Dwa do przodu, trzy do tyłu [felieton Katarzyny Sadło]
Szymon Hołownia: „Otwieramy ten proces konsultacji na społeczeństwo, obywateli, którzy Sejm wybierają. Stworzymy specjalną platformę, która umożliwi każdemu obywatelowi, za pomocą Profilu Zaufanego, uczestniczenie w konsultacji prawa, które w Sejmie jest stanowione. Logujesz się profilem zaufanym i zostawiasz komentarz, opinię do każdego aktu, który przez Sejm jest przeprowadzany”. Trochę niezauważona przeszła realizacja jednej z nielicznych złożonych obywatelom obietnic, która nie tylko została przez obecną władzę dowieziona, ale na dodatek jest bezdyskusyjnie pozytywna dla każdej grupy społecznej.
Jeśli jako obywatele nauczymy się dobrze korzystać z nowego narzędzia bezpośredniego udziału w procesie stanowienia prawa, po kilku latach będziemy mogli mówić o tej inicjatywie marszałka jako o zmianie prawdziwie rewolucyjnej.
Na razie można wypowiedzieć się o poselskich projektach wniesionych w od listopada, nie jest więc tego dużo i w większości są to projekty, które nie wzbudzą wielkiego zainteresowania, choć na przykład projekt Konfederacji dotyczący finansowania świadczeń medycznych na pewno spodobałby się każdemu, politycy tej partii chcą w nim bowiem zagwarantować każdemu przyjęcie go przez specjalistę w nieprzekraczalnym terminie 60 dni, a jeśli termin ten nie zostanie dotrzymany – pacjent zyskałby prawo do refundacji wszystkich kosztów, jakie poniósł idąc do takiego specjalisty prywatnie.
Z perspektywy pacjenta jest to oczywiście pomysł genialny, nawet jeśli znacząco przyspieszyłby bankructwo systemu ochrony zdrowia, zatem szybki zysk w postaci zwrotu kosztów leczenia prywatnie zostałby okupiony w dłuższej perspektywie znaczącym ograniczeniem dostępu do lekarza w ogóle. Jest to jeden z tych pomysłów, gdzie każdy oceniający może we własnym sumieniu zważyć między doraźnym interesem własnym a dobrem wspólnym.
W obawie o wynik takiego głosowania, nawet cieszę się, że nowy system konsultacji nie został wypromowany na tyle, żeby się obawiać milionów komentarzy popierających projekt, a w efekcie być może przegłosowania go przez coraz mniej asertywnych w obronie finansów publicznych polityków. Zwłaszcza w trakcie (pre)kampanii wyborczej.
Bo właśnie przeszedł w Sejmie inny projekt destrukcyjny dla finansów ochrony zdrowia, realizujący partykularne interesy wcale nie najbardziej dotkniętej ubóstwem grupy społecznej i głęboko niesprawiedliwy społecznie – mam na myśli obniżenie składki zdrowotnej dla samozatrudnionych, dzięki czemu osoby takie jak ja zapłacą ją w symbolicznej kwocie, dużo niższej niż ta, jaką często od niższych dochodów płacą osoby na tzw. umowach śmieciowych, które nie korzystają przy tym z przywileju rozliczenia w kosztach swojej działalności telefonu, internetu, benzyny…
„Bardzo chcemy jako Prezydium Sejmu trochę utrudnić przyspieszanie procesu legislacyjnego, które dzisiaj wciąż jeszcze jest możliwe. Uważamy, że proces legislacyjny powinien odbywać się w spokoju i czas mu służy wbrew pozorom. Czasami potrzebne są szybkie działania i ta ścieżka awaryjna oczywiście będzie. Ale co do zasady, musimy mieć czas na to, żeby każdego w sprawie tworzonego prawa wysłuchać, skonsultować i nie mieć wątpliwości później, kiedy przychodzi do pracy na sali plenarnej czy w komisji” – tak marszałek Hołownia tłumaczył intencje wprowadzenia czasami przecież czasochłonnych konsultacji publicznych poselskich, obywatelskich i senackich projektów. Projekt obniżający składkę zdrowotną samozatrudnionym był projektem rządowym, ale i on mógł zostać poddany w Sejmie takim konsultacjom. Nie został, a wcześniej nie był też przedmiotem konsultacji w ramach rządowego procesu legislacyjnego z uzasadnieniem, że „pominięcie etapów uzgodnień, konsultacji publicznych i opiniowania jest uzasadnione pilnością proponowanej inicjatywy”, a ta pilność to po prostu oczekiwania przedsiębiorców.
Znowu więc formalnie zrobiliśmy dwa kroki do przodu, ale zaraz potem trzy do tyłu i znowu okazało się, że głos obywatela nie jest mile słyszany, jeśli mógłby politykom przeszkodzić w przeforsowaniu rozwiązania korzystnego dla grupy społecznej, z którą liczą się bardziej.
Katarzyna Sadło – trenerka, konsultantka i autorka publikacji poradniczych dla organizacji pozarządowych. Była wieloletnia prezeska Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Związana także z Ogólnopolską Federacją Organizacji Pozarządowych, Funduszem Obywatelskim im. Henryka Wujca i Stowarzyszeniem Dialog Społeczny. Członkini zarządu Fundacji dla Polski.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST