Wolontariat pod lupą. Różne oblicza wolontariatu kryzysowego
W obliczu pandemii, wojny i klęsk żywiołowych słowa „kryzys” oraz „odporność” na stałe weszły do naszego słownika. Jak pokazały ostatnie lata, to właśnie wolontariat – od profesjonalnych grup ratowniczych po masowe zrywy społeczne – staje się ważnym filarem bezpieczeństwa państwa, często wyprzedzając działania administracji. Przyglądamy się różnym obliczom wolontariatu kryzysowego w Polsce i sprawdzamy, jak przekuć spontaniczną energię pomagania w trwały i bezpieczny system społecznej odporności.
Artykuł jest częścią cyklu „Pod lupą ngo.pl: Wolontariat pod lupą. Czy pomagamy inaczej niż kiedyś?”. W oparciu o diagnozę Stowarzyszenia Klon/Jawor, zawartą w raporcie „Kondycja organizacji pozarządowych 2024”, śledzimy kierunki rozwoju wolontariatu w Polsce. Zastanawiamy się, jak dzisiejsze zaangażowanie społeczne odpowiada na aktualną sytuację i zmieniające się oczekiwania obywateli.
W ostatnich latach słowa „kryzys” i „odporność” odmieniane są w dyskusji publicznej przez wszystkie możliwe przypadki. Mówimy o nich w kontekście osobistym, w odniesieniu do miejsc, w których żyjemy, do prawa, do infrastruktury. Mówimy także o kryzysie i odporności w kontekście społecznym.
Ustawa o zarządzaniu kryzysowym definiuje sytuację kryzysową jako „sytuację wpływającą negatywnie na poziom bezpieczeństwa ludzi, mienia w znacznych rozmiarach lub środowiska, wywołującą znaczne ograniczenia w działaniu właściwych administracji publicznej ze względu na nieadekwatność posiadanych sił i środków”.
Społeczna odporność zdefiniowana jest w ustawie o ochronie ludności i obronie cywilnej jako „indywidualną i grupową zdolność ludzi do zaspokajania swoich podstawowych potrzeb bytowych, w tym dzięki posiadaniu własnych zapasów niezbędnych produktów, oraz ich zdolność do współdziałania z podmiotami ochrony ludności, a także do zdobywania kompetencji w zakresie kształtowania świadomości zagrożeń i zapobiegania zagrożeniom oraz pożądanych zachowań na wypadek wystąpienia zagrożeń”.
Kiedy kryzys dotyka społeczności, w której żyjemy, miarą jej odporności jest także to, jak umiemy ze sobą współpracować, czy umiemy wykorzystać potencjał społecznego działania w reakcji na nagłą, trudną sytuację i jak odbudowujemy się po kryzysie. Jednym z najistotniejszych czynników tej „społecznej reakcji” na sytuację kryzysową jest wolontariat. Ma on wiele form, mniej lub bardziej oczywistych, bardziej lub mniej zorganizowanych. Ich cechą wspólną jest potrzeba działania w reakcji na kryzys, chęć niesienia pomocy.
Ostatnie lata, pandemia, pełnoskalowa wojna w Ukrainie, czy powódź w 2024 r. pokazały coś jeszcze, ogromny potencjał i siłę społecznego działania. To masowość i szybkość społecznej reakcji uzupełniała, a często wyprzedzała i zastępowała działania administracji publicznej czy służb. W ogromnej większości te różnorodne, profesjonalne, zorganizowane lub zupełnie spontaniczne działania podejmowane były właśnie na zasadzie wolontariatu. Przyjrzyjmy się więc dokładniej wolontariatowi kryzysowemu i jego różnorodnym formom i specyfice.
Wolontariat specjalistyczny
Najbardziej zorganizowaną formą takiego wolontariatu jest wolontariat specjalistyczny w organizacjach, których działania statutowe skierowane są wprost na przygotowanie, gotowość i możliwość podjęcia sprawnej i profesjonalnej reakcji w sytuacji kryzysowej. Są to w większości organizacje o charakterze ratowniczym, czy skupione na udzielaniu profesjonalnej i zorganizowanej pomocy humanitarnej.
Najbardziej rozpoznawalnymi przykładami takich organizacji mogą być Ochotnicze Straże Pożarne, Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, czy Polski Czerwony Krzyż z niezwykle różnorodnym i profesjonalnym zakresem działań swoich grup. Organizacje te aktywnie współpracują ze służbami i administracją. Ich poziom zorganizowania, przeszkolenia i przygotowania członków czy wolontariuszy w nich działających pozwala na szybką reakcję i możliwość bardzo precyzyjnego określenia potencjału, możliwych zasobów, także tych osobowych, które mogą być kierowane do działań.
Organizacje te posiadają jeszcze jeden bardzo ważny w kontekście działania w kryzysie i współpracy ze służbami komponent, mają określoną strukturę, hierarchię i procedury, które pozwalają komunikować się i skutecznie zarządzać działaniami organizacji za wielu poziomach.
Ich działania, opierające się głównie na wolontariackim zaangażowaniu, są społecznym odpowiednikiem służb zawodowych.
Społeczny „dual use”
Organizacji o zbliżonym profilu, zajmujących się ratownictwem i pomocą humanitarną jest wiele więcej. Co ważne, kryzysy ostatnich lat sprawiły, iż coraz powszechniejsza staje się profesjonalizacja organizacji, które do tej pory w kryzysach angażowały się spontanicznie. Inicjatywy takie jak np. „Mapuj Pomoc” Fundacji To Proste agregują potencjał takich organizacji i dają istotną możliwość uczenia się, rozwoju, zdobywania i dzielenia się doświadczeniami.
Partnerami takich działań często są organizacje z wieloletnim doświadczeniem na polu pomocy humanitarnej, co podnosi jakość i efektywność podejmowanych działań. Rozwój organizacji zaś przekłada się wprost na istotne podnoszenie kompetencji i kwalifikacji współpracujących z nimi wolontariuszy.
To ciekawy przykład społecznego „dual use”, rozwiązania gotowego do funkcjonowania w dwóch różnych rzeczywistościach, codziennej oraz kryzysowej.
Organizacje na co dzień zajmujące się pomocą społeczną, integracją, animacją czy kulturą w czasie kryzysu przejmują rolę aktywnego organizatora lokalnych społeczności stając się hubem działań pomocowych w regionie.
Takie przykłady można mnożyć: Fundacja Folkowisko, Stowarzyszenie Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej KOMPAS (znane bardziej jako organizator Festiwalu Górskiego im. Andrzeja Zawady w Lądku-Zdroju), czy Fundusz Lokalny Masywu Śnieżnika, to tylko niektóre z nich. Wiele z tych organizacji, nauczonych doświadczeniem poprzednich kryzysów, wzmacnia także swoje możliwości do angażowania spontanicznych wolontariuszy.
Wolontariat spontaniczny
Wolontariat spontaniczny, masowe społeczne zaangażowanie w obliczu nagłej, trudnej sytuacji, jest ogromnym potencjałem naszego społeczeństwa.
Badania społeczne, ale także konkretne przykłady z tak niedawnej przeszłości, pandemii, kryzysu uchodźczego 2022 r., czy powodzi w 2024 r. na południu kraju pokazały, że sytuacje te angażują do działania nie tylko tych z nas, którzy są lub bywają aktywni społecznie, ale także tych, którzy takiej działalności nie podejmują w ogóle. Efektem tego były masowo szyte maseczki, wsparcie dla medyków w pandemii, pomoc dla osób uciekających do Polski z Ukrainy w całym kraju, umacnianie wałów przeciwpowodziowych przez mieszkańców terenów zagrożonych zalaniem i wiele innych.
Ta reakcja na kryzys jest często ogromna emocją, strachem, potrzebą pomocy, potrzebą posiadania chociażby najmniejszego wpływu na sytuację, czy po prostu potrzebą wspólnoty, bycia z innymi w trudnym czasie. Mobilizacja społeczna jest natychmiastowa, a spontaniczne działania ludzi zwykle wyprzedzają reakcję służb, administracji czy organizacji.
