Sekretarz, nie decydent: kodeks etyczny AI dla organizacji społecznych
Polityka AI, która mówi, kto czego nie wkleja i kto za to odpowiada, to już omówiony temat, szablon znajdziesz w tekście „Luka governance w AI" na ngo.pl. Zostaje pytanie trudniejsze: gdzie AI wolno być pomocnikiem, a gdzie nigdy nie wolno jej decydować o człowieku w kryzysie. Ten tekst daje gotowy dodatek etyczny do wklejenia w istniejącą politykę, przyda się zwłaszcza organizacjom pracującym z osobami w trudnej sytuacji życiowej.
Piąta rozmowa tego dnia, dwadzieścia minut przed końcem zmiany. Pracownik socjalny siedzi nad notatką z wywiadu środowiskowego, w której padły słowa "przemoc domowa" i "brak środków na jedzenie dla dzieci". Formularz do wypełnienia czeka, a głowa jest pusta ze zmęczenia. Otwiera nowe okno w przeglądarce, wkleja opis sytuacji rodziny do chatbota i pyta: "co tu zaproponować?". Odpowiedź przychodzi w kilka sekund, konkretna, pewna siebie, ułożona w punkty. Nikt nigdy nie powiedział mu, że tego nie wolno robić. Nikt nigdy nie powiedział też, że wolno.
Dlaczego akurat teraz trzeba to rozstrzygnąć?
Jeśli organizacja ma już politykę AI (kto, czego nie wkleja, kto jest jej właścicielem) temat operacyjny jest zamknięty; jednostronicowy szablon do wypełnienia w jeden dzień opisałem w tekście „Luka governance w AI"(https://publicystyka.ngo.pl/luka-governance-w-ai-dlaczego-92-organizacji-korzysta-z-ai-a-tylko-7-cos-dzieki-temu-zyskuje). Ten tekst zaczyna się tam, gdzie tamten kończy, nie od pytania "jak zorganizować korzystanie z AI, żeby nie było chaosu", tylko od pytania trudniejszego: czy AI w ogóle wolno rozmawiać z osobą w kryzysie, oceniać jej dostęp do świadczeń albo mówić za organizację do opinii publicznej bez odpowiedniego oznaczenia.
Trzy fakty pokazują, że etyka i AI to istotna sprawa. Pierwszy: badanie ankietowe online (CAWI) przeprowadzone w 2025 roku wśród 1243 pracowników i kadry kierowniczej ośrodków pomocy społecznej i centrów usług społecznych ("Sztuczna inteligencja w pracy socjalnej", Wydział Socjologii UAM i ROPS Poznań 2026) pokazuje wysoką akceptację AI jako narzędzia: korektę i edycję tekstów akceptuje 85,11% badanych, tłumaczenie i adaptację treści 83,45%, a analizę danych do diagnoz i planów pomocy 75,37%.
Ten sam raport pyta wprost, czy w instytucjach istnieją formalne wytyczne dotyczące korzystania z AI, a wśród wskazywanych przez badanych obaw pojawiają się zarówno obawy prawne, tj. brak wytycznych instytucjonalnych, jak i obawy etyczne, czyli ryzyko naruszenia prywatności osób, którym instytucja pomaga. Zdecydowana większość badanych instytucji nie ma na te pytania gotowej odpowiedzi.
Drugi fakt: 24 lipca 2026 prezydent podpisał ustawę o systemach sztucznej inteligencji, wdrażającą w Polsce unijny AI Act. Ustawa powołuje Komisję Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI) jako niezależny organ nadzoru. Jej przewodniczący ma zostać powołany w ciągu dwóch miesięcy od wejścia przepisów w życie, czyli do października 2026, pełny skład komisji w ciągu trzech miesięcy, a regularna działalność organu ma się zacząć w listopadzie 2026.
Trzeci fakt: obowiązki transparentności z artykułu 50 AI Act: oznaczanie treści AI i informowanie, że rozmawia się z botem weszły w życie 2 sierpnia 2026, kilkanaście dni temu. Opisałem to dokładnie w tekście „AI Act przesunięty? Nie tam, gdzie myślisz"(https://publicystyka.ngo.pl/ai-act-przesuniety-nie-tam-gdzie-myslisz-543722).
Razem te trzy fakty układają się w jedno zdanie: sektor korzysta z AI narzędziowo bez namysłu, prawo już rozstrzygnęło część obowiązków formalnych, a pytanie etyczne "gdzie jest granica, której AI nie wolno przekroczyć wobec osoby w kryzysie" zostaje bez odpowiedzi. Można już spotkać rozważania o potrzebie "kodeksu AI dla organizacji społecznych" jako wewnętrznego dokumentu zespołowego, ale mniej niż 1% organizacji społecznych wdrożyło AI systemowo. Sam pomysł kodeksu nie wystarczył, żeby ktokolwiek go faktycznie napisał.
