Warmińsko-Mazurska Rada Kobiet. Głos mieszkanek zmienia region [wywiad]
Czy kobiecy głos w samorządzie może skuteczniej kształtować lokalną politykę? I Warmińsko-Mazurskie Forum Kobiet pokazało, że nie tylko może, ale staje się znaczącym narzędziem rzecznictwa. O tym, jak organizacje społeczne łączą siły, by realnie wpływać na rozwój regionu, przeciwdziałać wykluczeniu transportowemu i wspierać mieszkanki Warmii i Mazur, rozmawiamy z Barbarą Wyłudek, działaczką społeczną i członkinią Warmińsko-Mazurskiej Rady Kobiet.
Aneta Maria Pawelczyk-Piłat, ngo.pl: – Spotykamy się, by porozmawiać o tematach, które są ważne dla kobiet nie tylko w skali ogólnopolskiej, ale przede wszystkim w tej naszej perspektywie lokalnej - olsztyńskiej, elbląskiej, warmińsko-mazurskiej. Dlaczego te regionalne głosy są tak istotne?
Barbara Wyłudek, członkini Warmińsko-Mazurskiej Rady Kobiet: – Sprawy dotyczące kobiet są fundamentalne, zarówno gdy mówimy o konieczności wspierania ich w sytuacjach kryzysowych, jak i wtedy, gdy chcą się rozwijać i podejmują różnorodne aktywności w swoim życiu. Kobiety pełnią w społeczeństwie wiele wymagających ról, ale coraz częściej chcą czegoś więcej. Zależy im na tym, aby w ich najbliższym otoczeniu żyło się lepiej, ciekawiej i bezpieczniej. Chcą rozwijać siebie, ale też podnosić jakość życia osób, które je otaczają.
To brzmi jak piękna lista życzeń, ale rzeczywistość bywa znacznie bardziej skomplikowana.
– To prawda, to jest lista życzeń, ale jednocześnie lista bardzo konkretnych zażaleń. Kobiety w naszym regionie wciąż spotykają się z różnego rodzaju oporem i głębokim niezrozumieniem. Statystyki są nieubłagane - znacznie częściej niż mężczyźni stają się ofiarami przemocy, dotyka ich dyskryminacja i wiele innych systemowych problemów.
Nierówność płci jest u nas wciąż głęboko zakorzeniona, choć udajemy, że ten problem zniknął.
– Niestety tak jest. I właśnie po to, aby tę sytuację realnie zmienić, kobiety organizują się w rady. Naszym zadaniem jest reprezentowanie interesów mieszkanek, przywracanie faktycznej równości płci oraz dbanie o to, by głos kobiet był brany pod uwagę w procesach decyzyjnych.
Mężczyźni, którzy nie rozumieją istoty równouprawnienia, mówią ironicznie: „Równouprawnienie kończy się wtedy, gdy trzeba wnieść szafę po schodach albo iść do ciężkiej pracy w kopalni”. Jak odpowiadasz na takie argumenty?
– Odbijam tę piłeczkę bardzo prostym kontrargumentem: skoro mówimy o sprawiedliwym podziale obowiązków, to pamiętajmy, że mężczyznom również wolno opiekować się osobami zależnymi. Mowa tu o osobach z niepełnosprawnościami, starszych rodzicach czy chorych dzieciach. Tymczasem w Polsce ten ogromny ciężar w przeważającej większości wciąż spada na kobiety. Widzisz tu równość?
Ten aspekt opiekuńczy jest w dyskusjach o równouprawnieniu pomijany. Dlaczego traktujemy to jako oczywistość?
– Gdy w rodzinie pojawia się osoba chora, senior czy dziecko wymagające stałej opieki, automatycznie zakłada się, że to kobieta przejmie tę działkę. Poświęca wtedy swoją karierę, czas i zdrowie. Tak nie powinno być. Skoro dążymy do równouprawnienia, męska część społeczeństwa powinna w równym stopniu angażować się w opiekę.
