Wolontariat pod lupą. Czy wolontariat i emerytura do siebie pasują? [wywiad]
Wiele młodych osób myśli o wolontariacie w kontekście rozwijania kompetencji, które przydadzą im się na rynku pracy. A co, gdyby odwrócić tę sytuację? Przyjrzyjmy się oddolnym inicjatywom seniorów, którzy zdobywane latami doświadczenie postanowili wykorzystać na rzecz swoich lokalnych społeczności. W końcu wolontariat nie ma górnej granicy wieku, o czym świadczą historie Danuty, Elżbiety i Lucyny.
Artykuł jest częścią cyklu „Pod lupą ngo.pl: Wolontariat pod lupą. Czy pomagamy inaczej niż kiedyś?”. W oparciu o diagnozę Stowarzyszenia Klon/Jawor, zawartą w raporcie „Kondycja organizacji pozarządowych 2024”, śledzimy kierunki rozwoju wolontariatu w Polsce. Zastanawiamy się, jak dzisiejsze zaangażowanie społeczne odpowiada na aktualną sytuację i zmieniające się oczekiwania obywateli.
Zajęcia resocjalizacyjne we Wrocławiu
Danuta Drożdż była wicedyrektorką Ośrodka Resocjalizacyjno-Socjoterapeutycznego w Oławie. Po przejściu na emeryturę nadal chciała wspierać swoich wychowanków, co umożliwiły jej między innymi kontakty zdobyte za pośrednictwem Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Co sprawia, że Danuta nadal angażuje się po tylu przepracowanych latach?
Julia Kaffka: – W jaki sposób łączysz swoje doświadczenie zawodowe z działalnością wolontariacką?
Danuta Drożdż: – Jestem z powołania pedagożką. W rodzinie mieliśmy aż 16 nauczycieli, a mój tata był jednym z pierwszych pedagogów mianowanych po wydaniu ministerialnego zarządzenia z 1975 roku. To on mnie zainspirował. Ukończyłam studia i rozpoczęłam pracę w szkole podstawowej, a później podjęłam kolejny kierunek – resocjalizację. Łącznie przepracowałam w szkole ponad 40 lat, w tym 22 lata w Ośrodku Resocjalizacyjno-Socjoterapeutycznym w Oławie, gdzie przeszłam drogę od wychowawczyni i pedagożki, przez kierowniczkę internatu, aż do stanowiska wicedyrektorki. Pracowałam tam pod opieką Małgorzaty Mrozińskiej – dyrektorki ośrodka, która do dziś jest moją mentorką. To było miejsce, w którym niezwykle się realizowałam.
Przeszłam na emeryturę w związku z trudną sytuacją rodzinną – musiałam pomagać siostrze w opiece nad rodzicami. W trakcie pandemii zmarli oboje. To właśnie wolontariat mnie wtedy uratował. Jestem wdową i nie mam dzieci – byłam więc dyspozycyjna. Nie wróciłam do pracy w ośrodku, ale znowu zaczęłam organizować dzieciom zajęcia i zajmuję się tym do dzisiaj. Dzięki temu czuję się potrzebna.
Niedawno udało mi się zrealizować ważny dla mnie projekt. Monika Krystek, moja druga mentorka, zaproponowała mi uczestnictwo w programie wrocławskiej Akademii Wojsk Lądowych i Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności. Zasugerowałam, że jego beneficjentami mogą być „moje dzieci” z oławskiego ośrodka. Finalnie zaplanowaliśmy dla nich wiele aktywności wspierających ich rozwój osobisty, społeczny i emocjonalny. Do wszystkiego wciągnęłam koleżanki z Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Mogłyśmy liczyć też na wsparcie Agnieszki Kocon i Magdaleny Latuch z Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę”.
Co daje Ci wolontariat? Co sprawia, że nadal się angażujesz po tylu przepracowanych latach?
– Mimo wielu życiowych trudności mam w sobie dużo optymizmu. Mąż zmarł, gdy byliśmy młodzi, nie mieliśmy dzieci… Myślę, że tę pustkę w pewnym sensie rekompensuję sobie relacjami z innymi osobami. Dlatego zapisałam się na Uniwersytet Trzeciego Wieku. Kontakt z ludźmi, aktywność, uczenie się nowych rzeczy i zwykła życzliwość – to wszystko pozytywnie wpływa na nasze zdrowie, każdy lekarz to potwierdzi. Kocham ludzi i kocham pomagać. Widzę, jak wiele daje zwykłe dobre słowo, zaproszenie na kawę, drobne gesty – przykładowo drukuję grafiki zajęć dla tych, którzy nie mają dostępu do komputera.