Czym jest framework "sekretarz, nie decydent"?
Framework "sekretarz, nie decydent" to test dwóch pytań, który rozstrzyga, czy dane zastosowanie AI w organizacji jest dozwolone z odpowiednim nadzorem, czy zakazane bez wyjątków, np. w zależności od tego, czy AI dotyka osoby w kryzysie lub jej dostępu do świadczeń.
Pytanie pierwsze: czy wynik pracy AI trafia bezpośrednio do osoby, której dotyczy sytuacja opisana w danych (do podopiecznego, beneficjentki, osoby proszącej o pomoc) bez żadnej ludzkiej weryfikacji pomiędzy? Jeśli tak, AI jest w roli decydenta, nawet jeśli nikt formalnie tak tego nie nazwał. Pytanie drugie: czy wynik pracy AI wpływa na to, czy ktoś dostanie pomoc, wsparcie finansowe albo dostęp do usługi, czy jest elementem oceny, kwalifikacji, priorytetyzacji? Jeśli tak, znowu mamy do czynienia z decydentem, nawet jeśli formalną decyzję i tak podejmuje człowiek, ale robi to na bazie rekomendacji AI, której nie kwestionuje.
Gdy odpowiedź na oba pytania brzmi "nie", AI tylko porządkuje notatki, tłumaczy dokument, poprawia styl sprawozdania, podsuwa szkic maila do sprawdzenia przez człowieka, to jest sekretarzem. Sekretarzowi wolno pracować z nadzorem: wynik zawsze widzi i podpisuje osoba odpowiedzialna, zanim trafi dalej. Gdy odpowiedź na choćby jedno z dwóch pytań brzmi "tak", jak w scenie z początku tego tekstu, gdzie AI ma podpowiedzieć, co zrobić z rodziną zgłaszającą przemoc i brak środków na jedzenie, AI jest kandydatem na decydenta, i to jest dokładnie ten moment, w którym kodeks etyczny mówi: nie. Nie dlatego, że AI myli się częściej niż człowiek. Dlatego, że odpowiedzialność za decyzję dotyczącą życia konkretnej osoby nie powinna nigdy zostać przesunięta na narzędzie, którego nikt nie może pociągnąć do odpowiedzialności.
Badania Modlińskiego (Uniwersytet Łódzki) i Trump (Loyola University Maryland), oparte na 525 uczestnikach w trzech eksperymentach w Polsce i USA, pokazują, że zaufanie do chatbotów zależy od tego, na ile dana osoba wierzy w wyższość ludzi nad technologią.
Badania George Mason University, cytowane za Nonprofit Quarterly, idą w tym samym kierunku: użytkownicy generalnie wolą AI, które zachowuje się jak narzędzie, niż AI udające osobowość. W programie korepetycji UPchieve tylko 20% uczniów wybrało korepetytora AI zamiast człowieka, a większość z nich nie wróciła po pierwszej sesji. Framework "sekretarz, nie decydent" idzie zgodnie z tym kierunkiem. Nie chodzi o to, żeby AI udawała empatię, której nie ma. Chodzi o to, żeby jasno wiedziała (i żeby wiedział o tym zespół), gdzie kończy się jej rola.
Jak oznaczać treści powstałe z pomocą AI?
To pytanie często pada na moich szkoleniach, i zwykle nie w wersji ogólnej: w kontekście AI Act pytają przede wszystkim o deepfake'i i o to, które konkretnie grafiki trzeba oznaczać jako wygenerowane przez AI. Rzadziej, ale też regularnie, wraca pytanie o treść samych postów, jeśli AI pomogła je napisać, i o wnioski grantowe.
Odpowiedź różni się w zależności od tego, dokąd treść trafia. Grafiki i posty publikowane publicznie w mediach społecznościowych podlegają obowiązkowi transparentności z artykułu 50 AI Act, który wszedł w życie 2 sierpnia 2026. Szczegółowo pisałem o czterech sytuacjach, których dotyczy, w tekście „AI Act przesunięty? Nie tam, gdzie myślisz". W praktyce wystarczy jedno zdanie w opisie lub podpisie: „Grafika wygenerowana przy pomocy sztucznej inteligencji".
Wnioski grantowe to inna sytuacja. Nie są komunikacją publiczną, więc art. 50 formalnie ich nie obejmuje. Ale test "sekretarz, nie decydent" i tak daje jasną odpowiedź: jeśli AI pomogła napisać szkic wniosku, a osoba z zespołu przeczytała go, poprawiła i wzięła za niego odpowiedzialność merytoryczną, AI była sekretarzem. Nic nie trzeba oznaczać, bo za treścią stoi konkretny człowiek (chyba, że regulamin konkursu jasno wymaga opisania jak AI była stosowana). Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy nikt w organizacji nie przeczytał wniosku uważnie przed wysłaniem, tylko podpisał to, co wygenerowała AI. Wtedy nie chodzi już o oznaczanie, chodzi o to, że sekretarz po cichu awansował na decydenta.
