Laboratorium demokracji pod ostrzałem. Inna Pidluska o fenomenie ukraińskich organizacji [wywiad]
Dokumentują zbrodnie wojenne, wspierają ofiary tortur, szkolą urzędników i budują schrony. Ale także testują rozwiązania dla nowoczesnej administracji i usług społecznych. Inna Pidluska z Międzynarodowej Fundacji Odrodzenia analizuje fenomen samoorganizacji Ukraińców i wyjaśnia, dlaczego po zwycięstwie to właśnie te doświadczenia mogą stać się najcenniejszym towarem eksportowym Ukrainy w Europie.
Prawo, które wytrzymało próbę ognia
Jędrzej Dudkiewicz: – Jak wygląda kondycja ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego po blisko czterech latach pełnoskalowej wojny? Czy ramy prawne z 2012 roku w ogóle przystają do dzisiejszej, ekstremalnej rzeczywistości?
Inna Pidluska: – Ustawa regulująca działalność organizacji społeczeństwa obywatelskiego obowiązuje od 2012 roku. Od tego czasu była wielokrotnie nowelizowana i moim zdaniem tworzy ona sprzyjające warunki. Istnieje również Narodowa Strategia Promocji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w Ukrainie, której celem jest stworzenie bardziej sprzyjającego środowiska dla partycypacji obywatelskiej, uproszczenie procedur rejestracyjnych, wzmocnienie rozwoju instytucjonalnego i zwiększenie zaangażowania obywateli w proces kształtowania polityki. Rejestracja nowych podmiotów nie jest skomplikowana i można ją przeprowadzić online.
Oczywiście istnieje wiele obszarów, które można by ulepszyć, na przykład przepisy regulujące wolontariat. Społeczeństwo obywatelskie nadal opowiada się za usprawnieniami prawnymi dotyczącymi rejestracji organizacji pozarządowych, ich działalności prawnej i opodatkowania. Niemniej jednak przepisy działają.
Było to szczególnie ważne po początku pełnoskalowej inwazji rosyjskiej, kiedy to powstało wiele nowych organizacji, często zakładanych przez osoby, które wcześniej nie były aktywne w społeczeństwie obywatelskim.
130 tysięcy lokalnych bastionów
Ile organizacji działa w Ukrainie? Czy ich aktywność rozkłada się równomiernie, czy wojna stworzyła „pustynie społeczne” w regionach przyfrontowych?
– Obecnie szacuje się, że w całym kraju działa od 120 do 130 tysięcy podmiotów społeczeństwa obywatelskiego różnego typu. To zróżnicowane i dynamiczne społeczeństwo obywatelskie.
Pod względem terytorialnym nie ma wielkich różnic, choć w pewnym stopniu wyróżnia się Kijów, gdzie swoje siedziby mają organizacje działające na terenie całej Ukrainy. Z powodu wyzwań związanych z trwającą wojną wiele organizacji społeczeństwa obywatelskiego musiało przenieść się do stolicy lub innych regionów, ponieważ nie mogły już normalnie funkcjonować, czy to w obwodzie donieckim, chersońskim, czy w wielu innych miejscach. Utrzymując silne więzi ze swoimi społecznościami, przeniesione organizacje pozarządowe starają się budować relacje w nowych społecznościach i przyczyniać się do rozwoju nowego środowiska, w którym się znajdują.
Więcej jest organizacji ogólnokrajowych czy tych działających głównie lokalnie?
– Znacznie więcej organizacji działa lokalnie niż na szczeblu krajowym, co jest bardzo ważne, ponieważ moim zdaniem siła organizacji tkwi w jej korzeniach w społeczności, w jej powiązaniach z ludźmi, dla których i z którymi pracuje. Organizacje o zasięgu krajowym, w tym think tanki, często współpracują również z mniejszymi, lokalnymi.
Elastyczność w czasach ekstremalnych
Czy pełnoskalowa inwazja zmusiła część organizacji do zawieszenia działalności, czy też raczej sprawiła, że ją przeformułowały?
– Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji rosyjskiej w lutym 2022 roku powstało wiele nowych organizacji społeczeństwa obywatelskiego, a wiele z nich przeniosło się z obszarów najbardziej dotkniętych wojną. Nie chcę jednak, żeby to zabrzmiało, jakby było im łatwo. Obecnie trwa piąta zima wojny, a wiele organizacji pozarządowych nadal działa na terenach przyfrontowych obwodów charkowskiego, sumskiego, zaporoskiego, chersońskiego i czernihowskiego, graniczących z Rosją. Są to miejsca stale atakowane – zarówno życie, jak i działalność w mieście bombardowanym każdej nocy jest niezwykle trudne. Niektóre organizacje rozważają przynajmniej tymczasową relokację.
Ogólnie rzecz biorąc, organizacje pozarządowe zaadaptowały się i nauczyły pracować w trudnych warunkach. Zdolność adaptacji to szczególna umiejętność społeczeństwa obywatelskiego.
Wiele organizacji nauczyło się współpracować z członkami swoich zespołów w różnych lokalizacjach, czasami nawet poza Ukrainą. Wcześniejsza pandemia COVID-19 przygotowała nas do pracy zdalnej. Zmodyfikowaliśmy nasze działania, nauczyliśmy się działać bardziej online. Jednak wyzwania związane z wojną mają zupełnie inną skalę. W wyniku rosyjskich ataków wiele organizacji straciło nie tylko biura i sprzęt, ale przede wszystkim ludzi.
Dla nas jako fundacji filantropijnej przyznającej granty, bezpieczeństwo ludzi jest najważniejsze, dlatego jesteśmy bardzo otwarci na zmiany, jakie partnerskie organizacje pozarządowe zdecydują się wprowadzić do wspieranych przez nas projektów. Rozumiemy, że organizacje społeczeństwa obywatelskiego muszą się dostosować, aby utrzymać swoją siłę, działając w warunkach, w których Rosja nieustannie dąży do zniszczenia Ukrainy, zabijania ludzi lub do tego, by przestali czuć się Ukraińcami.
Organizacje społeczeństwa obywatelskiego kontynuują swoją pracę. Nawet różne wydarzenia nie są przerywane, ale przenoszone na stosunkowo bezpieczniejsze obszary Ukrainy. Podczas takich wydarzeń partnerzy ze społeczeństwa obywatelskiego często omawiają przyszłą odbudowę obszarów, z których musieli się przenieść.
Wielka luka po USAID i nowy model finansowania
Czy coś jeszcze wpłynęło na sposób działania ukraińskich organizacji pozarządowych w ostatnim czasie?
– Dostęp do finansowania zawsze był utrudniony dla wielu organizacji społeczeństwa obywatelskiego. Odcięcie wsparcia finansowego od USAID na początku 2025 roku zmusiło organizacje społeczeństwa obywatelskiego do adaptacji i często do ograniczenia skali działalności, niekiedy dość znacznego. Tym bardziej podziwiam fakt, że ludzie pozostają zaangażowani, kontynuują swoją pracę i że powstają nowe organizacje pozarządowe. Właśnie ogłosiliśmy nabór wniosków dla młodych organizacji – działających od kilku miesięcy do półtora roku – aby przyznać im niewielkie granty, które pozwolą im się wzmocnić, wdrożyć dobre praktyki operacyjne i procesy oraz uporządkować swoje struktury. Innymi słowy, rozwijać się.
Skoro pojawił się ten temat, to jak wygląda obecnie finansowanie organizacji pozarządowych. Mimo wszystko jest trochę grantów, jak rozumiem. Ale czy organizacje dostają też pieniądze od zwykłych ludzi, czy też częściej przekazują oni środki np. na sprzęt wojskowy?
– Granty pozostają głównym źródłem finansowania dla organizacji pozarządowych, ale darowizny od osób prywatnych również odgrywają ważną rolę. Niektóre organizacje odniosły duży sukces w pozyskiwaniu ogromnego wsparcia poprzez darowizny, zwłaszcza te, które wspierają obronność Ukrainy. Weźmy na przykład fundację Come Back Alive, która z powodzeniem zbiera darowizny od sektora prywatnego i osób prywatnych.
