Na południowym Mazowszu ponad 20 tysięcy osób starszych nie ma komu opowiedzieć o swoim smutku, a co czwarty senior zmaga się z objawami depresji. O tym, dlaczego samotność na wsi jest trudniejsza do dostrzeżenia niż w mieście, jak brak transportu odcina od leczenia i dlaczego rzetelne badania są dla przedsiębiorstwa społecznego kluczem do skutecznej pomocy, rozmawiamy z Kamilą Jarząbek-Nowak z Fundacji Klementyna.
Jędrzej Dudkiewicz: – „Samotność to taka straszna trwoga” – śpiewał zespół Dżem. Z Waszych badań wynika, że problem ten wśród seniorów na południowym Mazowszu jest niezwykle poważny. Jakie są najważniejsze wnioski płynące z opracowanego przez Fundację Klementyna raportu?
Kamila Jarząbek-Nowak: – Nasz raport wyraźnie pokazuje, jak starość wygląda w praktyce. Seniorki i seniorów często dotyka samotność, co w efekcie prowadzi do pogorszenia stanu zdrowia, w tym psychicznego. Odsetek pierwszych objawów depresji wynosi u nas 28 procent i jest zauważalnie wyższy niż w całej tej grupie społecznej w Polsce, gdzie wynosi on 23 procent. Samotność w tym kontekście to nie tylko emocja, ale realny problem, który często przekłada się na rezygnację z leczenia oraz przyspieszenie utraty samodzielności. Jeśli zaś ktoś na leczenie się decyduje, to szczególnie trudny bywa moment powrotu ze szpitala do pustego domu.
Nie chodzi jednak tylko o zdrowie. 20 tysięcy osób nie ma komu powiedzieć o swoim smutku, 28 tysięcy nie ma kogo poprosić o wsparcie finansowe, a 8,5 tysiąca nie ma się do kogo zwrócić o pomoc w przypadku choroby. W badaniach zależało nam na tym, by przybliżyć i zrozumieć codzienność osób starszych, która na obszarach wiejskich jest inna niż w dużych metropoliach.
W raporcie pojawia się stwierdzenie, że samotność nie jest zjawiskiem jednorodnym. Co to dokładnie oznacza i jakie różnice między wsią a dużym miastem dostrzegają Państwo w tym kontekście?
– Samotność nie zawsze oznacza, że ktoś mieszka sam lub nie ma nikogo, kto mógłby go wesprzeć. Owszem, wiele osób prowadzi jednoosobowe gospodarstwa, ale liczne jest też grono tych, którzy mieszkają wyłącznie z osobami w podobnym wieku. Samotność dotyka również seniorów zostających w domach na całe dnie, gdy bliscy idą do pracy, a po powrocie – zajęci własnymi sprawami – nie są w stanie poświęcić im uwagi. A tej człowiek potrzebuje w każdym wieku. Często nie chodzi więc o brak ludzi w domu, lecz o brak więzi.
W odróżnieniu od tej wielkomiejskiej, samotność na wsi przejawia się też w wymiarze praktycznym: brakiem transportu do lekarza, nieobecnością kogoś, kto pomoże po wyjściu ze szpitala, czy brakiem sąsiada, który zrobi zakupy lub pomoże wkręcić żarówkę. Brakuje wsparcia w prostych, codziennych czynnościach, które wraz z wiekiem stają się coraz trudniejsze, a które w dużym mieście łatwiej zorganizować. Dodatkowo nasze badania pokazują, że samotność na terenach wiejskich jest po prostu mniej widoczna i trwa dłużej. Domy często stoją na uboczu, więc nikt nie zauważa, gdy ktoś nagle przestaje z nich wychodzić.
To oznacza, że w sytuacjach kryzysowych pomoc może nadejść znacznie później niż w mieście?
– Tak. Ważnym aspektem jest to, że w wielu wsiach brakuje miejsc, w których osoby starsze mogłyby się spotkać, porozmawiać, pobyć w towarzystwie i złapać chwilę oddechu. Świetlice wiejskie przestały funkcjonować na taką skalę jak dawniej, nie ma też znanych z metropolii klubów seniora, gdzie można wspólnie poczytać, pograć w karty, wymienić się najnowszymi informacjami, czy po prostu poplotkować. Tam, gdzie takie miejsca działają, łatwiej zauważyć, że ktoś przestał przychodzić i szybko zainteresować się, co się stało.
Życie sąsiedzkie i wspólnotowe na wsi coraz częściej zamiera; ubywa też domów wielopokoleniowych, ponieważ młodzi ludzie zazwyczaj wyjeżdżają do większych ośrodków.
Czy jest coś, co szczególnie Cię wstrząsnęło lub zaskoczyło w wynikach tych badań?
– Chyba wspomniana już kwestia depresji. Tym bardziej że często, gdy wolontariuszki i wolontariusze rozmawiali dłużej z seniorami, okazywało się, że oni w ogóle nie zdają sobie sprawy ze swojego stanu. Uważają, że smutek, samotność czy brak kogoś, do kogo można się odezwać, to zwyczajne, wręcz nieodłączne elementy starości – że po prostu „tak musi być”.