Jak traktować obrazy AI, które pokazują ludzi w trudnej sytuacji?
Osobna, węższa granica dotyczy wizerunku. Badacz Arsenii Alenichev z Instytutu Medycyny Tropikalnej w Antwerpii zebrał ponad sto zdjęć "ubóstwa" wygenerowanych przez AI i wykorzystywanych przez organizacje pomocowe w kampaniach. Plan International i agendy ONZ musiały się z części takich materiałów wycofać po fali krytyki, bo AI-generowane obrazy głodu, biedy czy cierpienia, nawet stworzone w dobrej wierze, przedstawiają wyimaginowanych ludzi jako reprezentację prawdziwych osób, którym organizacja rzekomo pomaga. To zjawisko bywa nazywane "poverty porn", estetyzacją cudzej biedy do celów zbiórkowych, i AI czyni je łatwiejszym niż kiedykolwiek, bo nie wymaga już zgody, kontaktu ani nawet istnienia konkretnej osoby.
Prosta zasada, którą warto wpisać do kodeksu: AI wolno generować obrazy ilustracyjne, abstrakcyjne, symboliczne, nigdy wizerunki, które sugerują, że przedstawiają konkretną, prawdziwą osobę w trudnej sytuacji, jeśli tej osoby nie ma i nie wyraziła zgody. Zdjęcie prawdziwego podopiecznego, za jego zgodą, zawsze będzie silniejsze i uczciwsze niż najlepiej wygenerowana ilustracja cudzej biedy.
Kto decyduje w spornym przypadku?
Właściciel tematu AI z mojego lipcowego szablonu polityki dobrze sprawdza się przy pytaniach operacyjnych: kto może z czego korzystać, gdzie zapisujemy prompty. Przy pytaniach etycznych, takich jak "czy ten konkretny przypadek to już decydent, czy jeszcze sekretarz", jedna osoba to za mało. Potrzebna jest krótka konsultacja: osoba, która natrafiła na wątpliwość, opisuje sytuację dwóm–trzem osobom z zespołu (na przykład kierowniczce merytorycznej i osobie odpowiedzialnej za dane), a decyzja zapada wspólnie, nie jednoosobowo. To nie musi być formalna komisja. Wystarczy zasada, że sporne przypadki nigdy nie rozstrzyga się w pojedynkę, przy komputerze, pod presją czasu, czyli dokładnie w warunkach ze sceny na początku tego tekstu.
Gotowy dodatek etyczny do wklejenia w istniejącą politykę AI
Poniższy dodatek zakłada, że organizacja ma już podstawową politykę AI (jeśli nie masz, zacznij od szablonu w „Luka governance w AI".
DODATEK ETYCZNY DO POLITYKI AI — [nazwa organizacji]
1. Test "sekretarz, nie decydent": zanim użyjemy AI w sytuacji dotyczącej konkretnej osoby, pytamy: (a) czy wynik trafia bezpośrednio do niej bez
ludzkiej weryfikacji? (b) czy wpływa na jej dostęp do pomocy, wsparcia lub usługi? Jeśli "tak" na choć jedno pytanie robimy krok w tył. AI nie decyduje, decyduje
człowiek. AI może najwyżej pomóc się przygotować.
2. AI nigdy nie prowadzi samodzielnie rozmowy z osobą w kryzysie ani nie ocenia jej sytuacji bez udziału człowieka odpowiedzialnego za sprawę.
3. Treści publiczne (posty, grafiki, chatboty) wygenerowane lub istotnie zmienione przez AI są oznaczone zgodnie z art. 50 AI Act (konkretne
sformułowania etykiet do wypełnienia, patrz „AI Act przesunięty?
Nie tam, gdzie myślisz").
4. Dokumenty wewnętrzne i wnioski (grantowe, sprawozdawcze) wspierane przez AI nie wymagają oznaczenia, pod warunkiem że treść przed wysłaniem
przeczytała i zatwierdziła konkretna, wskazana z imienia i nazwiska osoba.
5. AI nie generuje wizerunków sugerujących istnienie konkretnej, prawdziwej osoby, zwłaszcza w trudnej sytuacji i bez jej zgody. Dozwolone: obrazy ilustracyjne,
abstrakcyjne, symboliczne.
6. Sporne przypadki (czy to już decydent, czy jeszcze sekretarz) rozstrzygają zawsze co najmniej dwie osoby z zespołu, nigdy jedna osoba w pojedynkę.