Wyzwania kobiet na Warmii i Mazurach: od luki płacowej po wykluczenie transportowe
W domach bardzo często pojawia się ekonomiczne uzasadnienie: kobiety z reguły zarabiają mniej, więc zostają w domu.
– Dochodzimy do systemowego problemu, jakim jest luka płacowa.
Kobiety na tych samych stanowiskach, z identycznym zakresem obowiązków, wciąż zarabiają drastycznie mniej niż mężczyźni. Czysta dyskryminacja. Dzieje się tak mimo faktu, że kobiety są często lepiej wykształcone i znakomicie przygotowane merytorycznie
Z czego to wynika? Dlaczego rynek pracy wciąż powiela te schematy?
– Żyjemy w świecie patriarchalnym, obciążonym wielowiekowymi przyzwyczajeniami i tradycjami, które najwyższy czas zacząć zmieniać. Niby nikt kobietom niczego nie zabrania: droga do kariery jest otwarta. Realia rekrutacyjne bywają jednak brutalne. Gdy o jedno stanowisko ubiega się kobieta i mężczyzna o podobnych kwalifikacjach, pracodawca często wybiera mężczyznę. Dlaczego? Boi się, że kobieta ze względu na role społeczne będzie brała wolne. To jest esencja nierównego traktowania.
Gdy nakładamy na to specyfikę naszego regionu – piękną, ale trudną geograficznie Warmię i Mazury – sytuacja kobiet staje się jeszcze trudniejsza. Z jakimi barierami mierzą się mieszkanki mniejszych miejscowości?
– Kluczowym problemem, z którym borykamy się jako województwo, jest wykluczenie transportowe. Brak sprawnej, przewidywalnej komunikacji lokalnej to gigantyczna bariera. Ogranicza kobiety na każdym kroku: odcina je od rynku pracy, uniemożliwia rozwój osobisty i drastycznie utrudnia dostęp do podstawowych usług: lekarza-specjalisty, psychologa, kosmetyczki. Nie masz samochodu –- w wielu miejscach naszego regionu stajesz się więźniem własnej miejscowości.
Współpraca organizacji społecznych z administracją publiczną – jak skutecznie zgłaszać potrzeby kobiet?
W tym miejscu pojawia się pytanie o mechanizmy zmiany. Czym jest Warmińsko-Mazurska Rada Kobiet przy Marszałku Województwa? Jaką pełnicie rolę w strukturze regionalnej?
– Opiniujemy i doradzamy. Nie chcemy być wizerunkowym „kwiatkiem do kożucha”. Jesteśmy pluralistyczną instytucją, która podejmuje własne, oddolne inicjatywy. Naszym celem jest działanie na rzecz zrównoważonego rozwoju regionu w oparciu o Kartę Praw Podstawowych Unii Europejskiej na rzecz naszych społeczności, ale z perspektywy kobiet.
To dokument, który w kontekście samorządowym pojawia się rzadko.
– A szkoda, bo ten dokument obowiązuje nas wszystkich na każdym szczeblu - gminnym, powiatowym i wojewódzkim. Choć został uchwalony przez Parlament Europejski i zaimplementowany w Polsce już w 2009 roku, wciąż jest dokumentem niezwykle mało znanym. To wielka strata, ponieważ Karta precyzuje nasze fundamentalne prawa i generuje mechanizmy, które powinny służyć społecznościom lokalnym. Ludzie po prostu nie wiedzą, jak mogą się o swoje prawa upomnieć. Jako Rada staramy się tę wiedzę upowszechniać.
Rada liczy aż 53 członkinie. Jak przy tak dużej liczbie osób i różnorodności środowisk udaje Wam się wypracować wspólny głos w dialogu z administracją?
–
Nasza siła tkwi właśnie w tej różnorodności. Skupiamy kobiety z różnych zakątków województwa, reprezentujące odmienne środowiska: samorząd, biznes oraz organizacje społeczne.
