Czy rządowy projekt przygniata NGOsy?
Nadzór nad NGO wymaga odpowiedzialności urzędników oraz równych zasad finansowania.
Organizacje pozarządowe powinny podlegać skutecznej kontroli. Status organizacji pożytku publicznego powinien zobowiązywać do szczególnej przejrzystości, odpowiedzialności finansowej i przestrzegania prawa. Uważamy jednak, że reforma będzie niepełna, jeżeli zwiększy wymagania wobec organizacji, a nie wprowadzi równie czytelnych gwarancji bezstronności instytucji, które je oceniają i finansują. Powinna też zmierzyć się z problemem dostępu stowarzyszeń zwykłych do konkursów, bo to temat od lat traktowany po macoszemu.
Rządowe założenia nowelizacji, wpisane do wykazu prac pod numerem UD485, wywołały zrozumiałą debatę. Mówimy wciąż o kierunku projektowanych zmian, nie o uchwalonych przepisach.
Nie podzielamy jednak poglądu, że dodatkowe obowiązki OPP lub skuteczniejsze narzędzia nadzoru należy z góry traktować jako zagrożenie. Ich sens zależy od tego, co chronią, jak są stosowane i kto odpowiada za ich nadużycie.
Narodowy Instytut Wolności musi mieć możliwość wykrywania nieprawidłowości, prowadzenia kontroli w granicach swoich kompetencji oraz kierowania spraw do właściwych organów.
Jeżeli organizacja świadomie sprzeniewierza pieniądze albo wykorzystuje zaufanie darczyńców, powinna obawiać się konsekwencji. Społeczny cel zapisany w statucie nie może być osłoną przed odpowiedzialnością. Bronienie takiej osłony szkodziłoby przede wszystkim uczciwym organizacjom.
Nieprawidłowości po stronie instytucji grantowej także mają udokumentowaną historię. W czerwcu 2024 (poprzednia dyrekcja Instytutu) roku NIK negatywnie oceniła działalność NIW. Wskazała nierzetelność procesu oceniania wniosków, wyboru projektów oraz ich weryfikacji i rozliczania, a także ryzyko korupcji. To ustalenia dotyczące funkcjonowania instytucji państwowej, a nie wyłącznie błędów beneficjentów. Dowodzą, że kontrola musi obejmować również tych, którzy rozdzielają pieniądze.
Potrzebujemy zatem odpowiedzi na konkretne pytanie: jakie zabezpieczenia otrzyma organizacja, kiedy urzędnik lub ekspert będzie stronniczy, uwikłany w konflikt interesów albo przekonany, że zarządzanie publicznym programem daje mu władzę nad całym środowiskiem społecznym? Zmiana osób na stanowiskach nie zastępuje odpowiedzi. Procedury powinny wytrzymać także kadencję ludzi, którym nie ufamy. Prawo do sądu to mrzonka zważywszy na ciągnące się latami procesy i wydatki z nimi związane. Instytucja to udźwignie, a czy NGOs?
Postulujemy obowiązek ujawniania i weryfikowania powiązań osób oceniających wnioski oraz podejmujących decyzje. Powiązania rodzinne, zawodowe, finansowe i organizacyjne powinny prowadzić do wyłączenia ze sprawy, jeżeli podważają bezstronność. Sam podpis pod deklaracją nie wystarczy, gdy nie ma mechanizmu sprawdzenia jej prawdziwości ani konsekwencji zatajenia konfliktu. Tak należy ograniczać nepotyzm i preferowanie zaprzyjaźnionych środowisk.
Organizacja powinna otrzymywać zrozumiałe uzasadnienie oceny, możliwość wskazania błędów oraz skuteczną ścieżkę ponownego rozpatrzenia sprawy przez osoby nieuczestniczące w pierwszej decyzji. Należy ujawniać kryteria, punktację i przyczyny odstępstw od rekomendacji ekspertów, z zachowaniem ochrony danych. Publiczne pieniądze nie mogą być rozdzielane według logiki: urząd wie lepiej, a organizacja ma przyjąć wynik z wdzięcznością.
Potrzebne są także mierzalne standardy pracy instytucji: terminy odpowiedzi, jednolite interpretacje, zakaz wyciągania konsekwencji wyłącznie z późniejszej zmiany wykładni oraz możliwość niezależnego zbadania skargi na sposób prowadzenia kontroli. Urzędnicze nadużycie powinno prowadzić do rzeczywistej odpowiedzialności, odpowiedniej do ustalonych faktów. Złożenie skargi albo publiczna krytyka NIW nie mogą wpływać na ocenę kolejnego projektu.
