Więcej niż cztery ściany. Jak warszawskie MAL-e uczą nas bycia sąsiadami
Nie mają jednego modelu działania, ale w całej Warszawie robią coś podobnego: łączą ludzi. MAL-e, czyli Miejsca Aktywności Lokalnej wyrastają z sąsiedzkich inicjatyw. Tu spotkania zaczynają się od rozmowy, a kończą na relacjach, które zostają na lata.
Miejsca Aktywności Lokalnej (MAL) w Warszawie to inicjatywy, które przede wszystkim łączą ludzi i budują sąsiedzkie relacje. Nie mają jednego modelu działania, ale wszystkie opierają się na zaufaniu, otwartości i wspólnym działaniu mieszkańców. Organizują różnorodne aktywności – od warsztatów i spotkań po wydarzenia integracyjne – które sprzyjają poznawaniu się i tworzeniu wspólnoty. Każde miejsce jest inne i dostosowane do potrzeb lokalnej społeczności, a ich funkcjonowanie często opiera się na współpracy z miastem, grantach i zaangażowaniu wolontariuszy. Najważniejszą rolę w MAL-ach odgrywają ludzie, bo to oni nadają tym przestrzeniom sens i tworzą atmosferę wsparcia oraz bliskości.
– Dobre sąsiedztwo zaczyna się tam, gdzie dobrze czujemy się nie tylko we własnym domu, ale też w jego najbliższym otoczeniu –
mówi Piotr Wąsowski ze stowarzyszenia Stacja Praga, które prowadzi projekt pod nazwą „Stacja Integracja – program aktywizacji i wzmocnienia MAL” finansowanych ze środków m.st. Warszawy. Jak podkreśla, kluczowe są zaufanie i codzienna gotowość do pomocy. – Sąsiedzkość to przede wszystkim praktyka.
Sąsiedztwo jako codzienna praktyka
Właśnie tę ideę Miejsca Aktywności Lokalnej starają się pielęgnować na co dzień: we wspólnym śpiewaniu, graniu na instrumentach, tworzeniu kolaży czy podczas sąsiedzkich wymian ubrań. To proste działania, które budują relacje i przywracają znaczenie bycia razem.
Piotr Wąsowski unika jednoznacznej definicji MAL-u. Jak podkreśla, MAL można rozumieć jako przestrzeń lokalnej wspólnoty i oddolnej kultury – miejsce, w którym mieszkańcy mogą się spotkać i korzystać z zasobów swojej okolicy.
Nie wszystkie MAL-e działają jednak tak samo. Przykładem jest „MAL na Winklu” (ul. Stalowa 1) prowadzony przez Fundację Warszawiaki. Choć otwarty na mieszkańców – skupia się na projektach nawiązujących do tradycyjnej kultury Warszawy Dwudziestolecia. Zainspirowani twórczością Stefana „Wiecha” Wiecheckiego łączą atmosferę dawnej Warszawy z edukacją, oferując rekonstrukcje historyczne, warsztaty dla dzieci i dorosłych oraz spotkania tematyczne przy kawie i ciastku (np. warsztaty gwary warszawskiej) pozwalające poczuć klimat Syreniego Grodu.
Bemowo. „Dwa Jelonki” i budżet obywatelski
Na Bemowie wszystko zaczęło się od pomysłów zgłaszanych do budżetu obywatelskiego przez mieszkańców. Tak powstały Dwa Jelonki (ul. Rozłogi 18) – miejsce, które dziś tętni życiem niemal przez cały tydzień.
– Co roku w styczniu mieszkańcy piszą projekty do budżetu obywatelskiego. To dla nas bardzo ważne źródło utrzymania. Korzystamy też ze środków Ministerstwa Kultury i miasta stołecznego Warszawy – mówi Katarzyna Olejnik z Bemowskiego Centrum Kultury, kierowniczka Miejsc Aktywności Lokalnej.