To z kolei sprawia, że nie sięgają po pomoc, bo przecież pierwszym krokiem do rozwiązania problemu jest zauważenie, że on w ogóle istnieje. Nam również trudniej jest wtedy zaoferować wsparcie – ciężko dotrzeć do kogoś i przekonać go do zmian, jeśli ta osoba nie widzi takiej potrzeby. Warto dodać, że najbardziej narażone na depresję są osoby po osiemdziesiątym roku życia, owdowiałe oraz mieszkające samotnie.
Jakie są główne wyzwania systemowe, które sprawiają, że problem osamotnienia seniorów stale narasta?
– Przede wszystkim kryzys opieki długoterminowej i środowiskowej. Usługi opiekuńcze są bardzo często niedofinansowane przez gminy. Rośnie też grupa seniorów „pomiędzy” – osób, które są zbyt sprawne, by trafić do Domu Pomocy Społecznej, a jednocześnie zbyt mało samodzielne, by radzić sobie bez żadnego wsparcia. W tym kontekście kluczowa jest bariera transportowa: nawet jeśli sklep znajduje się w odległości, którą teoretycznie można pokonać pieszo lub rowerem, dla seniora czy seniorki może to być wyzwanie ponad siły.
Podobnie wygląda kwestia dbania o domowe bezpieczeństwo. Odwiedzając osoby, którym pomagamy, często widzimy drobne usterki, ale zdarzają się też sytuacje groźne: wystające kable, nieszczelne kuchenki czy piece. Osoby starsze nie są w stanie same sobie z tym poradzić, nie zawsze mają środki na fachowca, a jednocześnie nie chcą martwić dzieci, które „mają przecież swoje sprawy”. Ostatecznie zostają z tym same, bo systemowe wsparcie środowiskowe kuleje.
Jego brak sprawia również, że na wsiach szybciej rozwijają się choroby otępienne. W ośrodkach miejskich, takich jak Warka, Radom czy Kozienice, działają kluby seniora, gdzie jest okazja do spotkań, ćwiczeń czy rozmowy z psychologiem. Istnieje tam przestrzeń na profilaktykę i szybszą diagnozę. Na wsi tego brakuje. Z naszych badań wynika, że nawet 20,5 tysiąca osób starszych żyje bez niezbędnej pomocy.
Do jakich jeszcze konsekwencji – poza tymi, o których już wspomnieliśmy – prowadzi długotrwała samotność osób starszych?
– Długotrwała samotność to nie tylko ryzyko rozwoju depresji, ale też wyraźny spadek aktywności fizycznej. Kiedy osoba starsza czuje, że nie ma już dla kogo żyć, traci motywację do codziennych czynności – nawet jeśli fizycznie jest w stanie np. ugotować sobie obiad, przestaje to robić. Wiele seniorek, z którymi rozmawialiśmy, wspominało, że dawniej gotowały chętnie, bo miały z kim zasiąść do stołu lub czuły się potrzebne, opiekując się bliskimi.
Inną kwestią jest sytuacja mężczyzn. Seniorzy, którzy zostali wdowcami, często nie mają kompetencji potrzebnych do samodzielnego prowadzenia domu – nie potrafią gotować, sprzątać czy robić prania. Wcześniej nie musieli się tego uczyć, bo relacje i podział ról w rodzinach wyglądały inaczej. Gdy do braku tych umiejętności dojdzie śmierć bliskiej osoby, która dotąd się tym zajmowała, sytuacja staje się dla nich dramatyczna.
Dlaczego zdecydowaliście się na tak szczegółowe zbadanie tego zagadnienia? Przygotowywanie tak obszernych raportów nie jest standardową praktyką dla przedsiębiorstw społecznych.
– Chcieliśmy bardzo dokładnie poznać specyfikę regionu, w którym działamy, aby móc jeszcze skuteczniej odpowiadać na realne potrzeby. Badania i raport realizowaliśmy jeszcze jako fundacja, ale już w trakcie przygotowań do przekształcenia się w przedsiębiorstwo społeczne.
Uważamy, że podmioty ekonomii społecznej nie powinny ograniczać się tylko do świadczenia usług – mogą i powinny być ogromną bazą wiedzy na temat problemów społecznych na swoim terenie.
To naszym zdaniem bardzo dobra praktyka. Z takich opracowań mogą skorzystać inni, ale przede wszystkim dla nas samych ciągła aktualizacja wiedzy jest kluczowa. Wyzwania społeczne zmieniają się dynamicznie – to już nie jest kwestia dekady, czasem wystarczą dwa lata, by sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Dzięki danym wiemy, jak dostosować nasze działania do tych zmian.
Czy planujecie zatem wprowadzić zmiany w swoich działaniach w oparciu o wnioski płynące z raportu?