Dotyczy to również sankcji. Rozwiązania pozwalające kierować sprawy do sądu mają uzasadnienie, ale powinny odróżniać świadome nadużycie, uporczywe naruszanie prawa i uchybienie możliwe do naprawienia. Zasady muszą zapewniać prawo do przedstawienia dowodów i obrony. Ochrona organizacji przed arbitralnością oraz skuteczne ściganie nieuczciwości są zadaniami tego samego systemu.
Podobnie patrzymy na proponowany minimalny fundusz statutowy OPP. Popieramy sam kierunek i postulujemy, aby wymagane minimum miało realne pokrycie w środkach finansowych. Meble, sprzęt lub deklarowana wartość wyposażenia nie zapewnią pieniędzy na wymagalne zobowiązania. OPP powinna mieć podstawowe zabezpieczenie ciągłości działania, a nie tylko majątek dobrze wyglądający w zestawieniu.
Trzeba przy tym precyzyjnie zaprojektować ten obowiązek. Fundusz wykazywany w księgach nie jest tym samym co dostępna gotówka. Jeżeli celem ma być bezpieczeństwo, przepisy powinny określać wymagane pokrycie finansowe i zasady jego weryfikacji. Nie należy zaliczać do swobodnej rezerwy dotacji przeznaczonej na konkretny projekt ani pieniędzy powierzonych na inny ściśle określony cel. Kwota powinna być proporcjonalna, a organizacje powinny dostać czas na jej zgromadzenie i uzupełnienie.
Nie proponujemy kupowania wiarygodności wysokością salda. Pieniądze na rachunku nie dowodzą uczciwości. Uważamy natomiast, że szczególny status powinien oznaczać również minimalną zdolność do ponoszenia odpowiedzialności za własne działania. OPP ma być dla obywatela wiarygodnym zobowiązaniem do transparentności, rzetelności i bezwzględnego przestrzegania prawa. Sama społeczna deklaracja nie wystarcza.
Z tego powodu nie traktujemy negatywnie samej idei czytelniejszych sprawozdań, uporządkowanego przeznaczania nadwyżki czy rzeczywiście niezależnego nadzoru wewnętrznego. Takie kierunki pojawiają się w rządowych założeniach. Rozsądny obowiązek powinien dawać darczyńcy i organom organizacji możliwość ustalenia, kto podjął decyzję, na co poszły pieniądze i czy osiągnięto społeczny cel. Należy usuwać zbędne powielanie dokumentów, ale nie samą odpowiedzialność.
Sprawa Fundacji Osuchowa, związanej z Grzegorzem Braunem, pokazuje znaczenie tej debaty. Według komunikatu NIW niezłożenie w terminie sprawozdania za 2024 rok pozbawiło ją prawa do otrzymywania 1,5% podatku w 2026 roku. Osobno, we wrześniu 2026 roku, do prokuratury trafiło zawiadomienie dotyczące podejrzenia finansowania działalności partyjnej. Fundacja zaprzeczyła tym zarzutom. Zawiadomienie nie jest wyrokiem, a brak prawa do otrzymywania 1,5% w danym roku nie oznacza sam przez się utraty statusu OPP.
Ta sprawa uzasadnia pytanie o skuteczność weryfikacji rzeczywistej działalności OPP. Formalnie poprawne dokumenty nie powinny zamykać kontroli nad sposobem wykorzystania przywilejów. Zarazem poglądy założyciela, także takie, z którymi zdecydowanie się nie zgadzamy, nie mogą zastępować ustaleń dotyczących konkretnych działań i pieniędzy. Takiej samej miary wymagamy wobec organizacji bliskich każdemu obozowi politycznemu.
W tej dyskusji pozostaje jednak sprawa podstawowa: równa możliwość ubiegania się o wsparcie. Dlaczego legalnie działające stowarzyszenie zwykłe miałoby odpadać z konkursu tylko dlatego, że nie ma numeru KRS? Zanim grantodawca odpowie, że takie są zasady, powinien pokazać ich podstawę oraz wyjaśnić, jaki rzeczywisty cel spełnia to ograniczenie.
Prawo o stowarzyszeniach przyznaje stowarzyszeniu zwykłemu zdolność do nabywania praw, zaciągania zobowiązań oraz występowania przed sądem. Art. 42 ust. 3 wyraźnie dopuszcza otrzymywanie dotacji na zasadach określonych w odrębnych przepisach. Art. 3 ust. 2 ustawy o działalności pożytku publicznego obejmuje definicją NGO także jednostki bez osobowości prawnej, którym ustawa przyznaje zdolność prawną. Brak osobowości prawnej nie oznacza więc braku podmiotowości ani ogólnego zakazu finansowania.
