O tzw. polskiej szkole Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego [felieton Barańskiego]
Rzeczy tak oczywiste na Zachodzie w Polsce są wprowadzone stosunkowo niedawno – jak pierwszeństwo dla pieszych w 2021 roku i dla rowerzystów w 2011 roku. Wiecie komu można zawdzięczać te zmiany? Politykom? Nie! To wielki wysiłek społeczników zaangażowanych w różne organizacje, którzy swoją mozolną i tytaniczną pracę przez kilkanaście lat wychodzili te zmiany.
Niemal każdy z nas jest częścią ruchu drogowego. Czy to jako pieszy, osoba na rowerze czy kierująca samochodem lub jako pasażer transportu zbiorowego. I chyba z tej powszechności każdy uważa, że zna się na tym najlepiej.
Podobnie jest w Polsce z piłką nożną – każdy jest specjalistą od treningu i taktyki oraz transferów, a przynajmniej tak mu się wydaje. O ile w przypadku komentowania widowisk sportowych jest to element pewnej kultury, a konsekwencje mogą przybrać co najwyżej efekty humorystyczne, tak w przypadku bezpieczeństwa ruchu drogowego może być zdecydowanie groźniej. Dużo groźniej.
Polska naprawdę ma się od kogo uczyć
W Polsce mamy jedne z najgorszych statystyk wypadków drogowych w Europie. Choć według danych opublikowanych przez Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA), nigdzie na świecie na drogach nie jest tak bezpiecznie jak w Unii Europejskiej*.
Co piąty zabity na drodze pieszy w Europie, został potrącony w Polsce. Ryzyko bycia potrąconym podczas jazdy rowerem także w Polsce jest jednym z najwyższych w Europie.
Jednocześnie, w ostatniej dekadzie to właśnie na naszym kontynencie liczba ofiar śmiertelnych na drogach spadła o niemal połowę (43,5%). Zatem mamy się od kogo uczyć i co najważniejsze – nie aż tak daleko, aby sprawdzić naocznie jak to wygląda.
„Niechronieni uczestnicy ruchu”
Niestety, tzw. polska szkoła Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, przez wiele lat tkwiła mentalnie gdzieś na przełomie lat 70. i 80 XX wieku, kiedy to wyznawano że najważniejsze to budować szeroko i dużo dla pojazdów silnikowych.
Efektem tego są m.in przepisy nieraz nakazujące budowę ulic w mieście szerszych swoimi gabarytami od autostrad!
! I tak jak na drogach szybkiego ruchu faktycznie można pozwolić sobie na ustalanie takich priorytetów, tak w centrach miast dochodzą także piesi, rowerzyści czy tak nieoczywiste kwestie jak poziom hałasu. W Europie Zachodniej po prostu uznano, że bezpieczeństwo wszystkich ludzi i ochrona ich na drogach jest ważniejsza od komfortu jazdy autem. Stąd przebudowywane na potęgę ulice na deptaki, czy ulice z uspokojonym ruchem, na powrót rozpoczął się rozwój transportu zbiorowego i rowerowego. W niektórych miastach wręcz otwarcie się mówi, że jeśli musisz już wjechać do centrum autem to przygotuj się na jazdę z dużo niższą prędkością, wysokimi kosztami za parkowanie, oraz przepisami dającymi większą ochronę pieszym i rowerzystom.
To właśnie osoby poruszające się pieszo i na rowerach są określane mianem “niechronionych uczestników ruchu” – nie chroni ich karoseria auta. Dlatego przed wejściem na przejście dla pieszych lub wjechaniem na przejazd dla rowerów mają dodatkową “ochronę prawną” w postaci przyznanego pierwszeństwa. Rzeczy tak oczywiste na Zachodzie w Polsce są wprowadzone stosunkowo niedawno – dla pieszych w 2021 roku, dla rowerzystów w 2011 roku. Wiecie komu można zawdzięczać te zmiany? Politykom patrzącym na interes społeczny, analizującym statystyki wypadków i doświadczenia miast Europy? Nie!
