migranci\tki są bardziej przedmiotem zarządzania niż prawdziwymi ludźmi z pełną podmiotowością i sprawstwem. Jest to najsłabsza strona dokumentu” – pisze Homo Faber.
W raporcie przygotowanym przez stowarzyszenie z Lublina wskazano również, że strategia nie odnosi się do momentu, w którym jesteśmy. „W żadnym miejscu diagnozy nie wskazuje się na sytuację integracyjną w Polsce – dotychczas podejmowane wysiłki, stworzone dokumenty, badania, metodologie itd. Pomija się tym samym wieloletni dorobek samorządów, organizacji społeczeństwa obywatelskiego, akademii. Można odnieść wrażenie, że dokument polityki jest pionierski, startujemy od zera i pustej kartki”.
Negatywnie oceniono pomysł „centralnego zarządzania”. Chodzi o zawartą w strategii ideę powstania Krajowych Centrów Integracji, Krajowej Sieci Integracji czy cyfrowych platform i portali. „W ostatnich latach kilkukrotnie odczuliśmy, jak centralnie zarządzany system jest powolny i niewydolny w sytuacji kryzysu” – pisze Homo Faber, na którego czele stoi Anna Dąbrowska. „Proponowana centralizacja pomija stworzone już samorządowe struktury oraz podejmowane lokalne inicjatywy zarządzania procesami integracyjnymi” – zwraca uwagę organizacje i dodaje, że – w jej opinii – w żadnym miejscu strategii nie pojawia się kwestia prawa do zachowania przez cudzoziemca własnej tożsamości i rozwoju własnego języka czy obyczajów, mimo, że dokument w kilku miejscach odwołuje się do praw człowieka. „Bez tego adaptacja staje się asymilacją” – pisze Homo Faber.
Także Stowarzyszenie Interwencji Prawnej (SIP) przygotowało zestaw swoich uwag i rekomendacji.). Wskazało, że docenia samo przygotowanie projektu „w obiecującej formule, umożliwiającej odniesienie się do zaproponowanych rozwiązań”. Zdaniem SIP, w dokumencie jest jednak zdecydowanie za mało konkretów. „W strategii wskazywane są istotne potrzeby poszczególnych grup, które jednak nie są następnie rozwijane. Przykładowo, w odniesieniu do migrantów ekonomicznych podkreśla się znaczenie stabilnych warunków zatrudnienia oraz ochrony praw pracowniczych, jednak w dalszych częściach dokumentu brakuje konkretnych działań lub mechanizmów, które odpowiadałyby na te potrzeby” – piszą eksperci stowarzyszenia.
SIP pisze również o tym, że strategia nie odnosi się w wystarczającym stopniu do takich problemów, jak ochrona przed wyzyskiem, egzekwowanie praw pracowniczych czy przeciwdziałanie przemocy domowej.
Rasizm i przemoc to rzeczywistość, a nie odległe ryzyko
Wrocławskie Stowarzyszenie Nomada też od wielu lat wspiera migrantów i migrantki i wchodzi w skład Konsorcjum Migracyjnego. Przygotowane przez nie uwagi są chyba najmocniejsze ze wszystkich. „Strategia Integracyjna ma jednoznacznie nacjonalistyczny i etnocentryczny wydźwięk, poprzez wyraźne zaznaczanie kręgu kulturowego, do którego mają dostosować się osoby przybywające do Polski, w tym chociażby poprzez przywoływanie „dziedzictwa chrześcijańskiego” i „cywilizacji łacińskiej”, co w sposób oczywisty łamie konstytucyjną zasadę neutralności światopoglądowej państwa” – pisze Nomada. „Zamiast ogólnych odniesień o charakterze „tożsamościowym” i „cywilizacyjnym”, proponujemy oparcie na rzeczywistych, pragmatycznych i laickich fundamentach polskiej demokracji: pojęciu demokratycznego państwa prawa, sprawiedliwości społecznej, społecznej gospodarki rynkowej, praw człowieka, świeckości państwa i godności jednostki” – czytamy w uwagach.
Eksperci wrocławskiej organizacji zwracają uwagę, że autorzy strategii – w kontekście życia migrantów w Polsce – piszą m.in. o „ryzyku wykluczenia i przemocy”. Tyle, że to się już dzieje, na coraz większą skalę – zauważa Nomada. „Obecne zapisy nie oddają faktycznego charakteru zjawiska – z doświadczenia organizacji pracujących bezpośrednio z dziećmi i młodzieżą, w tym naszego, wynika, że uczniowie i uczennice z doświadczeniem migracyjnym realnie i wielokrotnie doświadczają przemocy rówieśniczej, w tym przemocy motywowanej uprzedzeniami, oraz wykluczenia społecznego. Zjawiska te mają charakter powtarzalny, a nie incydentalny, i powinny być nazwane wprost” – dowodzą aktywiści z Wrocławia. Piszą też wprost o braku jasnych, spójnych i powszechnie znanych procedur reagowania na przemoc i dyskryminację oraz o niewystarczającym uwzględnieniu treści antydyskryminacyjnych i międzykuturowych w podstawie programowej w szkołach. Dlatego rekomendują m.in. rozwijanie kompetencji kadry pedagogicznej w zakresie pracy w środowisku wielokulturowym czy zwiększenie dostępności wsparcia psychologicznego i interwencyjnego, w tym specjalistów przygotowanych do pracy w środowisku międzykulturowym.
Strategia Integracyjna lada moment powinna trafić do szerokich konsultacji. Które z uwag przesłanych przez organizacje zostały uwzględnione w ostatecznej wersji dokumentu? Czekamy na opublikowanie projektu.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Galeria Apteka Sztuki ZAZ
-
Dorota Setniewska, ngo.pl