7. Osoby: [imię i nazwisko] i [imię i nazwisko] są punktem konsultacji przy wątpliwościach etycznych dotyczących AI.
Data ostatniego przeglądu dodatku: [data]
Jeśli wolisz zacząć od roboczego draftu dopasowanego do specyfiki własnej organizacji, zamiast wypełniać dodatek punkt po punkcie, wklej ten prompt do ChatGPT lub Claude:
Jestem [rola] w organizacji społecznej [krótki opis: obszar działania, wielkość zespołu]. Pomóż mi dopasować poniższy dodatek etyczny do polityki
AI do naszej specyfiki. Nasza organizacja pracuje z [typ podopiecznych/beneficjentów] i najczęściej używa AI do [2-3 konkretne zastosowania].
[tu wklej dodatek etyczny z sekcji wyżej]
Zaproponuj: (1) czy któryś z 7 punktów wymaga u nas dopisania konkretnego przykładu z naszej pracy, (2) czy brakuje punktu specyficznego dla naszego
obszaru działania, (3) prostsze sformułowanie punktów, które mogą być niejasne dla osoby bez doświadczenia z AI.
Wynik zawsze przeczytaj i popraw sam, to szkic do dyskusji w zespole, nie gotowy dokument do podpisania.
Co z tego wynika dla mnie jako konsultanta
Proces tworzenia kodeksu musi być partycypacyjny. Zespół ustala zasady wspólnie, a punktem wyjścia jest misja i wartości organizacji, nie tylko przepisy prawa. W mojej pracy shadow AI, czyli korzystanie z narzędzi bez żadnych ustalonych zasad, to zjawisko powszechne. Brak uwagi na nie zwykle nie bierze się ze złej woli, tylko z braku kodeksu etycznego czy polityki AI czyli strategicznego, a nie przypadkowego podejścia do wdrażania AI w organizacji. I dokładnie dlatego framework "sekretarz, nie decydent" musi być prosty na tyle, żeby dało się go zapamiętać po jednym przeczytaniu, a nie żeby wymagał ponownego zaglądania do dokumentu za każdym razem.
Czego ten kodeks nie załatwi
Kodeks etyczny nie zdejmuje z ludzi odpowiedzialności za decyzje dotyczące osób, którym organizacja pomaga. On ją właśnie tam z powrotem umieszcza, tam, gdzie zawsze powinna być. AI może przygotować szkic, podsunąć strukturę, przyspieszyć pisanie. Nie może wziąć odpowiedzialności za to, co dzieje się z człowiekiem w kryzysie, bo odpowiedzialności nie da się zdelegować do narzędzia, które nie ponosi konsekwencji swoich rekomendacji.
Najczęściej zadawane pytania
Czy do napisania kodeksu etycznego AI potrzebujemy prawnika?
Nie do wersji podstawowej opisanej w tym artykule, to dokument wewnętrzny, nie akt prawny. Prawnik przyda się, jeśli organizacja rozważa użycie AI w procesach formalnie regulowanych, na przykład w ocenie wniosków o świadczenia, gdzie mogą obowiązywać dodatkowe wymogi z ustawy o systemach AI.
Czym kodeks etyczny różni się od polityki zgodności z AI Act?
Polityka zgodności z prawem odpowiada na pytanie "co nakazuje prawo", na przykład obowiązek oznaczania treści z art. 50. Kodeks etyczny odpowiada na pytanie "co robimy, nawet gdy prawo tego wprost nie wymaga", na przykład zakaz pozwalania AI na samodzielną ocenę sytuacji osoby w kryzysie, czego żaden przepis wprost nie reguluje na poziomie pojedynczej organizacji.
Jak często aktualizować kodeks etyczny AI?
Raz na pół roku wystarczy w większości małych organizacji, chyba że pojawi się nowy przypadek sporny (wtedy warto od razu dopisać wniosek z niego do dokumentu) albo istotna zmiana w prawie, jak wejście w życie krajowej ustawy o systemach AI w lipcu 2026.
Co robimy, gdy ktoś w zespole złamie ustalone zasady?
Rozmowa, nie od razu konsekwencje formalne. W większości przypadków chodzi o brak wiedzy, nie o złą wolę. Dopiero powtarzające się, świadome łamanie zasad uzasadnia poważniejszą rozmowę o konsekwencjach.
Piotr Antoniewicz (dobryai.pl) - konsultant i trener, od 20 lat pracuje z organizacjami społecznymi. Wdraża AI, automatyzacje i strategie fundraisingowe w organizacjach i firmach opartych na wartościach.
Jeśli Twoja organizacja ma już politykę AI i szuka pomocy przy dodatku etycznym, albo dopiero zaczyna od zera, zapraszam na profil na LinkedIn, żeby sprawdzić, co realnie ma sens w Waszej sytuacji.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Agnieszka Pryca-Nalepka, Stowarzyszenie MOST
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST