Zakładnicy systemu. Kiedy organizacje społeczne realizujące politykę publiczną stają się gwarantami jej ryzyka [komentarz]
Państwo współpracuje z organizacją społeczną realizując polityki publiczne. Problem zaczyna się wtedy, gdy wraz z zadaniem publicznym przekazuje im również ryzyko, nad którym nie mają kontroli.
Zacznę od początku
Ośrodki Wsparcia Ekonomii Społecznej (OWES), prowadzone w większości przez organizacje społeczne, wykonują część polityki społecznej państwa w obszarze przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu. Tworzą miejsca pracy w przedsiębiorstwach społecznych. Dają szansę na aktywność zawodową osobom, którym trudniej odnaleźć się na otwartym rynku pracy.
W praktyce OWES udziela dotacji na utworzenie miejsc pracy. Realizując to zadanie ma obowiązek bazować na przepisach i wytycznych określonych przez instytucje publiczne.
Przedsiębiorstwo społeczne, odbiorca dotacji, jest tu niezależnym podmiotem. Prowadzi własną działalność, zatrudnia pracowników, zawiera umowy, zarządza majątkiem i podejmuje własne decyzje.
Łączna wartość wsparcia dla jednego podmiotu może sięgać nawet 800 tysięcy złotych.
Problem zaczyna się wtedy, gdy niezależny podmiot, który otrzymał wsparcie, przestaje wywiązywać się ze swoich zobowiązań.
I właśnie wtedy organizacja, która ma pomagać, czyli OWES, zaczyna odpowiadać za ryzyko tych, którym pomaga.
To się dzieje. Historia jednego OWES
OWES zgodnie z procedurą przekazał przedsiębiorstwu społecznemu dotację na utworzenie 10 miejsc pracy. Wypłacono już 420 tys. złotych, kiedy to po 4 miesiącach działania pojawiły się nieprawidłowości.
OWES zareagował natychmiastowo. Rozwiązał umowę, wezwał przedsiębiorstwo społeczne do zwrotu środków, a następnie skierował sprawę do sądu. W tym przypadku złożono również zawiadomienia do organów ścigania.
Postępowania cywilne i karne toczą się już ponad rok. Nie ma jeszcze rozstrzygnięcia sądu ani zakończenia postępowania karnego. OWES wciąż czeka na wyniki postępowań w długiej kolejce.
Na tym etapie OWES nie ma już własnych narzędzi, które pozwoliłyby mu samodzielnie odzyskać środki. Zrobił więc to, co należało do jego kompetencji. Dalej decyzje podejmują już sąd i prokuratura.
Czy w tym przypadku uda się odzyskać środki od lidera przedsiębiorstwa społecznego, który podpisał zobowiązanie? Okaże się pewnie za kilka lat.
Historia OWES-ów zna przypadki, gdzie po 6 latach postępowanie egzekucyjne umarzano, z uwagi na nieskuteczność egzekucji, brak majątku po stronie przedsiębiorstwa społecznego.
Kto w takich przypadkach ponosi finansowe konsekwencje?
Zgodnie z obecną interpretacją przepisów to właśnie organizacja pozarządowa prowadząca OWES musi zwrócić środki do budżetu projektu, bez względu na etap czy wynik egzekucji.
Zatrzymam się tu i zadam pytanie:
Czy organizacja, która prawidłowo wykonała swoje zadanie, ma jednocześnie gwarantować finansowo zachowanie niezależnego podmiotu i osób, których decyzji nie kontroluje?
Przedsiębiorstwo społeczne to nie podwykonawca projektu
Chciałabym przy tym podkreślić kwestię, która w opinii OWES, obecnie jest nadinterpretowana przez instytucje publiczne.
Przedsiębiorstwo społeczne otrzymujące wsparcie od OWES nie jest w tej relacji podwykonawcą OWES. Nie wykonuje w jego imieniu części zadania projektowego ani nie świadczy na jego rzecz usługi. Prowadzi własną, niezależną działalność i otrzymuje wsparcie na utworzenie miejsc pracy oraz rozwój własnego przedsięwzięcia.
Dlatego zasady dotyczące odpowiedzialności OWES za wykonawców usług nie powinny być automatycznie przenoszone na relację OWES odbiorca wsparcia. To nie jest powierzenie innemu podmiotowi wykonania części projektu. To wsparcie niezależnego uczestnika polityki publicznej. W języku projektowym przedsiębiorstwo społeczne jest odbiorcą wsparcia należącym do grupy docelowej.
Podkreślam, OWES nie prowadzi tego przedsiębiorstwa, nie decyduje za jego zarząd i nie może zagwarantować, że podmiot pozostanie wypłacalny, uczciwy i gospodarczo skuteczny.
Zarządy organizacji społecznych prowadzących OWES „zakładnikami systemu”
Członkowie zarządów organizacji pozarządowych prowadzących OWES podpisują umowy z administracją publiczną po to, aby realizować zlecone im zadania publiczne. Tworzą miejsca pracy, wspierają przedsiębiorstwa społeczne i pomagają osobom zagrożonym wykluczeniem.
Nie podpisują ich po to, aby w wyniku interpretacji zapisów umów w nieoczekiwany sposób stać się „quasi poręczycielami” swoich odbiorców.