W Dwóch Jelonkach dzieje się dużo. Wymiany książek przyciągają nawet sto osób, warsztaty – około dwudziestu, a w skali tygodnia przez miejsce przewija się od 200 do 300 uczestników. Są tacy, którzy wpadają na chwilę i tacy, którzy wracają regularnie.
– Na warsztaty śpiewu międzypokoleniowego zespołu Wrzawa przychodzi 40 osób, tydzień w tydzień. Regularnie też spotyka się u nas chór mam – wylicza Olejnik. – Działamy od poniedziałku do piątku, czasem także w soboty, kiedy organizujemy turnieje albo kolejne wymiany książek.
Równie ważne jak struktura jest wyczucie rytmu życia mieszkańców.
– Staramy się działać z wyczuciem. Jeśli jest dzień wolny od szkoły, organizujemy warsztaty. Tuż przed świętami odpuszczamy, bo wiemy, że ludzie są zajęci czymś innym – tłumaczy Katarzyna Olejnik.
Przestrzeń także nie jest przypadkowa: otwarta, łatwa do przearanżowania. Lekkie, mobilne meble, które można szybko przestawić. Krzesła ustawiane w rzędach lub rozproszone, w zależności od potrzeb. Do tego kuchnia – ważne miejsce spotkań i projektów kulinarnych.
– Liczy się atmosfera i otwartość. Chcemy, żeby to było miejsce uniwersalne, dostępne dla różnych grup – podkreśla.
Ważni są też ludzie, którzy prowadzą zajęcia.
– Mamy świetnych instruktorów, takich, którzy naprawdę przyciągają ludzi. Sama zresztą zaczęłam tu śpiewać – dodaje z uśmiechem Katarzyna Olejnik.
MAL to ludzie
Antoni Morawski, p.o. Zastępcy Dyrektorki Centrum Komunikacji Społecznej podkreśla, że MAL-e to przede wszystkim ludzie.
– To miejsca, które zrzeszają sąsiadów. Można tu przyjść, skorzystać z bezpłatnej oferty, ale też przestrzeni na sąsiedzkie działania.
Warszawskie MAL-e to miejsca tworzone przez różne podmioty. Większość to placówki zarządzane przez instytucje miejskie, ale funkcjonują wśród nich również miejsca prowadzone przez organizacje społeczne oraz podmioty prywatne.
MAL to sposób działania w lokalnym środowisku, a nie nowy typ instytucji.
– To otwarta przestrzeń, dostępna także dla tych, którzy chcą działać – tłumaczy Antoni Morawski. Warunki są proste: otwartość, bezpłatność i apolityczność. Kluczowe jest słuchanie mieszkanek i mieszkańców. – Nie można wychodzić z gotową ofertą. Najpierw trzeba zrobić diagnozę społeczną, sprawdzić, czego naprawdę potrzebują ludzie.
Najważniejsze pozostają relacje.
– Chodzi o to, żeby mieszkańcy czuli, że są częścią wspólnoty. W idealnym scenariuszu zaczynają się znać i mogą na siebie liczyć – dodaje Antoni Morawski.
Urząd m.st. Warszawy prowadzi sieć Miejsc Aktywności Lokalnej, której celem jest wspieranie osób pracujących w MAL-ach. Formalności związane z dołączeniem do sieci są ograniczone do minimum, a same MAL-e tworzą środowisko współpracy.
– Choć każde miejsce jest inne, cel pozostaje wspólny: stworzyć przestrzeń, w której ludzie naprawdę chcą być razem – dodaje Morawski.
MAL Śliwka na Pradze. Małe miejsce, wielka wspólnota
Znajdujemy się na warszawskich Śliwicach, w niewielkim kwartale między ulicami Gersona, Witkiewicza, Kotsisa i Schernera. Już same nazwy zdradzają artystyczny rodowód tego miejsca. W tej spokojnej, nieco ukrytej przestrzeni toczy się dziś życie lokalnej wspólnoty. Dzięki zaangażowaniu Rady Kolonii Śliwice, Urzędu Praga-Północ i okolicznych mieszkańców przez pewien czas działał tu MAL Śliwka przy ul. Gersona 16, prowadzony przez urząd dzielnicy. W 2025 roku przestrzeń – początkowo pilotażowo – powierzono organizacji pozarządowej. Dziś MAL Śliwka prowadzi fundacja Wspólny Stół.