Kiedyś miałam wyrzuty sumienia, że robię za mało, jednak pokrzepił mnie zasłyszany frazes o tym, że nie uratujemy całego świata, ale jeśli pomożemy jednemu dziecku, to uratujemy jego świat.
Najważniejsze to nie popaść w zgorzknienie. Wiele osób w starszym wieku zaczyna myśleć, że nie są już potrzebne, że już nie ma po co żyć. Sama też mam gorsze momenty i dlatego rozumiem ludzi, którzy tak się czują, ale też tym bardziej wiem, jak ważne jest otaczanie się na co dzień innymi osobami – wolontariat to jedno z rozwiązań.
Oczywiście samotność nie zawsze jest wyborem i takie sytuacje są niezmiernie trudne. Ale jeśli mamy możliwość wyjścia z domu, to warto z tego skorzystać i zrobić coś zarówno dla innych, jak i dla siebie. Szczególnie w dużych miastach opcji zaangażowania jest sporo – od działań przy parafiach i Caritasie, przez jadłodajnie, aż po kluby seniora.
Co pokazuje Ci, że Twój wolontariat ma sens?
– Jednym z najbardziej emocjonalnych przeżyć była dla mnie olimpiada międzypokoleniowa, będąca finałem projektu z AWL. Chłopcy z ośrodka spodziewali się, że przyjadą „babcie i dziadkowie o lasce”, a tymczasem… zostali ograni przez nasz zespół z Uniwersytetu Trzeciego Wieku. To było niesamowite, taka zwykła radość z bycia razem – rozmowy, śmiech, wspólna zabawa. Serce wtedy naprawdę rośnie. Później, w trakcie koncertu, muzycy zapytali, czy ktoś chciałby coś zaprezentować i wystąpił chłopak, który zarapował list do swojego taty. Pozostali wychowankowie śpiewali razem z nim, a my, dorośli, po prostu płakaliśmy. To są naprawdę bardzo mądre dzieci, co zawsze im powtarzam. Niestety, kiedy trafiają do ośrodka resocjalizacyjnego, to często czują, że są naznaczeni jako ci „gorsi”. Choć oficjalnie program się zakończył, to szukam różnych opcji na jego kontynuację, bo sami wychowankowie mówią, że im na tym zależy.
Kawiarenka Krawiecka w Kępicach
Rok temu w Kępicach powstała Kawiarenka Krawiecka, zainicjowana przez grupę emerytowanych szwaczek i hafciarek. Jak to działa? Co wtorek, od dziesiątej do czternastej, każdy może przyjść i skorzystać z darmowych usług krawieckich, bo – jak mówią same organizatorki – chcą i mogą pomóc. Danuta działa we Wrocławiu. Czy seniorski wolontariat jest możliwy także poza metropoliami? Elżbieta Rosiak i Lucyna Mielniczek udowadniają, że tak.
Julia Kaffka: – Wasza Kawiarenka Krawiecka jest dość nietypową inicjatywą. Jak to wszystko się zaczęło?
Elżbieta Rosiak: – Byłam prezeską Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Kępicach i szukałam środków na naszą działalność – w zasadzie moje całe życie zawodowe było związane z finansami, bo ponad ćwierć wieku pracowałam w Urzędzie Miejskim. Udało nam się dostać do programu „Pokolenia w Akcji”, organizowanego przez Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę”. Lucyna zaproponowała utworzenie Kawiarenki Krawieckiej i zaczęłyśmy działać.
Na początku bardzo pomogło nam też to, że dzięki swojej pracy znałam wielu pracowników jednostek budżetowych. Nawiązałyśmy więc kontakt z Ośrodkiem Pomocy Społecznej oraz Centrum Usług Społecznych, które nieodpłatnie użyczyły nam pomieszczenie na Kawiarenkę.
Lucyna Mielniczek: – Skończyłam technikum odzieżowe. Zawsze coś szyłam: a to dzieciom, a to znajomym. Pracowałam też w bibliotece szkolnej, więc często tworzyłam różne dekoracje na święta, czy inne wydarzenia. Równocześnie przez ponad 30 lat opiekowałam się szkolnym wolontariatem, więc dość intuicyjnie wpadłam na pomysł utworzenia miejsca, w którym usługi krawieckie mogłyby być świadczone za darmo.