Ukraińskie organizacje pozarządowe również starają się pozyskać więcej środków na pomoc humanitarną i pomoc kryzysową. Niestety, potrzeby pozostają ogromne, a praktycznie wszystkie organizacje zgłaszają, że ich możliwości pozyskiwania funduszy znacznie spadły. Ludzie po prostu mają znacznie mniej pieniędzy na darowizny. A zapotrzebowanie rośnie, a nie maleje.
Uzyskanie niezbędnych darowizn jest coraz trudniejsze, zwłaszcza dla mniejszych organizacji pozarządowych, które nie mają szerszych możliwości i widoczności.
Niemniej jednak, również w tym zakresie zaczynają pojawiać się pewne postępy.
Jakie?
– Organizacje lokalne są bardzo skuteczne i doświadczone w reagowaniu kryzysowym, ponieważ znają społeczności i ich potrzeby, a także potrafią szybko reagować. W rezultacie część funduszy, początkowo dostępnych tylko dla międzynarodowych organizacji pozarządowych, jest stopniowo udostępniana organizacjom ukraińskim. Są to głównie duże organizacje pozarządowe, które jednak ściśle współpracują z mniejszymi.
Co więcej, chociaż nie ma szans na całkowite zastąpienie USAID, podejmowane są kroki w celu poprawy dostępu do finansowania dla społeczeństwa obywatelskiego. Na przykład Unia Europejska prowadzi specjalny program wspierający ukraińskie społeczeństwo obywatelskie. Niemieckie, brytyjskie, norweskie, szwedzkie, kanadyjskie i polskie fundusze publiczne nadal odgrywają bardzo ważną rolę.
Dzięki bardzo udanej reformie – być może jednej z najlepszych na drodze Ukrainy do integracji europejskiej – decentralizacyjnej, która przeniosła więcej kompetencji decyzyjnych i zasobów na szczebel lokalny, organizacje społeczeństwa obywatelskiego mają jeszcze większą rolę do odegrania w zapewnieniu, że decentralizacja będzie działać na rzecz lokalnych społeczności.
Reforma decentralizacyjna została przygotowana również w oparciu o doświadczenia polskie. Dzięki pomocy polskich organizacji pozarządowych organizacje ukraińskie wiele się nauczyły, co otworzyło zupełnie nowe możliwości. Przed nimi jeszcze wiele pracy, aby osiągnąć odpowiedni poziom profesjonalizmu, umiejętności zarządzania środkami publicznymi, a tym samym szansę na pełne wykorzystanie swojego potencjału. Pierwsze kroki zostały już jednak poczynione, a rola organizacji pozarządowych w ich społecznościach stale rośnie.
Ściśle współpracujemy z naszą siostrzaną organizacją, Fundacją im. Stefana Batorego w Polsce i mamy podobne podejście. Nie koncentrujemy się tylko na udzielaniu grantów, ale także na wspieraniu rozwoju współpracy między organizacjami pozarządowymi, testowaniu nowych rozwiązań, a następnie ich skalowaniu.
Brzmi to jak spore wyzwanie.
– Tak, z jednej strony to ogromna szansa dla ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego, które stara się budować większe zaufanie do takich inicjatyw wśród lokalnych społeczności. Z drugiej strony, nie mogę powiedzieć, że dzieje się to wszędzie i szybko. Staramy się jednak, aby sprawy szły naprzód. Uważam jednak, że sami nie damy rady – dlatego jesteśmy zainteresowani poznaniem innych wschodzących ukraińskich organizacji filantropijnych, w tym tych powiązanych z sektorem biznesu. Niektóre z takich organizacji filantropijnych już działają, koncentrując się na kwestiach humanitarnych, edukacji, alimentach, itp. Z pewnością potrzebujemy jednak więcej inicjatyw wykraczających poza tradycyjną społeczną odpowiedzialność biznesu. Nie tylko teraz, ale także w przyszłości.