To wielki wysiłek społeczników zaangażowanych w różne organizacje pozarządowe, które swoją mozolną i tytaniczną pracę przez kilkanaście lat wychodziły te zmiany.
To dzięki takim ludziom z organizacji rowerowych w 2011 roku w Polsce wprowadzono pierwszeństwo rowerzystów na przejazdach rowerowych (jak w Europie), to dzięki nim w 2021 zakończyła się niemal dziesięcioletnia batalia o wprowadzenie pierwszeństwa pieszych na przejściach dla pieszych (jak w Europie).
Obie te zmiany oczywiście spotkały się z wieloma komentarzami i opiniami. Szanuję wolność wypowiedzi i swobodę wyrażania własnych opinii. Ale naprawdę! W przypadku ruchu drogowego wiele rozwiązań jest kontrintuicyjnych – to co się nam wydaje słuszne, w rzeczywistości przynosi opłakane skutki. Do poprawnej analizy potrzeba naprawdę pokaźnej wiedzy, doświadczenia i pokory dla własnej omylności. Skoro przez tyle lat w Polsce nie odnotowaliśmy jakiegoś spektakularnego spadku wypadków, to może czas przyznać że to nie polskie metody są skuteczne, a te z Zachodniej Europy?
Porozmawiajmy. Poważnie
Na koniec chciałbym poruszać jeszcze jedną kwestię: edukacja. Bo to chyba najczęściej spotykany przeze mnie argument “kierowców” wymierzony w niefrasobliwych rowerzystów. Często pojawia się opinia, że należy wrócić do obowiązkowych kart rowerowych i wprowadzić ubezpieczenie OC. No ale znowu odniosę się do przykładów krajów, w których uporano się z wypadkowością na ulicach. Czy którykolwiek kraj w Europie wprowadził obowiązkowe OC tylko dla rowerzystów? Nie! Czy którykolwiek kraj w Europie ma obowiązkowe karty rowerowe? Tak – Polska. Tylko Polska.
Nasz kraj jako jedyny wymaga tego dokumentu od młodzieży pomiędzy 10 a 18 rokiem życia. Może czas zastanowić się na poważnie i przeprowadzić reformę “kart rowerowych” skoro ten system jest zwyczajnie niewydolny? Mógłbym długo opowiadać o bezsensowności egzaminów na kartę rowerową, które odbywają się na salce gimnastycznej, a uczniowie udają, że jeżdżą rowerami.
Ale zamiast tego wolałbym, aby stanowiący prawo w Polsce w końcu zaczęli poważną debatę publiczną z organizacjami pozarządowymi.
Gdyż w stosunku do Zachodniej Europy dzieli nas po prostu ogromny dystans, a HolendRzy przecierają oczy ze zdziwienia że w Polsce wymaga się “prawa jazdy” na rower i to jeszcze od niepełnoletnich. Najbardziej bezpieczne do jazdy rowerem kraje w Europie stawiają na edukację a nie na karanie (za ewentualny brak karty). Wiecie kto w tamtych krajach pomaga rządom i samorządom w prowadzeniu systemu edukacji drogowej? Wyspecjalizowane organizacje pozarządowe.
Hubert Barański – prezes Fundacji Normalne Miasto Fenomen. Członek pierwszej Łódzkiej Rady Działalności Pożytku Publicznego, członek Miejskiej Rady Poprawy Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Zaangażowany w sprawy transportu w mieście, przestrzeni publicznej oraz rzecznictwem na rzecz zmian w samorządzie. Głównym obszarem działań organizacji w Łodzi jest transport zrównoważony z naciskiem na pieszych i rowerzystów; przestrzeń publiczna i angażowanie mieszkańców. W 2013 roku fundacja wyszła z inicjatywą stworzenia w Łodzi woonerfa na ul. 6 Sierpnia. Współautor koncepcji uspokojenia ruchu w centrum Olsztyna, strategii rozwoju dróg rowerowych w Łodzi oraz członek komitetu sterującego Łódzkiego Roweru Publicznego.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Iwona Danilewicz