Tym sposobem majątek organizacji, a ostatecznie również i prywatny majątek członków jej zarządu okazuje się zabezpieczać skutki przyszłych decyzji gospodarczych niezależnych podmiotów korzystających ze wsparcia.
Powstaje mechanizm:
państwo określa politykę, określa zasady jej realizacji bardzo szczegółowo,
NGO realizuje to zadanie, niezależny podmiot otrzymuje wsparcie,
podmiot ponosi porażkę lub narusza zasady,
jeżeli egzekucja jest nieskuteczna to finansowe konsekwencje są przenoszone na OWES.
Formalnie żaden członek zarządu NGO prowadzącego OWES nie podpisywał umowy, w której zobowiązywałby się do poręczania zobowiązań podmiotów należących do grupy docelowej.
Obecnie praktyczny skutek systemu przypomina jednak odpowiedzialność gwarancyjną.
I właśnie w tym sensie można mówić o „zakładnikach systemu”.
Mówimy o rozszerzaniu odpowiedzialności wskutek interpretacji przez instytucje publiczne zapisów umów z OWES.
Nie chodzi o brak odpowiedzialności
OWES odpowiada za prawidłowe przeprowadzenie procedur, udzielenie wsparcia zgodnie z zasadami, monitoring, reagowanie na nieprawidłowości i podejmowanie działań w celu odzyskania środków.
Pytanie dotyczy kwestii: gdzie kończy się odpowiedzialność za własne działanie, a zaczyna odpowiedzialność za niezależnego odbiorcę wsparcia, grupę docelową?
Stanowisko w sprawie zniesienia „odpowiedzialności gwarancyjnej” członków zarządów organizacji prowadzących OWES poparła już Sieć OWES, Krajowy Komitet Rozwoju Ekonomii Społecznej oraz regionalne komitety rozwoju ekonomii społecznej z łódzkiego i wielkopolskiego. Czekamy na stanowisko Rady Działalności Pożytku Publicznego. Prowadzone są rozmowy w Ministerstwach.
Rozmawiajmy o sposobach
Jeżeli obecny sposób interpretowania umów prowadzi do sytuacji, w której organizacja realizująca politykę publiczną ponosi ryzyko decyzji niezależnego podmiotu, musimy zastanowić się, jak można to rozwiązać inaczej.
Czy naprawdę taki powinien być koszt realizowania polityki publicznej przez organizację społeczną?
W systemie wszystko tworzą i zmieniają ludzie. Nie ma czegoś takiego jak system. Dlatego wierzę, że znajdzie się rozwiązanie, które pomoże uratować ngo prowadzące OWES przed bankructwem.
Organizacje pozarządowe w Polsce nie mają kapitałów mogących udzielać gwarancji niczym fundusze poręczeniowe. Mówimy o milionowych zobowiązaniach.
Państwo potrzebuje partnerów, nie gwarantów.
Jeżeli chcemy, aby organizacje społeczne podejmowały się trudnych zadań publicznych, a tak postrzegam dojrzałą demokrację, musimy również jasno określić granice ryzyka.
Od autorki, czyli o tym, jak z członkini zarządu stowarzyszenia stałam się poręczycielką niezależnych podmiotów
Zastanawiacie się dlaczego piszę ten tekst?
Jestem członkinią zarządu stowarzyszenia, które od lat realizuje zadania publiczne. Jednym z nich jest właśnie prowadzenie od 13 lat Ośrodka Wsparcia Ekonomii Społecznej.
Podpisując umowy z administracją publiczną, zawsze przyjmuję odpowiedzialność za prawidłową realizację powierzonego nam zadania. Przestrzegam przepisów, wytycznych i procedur, monitoruję udzielane wsparcie i reagować na nieprawidłowości.
Nigdy nie podpisywałam umowy, w której zobowiązywałabym się do poręczania zobowiązań przedsiębiorstw społecznych. Nie jestem funduszem poręczeniowym. Nie prowadzę działalności gospodarczej podmiotów, którym udzielamy wsparcia. Nie chcę odpowiadać za „kolejki” w sądach.
Dlatego nie akceptuję sytuacji w której niezależny odbiorca wsparcia nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań, postępowanie sądowe i egzekucyjne nie doprowadzi w odpowiednim czasie do odzyskania środków, to wtedy konsekwencje finansowe system przenosi na moją organizację a w ostatecznie na mnie prywatnie.
W którym momencie ja członkini zarządu organizacji społecznej realizującej politykę publiczną stałam się gwarantem zachowania niezależnego podmiotu, któremu zgodnie z przepisami udzielono wsparcia?
Liczę, że przeczyta go ktoś, kto ma moc, żeby to zmienić, kto nas wysłucha, zrozumie paradoks tego systemu.
Nie po to, żeby szukać winnych. Nie po to, żeby uchylać odpowiedzialność organizacji pozarządowych. Chodzi o to, żeby zastanowić się, czy odpowiedzialność została w tym systemie właściwie przypisana.
Potrzebujemy uwagi, rozmowy, szczegółowej analizy tematu.
Źródło: Centrum Promocji i Rozwoju Inicjatyw Obywatelskich "PISOP"
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Galeria Apteka Sztuki ZAZ