Odbudowa to coś więcej niż beton
Wspomniała Pani o potrzebie wyjścia poza ramy tradycyjnego CSR-u. Jak w takim razie powinna wyglądać ta ewolucja w stronę działań długofalowych i jaką rolę w tym nowym modelu odgrywa wspomniana współpraca międzysektorowa?
– W tym momencie zajmujemy się reagowaniem na bieżące kryzysy, ale warto również rozważyć strategiczną odbudowę, która rozpocznie się na szerszą skalę po zakończeniu wojny. W tym celu kluczowe jest podejście rozwojowe, a to wymaga wsparcia ze strony sektora prywatnego. Obejmuje to duże projekty mające na celu odbudowę całych ekosystemów wsparcia społecznego. Projekty te powinny angażować zarówno duże, jak i lokalne przedsiębiorstwa, a także samorządy, a przede wszystkim społeczeństwo obywatelskie.
Taka współpraca oznacza, że wszyscy musimy dołożyć starań, aby poprawić sytuację już teraz i przygotować się na dalsze działania w przyszłości. Istnieje inicjatywa o nazwie „Fundacje dla Ukrainy”, która zrzesza organizacje filantropijne z całego świata, aby pomnożyć zasoby dostępne dla ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego. Nowo powstałe ukraińskie organizacje filantropijne mogą dołączyć do tej współpracy.
Jak wygląda udział w tym wszystkim rządu Ukrainy?
– Ukraiński rząd również oferuje liczne granty. Na przykład organizacje pozarządowe mogą składać wnioski do Ministerstwa Polityki Społecznej o przyznanie im statusu dostawcy usług społecznych na danym obszarze. Ministerstwo Spraw Weteranów oferuje granty organizacjom działającym na rzecz weteranów. Ministerstwo Kultury i Ukraiński Fundusz Kulturalny również przyznają granty organizacjom społeczeństwa obywatelskiego.
Jak widać, istnieją różne sposoby pozyskiwania funduszy na działalność, choć oczywiste jest, że – jak zwykle – potrzeby są znacznie większe. Ta różnorodność finansowania jest jednak ważna, ponieważ pozwala organizacjom pozarządowym rozwijać się na wielu płaszczyznach i uniknąć uzależnienia od jednego źródła. Jednocześnie same organizacje pozarządowe muszą wkładać znaczny wysiłek w swój własny rozwój. Oznacza to, że nawet małe organizacje pozarządowe powinny dysponować kompetentną kadrą, dobrymi umiejętnościami raportowania, itp. Pozwoli to na osiągnięcie synergii między różnymi lokalnymi podmiotami działającymi na rzecz rozwoju i odbudowy.
Czym obecnie zajmują się ukraińskie organizacje pozarządowe?
– Ogólnie rzecz biorąc, warto podkreślić, że
większość organizacji nie koncentruje się wyłącznie na jednym lub dwóch obszarach tematycznych. Istnieje wiele organizacji, które jednocześnie zapewniają wsparcie humanitarne i rozwój społeczny, ponieważ obszary te często są ze sobą ściśle powiązane.
Silny jest również sektor edukacji, podobnie jak sektor organizacji pozarządowych, który zapewnia wsparcie grupom wrażliwym, takim jak osoby z niepełnosprawnościami i ich rodziny. Wsparcie dla organizacji zajmujących się prawami kobiet było i jest istotnym obszarem, częściowo dlatego, że kobiety przejęły na siebie jeszcze więcej obowiązków, zwłaszcza na poziomie lokalnym.
Organizacje pozarządowe działające w sferze kultury, a także organizacje pozarządowe działające jednocześnie jako lokalne, niezależne media, borykają się z trudnościami w dostępie do finansowania, ale ich rozpoznawalność rośnie. Te ostatnie nadal działają, pomimo silnego wpływu wycofania funduszy ze strony USA.