– Na początku była nieufność, ale szybko udało się ją przełamać – mówi Małgorzata Sójka-Stańczykowska, prezeska tej fundacji. Jak podkreśla, dziś są już „u siebie”.
Z miejsca korzysta około 300 osób. Najstarsza uczestniczka ma 90 lat. Choć oferta często powstaje z myślą o seniorach, miejsce jest znane znacznie szerzej – pojawiają się tu młode mamy, dzieci i całe rodziny. W poniedziałki słychać śpiew, w weekendy stoły zapełniają się farbami i kredkami. Sercem MAL Śliwka jest biblioteka, jej początki stworzyła nieżyjąca już polonistka Krystyna Szwedowicz, teraz w książki zaopatruje ją jej córka - Agata Szedowicz. Co miesiąc mieszkańcy wypożyczają ponad setkę tytułów.
Działanie MAL-u opiera się na mieszanym modelu finansowania. Podstawowe środki zapewnia Dzielnica Praga-Północ, a reszta pochodzi z grantów i zaangażowania społecznego. Trudno jednak porównywać to miejsce z większymi, bardziej sformalizowanymi strukturami.
– Nie da się zestawić Śliwki z rozbudowaną Synergią (ul. Markowska 16), ani z MAL-ami działającymi przy bibliotekach czy tymi tworzonymi „na życzenie”( to miejsca, z których możesz skorzystać tylko po wcześniejszej rezerwacji np. Teatr Baza przy ul. Podchorążych 39 - przyp. aut.) – podkreśla prowadząca MAL Śliwka. Według niej każde miejsce powinno być inne, zakorzenione w swojej okolicy, odpowiadające na konkretne potrzeby ludzi, którzy mieszkają tuż obok. – Bo tu najważniejsze jest jedno: słuchać ludzi. Niezależnie od tego, czy mówimy o MAL-u, który prowadzi OPS czy organizacja społeczna – punktem wyjścia powinno być to, czego naprawdę potrzebują lokalni mieszkańcy. A to wcale nie jest oczywiste ani łatwe do zdefiniowania – zaznacza Sójka-Stańczykowska. – To miejsce tworzą ludzie i to oni nadają mu sens.
Dużo się u nas dzieje
– Dużo się tu dzieje – mówią już od progu Monika Borkowska i Agata Anusiewicz. Niewielka przestrzeń, zaledwie 83 metry kwadratowe, a w niej codzienny ruch, rozmowy i śmiech. SURMA – dziś Miejsce Aktywności Lokalnej – działa pod skrzydłami Ośrodka Pomocy Społecznej Dzielnicy Ochota i, jak podkreślają jej gospodynie, jest najstarszym tego typu miejscem sąsiedzkim w Warszawie.
Historia placówki sięga 1984 roku. Przez lata zmieniała ona nazwy – była klubem sąsiedzkim czy domem sąsiedzkim – ale jej funkcja pozostawała niezmienna. Zawsze chodziło o to samo: stworzenie przestrzeni do spotkań sąsiadów. W struktury warszawskich Miejsc Aktywności Lokalnej SURMA weszła w 2020 roku, kiedy w stolicy zaczęto formalnie porządkować tego typu inicjatywy.
W SURMIE odbywają się różnorodne warsztaty i spotkania – kreatywne, gimnastyczne, wykłady tematyczne, spotkania z planszówkami, a także śniadania sąsiedzkie, pikniki, potańcówki i inne wydarzenia integrujące mieszkańców. W MAL-u organizowane są zarówno zajęcia cykliczne, odbywające się regularnie, jak i wydarzenia jednorazowe. Jak przyznają organizatorzy, bardzo dobrze działa poczta pantoflowa – ktoś przyprowadzi sąsiadkę, ta zaprosi kolejną osobę i w ten sposób uczestnicy zostają na dłużej. Zawiązują się również nowe znajomości. Sąsiedzi z pobliskich bloków poznają się po latach, choć przez całe życie mieszkali drzwi w drzwi.