Ma ona jeszcze jedną, niezwykle istotną specyfikę – bywa masowa. O ile nie dostrzegliśmy jej wyraźnie w pandemii, ze względu na obostrzenia związane z poruszaniem się w przestrzeni publicznej, to kryzys uchodźczy 2022 r. pokazał ją nam dobitnie. Z badań stołecznego ratusza wynika, iż w 2022 r. w Warszawie w działania związane m.in. z pomocą uchodźcom, w różne formy wolontariatu zaangażowało się ponad 40 procent mieszkańców.
Każde z dużych miast doświadczyło tego zjawiska. Miało ono jednak także swoją trudniejszą stronę.
Nikt nie był gotowy do efektywnego wykorzystania i organizacji tej ogromnej społecznej siły. Systemowe działania administracji publicznej i służb nie obejmują organizacji tego typu działań. Niewiele organizacji społecznych było gotowych do przyjęcia w swoje szeregi tak wielu nowych, spontanicznych wolontariuszy.
Inicjatywy podejmowane w tym zakresie nie były wystarczające, aby odpowiedzieć na masowość tych działań. W efekcie część ludzi niezaangażowanych w struktury publiczne czy społeczne angażowało się w spontanicznie zawiązywane (najczęściej w mediach społecznościowych) grupy nieformalne lub działało zupełnie na własną rękę. W takich warunkach trudne, a często niemożliwe, jest zachowanie efektywności działań, a czasem i bezpieczeństwa zarówno dla osób udzielających pomocy, jak i dla potrzebujących.
Wolontariat nieformalny
Zdarzają się także sytuacje, gdy spontaniczne działania pojedynczych osób w obliczu zagrożenia przeobrażają się w stałą strukturę i stałe społeczne zaangażowanie. Dotyczy to szczególnie tych miejsc i społeczności, które na konkretny rodzaj zagrożenia są narażone w sposób szczególny.
Wyjątkowym przykładem takiej działalności są Liderzy Powodziowi we Wrocławiu. Jest to grupa osób wskazanych przez rady osiedli na terenach zagrożonych zalaniem, których głównym zadaniem jest utrzymanie łączności pomiędzy radami osiedli i ich mieszkańcami a odpowiednią komórką w urzędzie miasta, zajmującą się zarządzaniem kryzysowym. Faktycznie jednak ich rola często wykracza poza przydzieloną „administracyjnie” funkcję. W sytuacji zagrożenia stają się oni organizatorem lokalnych społeczności, lokalnymi liderami, osobami zaangażowanymi we współpracę ze służbami, centrami aktywności społecznej, administracją. Bazując na znajomości swojego terenu, mieszkańców, relacjach, budują wokół siebie i swoich działań potężny społeczny kapitał.
Jak wzmacniać i rozwijać wolontariat kryzysowy?
Potencjał i różnorodność wolontariatu kryzysowego w Polsce jest ogromna. Niestety w większości przypadków działalność ta nie jest odpowiednio uregulowana, zabezpieczona, czy organizowana. Brak jest szczegółowych rozwiązań prawnych i organizacyjnych, aby jak najlepiej i najbardziej efektywnie wykorzystać tę społeczną energię.
Ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie reguluje organizację wolontariackiego zaangażowania, jednak specyfika dużej części działań podejmowanych społecznie w sytuacji kryzysowej wymyka się jej definicjom. Ustawa o ochronie ludności i o obronie cywilnej jest ważnym krokiem w stronę ułożenia także tej sfery, jednak skupia się ona głownie na relacjach administracji publicznej i służb z organizacjami pozarządowymi. To ważne, bo przygotowane, mocne organizacje społeczne to przecież silni organizatorzy wolontariatu, ale to działanie także nie wyczerpuje wszystkich potrzeb.
Największym wyzwaniem zdaje się być osiągnięcie gotowości do sprawnej i efektywnej organizacji wolontariatu spontanicznego.