Organizacje działające na rzecz obronności kraju są stosunkowo nieliczne, ale silne i dysponują znacznymi możliwościami pozyskiwania funduszy. Organizacje działające na rzecz osób wewnętrznie przesiedlonych w wyniku wojny odgrywają w tym względzie kluczową rolę, podobnie jak te dokumentujące rosyjskie zbrodnie wojenne.
Istnieją organizacje pozarządowe wspierające osoby, które przeżyły nielegalne zatrzymania, niewolę i tortury – organizacje te walczą o sprawiedliwość i odszkodowania dla ofiar rosyjskich zbrodni wojennych. Ukraińskie społeczeństwo obywatelskie przyczyniło się do zwrócenia na to uwagi, co z kolei przełożyło się na powstanie krajowych i międzynarodowych mechanizmów sprawiedliwości, takich jak Komisja ds. Roszczeń, działająca pod auspicjami Rady Europy.
Istotne jest również to, że coraz więcej osób nie chce już być ofiarami; chcą przejąć kontrolę nad swoim życiem, co często robią poprzez działalność w organizacjach pozarządowych.
Trochę Pani o tym opowiadała, ale proszę przybliżyć bliżej działalność Międzynarodowej Fundacji Odrodzenia.
– IRF działa na Ukrainie jako krajowy podmiot sieci Open Society Foundations od 1990 roku. Prowadzimy pięć programów tematycznych. Program „Demokracja i dobre rządy” obejmuje reformy, samorząd lokalny, demokrację partycypacyjną, odbudowę zorientowaną na człowieka, rozwój lokalny i zaangażowanie społeczności.
Nasz program „Europa i Świat” ma na celu wspieranie roli społeczeństwa obywatelskiego w przygotowaniu Ukrainy do przystąpienia do UE. Istnieje on od ponad dwudziestu lat, a obecnie coraz bardziej koncentrujemy się na współpracy z małymi, lokalnymi organizacjami pozarządowymi, ponieważ wiemy, że dla każdego miasta i wsi, nawet najmniejszej, kluczowe jest zrozumienie, co oznacza przystąpienie do UE i jakie zmiany przyniesie w życiu ludzi. W tym obszarze ponownie czerpiemy z polskich doświadczeń. W ramach tego programu mamy również dział odpowiedzialny za partnerstwa międzynarodowe, łączący ukraińskie organizacje z tymi działającymi nie tylko w Europie, ale także w Afryce i Ameryce Łacińskiej.
Kolejnym programem są „Prawa Człowieka i Sprawiedliwość”, wspierające dążenie do sprawiedliwości w kontekście rosyjskich zbrodni wojennych i szeroko pojętej ochrony praw człowieka. Mamy również program „Kapitał Społeczny”, który koncentruje się na łączeniu ludzi poprzez kulturę, ekspresję twórczą i edukację oraz budowaniu solidarności, sieci wzajemnego wsparcia i odporności. Wreszcie, co nie mniej ważne, program „Odporność Obywatelska”, który wspiera organizacje weteranów i osób wewnętrznie przesiedlonych.
Nasze programy pomagają organizacjom pozarządowym i ich społecznościom działać holistycznie, dysponować odpowiednimi mechanizmami działania i dostrzegać współzależność wyzwań i rozwiązań.
Na jaką skalę działacie?
– Wspieramy około czterystu projektów rocznie, z których wiele ma charakter międzysektorowy. Osobiście odpowiadam za kwestie związane z odbudową zorientowaną na ludzi, dlatego bardzo angażuję się we współpracę z polskimi organizacjami pozarządowymi. Zbliża się Konferencja „Ukraina w Odbudowie”, która odbędzie się w tym roku w Polsce. Wierzę, że możemy to postrzegać jako okazję dla polskich i ukraińskich organizacji pozarządowych i społeczności do współpracy w celu przedstawienia swoich rozwiązań, nawiązania nowej współpracy i rozwoju sieci, które przyczynią się do odbudowy Ukrainy i integracji europejskiej.
