Odporność buduje się przez relacje
Organizacje społeczne od lat gaszą pożary szybciej niż instytucje publiczne. Powódź, kryzys uchodźczy, pandemia — za każdym razem to fundacje i stowarzyszenia ruszały pierwsze. Tylko ta szybkość nie bierze się z procedury. Bierze się stąd, że ktoś wcześniej znał kogoś, kto miał magazyn, busa i numer telefonu do odpowiedniej osoby.
Lubimy myśleć o odporności jak o mięśniu, który napina się dopiero w chwili zagrożenia. To wygodne, bo zdejmuje z nas obowiązek robienia czegokolwiek, dopóki jest spokojnie. Jest odwrotnie. Odporność to nie reakcja, tylko zapas: zaufania, kontaktów i sąsiedzkich więzi zgromadzonych wtedy, gdy nic złego się nie działo. Kryzys niczego nie tworzy — sprawdza, co zbudowałyśmy wcześniej.
Najsłabsze ogniwo mamy tam, gdzie na co dzień najmniej boli
Nie trzeba tego zgadywać. „Indeks odporności organizacji społeczeństwa obywatelskiego w Polsce" Filipa Pazderskiego (Fundacja im. Stefana Batorego) zbadał sektor w pięciu obszarach i 63 wskaźnikach. Cztery z pięciu wypadły umiarkowanie albo umiarkowanie źle. Najgorzej, relacje i więzi z otoczeniem: 35,5 punktu na 100. Stabilne partnerstwa z biznesem ma 15,5% organizacji, trwałe relacje z lokalnymi instytucjami publicznymi - 17,4%. Do tego 61% wzmianek o sektorze w sieci to narracje negatywne.
Z tych danych wynika, że ponad 80% organizacji nie ma trwałej relacji ani z firmą, ani z lokalną instytucją. Mowa o stałych partnerstwach, nie o pojedynczych znajomościach, ale to właśnie stałe partnerstwa działają w kryzysie. To oznacza, że osiem na dziesięć organizacji wchodzi więc w ewentualny kryzys bez partnera z drugiej strony. A kryzysu nie da się obsłużyć samą misją. Trzeba mieć kogo poprosić o transport, powierzchnię, prawniczkę albo gotówkę na przelew, który musi wyjść dzisiaj.
Po co liderce NGO rozmowa z właścicielką firmy produkcyjnej
Większość z nas buduje sieć wewnątrz własnej bańki. Fundacja rozmawia z fundacją, przedsiębiorczyni z branży beauty — z przedsiębiorczynią z tej samej branży. Jest miło, bezpiecznie i bezużytecznie w chwili, w której pęka coś, czego nasza bańka nie umie naprawić.
W trzecim sektorze organizacje są bardzo różne. Są organizacje sprofesjonalizowane, ze zdywersyfikowanymi źródłami finansowania, KPI, strategiami. Ale są też liderki organizacji, które muszą i potrafią działać przy niskich budżetach. Przedsiębiorczynie mają warsztat, którego trzeciemu sektorowi często brakuje: zarządzanie ryzykiem, poduszkę finansową, dywersyfikację przychodów, scenariusze „co jeśli". Uczciwie mówiąc — organizacja finansowana z jednego grantu jest tak samo krucha jak firma z jednym klientem. Różnica polega na tym, że w biznesie mówi się o tym głośno, a w NGO wypada się tym nie chwalić.
Wymiana idzie zresztą w obie strony: kiedy przedsiębiorczyni traci największego klienta, potrzebuje tego, w czym trzeci sektor jest mistrzowski — zmobilizowania wspólnoty wokół siebie i poproszenia o pomoc. A ratowniczka górska powie nam o decyzjach pod presją więcej niż niejeden podręcznik zarządzania. To co jest mocną stroną organizacji, to na pewno zwinność, umiejętność tzw. morfowania - nagłej zmiany, w sytuacji kryzysowej, swojej podstawowej funkcji, wykorzystania swoich zasobów w inny sposób. Jak w czasie powodzi dom kultury, który staje się magazynem albo miejscem schronienia dla ludzi, których domy zalało. To są te nieoczywiste powiązania i nie powstaną same, jeśli nie usiądziemy w jednym pomieszczeniu.