Teraz, co wtorek, wykonujemy różne drobne przysługi – skracamy spodnie, przyszywamy falbany, wymieniamy zamki… Zdarza się też, że szyjemy stroje na szkolne przedstawienia dla dzieci. Oferujemy również naukę robienia na drutach i szydełku.
Z czasem Kawiarenka się rozkręciła. Zaczynałyśmy z jedną maszyną, zakupioną w ramach projektu, a teraz mamy już trzy – drugą nam podarowano, a trzecią otrzymałyśmy od Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.
Co motywuje Was do tego działania?
Elżbieta Rosiak: – Po jakimś czasie rozpoczęłyśmy współpracę ze Środowiskowym Domem Samopomocy oraz Centrum Opiekuńczo-Mieszkalnym dla Seniorów i wspólnie z Technikum Leśnym w Warcinie zorganizowałyśmy pokaz mody na obchodach Europejskich Dni Dziedzictwa. Nadając nowe życie używanym ubraniom, uszyłyśmy piękne stroje dla kilkunastu osób z niepełnosprawnościami. Sam pokaz był bardzo wzruszającym wydarzeniem – modelki i modele mówili nam potem, że czuli się dzięki nam wyróżnieni, ważni i wyjątkowi.
Czyli można powiedzieć, że w Kawiarence Krawieckiej nie chodzi tylko o darmowe usługi.
Lucyna Mielniczek:
– Tak, to zdecydowanie nie tylko miejsce, w którym szyjemy i pomagamy ludziom w praktyczny sposób. Osoby, które do nas przychodzą często potrzebują rozmowy, uwagi i zwyczajnej obecności drugiego człowieka.
Bywa, że dzielą się swoimi trudnymi doświadczeniami, jak na przykład konfliktami i nieporozumieniami w rodzinach. To miejsce ma w sobie coś takiego, że czasem przychodzi się po prostu po to, żeby z kimś porozmawiać.
Na razie nasza kawiarenka ma niecały rok. Planujemy się rozwijać i bardziej zareklamować w szkołach, żeby zaprosić do warsztatowego działania dzieci. Dodatkowo marzy nam się, żeby kawiarenka była nie tylko miejscem integracji i pomocy w usługach krawieckich, ale aby ludzie zaczęli traktować ją jako przestrzeń, z której sami mogą skorzystać. W końcu nie każdy ma maszynę do szycia w domu. Chcemy uczyć, pomagać i po prostu dzielić się tym, co mamy.
Elżbieta Rosiak: – Seniorki z gminy Kobylnica zaprosiły nas do siebie, żebyśmy opowiedziały jak to wszystko u nas funkcjonuje i dzięki temu później powstała tam bliźniacza inicjatywa. Mamy nadzieję, że zainspirujemy też inne gminy.
Organizowanie działań w mniejszych miejscowościach i na wsiach ma swoje plusy i minusy – z jednej strony łatwiej zmobilizować lokalną społeczność do współpracy, a z drugiej nie jest się aż tak anonimowym i wystawia się na ewentualną krytykę. Jednak mimo drobnych trudności niczego nie żałujemy.
Wolontariat to wspaniała przygoda, podczas której można zrobić coś dla innych, równocześnie czerpiąc ogromne korzyści dla siebie – radość z działania, nowe relacje, czy aktywne i miłe spędzanie czasu.
Poznaj wcześniejsze odsłony cyklu „Pod lupą ngo.pl”
Pod lupą ngo.pl: Zamiast grantozy. Trzy alternatywne modele finansowania organizacji społecznych
Pod lupą ngo.pl: Przedsiębiorstwa społeczne i ich moce
Pod lupą ngo.pl: Lekcje z kryzysu. Doświadczenia NGO wspierających uchodźców
Pod lupą ngo.pl: Lek na całe zło. Wizerunek NGO
Pod lupą ngo.pl: Jak osiągnąć dziś zmianę? O rzecznictwie NGO
Pod lupą ngo.pl: Czy tu zaszła zmiana? Sektor społeczny w XXI wieku
Pod lupą ngo.pl: Jacy jesteśmy? Kondycja III sektora
Pod lupą ngo.pl: Postfilantropia? Jak pomagamy w XXI wieku
Pod lupą ngo.pl: Wieś, obywatele, działanie
Pod lupą ngo.pl: Rok w pandemii
Pod lupą ngo.pl: Jak Polki i Polacy widzą organizacje społeczne?
Pod lupą ngo.pl: Praca wzbogaca? O pracy w NGO
Źródło: informacja własna ngo.pl