Monika Lewandowska: Nowelizacja daje szansę na wyjście z kolein starego myślenia o pomocy społecznej [debata]
– Wiele z proponowanych zapisów są dla mnie kluczowe jako dla mamy, która nie chce, by moja mająca niepełnosprawność córka trafiła kiedyś do DPS, tylko prowadziła niezależne od zasad funkcjonowania wieloosobowej instytucji, dorosłe życie ze wsparciem, w zespole niezależnych mieszkań wspomaganych w społeczności lokalnej, którą zna – o nowelizacji ustawy o pomocy społecznej mówi Monika Lewandowska.
Stoimy u progu jednej z najważniejszych reform sektora publicznego ostatnich lat, która ma ambicję przedefiniować sposób, w jaki państwo opiekuje się swoimi obywatelami. Jakiej pomocy społecznej potrzebujemy w Polsce XXI wieku? Zapraszamy do debaty o nowelizacji ustawy o pomocy społecznej.
Nowelizację ustawy o pomocy społecznej, na którą czekamy ponad dwadzieścia lat, oceniam pozytywnie. Zarówno z perspektywy osobistej, bo jestem mamą dorosłej córki z niepełnosprawnością, jak i z pozycji członkini licznych niezależnych rad społecznych, Pomorskiego Zespołu ds. rozwoju i deinstytucjonalizacji usług społecznych i zdrowotnych czy członkini Komitetu Monitorującego Fundusze Europejskie dla Pomorza.
Pomoc społeczna zależna od kodu pocztowego
Jeżdżę na wizyty studyjne po wielu samorządach, rozmawiam z mieszkańcami i samorządowcami i widzę, że wiele dobrych praktyk jest już od dawna realizowanych bez względu na wielkość samorządu, co potwierdza, że działania są możliwe i w innych gminach. Sama pochodzę także z regionu, gdzie pewne działania związane z procesem deinstytucjonalizacji są oczywiste i są realizowane. A zatem nowelizacja tak naprawdę po prostu porządkuje rozwiązania już istniejące, ma zachęcić do ich większego stosowania i jaśniej niż do tej pory wskazywać kierunek.
Obecnie jest bowiem tak, że choć ustawa obowiązuje w każdym samorządzie, to wsparcie w gminie zależy od kodu pocztowego. Wiele gmin robi, co chce, często opierając się na przestarzałych założeniach postrzegania celu pomocy społecznej, skupiającej się na dystrybucji świadczeń pieniężnych dla mieszkańców i kierowaniem ich do instytucji, bez rzetelnej diagnozy potrzeb i zastanowienia, czego tak naprawdę potrzebują, by żyć w dotychczasowej społeczności.
Wiem, że często nie analizują także kosztów możliwości wsparcia osoby w środowisku lokalnym versus kierowania do instytucji na resztę życia. Zdarza mi się czytać dokumenty – przykładowo strategie gminne – w których w diagnozach nie ma żadnych konkretnych danych liczbowych na ten temat, nie ma też słowa o braku realizacji w danej gminie zadań obowiązkowych wynikających z ustawy, chociażby mieszkań wspomaganych czy usług opiekuńczych.
Jeżeli czytam, że w gminie nie realizowane są usługi opiekuńcze, albo w gminie z 20 tysiącami mieszkańców usługi opiekuńcze są realizowane dla… 12 osób, nie ma żadnego mieszkania wspomaganego, jest jedno mieszkanie treningowe i do tego puste, za to wielu mieszkańców zostało skierowanych do DPS, to jestem pewna, że kierunek, który wskazuje nowelizacja jest jedynym możliwym, by coś zmieniło się na lepsze.
DPS nie może być automatem
Dla mnie, zarówno jako mamy dziecka z niepełnosprawnością, jak i po prostu obywatelki i przyszłej seniorki, kluczowa jest zasada, że przed skierowaniem do DPS powinny być wyczerpane wszystkie możliwości próby wsparcia w środowisku wymienione w ustawie, stosownie do indywidualnej sytuacji danej osoby. Oczywiście chodzi przede wszystkim o dobrostan człowieka, ale jest to też przecież dbałość o finanse publiczne.
Rzeczywistość wygląda bowiem tak, że rodziny mieszkańców DPS pokrywają koszt ich pobytu tylko w 8 procentach, resztę dokładają samorządy. Innymi słowy, całe społeczeństwo zrzuca się na ludzi, którzy być może wcale nie musieli trafić do placówki, a przynajmniej nie tak szybko. Zawsze będą ci, którzy będą potrzebować takiego wsparcia, ale uważam, że musimy robić wszystko, by wsparcie zapewniać jak najdłużej w środowisku, również ze względu na pogłębiający się kryzys demograficzny oraz przyrost osób w wieku senioralnym.
Propozycja takiego zapisu do nowelizacji była zresztą zgłaszana przez samych samorządowców, którzy rozumieją, że konieczne jest stworzenie systemu, w którym DPS nie będzie jedynym rozwiązaniem z automatu, a urzędnik nie będzie tak interpretował zapisów dotychczasowej ustawy. Stąd konieczne są zmiany zapisów jaśniej wskazujące alternatywne rozwiązania.
Język, który kształtuje świadomość
Cieszy mnie w związku z tym, że w nowelizacji znalazły się różne nowe definicje, w tym deinstytucjonalizacji. Pojęcie to funkcjonuje we wszystkich politykach unijnych oraz kryteriach starania się o środki z UE. Tak samo mamy regionalne i lokalne plany deinstytucjonalizacji. Mamy wielu ekspertów i firmy szkolące z deinstytucjonalizacji za granty unijne. Mamy diagnozy deinstytucjonalizacji. Jednak do tej pory nigdzie nie było ustawowej definicji tego terminu. To zatem oczywiste, że powinien się w ustawie pojawić i być zgodny z definicjami międzynarodowymi.