W tym zakresie może być trudno o rozwiązania systemowe, bo każda z mniejszych czy większych społeczności w naszym kraju ma inną specyfikę. Innych rozwiązań do organizacji działań swoich mieszkańców będą potrzebować duże metropolie, innych mniejsze powiaty czy gminy. Wydaje się więc, że warto szukać rozwiązań lokalnych, modeli układania współpracy pomiędzy administracją, służbami, organizacjami i mieszkańcami.
Takie inicjatywy są podejmowane już teraz. Warszawa, po doświadczeniach ostatnich lat, wdraża Społeczną Sieć Kryzysową m.st. Warszawy. Rozwiązanie to, będące inicjatywą urzędu miasta, ma pomóc zorganizować współpracę z organizacjami pozarządowymi i umożliwić efektywne zarządzanie masowym wolontariatem w sytuacjach kryzysowych w mieście.
Warto szukać sposobów na lepszą organizację współpracy z wolontariuszami na różnych polach. Tylko w ten sposób działalność społeczna w wymagającym czasie i okolicznościach będzie nie tylko dobrze zorganizowana, ale także bezpieczna.
Dobrze zorganizowany wolontariat w kryzysie obejmuje rekrutację i identyfikację wolontariuszy oraz możliwość zapewnienia im podstawowych świadczeń, na przykład ubezpieczenia. Oznacza to także podniesienie poziomu bezpieczeństwa osób potrzebujących, którym udzielana jest pomoc.
Ważne jest także doskonalenie tych rozwiązań, które już funkcjonują. Uregulowanie statusu współpracy nieformalnych grup i osób działających w swoich społecznościach jako lokalni liderzy (np. wrocławscy Liderzy Powodziowi) w czasie kryzysu i zapewnienie im niezbędnego wsparcia może stanowić dobry krok do wzmocnienia ich potencjału do organizacji spontanicznych, społecznych działań w kryzysie. Krytyczne wydaje się wzmocnienie organizacji pozarządowych, które mają potencjał do przygotowania i organizacji działań swoich i lokalnych społeczności w odpowiedzi na kryzys.
Warto patrzeć na administrację publiczną, służby, organizacje społeczne i spontanicznych wolontariuszy jako na układ naczyń połączonych, które przy dobrej organizacji będą w stanie efektywnie funkcjonować i wspierać wzajemnie swoje działania.
Wolontariat kryzysowy, niezależnie od tego, czy specjalistyczny, spontaniczny, czy o formalnie nieuregulowanym statusie, jest kluczowym elementem społecznego komponentu odporności w Polsce.
Podziękowania za współpracę przy tworzeniu materiału dla Krzysztofa Chudego (Lidera Powodziowego z osiedla Pilczyce-Kozanów-Popowice Płn. we Wrocławiu) oraz dla Urzędu m.st. Warszawy i Polskiego Czerwonego Krzyża za udostępnienie zdjęć ilustrujących materiał.
Poznaj wcześniejsze odsłony cyklu „Pod lupą ngo.pl”
- Pod lupą ngo.pl: Zamiast grantozy. Trzy alternatywne modele finansowania organizacji społecznych
- Pod lupą ngo.pl: Przedsiębiorstwa społeczne i ich moce
- Pod lupą ngo.pl: Lekcje z kryzysu. Doświadczenia NGO wspierających uchodźców
- Pod lupą ngo.pl: Lek na całe zło. Wizerunek NGO
- Pod lupą ngo.pl: Jak osiągnąć dziś zmianę? O rzecznictwie NGO
- Pod lupą ngo.pl: Czy tu zaszła zmiana? Sektor społeczny w XXI wieku
- Pod lupą ngo.pl: Jacy jesteśmy? Kondycja III sektora
- Pod lupą ngo.pl: Postfilantropia? Jak pomagamy w XXI wieku
- Pod lupą ngo.pl: Wieś, obywatele, działanie
- Pod lupą ngo.pl: Rok w pandemii
- Pod lupą ngo.pl: Jak Polki i Polacy widzą organizacje społeczne?
- Pod lupą ngo.pl: Praca wzbogaca? O pracy w NGO
- Pod lupą ngo.pl: Organizacje wobec pandemii
- Pod lupą ngo.pl: Style zarządzania
Źródło: informacja własna ngo.pl