NIW – nowe porządki [felieton Katarzyny Sadło]
Jedenaścioro kandydatek i kandydatów przeszło ocenę formalną w konkursie na dyrektora Narodowego Instytutu Wolności i wygląda na to, że wcale nie musi być on tylko formalnością z wyraźnym faworytem, który nad wszystkimi ma tę przewagę, że będzie miał już kilkumiesięczne doświadczenie w zarządzaniu Instytutem.
Zapowiada się ciekawa rywalizacja i mam nadzieję, że będzie to rywalizacja na wizje, a my jako organizacje pozarządowe będziemy mieć okazję do zabrania głosu i z tej okazji skorzystamy.
Trudno sobie wyobrazić prawdziwie partycypacyjny proces wyboru na tak szczególne stanowisko bez wysłuchania nie tylko organizacji pozarządowych, ale też niezrzeszonych obywateli, którzy również mogą i powinni mieć swoje zdanie na temat tego, jakiego budowania społeczeństwa obywatelskiego z ich własnych podatków by sobie życzyli.
Na ostatnim etapie finalistki i finaliści wezmą udział w wysłuchaniu publicznym, i jeśli nie będzie to tylko transmitowane przez internet przesłuchanie przez jakąś komisję, ale prawdziwe wysłuchanie prawdziwie publiczne – może być naprawdę ciekawie. Jeśli uda się wyjść poza kwestie bardzo techniczne, dotyczące tego, jak powinno wyglądać samo dzielenie publicznych milionów.
→ Przeczytaj: „Wyniki I etapu konkursu na stanowisko dyrektora NIW – CRSO”
Nie byłam wielką fanką Narodowego Instytutu Wolności, gdy powstawał, miałam do niego zastrzeżenia, gdy już działał i zbyt często rozdzielał środki według niezrozumiałego (a czasami niestety bardzo zrozumiałego) klucza, ale dostrzegam też pewne korzyści z istnienia instytucji, która ma możliwości animowania sektora pozarządowego tam, gdzie jest go mniej, wspierania działań o strategicznym znaczeniu, punktowego wyrównywania szans organizacji, czy wzmacniania całych branż, które potrzebują rozwojowego impulsu.
Jeśli taka ma być rola Instytutu – potrzeba kogoś z wizją dużo ambitniejszą niż tylko organizowanie konkursów grantowych w sposób bardziej przejrzysty niż poprzednik. I nie mogę się doczekać poznania tych wizji,
a gdyby to było możliwe, rozwlekłabym konkurs na wiele etapów, żeby stał się szeroką dyskusją o przyszłości instytucji tak kluczowej dla sektora pozarządowego. Lub mogącej kluczową się stać.
Może zresztą wcale nie musimy czekać na wysłuchanie publiczne i znając już wszystkie kandydatury, możemy zorganizować oddolne wysłuchanie publiczne, choćby tu, na ngo.pl.
Sektor pozarządowy w ostatnich latach bardzo ucierpiał wizerunkowo po regularnie nagłaśnianych nieprawidłowościach w rozdziale publicznych środków i wykorzystywaniu formuły organizacji pozarządowej do – niestety – przepompowywania tych pieniędzy na cele mniej lub bardziej polityczne, by nie powiedzieć wprost – partyjne. Dziś wszyscy jesteśmy ofiarami skandali z Funduszem Sprawiedliwości, Funduszem Patriotycznym czy Funduszem Willowym, choć tylko naprawdę nieliczni na partyjnych koneksjach skorzystali. I z pewnością nie pomaga, że nowa władza nie jest wcale zdeterminowana, żeby zmienić zasady i ogranicza się do zmiany szyldu i władz.
Mam tu oczywiście na myśli to, co zrobiono z organizacją prowadzącą niesławny Fundusz Patriotyczny, gdzie po wyborach po prostu zmieniono patrona z prawicowego na lewicowego, zwolniono „prawaka”, żeby go zastąpić – nie muszę dodawać, że bez otwartego konkursu – „lewakiem” i nie poszła za tym żadna refleksja o celowości utrzymywania tego bytu.
I to jest coś, czego się najbardziej boję – że czeka nas tylko zmiana wektorów, i teraz miliony na wille będą dostawać organizacje milsze obecnej władzy, a głodzone będą te, których obecna władza – najczęściej z wzajemnością – nie lubi.
Prawo i Sprawiedliwość zrobiło niestety wszystko i więcej, żeby można było na zapas usprawiedliwić każde działanie następców, bo cokolwiek zrobią i tak nie będzie to na taką skalę, jak do tej pory.
Jeśli więc mamy nadzieję na poważną zmianę w relacjach władza–organizacje, to nie będzie lepszego momentu niż nowe otwarcie w Narodowym Instytucie Wolności,
który powinien nie tylko wypracować przejrzyste i odporne na politykę procedury finansowania sektora pozarządowego, ale też wykorzystać swoją wyjątkową pozycję do wymuszenia naśladownictwa na innych instytucjach decydujących o przyznawaniu publicznych środków organizacjom pozarządowym.
Jeśli nowym władzom Instytutu uda się wywalczyć polityczną niezależność i wprowadzić pełną transparentność – plan minimum uznam za zrealizowany.
Ale jeśli chcemy bardziej ambitnie, chciałabym poznać wizję wykraczającą poza technikalia, sprawiającą, że granty nie będą tylko redystrybucją publicznych środków, a strategiczną inwestycją w rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Damy radę?
Katarzyna Sadło – trenerka, konsultantka i autorka publikacji poradniczych dla organizacji pozarządowych. Była wieloletnia prezeska Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Związana także z Ogólnopolską Federacją Organizacji Pozarządowych, Funduszem Obywatelskim im. Henryka Wujca i Stowarzyszeniem Dialog Społeczny. Członkini zarządu Fundacji dla Polski.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Iwona Danilewicz