Nie chcą jałmużny. Proszą o narzędzia do pracy
Nikt by tu nie przeżył bez wzajemnej solidarności. To najbiedniejsza część Kenii. Pola są bardzo małe i nie wystarczają na utrzymanie całej rodziny. 50 kobiet z Marera chce stworzyć wspólną farmę, aby zjednoczyć siły. Potrzebują sprzętu, który pozwoli im utrzymać siebie i dzieci.
Caroline jest wdową. Wspomina: „Mój mąż zmarł dwa lata temu. Gdy żył, świetnie zajmował się rodziną. Teraz jest ciężko. Gdy ruszy nasz wspólny projekt rolniczy, poślę dzieci do szkoły. Przyszła farma znacznie pomoże mojej rodzinie, bo będę mogła uprawiać więcej warzyw i owoców oraz sprzedawać zbiory w wyższych cenach”.
Autor/źródło: archiwum projektuCukier jest zbyt drogi
W jednym z domów mieszkała rodzina z chłopcem doświadczonym niepełnosprawnością. Mama zmarła, a tata zachorował na raka. Baraka nie chodził do szkoły do czasu, dopóki cała wieś nie uzbierała na jego edukację. Po skończeniu szkoły chłopak poślubił kobietę, również zmagająca się z niepełnosprawnością. Oboje pracują. Ich dziecko jest zdrowe.
Innym razem zdolna dziewczynka nie miała jak pójść do szkoły. Jej rodzice długo chodzili po wsi. Każdy dawał co mógł, nie tylko pieniądze. Dziś Zawadi jest nauczycielką i wspiera finansowo potrzeby wioski.
Tu nawet cukier jest zbyt drogi dla przeciętnego mieszkańca. Je się warzywa, ugali (chlebek z mąki kukurydzianej), sorgo (rodzaj zboża), maniok oraz ryby. Jest za gorąco, by przyjęła się większość innych warzyw. W Kenii dochodowa uprawa kawy czy herbaty jest zdominowana przez międzynarodowe korporacje. Ich plantacje są ogrodzone drutem kolczastym i prądem, za którymi wykorzystuje się pracowników, zwłaszcza kobiety. Plantacje przynoszą zyski na poziomie setek milionów dolarów rocznie. Ludzie tu mówią: „Gleba jest żyzna, ale ziemia jest przeklęta”.
Dniówka nie starcza, by kupić rybę
Aby kupić małe rybki na zupę dla całej rodziny, trzeba wydać 50 szylingów. Dniówka robotnika to 200 szylingów (6 zł). Za to może kupić 2–4 kg ziemniaków, kilka kolb kukurydzy, kilkanaście bananów, kilka jajek. Większe ryby kosztują dużo więcej: 300, 500 szylingów za sztukę. Na to nie wystarczy nawet cały dzień żmudnej pracy.
Nie dziwne więc, że wśród najpopularniejszych schorzeń, oprócz malarii i tyfusu, jest niedożywienie. I biegunki z brudnej wody. – „To nasz największy problem: brak dostępu do wody – mówi Sarah, liderka kobiet. - Gdy ktoś jest bogatszy, instaluje na dachu zbiornik na deszczówkę, ale większość ludzi na to nie stać”.
Do lekarza trzeba iść nawet 20 km, a potem bardzo ciężko jest wykupić leki. Lekarstwa są drogie, więc ludzie umierają, bo nie mają jak zrealizować recept.
Ciężka praca za bezcen
Kobiety sprzedają swoje plony w najprostszej postaci: świeże warzywa, kukurydzę, zboża, orzeszki ziemne, owoce, miód. Nie mają młyna, który zamieni ziarno w mąkę. Nie mają prasy do tłoczenia oleju. Nie mają suszarni, dzięki której mogłyby przechować warzywa i owoce przez wiele miesięcy. Nie mają odpowiednich magazynów ani możliwości wspólnej sprzedaży.
Dlatego często są zmuszone sprzedawać zbiory natychmiast po zebraniu, kiedy ceny są najniższe. Część plonów psuje się (nawet 40%), zanim znajdzie kupca. Kobiety są w stanie zarobić miesięcznie 5000 szylingów (150 zł), sprzedając swoje zbiory pośrednikom, którzy biorą lwią część zysków. Są do tego zmuszone, nie mając jak przechowywać i przetwarzać żywności, za którą mogłyby dostać o wiele więcej.
Chcemy stworzyć centrum rolnicze i przetwórstwa produktów rolnych – miejsce, które pozwoli kobietom zarabiać dzięki własnej pracy znacznie więcej niż dotychczas.
Sarah uważa: „Gdybyśmy miały sprzęt i dostęp do rynku, rolnictwo nie oznaczałoby już biedy. Oznaczałoby godność i przyszłość dla naszych dzieci”.
Dobrze wyposażona farma
Powstanie farma i centrum przetwórcze wyposażone w młyn do zboża, prasę do tłoczenia oleju, suszarnię solarną do owoców i warzyw, urządzenia do produkcji masła orzechowego, soków oraz przetwarzania miodu. Będzie to także miejsce szkoleń z nowoczesnego rolnictwa. Powstanie też studnia.
Dzięki temu kobiety przestaną sprzedawać surowce za bezcen i zaczną sprzedawać gotowe produkty o znacznie wyższej wartości. Już w pierwszych latach projektu co najmniej 120 kobiet skorzysta bezpośrednio z jego efektów. W kolejnych latach liczba ta wzrośnie do ponad 300 osób. Projekt stworzy nowe miejsca pracy przy obsłudze urządzeń, przetwórstwie, pakowaniu i sprzedaży produktów oraz umożliwi rozwój wielu mikroprzedsiębiorstw.
Szacuje się, że dochody rodzin wzrosną nawet o 150 procent.
Tworzymy miejsce, które przez wiele lat będzie dawało kobietom możliwość godnego życia. Dołącz do nas. Dzięki Tobie kolejne kobiety będą mogły powiedzieć: „Utrzymuję swoją rodzinę własną pracą”. A Marvin i Juma pójdą do wymarzonej szkoły.
Ile to kosztuje?
Koszt farmy to 173 000 złotych. Wpłać na www.pomocafryce.pl;
– 60 zł – ufundujesz tydzień pracy budowlańca na farmie;
– 120 zł – ufundujesz pakiet nasion kukurydzy, fasoli i warzyw dla jednego gospodarstwa;
– 1500 zł – ufundujesz profesjonalną wyciskarkę soków.
Źródło: Polska Fundacja dla Afryki
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Stowarzyszenie Nowoczesnej Edukacji Prawnej
-
Ela Bajda, Szkoła OFOP, Szkoła reprezentacji
-
Dorota Setniewska, ngo.pl
-
Justyna Dziuma