Z naszej rozmowy wyłania się trochę obraz, który wskazuje, że rząd ukraiński głównie skupia się na obronie, dbaniu o podstawową infrastrukturę, etc., a na barki organizacji pozarządowych spadło wiele aspektów dbania o lokalne społeczności. Jak Pani to widzi, a także, jak rysuje się przyszłość?
– Z powodu trwającej wojny ukraińskie społeczeństwo obywatelskie z pewnością przejęło wiele ról, których normalnie nie pełniło. Jednocześnie nie ma innej drogi.
Jesteśmy w stanie wojny egzystencjalnej, którą rozpętała Rosja, więc naszym priorytetem jest przetrwanie, ratowanie ludzi, zwycięstwo i zapewnienie, że kraj pozostanie europejską demokracją. To nasz wspólny, kolektywny wysiłek.
Organizacje pozarządowe pozostają w nim ważne teraz i będą ważne w przyszłości. Nadal reagują tu i teraz, aby naprawiać to, co nie działa dobrze na poziomie lokalnym – również dlatego, że władze mogą mieć obecnie inne priorytety. Kluczowe będzie wzmocnienie nie tylko organizacji pozarządowych, ale także instytucji publicznych, które mają mandat, zasoby i więcej możliwości działania.
W dłuższej perspektywie widzę naszą rolę we wspieraniu różnych obszarów i testowaniu rozwiązań, które następnie mogą przekształcić się w systemowe polityki publiczne. Myślę również, że przyszłość będzie polegać na wzmacnianiu samoorganizacji, zwłaszcza na poziomie lokalnym. Wolontariat już rozwija się dynamicznie i przyciągnął wiele osób i kompetencji spoza „tradycyjnego” społeczeństwa obywatelskiego. Na początku pełnoskalowej inwazji rosyjskiej wiele osób pracujących w różnych sektorach – w biznesie, logistyce, handlu detalicznym czy IT – przyłączyło się do masowego ruchu wolontariackiego, który znacząco pomógł Ukrainie przetrwać i odeprzeć agresora.
Oczywiście, pojawia się zmęczenie i wypalenie, ale mimo to ludziom udaje się pozostać zaangażowanymi. Nie należy tego lekceważyć, dlatego organizacje pozarządowe i inicjatywy obywatelskie potrzebują ciągłego wsparcia. Zdajemy sobie sprawę, że organizacje pozarządowe nie cieszą się wszędzie takim samym zaufaniem. Musimy nadal pracować nad nowymi formami współpracy, budować kontakty międzysektorowe, wymieniać się doświadczeniami i pokazywać, że to wszystko ma sens i przynosi wiele korzyści ludziom i społecznościom, na rzecz których działamy.
Przyszłość Ukrainy z pewnością leży w Europie, a organizacje pozarządowe odgrywają ważną rolę w jej kształtowaniu. Chętnie dowiemy się wiele na temat akcesji do UE. Ukraińcy mogą również dzielić się swoją wiedzą z innymi – na przykład jak budować lokalną odporność, organizować ochronę i bezpieczeństwo ludności cywilnej lub zapewniać edukację w mieście, które jest nieustannie bombardowane przez agresora.
Mam wielką nadzieję, że odbudowa naszego kraju będzie wkrótce możliwa. Ukraina wygra tę wojnę; pytanie tylko, kiedy i jakim kosztem. Ale wygramy.
Dziękujemy za pomoc w zorganizowaniu wywiadu Zorianie Samotiy z Fundacji im. Stefana Batorego.
Inna Pidluska: nadzoruje działania Międzynarodowej Fundacji Odrodzenia (IRF) w obszarach wzmacniania odporności obywatelskiej, angażowania społeczeństwa w odbudowę społeczności dotkniętych wojną na Ukrainie, rozwoju instytucjonalnego społeczeństwa obywatelskiego, wspierania think tanków oraz orędownictwa politycznego. Kieruje również współpracą IRF z innymi organizacjami filantropijnymi i rządowymi fundatorami społeczeństwa obywatelskiego.
Źródło: informacja własna ngo.pl