Jestem świadoma kontrowersji z nią związanych, wynikających najczęściej generalnie z obaw przed zmianami i konieczności wyjścia z własnej strefy komfortu, ale uważam, że w tym wszystkim chodzi o proces i wytyczenie kierunków, a nie likwidację czegokolwiek.
Myślę, że łatwiej będzie każdemu zrozumieć konieczne zmiany, gdy wyobrazi sobie siebie i swoich bliskich jako beneficjentów systemu wsparcia społecznego i wyjdzie z założenia, że należy projektować tak innym życie, jakbyśmy sami chcieli żyć.
Bardzo dobrze, że do nowelizacji trafiła też definicja kręgów wsparcia, które są potrzebnym systemowo narzędziem dla wielu osób zagrożonych wykluczeniem społecznym, nie tylko osobom z niepełnosprawnościami. Tak samo pochwalam wpisanie streetworkingu czy zmianę nazewnictwa, np. na osoby w kryzysie bezdomności. Język kształtuje świadomość i oddziela osobę od tego, że akurat w danym momencie jest w trudnej sytuacji.
Wsparcie zamiast całodobowych placówek
Inną rzeczą, którą uznaję za bardzo ważną jest położenie większego nacisku na mieszkalnictwo wspomagane i treningowe. To kluczowy, obok rozwoju usług społecznych w miejscu zamieszkania, element deinstytucjonalizacji, który już od dawna jest wpisany do zadań gminy. Wiele samorządów, jak wspomniałam już wyżej, jednak tego nie robi, mimo że Bank Gospodarstwa Krajowego pokrywa 80 procent kosztów ich budowy, MRPiPS oferuje każdego roku środki, a fundusze unijne umożliwiają finansowanie projektów deinstytucjonalizacji. Nowelizacja może to zmienić, wpłynąć na świadomość.
Istotne jest rozdzielenie mieszkań treningowych, które mają być na określony czas, od mieszkań wspomaganych i ich zespołów, przy których zniesiony ma być zakaz korzystania z nich przez osoby wymagające całodobowego wsparcia. Wiele osób nie wyobraża sobie, że ludzie, którzy wymagają najbardziej intensywnego wsparcia np. z zanikiem mięśni, niepełnosprawnością intelektualną i sprzężoną, mogą żyć poza rodziną albo DPS, a jednak jest to możliwe, czego przykładem są mieszkańcy zespołów takich mieszkań znajdujących się na terenie postępowych samorządów.
Prawo dziecka do rodziny – bez wyjątków i „gwiazdek”
Całym sercem jestem za wprowadzeniem zakazu kierowania nowych dzieci do DPS. Jest to od lat zgłaszany postulat zarówno przez ONZ, Parlament Europejski oraz UE, jak i przez środowiska działające na rzecz prawa dziecka do rozwoju i wychowania w rodzinie. Powołam się na Konstytucję, a także na Konwencję o Prawach Dziecka, Konwencję o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami – nigdzie nie ma tam gwiazdki, że nie dotyczy dzieci z niepełnosprawnościami.
Oprócz tego, zmiany w ustawie o pomocy społecznej dotyczące dzieci mają na celu zniesienie dyskryminacji traktowania przez państwo dzieci w różny sposób, w zależności, do jakiego systemu trafiło: czy do pieczy zastępczej, czy do systemu pomocy społecznej, czyli do DPS.
Wszystkie dzieci pozbawione wsparcia rodzin biologicznych w Polsce powinny podlegać jednemu systemowi wsparcia w ramach systemu pieczy zastępczej oraz mieć na każdym etapie życia prawo do poszukiwania dla nich rodzinnych form wsparcia.
Dodam przy tym, że w przypadku dzieci, nowelizację ustawy o pomocy społecznej należy czytać w komplecie z nowelizacją ustawy o pieczy zastępczej, która zawiera rozwiązania na rzecz wszystkich dzieci, w tym z niepełnosprawnościami. Obie ustawy powstawały we współpracy ekspertów i mają zadanie ujednolicić wsparcie dzieci i dać wszystkim dzieciom jednakowe szanse na wsparcie.
Obalić mity starego systemu
Myślę więc, że nowelizacja w dużym stopniu nie tylko wyznacza słuszne kierunki, ale wręcz obala różnorakie mity, które powodują, że wciąż tkwimy w koleinach starego myślenia.
Myślenia, które musi się zmienić, by jak najwięcej ludzi mogło prowadzić bardziej samodzielne (co rozumiem jako życie poza DPS i niezależne od reguł mieszkania w placówce) życie oraz otrzymywać wsparcie, którego rzeczywiście potrzebują.
Monika Lewandowska: ekonomistka i bankowiec. Ekspertka w zakresie reformy systemu pomocy społecznej oraz wsparcia w niezależnym życiu osób z niepełnosprawnościami. Członkini ministerialnego Zespołu ds. Reformy Systemu Pomocy Społecznej przy MRPiPS oraz członkini grupy roboczej przy Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej ds. zgodności wydatkowania funduszy unijnych z zasadami horyzontalnymi, w tym Kartą Praw Podstawowych, Konwencją ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami oraz zasadą DNSH.
Prywatnie sopocianka, matka trzech córek, w tym dorosłej Aleksandry z niepełnosprawnością ruchową i intelektualną. Jej osobiste doświadczenia z systemem wsparcia stanowią istotny fundament zaangażowania na rzecz zmian systemowych. Zdobywczyni tytułu Lodołamacza Specjalnego oraz tytułu Ambasadorki Konwencji ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.
Źródło: informacja własna ngo.pl