Taka struktura wymaga wielu dyskusji i wypracowywania kompromisów. Nie we wszystkim od razu się zgadzamy; każda z nas ma inne doświadczenia. Jednak ta wielość perspektyw jest naszym największym kapitałem. Pozwala nam spojrzeć na dany problem społeczny holistycznie. Dzięki temu nasze stanowiska przekazywane władzom województwa są dojrzałe, merytoryczne i kompletne.
Jak ta współpraca z urzędami wygląda w codziennej praktyce? Czy administracja publiczna rzeczywiście słucha sektora pozarządowego?
– Nie dysponujemy mocą sprawczą ani legislacyjną, jaką ma Sejmik Województwa. Nie podejmujemy wiążących decyzji prawnych, a nasze opinie nie są obligatoryjne. Nasza współpraca z Marszałkiem Marcinem Kuchcińskim oraz Wicemarszałkinią Katarzyną Sobiech opiera się jednak na realnym partnerstwie. Zbieramy sygnały bezpośrednio „z dołu”, od mieszkanek małych wsi i miasteczek, i przekazujemy je decydentom.
Odpowiedzią na realne potrzeby kobiet w naszym województwie jest ogłoszony przez Pana Marszałka na naszym Forum zakup „Cytobusa” przez samorząd województwa. Ten mobilny punkt medyczny będzie docierał do mniejszych miejscowości, umożliwiając kobietom wykonanie bezpłatnych, profilaktycznych badań cytologicznych na miejscu. Realna zmiana społeczna wypracowana na styku organizacji społecznych i samorządu.
Partycypacja społeczna w praktyce. Wnioski z I Warmińsko-Mazurskiego Forum Kobiet
Przejdźmy do Warmińsko-Mazurskiego Forum Kobiet. Co było bezpośrednim impulsem do jego zorganizowania i jaki cel Wam przyświecał?
– Funkcjonujemy jako Rada od roku. W rocznicę chciałyśmy podsumować dotychczasowe działania i wyjść do publiczności. Uznałyśmy, że maj i okolice Dnia Matki będą dobrym czasem na głęboką, merytoryczną dyskusję. Chciałyśmy stworzyć otwartą przestrzeń, w której mogłyby się spotkać kobiety z całego województwa: od aktywistek z dużych miast do mieszkanek mniejszych gmin. Chodziło o to, by pobyć razem, poczuć siłę wspólnoty i głośno nazwać nasze problemy.
Jakie tematy zdominowały panele dyskusyjne i kuluary Forum?
– Dwa główne filary wydarzenia to przedsiębiorczość i zdrowie. W pierwszym panelu, rozmawiałyśmy o tym, że każda kobieta z natury jest menedżerką. Niezależnie od tego, czy zarządza międzynarodową firmą, przewodzi gminie jako pani burmistrz, czy prowadzi gospodarstwo domowe –- każda z nas wykazuje się ogromną przedsiębiorczością, zarządzając kapitałem, ludźmi i czasem. Prelegentki dzieliły się swoimi osobistymi, często trudnymi historiami dochodzenia do miejsca, w którym są dzisiaj. Miało to potężny walor emancypacyjny i wzmacniający: „Skoro nam się udało, wam też może się udać”. W części „zdrowotnej” skupiłyśmy się na podejściu holistycznym. Rozmawiałyśmy o profilaktyce, psychologii, ziołolecznictwie, o wpływie rękodzieła na dobrostan psychiczny. Wybrzmiało tam niezwykle ważne hasło: nasze ciało jest świątynią, w której gromadzi się wszystko, co dobre i złe. Aby zadbać o swoją psychikę, musimy najpierw wsłuchać się w sygnały płynące z własnego ciała.
Czy Forum spełniło swoją rolę jako narzędzie diagnozy potrzeb kobiet, które na co dzień mają utrudniony kontakt z instytucjami centralnymi?
– Zdecydowanie. Ważną częścią Forum była specjalna strefa konsultacyjna. Przygotowałyśmy stoiska, gdzie porad udzielały brafitterka, trycholog, kosmetyczka, a pracowniczki ZUS wyjaśniały zagadnienia emerytalne i prawne. Dla wielu uczestniczek była to rzadka okazja, by w jednym miejscu połączyć dbałość o zdrowie, urodę i sferę zawodowo-prawną.