Nie można też utożsamiać braku KRS z brakiem rejestracji. Stowarzyszenie zwykłe powstaje przez wpis do właściwej ewidencji. Ma regulamin, reprezentację i prawnie określoną odpowiedzialność. Jego członkowie mogą odpowiadać za zobowiązania całym swoim majątkiem, jeżeli egzekucja z majątku stowarzyszenia okaże się bezskuteczna. To nie jest działalność poza systemem prawa.
Trzeba jednak zachować precyzję: nie istnieje powszechne wykluczenie stowarzyszeń zwykłych ze wszystkich konkursów ministerialnych i programów spółek z udziałem państwa. Przykładowo dopuszczono je w ministerialnym konkursie „Po pierwsze Rodzina!” w 2023 roku, a program „Kulturalny ORLEN” wymienia je wśród uprawnionych również w edycji 2026. Te przykłady pokazują, że finansowanie takich organizacji jest możliwe.
Są zarazem programy stawiające barierę osobowości prawnej. Ogłoszenie programu własnego Narodowego Instytutu Muzeów „Izby Pamięci 2027”, opublikowane 2 października 2026 roku, dopuszcza w kategorii NGO organizacje posiadające osobowość prawną. Stowarzyszenie zwykłe tego warunku nie spełnia. To konkretny przykład ograniczenia kręgu wnioskodawców; samo wskazanie tego faktu nie rozstrzyga jeszcze o legalności warunku.
Rząd powinien więc przeprowadzić przegląd podstaw prawnych i regulaminów finansowania organizacji. Jeżeli wykluczenie wynika z przepisu szczególnego, należy zbadać, czy nadal jest potrzebne. Jeżeli wynika wyłącznie z regulaminu lub konstrukcji formularza, organizator powinien wykazać, dlaczego zdolność prawna, zaświadczenie z ewidencji i dokumenty reprezentacji nie wystarczają. Numer KRS nie może zastępować oceny doświadczenia, jakości projektu i zdolności do jego rozliczenia.
Nie postulujemy automatycznego prawa do dotacji ani dopuszczania każdej organizacji do każdego zadania. Grantodawca może potrzebować określonych kompetencji, odpowiedniego zabezpieczenia finansowego czy doświadczenia. Wymagania powinny jednak odpowiadać ryzyku przedsięwzięcia. Jeżeli problemem jest reprezentacja, trzeba ją sprawdzić. Jeżeli problemem jest skala projektu, trzeba ocenić zasoby. Samo odwołanie do braku KRS nie wyjaśnia, dlaczego organizacja nie potrafi wykonać zadania.
Osobnego rozwiązania wymagają spółki z udziałem Skarbu Państwa i ich fundacje. Nie każdy ich grant jest dotacją budżetową i nie każdy program podlega procedurze otwartego konkursu ofert. Nie można zatem automatycznie przenosić na nie wszystkich obowiązków ministerstwa. Właśnie dlatego postulujemy jasne standardy dostępu do programów społecznych, wprowadzane odpowiednimi instrumentami prawnymi i właścicielskimi. Powinny obejmować uzasadnianie ograniczeń, jawność reguł i akceptowanie dokumentów z właściwych ewidencji.
Prawo do wyboru uproszczonej formy zrzeszenia traci część sensu, jeśli organizacja musi się przekształcić wyłącznie po to, aby przejść przez pole formularza. Państwo powinno wymagać odpowiedzialności za publiczne środki, ale także usuwać bariery, które nie mają związku z ich bezpieczeństwem. Wyższe standardy szczególnego statusu OPP dają się pogodzić z szerokim dostępem legalnie działających NGO do finansowania. Są to dwa różne zagadnienia.
Popieramy reformę, która pozwala skutecznie reagować na nieuczciwość organizacji.
Oczekujemy też reformy, która utrudni nepotyzm, urzędniczą samowolę i uznaniowe zamykanie konkursów. W pracach nad ustawą trzeba zapisać gwarancje dla kontrolowanych, obowiązki dla kontrolujących oraz zasadę, że każde wykluczenie legalnej formy NGO z finansowania wymaga konkretnego uzasadnienia. Rzetelność powinna być warunkiem działania całego systemu.
Autor opracowania
Centrum Edukacji Społecznej Stowarzyszenie Inicjatywa Obywatelska Pro Civium
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Stowarzyszenie Nowoczesnej Edukacji Prawnej
-
Ela Bajda, Stowarzyszenie Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo w Sopocie
-
Dorota Setniewska, ngo.pl
-
Justyna Dziuma