– Oj, wiele przyjaźni się tu narodziło – przyznaje Agata Anusiewicz.
Starsi mieszkańcy nieraz proszą też o drobną pomoc – na przykład przy odczytaniu rachunku czy napisaniu SMS-a.
– Seniorom można tylko pozazdrościć energii – śmieje się Monika Borkowska.
Co roku organizowany jest Dzień Sąsiada – wydarzenie, które przyciąga zarówno stałych bywalców, jak i tych, którzy dopiero odkryli to miejsce. SURMA działa jak otwarty dom: można wpaść bez zapowiedzi, posiedzieć i porozmawiać. W okolicy wiele osób wynajmuje mieszkania, często na krótki czas. Tym bardziej potrzebują miejsca, które daje poczucie zakorzenienia.
– Mieszkańcy cenią nas za kameralność, luźną atmosferę i to, że zawsze można tu przyjść i porozmawiać – mówi Anusiewicz. I rzeczywiście – w tym niewielkim lokalu nie chodzi tylko o zajęcia, lecz przede wszystkim o bycie razem.
Miejsce spotkań i wsparcia. MAL przy Grójeckiej 109
MAL przy ulicy Grójeckiej 109 to przestrzeń, która wypełnia się ludźmi szybciej niż można by się spodziewać. Lokal wynajmowany od ZGN od sześciu lat żyje własnym rytmem. Codziennie zagląda tu ponad setka osób.
W środku jest wszystko, co sprzyja spotkaniom i działaniu: przestronna, wspólna kuchnia z widokiem na Plac pod Skrzydłami, jasne sale warsztatowe do pracy i rozmów, sala z lustrami, w której odbywają się zajęcia taneczne i teatralne. Tuż przy wejściu działa „dzielnia” – miejsce wymiany. Najpierw były rośliny, potem pojawiły się książki i inne drobiazgi. Zasada od początku pozostaje ta sama: zaufanie.
– Na tym właśnie bazujemy – na dobrych emocjach, współpracy, wzajemnym wsparciu. Nie zliczę sytuacji, kiedy ocieraliśmy tu komuś łzy – słyszymy od koordynatorek MAL Grójecka, Marii Sztark i Taisii Zhebryk.
Duże znaczenie ma też lokalizacja – łatwo dostępna, przyjazna, bez barier architektonicznych. To miejsce, do którego można po prostu wejść.
MAL Grójecka działa jako jedna z filii Ośrodka Kultury Ochoty. To on pokrywa koszty i przekazuje miesięczne środki na działalność. Reszta opiera się na zaangażowaniu ludzi.
– Wszystkie zajęcia prowadzone są pro bono – podkreślają koordynatorki. Bo to miejsce przyciąga nie tylko ofertą, ale przede wszystkim atmosferą. Wielu przychodzi tu, szukając czegoś więcej niż zajęć. – Myślę, że sporo osób szuka tu odpowiedzi na samotność. Albo chce po prostu podnieść jakość swojego życia – zrobić coś dla siebie i dla innych.
W Warszawie działają cztery Miejsca Aktywności Lokalnej prowadzone przez dzielnicowe Ośrodki Pomocy Społecznej: Dom Sąsiedzki nad Stawem (Bemowo), MAL we Włochach, MAL na Białołęce oraz ochocka SURMA. Każde z nich jest inne, ale wszystkie opierają się na tych samych wartościach: otwartości, życzliwości i różnorodności.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o warszawskich MAL-ach wejdź na stronę Warszawa Sąsiedzka.
Źródło: inf. własna warszawa.ngo.pl
Skorzystaj ze Stołecznego Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych
(22) 828 91 23