Prawne i psychologiczne wsparcie dla kobiet. Działania Centrum Praw Kobiet
Działasz też w Warmińsko-Mazurskim Centrum Praw Kobiet i stowarzyszeniu „Kobieta na plus”. Jak te organizacje uzupełniają działania Rady?
– Rada Kobiet zajmuje się rzecznictwem i opiniowaniem systemowym, natomiast Centrum Praw Kobiet, które działa w regionie od 2017 roku, to pierwsza linia frontu. Pomagamy kobietom w najtrudniejszych momentach życiowych – w sytuacjach kryzysu, doświadczania przemocy domowej czy rażącej dyskryminacji. Zapewniamy bezpłatne wsparcie prawne, psychologiczne i socjalne. Co ważne, nasza pomoc nie ogranicza się do doraźnych interwencji. Wspieranie kobiety po traumie to długotrwały, wielomiesięczny proces odbudowywania jej poczucia własnej wartości i sprawczości.
Wielu mieszkańców regionu kojarzy Was również z bardzo widowiskowych inicjatyw, jak choćby warsztatów samoobrony.
– To bardzo popularny i ważny element naszej oferty. Prowadzimy warsztaty asertywności i samoobrony WENDO dla kobiet, dziewcząt oraz osób socjalizowanych do roli kobiet. Uczymy tam nie tylko chwytów fizycznych, które pozwalają obronić się przed napastnikiem, ale przede wszystkim samoobrony psychicznej. Kobiety uczą się stawiać wyraźne granice, głośno mówić „nie” i rozpoznawać pierwsze symptomy przekraczania ich komfortu. Wzrost pewności siebie i samooceny uczestniczek to główny cel tych warsztatów.
Czy lżejsze formy aktywności takie jak o akcja „Pończocha i Goździk” w mediach społecznościowych również przekładają się na realną pomoc?
– Ta akcja miała na celu zwrócenie uwagi na problem hejtu internetowego wymierzonego w kobiety. Polegała na wrzucaniu na Facebooka wspólnych zdjęć z koleżankami, trzymając w ręku symbolicznego goździka i pończochy. Mamy świadomość, że akcja internetowa nie rozwiąże problemu nienawiści w sieci. Jako sieć organizacji, nie mamy narzędzi policyjnych czy prokuratorskich.
Takie inicjatywy budują bezcenną sieć solidarności kobiecej. Pokazują, że nie jesteśmy same, że potrafimy się wspierać i głośno sprzeciwiać agresji.
Nasze członkinie w terenie działają jak lokalne ambasadorki –- jeśli w danej gminie kobieta potrzebuje pomocy, wie, że poprzez taką sieć kontaktów może bezpiecznie trafić do naszego Centrum.
Nowy rozdział partycypacji
Czego jako organizacje społeczne możecie sobie życzyć na kolejne miesiące? Jakie wyzwania stoją teraz przed naszą Radą Kobiet?
– Życzyłabym sobie i nam wszystkim, aby nasz głos stale spotykał się z autentycznym zrozumieniem – zarówno ze strony mieszkańców, jak i władz lokalnych oraz wojewódzkich.
Chcemy być słyszalne. Zależy nam na tym, by za naszym głosem szła konkretna, konstruktywna odpowiedź w postaci realnych zmian społecznych i gospodarczych w regionie. I Warmińsko-Mazurskie Forum Kobiet udowodniło, że przestrzeń dla kobiet nie jest dodatkiem do debaty publicznej, tylko jej fundamentem.
Kiedy organizacje pozarządowe stają się równorzędnymi partnerami i głos obywatelek jest traktowany poważnie, zyskuje na tym całe społeczeństwo. Przed nami kolejny rok intensywnego sieciowania, współpracy z innymi radami w regionie i budowania struktur. Chcemy, by ani jedna mieszkanka naszego województwa nie czuła się wykluczona. To dopiero początek drogi do pełnej, podmiotowej partycypacji.
Źródło: inf. własna ngo.pl