– Długofalowo na pewno chcemy mocniej skupić się na zdrowiu psychicznym seniorek i seniorów. Do tej pory zajmowaliśmy się głównie różnymi formami wykluczenia. Dbaliśmy o to, by żadna osoba starsza nie była głodna oraz by np. święta znów były dla nich dobrym czasem, kiedy mogą pobyć z innymi. Do tego dochodził wolontariat towarzyszący, mający na celu przynajmniej częściowe niwelowanie samotności. Widzimy jednak, że sama obecność bywa niewystarczająca. Dlatego planujemy kłaść większy nacisk na uświadamianie, czym jest depresja i do czego prowadzi, a następnie na realną pomoc w walce z nią. To trudne zadanie, wymagające mądrego podejścia – badania i raport to nasz pierwszy krok w tym kierunku.
Zakładam, że to nie tylko okazja do przemyślenia dotychczasowych działań, ale i impuls do rozwoju Waszego przedsiębiorstwa społecznego. Realizacja tych planów będzie chyba wymagała wejścia na wyższy poziom?
– Zdecydowanie. Jako przedsiębiorstwo społeczne możemy mieć znacznie szerszy wgląd nie tylko w wyzwania, przed którymi stoją nasi podopieczni, ale też w potrzeby osób, które z nami pracują. Naszym celem jest zarówno reintegracja zawodowa osób zagrożonych wykluczeniem, jak i zapewnienie wsparcia seniorom, którym doskwiera samotność. Wierzymy, że budowanie „mostów” między tymi grupami pozwoli nam skutecznie łączyć te dwa cele.
Moglibyście poprzestać na zwiększaniu ilości dostarczanych posiłków i pozostać przy działaniach, które są Wam znane i dają poczucie bezpieczeństwa. Tymczasem ten raport staje się fundamentem pod duży krok naprzód.
– Chcemy jak najlepiej realizować naszą misję. Na tym etapie nie umiem jeszcze dokładnie określić, jaką formę przyjmie to wsparcie w przyszłości. Obecnie konsultujemy się ze specjalistkami i specjalistami, by wypracować rozwiązania, które będą stały na jak najwyższym poziomie. Przede wszystkim mamy już pewność, że taka potrzeba realnie istnieje. Bez tych badań mogliśmy przeoczyć fakt, że sytuacja seniorów się zmienia, a pewne wyzwania gwałtownie narastają.
Czy planujecie przedstawić wyniki raportu instytucjom samorządowym? Czy samorządy również powinny włączyć się w poszukiwanie odpowiedzi na te wyzwania?
– Tak. Zresztą w zeszłym roku, z inicjatywy Fundacji Biedronki, odbyła się pierwsza narada lokalna, na którą zaprosiliśmy zarówno przedstawicieli urzędów, jak i chociażby listonoszy. Ci ostatni są często osobami pierwszego, a niekiedy jedynego kontaktu z seniorami. Rozmawialiśmy o różnych perspektywach i pomysłach na konkretne rozwiązania. W pierwszym kwartale tego roku chcemy to spotkanie powtórzyć. Zależy nam, by nie skończyło się tylko na dyskusji, ale by zainicjować realne działania. Dysponując raportem z twardymi danymi, będzie nam o wiele łatwiej przekonywać decydentów do konkretnych zmian.
Pobierz raport „Samotność i depresja wśród Seniorów na południowym Mazowszu”
Cały raport przygotowany przez Fundację Klementyna można znaleźć tutaj➡️
Kamila Jarząbek-Nowak: kierowniczka działu komunikacji i fundraisingu Fundacji Klementyna. Specjalizuje się w fundraisingu, marketingu oraz komunikacji społecznej w sektorze pozarządowym. Tworzy i rozwija kampanie społeczne, buduje długofalowe relacje z darczyńcami oraz projektuje działania komunikacyjne, które przekładają się na realne wsparcie osób w potrzebie. Szczególnie bliskie są jej obszary związane ze wsparciem seniorów, rozwojem wolontariatu oraz budowaniem partnerstw lokalnych. W swojej pracy łączy wrażliwość społeczną z podejściem strategicznym i marketingowym, koncentrując się na skuteczności, autentyczności i długoterminowym zaangażowaniu odbiorców. Wierzy, że odpowiedzialna i dobrze zaplanowana komunikacja może być narzędziem realnej zmiany społecznej.
O projekcie
Projekt „SAMO-ES. Samoorganizacja przedsiębiorstw społecznych jako odpowiedź na wyzwania społeczne” realizowany jest w partnerstwie, które tworzą Ogólnopolski Związek Rewizyjny Spółdzielni Socjalnych (lider), Fundacja Rozwoju Przedsiębiorczości Społecznej „Być Razem” z Cieszyna, Stowarzyszenie na rzecz Spółdzielni Socjalnych, Stowarzyszenie Klon/Jawor.
ℹ️ Odwiedź nas: www.samo-es.pl.
Projekt „SAMO-ES. Samoorganizacja przedsiębiorstw społecznych jako odpowiedź na wyzwania społeczne” jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego 2021-2027.
Źródło: informacja własna ngo.pl