PrAwokacje Izdebskiego. 2026: spokojny rok, który nie będzie spokojny [komentarz]
Rok 2026 zaczął się w międzynarodowej polityce z dużym przytupem. Ale zdaje się, że w Polsce, mimo wszystko, jego nadejście miało w miarę spokojny charakter i tak zapowiadają się też pierwsze miesiące. Oczywiście biorąc pod uwagę, że permanentne poczucie niepokoju jest naszą nową „normalnością” przynajmniej od 2020 r.
W portalu organizacji pozarządowych ngo.pl można regularnie czytać blog Krzysztofa Izdebskiego – prawnika, aktywisty, członka zarządu Fundacji im. Stefana Batorego i członka Rady Programowej Archiwum Osiatyńskiego. W PrAwokacjach Izdebskiego autor komentuje bieżące wydarzenia, ważne dla organizacji społecznych i praw człowieka.
Ale najbliższy rok zapowiada się, że będzie bez wyborczego napięcia, bez wielkich politycznych zwrotów akcji, bez poczucia, że „teraz rozstrzyga się wszystko”. I właśnie dlatego będzie to rok szczególnie istotny dla demokracji – bo zmiany, które się w nim dokonają, nie będą miały charakteru spektakularnego kryzysu, lecz długiego, pozornie mało dramatycznego procesu przesuwania granic zaufania, poczucia współodpowiedzialności za państwo i sensu wspólnej debaty.
Mimo, że życie polityczne może być względnie ciche, to wkroczyliśmy właśnie w rok ważnej bitwy o przyszłość demokracji i pozostawienia władzy w rękach ludzi, a nie polityczno-technologicznych elit.
Polityka jako strumień emocji
Już w pierwszych miesiącach 2026 roku stanie się jasne, że debata polityczna coraz rzadziej dotyczy konkretnych decyzji, a coraz częściej emocji wokół nich, interpretacji, domysłów i sugestii, które krążą szybciej niż oficjalne komunikaty i które – dzięki narzędziom opartym na sztucznej inteligencji – są produkowane w ilościach i z precyzją wcześniej nieosiągalną. Nie będzie jednego momentu, w którym ktoś ogłosi, że „oto zaczęła się nowa era manipulacji”. Po prostu coraz trudniej będzie ustalić, skąd właściwie biorą się dominujące narracje i czy ktokolwiek jeszcze nad nimi panuje.
Kto właściwie mówi? I czy to jeszcze ma znaczenie?
W 2026 roku coraz więcej obywateli zacznie doświadczać poczucia, że polityka dzieje się obok nich, w przestrzeni, której nie rozumieją i nad którą nie mają żadnej kontroli.
Algorytmicznie wzmacniane przekazy – podszywające się pod oddolne opinie, spontaniczne oburzenie albo „zdrowy rozsądek zwykłych ludzi” – będą stopniowo wypierać tradycyjne formy debaty, nie dlatego, że są bardziej przekonujące, lecz dlatego, że są bardziej obecne. AI nie będzie musiała nikogo jawnie oszukiwać. Wystarczy, że będzie konsekwentnie podsuwać te same wątpliwości, te same podejrzenia i te same pytania, na które nikt nie udziela jasnej odpowiedzi.
Gdy miliarder staje się aktorem politycznym
W tym krajobrazie szczególną rolę odegrają globalni aktorzy technologiczni, którzy w 2026 roku już zupełnie przestaną udawać neutralnych obserwatorów.
Otwarte wykorzystywanie platform i technologii do podważania zaufania do instytucji europejskich, do wzmacniania narracji o „oderwanych elitach”, „cenzurze” i „zamachu na wolność słowa”, stanie się elementem szerszego sporu o to, kto ma prawo definiować prawdę i reguły debaty.
Gdy głos jednego miliardera, wzmocniony zasięgiem i technologią, zacznie ważyć więcej niż komunikaty instytucji publicznych, problem przestanie być medialny, a stanie się ustrojowy.
Państwo jako jedna z narracji
Dla państwa 2026 rok będzie testem wiarygodności. Każda niespójna informacja, każde opóźnienie w reagowaniu, każde milczenie w sytuacji kryzysowej będzie natychmiast wypełniane alternatywnymi narracjami, często generowanymi automatycznie, ale odbieranymi jako „bardziej szczere” niż oficjalny przekaz.
Państwo, które nie potrafi mówić jasno i na czas, zacznie być postrzegane nie jako gwarant stabilności, lecz jako jedna z wielu stron informacyjnego chaosu.
Organizacje społeczne między zaufaniem a podejrzeniem
Szczególnie wyraźnie skutki tego procesu odczują organizacje społeczne.
W 2026 roku organizacje znajdą się w podwójnie trudnej sytuacji: z jednej strony będą coraz częściej traktowane jako jedyne względnie wiarygodne źródła wiedzy i kontroli, z drugiej – staną się celem narracji podważających ich niezależność, motywacje i prawo do zabierania głosu.
Algorytmicznie wzmacniane oskarżenia o „ukryte interesy”, „zagraniczne finansowanie” czy „oderwanie od zwykłych ludzi” będą krążyć szybciej niż jakiekolwiek sprostowania.
Organizacje jako infrastruktura demokracji
Rok 2026 pokaże też, że organizacje społeczne nie mogą już ograniczać się do roli komentatorów rzeczywistości. Będą musiały stać się aktywnymi uczestnikami walki o jakość debaty publicznej: tłumaczyć, weryfikować, prostować, ale też uczyć obywateli, jak rozpoznawać manipulację i jak nie dać się wciągnąć w spiralę cynizmu.
To będzie kosztowne, czasochłonne i często niewdzięczne, ale bez tego przestrzeń publiczna zacznie się kurczyć do poziomu emocjonalnych impulsów.
Budować odporność demokratyczną
Pod koniec 2026 roku coraz częściej będzie padać pytanie, czy demokracja potrafi jeszcze mówić własnym głosem, czy tylko reaguje na to, co zostało wygenerowane gdzie indziej.
Odpowiedź na to pytanie nie rozstrzygnie się w jednym akcie prawnym ani jednej kampanii informacyjnej. Rozstrzygnie się w codziennej pracy instytucji, mediów i organizacji społecznych – tam, gdzie zaufanie nie jest hasłem, lecz praktyką.
Bo w świecie, w którym niemal wszystko można wygenerować, symulować i wzmocnić algorytmem, jedyną realną przewagą demokracji pozostaje wiarygodność. A wiarygodność, w przeciwieństwie do treści, nie skaluje się automatycznie. Trzeba ją budować – również w 2026 roku, zwłaszcza wtedy, gdy nie dzieje się nic na pozór spektakularnego.
I tego Wam właśnie w Nowym Roku życzę – przestrzeni do spokojnego i rozważnego przygotowania się do, być może, jeszcze większych i jeszcze bardziej skomplikowanych kryzysów.
Krzysztof Izdebski – członek zarządu Fundacji im. Stefana Batorego. Członek Rady Programowej Archiwum Osiatyńskiego. Stypendysta Marshall Memorial, Marcin Król i Recharge Advocacy Rights in Europe. Jest prawnikiem, absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego i specjalizuje się w dostępie do informacji publicznej, ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego oraz wpływie technologii na demokrację. Posiada szerokie doświadczenie w budowaniu relacji pomiędzy administracją publiczną a obywatelami. Jest autorem publikacji z zakresu przejrzystości, technologii, administracji publicznej, korupcji oraz partycypacji społecznej.
Źródło: inf. własna ngo.pl
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.