Śmieci skrzydeł nie mają!
Gdyby jednak ich pracę wycenić według minimalnej stawki godzinowej obowiązującej w 2026 roku — 31,40 zł brutto — dwie godziny pracy 25 tysięcy osób byłyby warte około 1,57 mln zł.
Same nie odlecą!
Śmieci skrzydeł nie mają!
Same nie odlecą! Wie to 25 tysięcy wolontariuszy Akcji Czysta Wisła, którzy każdego roku sprzątają Wisłę i całe jej dorzecze. Robią to za darmo, poświęcając swój czas i energię.
A to tylko dwie godziny! Gdyby jednak ich pracę wycenić według minimalnej stawki godzinowej obowiązującej w 2026 roku — 31,40 zł brutto — dwie godziny pracy 25 tysięcy osób byłyby warte około 1,57 mln zł.
200 tysięcy pełnych worków! W ciągu ostatnich trzech lat dzięki pracy wolontariuszy z dorzecza Wisły usunięto blisko 1000 ton śmieci, czyli około 200 tysięcy pełnych worków odpadów. I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy rachunek. Bo śmieci nie znikają. Ktoś musi je zebrać, wywieźć, zutylizować. A za tę pracę płacimy wszyscy.
Śmieci są przecież nie tylko nad Wisłą! Są również w lasach. Lasy Państwowe wydają każdego roku około 20–34 mln zł na usuwanie odpadów wyrzucanych do lasów. Z polskich lasów wywozi się dziesiątki tysięcy metrów sześciennych śmieci. W samym 2024 roku było to aż 82 tys. m³. Co trafia do lasów? Odpady komunalne, zużyte opony, sprzęt AGD i RTV, gruz, części samochodowe i wiele innych rzeczy, których ktoś nie chciał już mieć, ale nie chciał też ponosić kosztów ich legalnego zagospodarowania.
300 mln zł! Jeszcze większe pieniądze pochłania likwidacja nielegalnych wysypisk. Z informacji Ministerstwa Klimatu i Środowiska wynika, że 200 mln zł z rezerwy celowej budżetu państwa przeznaczono na likwidację dziewięciu miejsc nielegalnego składowania odpadów w Polsce. Kolejne 100 mln zł Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przeznaczył na oczyszczenie następnych 14. wysypisk, w większości zawierających odpady niebezpieczne. 300 milionów złotych. Tyle pieniędzy trzeba przeznaczyć na posprzątanie miejsc, w których ktoś (przestępcy pod nosem samorządów!) wcześniej postanowił wyrzucić problem za płot, do lasu czy na nielegalne wysypisko.
WOW! 30 miliardów zł! Ale jest jeszcze jeden rachunek — ten, który robimy sami we własnych domach. Polskie rodziny marnują każdego roku ogromne ilości żywności. Przyjmuje się, że przeciętna rodzina traci w ten sposób około 3 tys. zł rocznie. W Polsce jest około 10,16 mln rodzin. To daje około 30,5 mld zł rocznie. Trzydzieści miliardów złotych. Wyrzuconych do kosza. Trzeba to odebrać, wywieźć i zutylizować. Kolejne miliony, jak nie miliardy, nie wspominając, że sama produkcja żywności (którą się marnuje) to też: ogromne stracone pieniądze, czas, woda, energia… .
92 nowe F-35A! Czy ta liczba robi na kimś wrażenie? Jeśli nie, spróbujmy ją przeliczyć na coś, co łatwiej sobie wyobrazić. Koszt jednego F-35A szacuje się na około 85 mln dolarów, czyli mniej więcej 330 mln zł. 30,5 mld zł to równowartość około 92 takich najnowocześniejszych samolotów. Polska kupiła aż 32 F-35A. Oczywiście nie oznacza to, że za pieniądze niewyrzuconej żywności można byłoby po prostu kupić dodatkowe 92 samoloty. To tylko porównanie skali. Ale właśnie dlatego jest tak mocne. Wartość żywności, którą marnujemy w Polsce w ciągu jednego roku, jest wielokrotnie większa niż koszt zakupu całej floty 32 F-35A. Brzmi absurdalnie? Bo takie jest. I byłoby to nawet śmieszne, gdyby nie było tak smutne.
Problem ekonomiczny! Bo odpady i zanieczyszczenie środowiska to nie tylko problem ekologiczny. To również, a może przede wszystkim, problem ekonomiczny. Porzucone śmieci szpecą krajobraz i niszczą lokalne ekosystemy. Toksyczne substancje ze składowisk mogą przenikać do gleby i wód. Nielegalne spalanie odpadów uwalnia szkodliwe substancje do powietrza. Zwierzęta zjadają plastik, zaplątują się w odpady albo ranią ostrymi przedmiotami. Chemikalia i inne niebezpieczne substancje mogą szkodzić dzikiej przyrodzie. Zanieczyszczenia gleby i wody mogą trafiać do upraw, a następnie do łańcucha pokarmowego. Nielegalne i niesegregowane odpady przyciągają również gryzonie i owady, zwiększając ryzyko rozprzestrzeniania się chorób. A na końcu i tak przychodzi rachunek. Za sprzątanie, wywóz, składowanie, przetwarzanie i likwidację nielegalnych wysypisk płacą samorządy i państwo. Czyli — my. Płacimy.
I będziemy płacić jeszcze więcej! Płacimy za śmieci wyrzucone w lesie. Płacimy za śmieci wyciągane z rzek. Płacimy za likwidację nielegalnych wysypisk. I płacimy za jedzenie, które najpierw kupiliśmy, a potem wyrzuciliśmy. Śmieci nie mają skrzydeł. Nie odlecą. Ktoś musi po nas posprzątać. A ten ktoś wystawia nam rachunek. Bo śmiecimy. Bo marnujemy. I za jedno, i za drugie płacimy wszyscy. I będziemy płacić jeszcze więcej, jeżeli się nie zmienimy.
Dominik Dobrowolski, https://www.facebook.com/dominik.dobrowolski.eko/
Akcja Czysta Wisła, https://www.facebook.com/CleanUpVistula
tel. 697092978, email: [email protected]
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Galeria Apteka Sztuki ZAZ
-
Dorota Setniewska, ngo.pl