„Odporność to nie cecha charakteru, tylko lista numerów w telefonie i odwaga, żeby z nich skorzystać. Przez lata powtarzano nam, że silna kobieta radzi sobie sama. Otóż nie. Silna kobieta wie, do kogo zadzwonić o siódmej rano — i komu sama poda rękę, kiedy zadzwonią do niej. Piętnaście procent organizacji z realnym partnerstwem biznesowym to nie statystyka, to lista nieodebranych telefonów w dniu, w którym coś się wydarzy." Agata Zioło, Sieć Przedsiębiorczych Kobiet.
Trzy kompetencje, których nie da się nadrobić w kryzysie
Odporność biznesowa i organizacyjna — rezerwa finansowa, kilka źródeł przychodu, spisany plan na wycofanie się głównego partnera. Nudne, papierkowe, ratuje instytucje.
Odporność psychiczna — liderka, która pęka, pociąga za sobą zespół. W obu naszych światach wciąż pokutuje przekonanie, że przyznanie się do zmęczenia jest przyznaniem się do porażki.
Gotowość do reagowania — nie chodzi o przewidzenie każdego scenariusza, tylko o zasady działające przy niepełnych danych. Tego uczą ratownicy, nie stratedzy.
Między innymi dlatego robimy konferencję „Nie jesteś sama w biznesie" i celowo zderzamy na niej ludzi z różnych porządków. Olga Kozierowska z Fundacji Sukces Pisany Szminką opowie, jak przekonywać do swoich idei, zdobywać inwestorów i zamieniać pomysły w zyskowne partnerstwa. Olga Leonowicz i Mark Brzezinski, w nawiązaniu do książki „Partnerstwo", pokażą partnerstwo jako strategię odporności: oparcie w drugim człowieku jako źródło wewnętrznej stabilności. A Jan Wysocki, Katarzyna Tyszecka i Tomasz Trusewicz z Fundacji GOPR zdradzą trzy uniwersalne zasady ratownicze, które pomagają zachować zimną krew, ocenić ryzyko i podjąć decyzję pod presją czasu.
Jako fundacja korporacyjna jesteśmy blisko firmy i jednocześnie organizacji społecznych. Widzimy, że w NGO czy w biznesie nie brakuje zasobów – brakuje nam połączeń i często świadomości, co ta druga strona ma do zaoferowania. Przez nasze działania staramy się tę lukę wypełnić. Bo to właśnie od sieci sprawdzonych organizacji i ekspertów zależy, jak zwinnie zareagujemy na kryzys. W Fundacji PZU angażujemy się w działania, które budują odporność społeczną. A najskuteczniej robi się to w międzysektorowym gronie. Dlatego wspieramy Konferencję „nie jesteś sama w biznesie” i uczestnictwo w niej liderek – biznesu i NGO. Aleksandra Saczuk, menedżerka programowa, Fundacja PZU
Networking to infrastruktura, nie miły dodatek
Przestańmy traktować spotkania międzybranżowe jak nagrodę, na którą znajdziemy czas, gdy zrobi się luźniej. Luźniej się nie zrobi. Godzina rozmowy z kobietą z zupełnie innej branży to inwestycja w system awaryjny, którego być może nigdy nie użyjemy — a jeśli użyjemy, będzie jedyną rzeczą, która zadziała.
Odporność społeczna nie zaczyna się od procedur ani od funduszu celowego. Zaczyna się od decyzji, żeby wyjść ze swojej bańki, zanim będzie trzeba. Reszta to kwestia wzięcia losu w swoje ręce — najlepiej razem z kimś, kto zna zupełnie inną drogę niż my.
Jeśli chcesz wziąć udział w Konferencji Sieci Przedsiębiorczych Kobiet „Nie jesteś sama w biznesie" —wypełnij formularz.
Dzięki Partnerstwu z Fundacją PZU mamy dla 30 liderek NGO bezpłatne bilety.
Źródło: Fundacja Przedsiębiorczości Kobiet
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Dagmara Szastak
-
Galeria Apteka Sztuki ZAZ