Skąd nazwa Ktosiowo? Bo tutaj każdy jest Kimś. Koń, pies, koza, świnia, kot, szop pracz…, ponad sto zwierząt zamieszkujących Azyl. Jego nazwa wiąże się bezpośrednio z nazwą prowadzącej go Fundacji Ktoś, nie coś. „Jesteśmy po to, aby dać świadectwo, że zwierzęta to nie ’coś’, tylko KTOŚ” – można przeczytać na stronie internetowej organizacji.
– Niektóre zwierzęta podejdą do Was, inne będą trzymać dystans i takie mamy w Ktosiowie zasady, że szanujemy ich decyzje – wyjaśnia z uśmiechem oprowadzająca nas po Azylu Renata Wójcik, prezeska i założycielka fundacji.
I rzeczywiście. Nieomal natychmiast podbiega do nas olbrzymi, jednooki koń Bueno, który znalazł się w Ktosiowie po tym, jak w ostatniej chwili uniknął rzeźni. A po chwili piękny, kary Miły, który jest rzeczywiście bardzo miły.
Maximus, ogromny, przyjacielski koń zimnokrwisty, który przez jedenaście lat traktowany był wyłącznie jako ogier do krycia. Przez większość życia stał zamknięty, oglądając świat tylko przez kraty. Kiedy pierwszy raz stanął przed otwartym boksem, nie wierzył, że może z niego wyjść. Mimo to w Azylu zaczął ufać ludziom. A na nasz widok przyjaźnie nastawiał głowę do głaskania
Autor/źródło: Darek KondeferNa wybiegu dla kóz pierwszym do przytulania jest bystry, bezrogi Cymbałek. Ale niektóre konie i kozy nas ignorują.
Część szopów bardzo chce się z nami zakolegować. Jednego z nich nadzwyczaj zafascynował but fotografa. Inne wolą pozostać w swoich schronieniach. Nie podchodzimy więc do nich.
Podopieczni Ktosiowa sami decydują również o tym, kiedy chcą korzystać z wybiegów, a kiedy się schronić. Mają wolny dostęp do wiat i domów. Automatyczne poidła zapewniają im swobodny dostęp do wody. Każdy obywatel Ktosiowa ma swoje imię.
W trakcie naszych odwiedzin Ktosie wciąż przebywają na swych zimowych wybiegach, gdzie mają zapewnione odpowiednie warunki na czas chłodnych i mroźnych dni, ale też przestrzeń, by się wybiegać. Opiekunowie dbają o to, by żyło im się dobrze i ciekawie. Stąd różnego rodzaju wzbogacenia środowiskowe w postaci zabawek, placów zabaw, czochradeł oraz innych aranżacji przestrzeni, pozwalających zaspokoić ich gatunkowe potrzeby.
Letnie pastwiska składające się z łąk, lasów i trzech stawów „odpoczywają” tymczasem po wypasie i porastają roślinnością, którą już wkrótce będą skubać konie, kuce, lamy, kozy, owce i krowy. Dzięki systemowi wymiany pastwisk oraz imponującej 27-hektarowej przestrzeni, Azyl przyjaźnie współegzystuje z wolno żyjącymi gatunkami zwierząt. Można się tu natknąć nawet na rzadko dziś spotykane dudki. W sezonie zimowym pastwiska odwiedzają dziki. Bocian przymierza się do założenia gniazda. A w ozdobionej pięknymi malowidłami dwuskrzydłowej stajni gniazdują jaskółki.
W sezonie letnim część podopiecznych Azylu przemieszcza się swobodnie po terenie całego Ktosiowa. Wyjątkiem są między innymi wspomniane już szopy. Ponieważ szop pracz został uznany za niepożądany gatunek obcy, Azyl dokłada wszelkich starań, by te energiczne, sympatyczne zwierzęta nie wydostały się na zewnątrz. Stąd duża zamknięta od góry woliera, głębokie fundamenty i śluza pomiędzy wejściem na wybieg dla szopów, a furtką zewnętrzną, prowadzącą ze spacerowej alejki.
W swojej ktosiowej przestrzeni szopy mają: wodę do kąpieli, huśtawki, hamak, mostek, miejsca do wspinaczki, dom i przygotowane przez wolontariuszy zabawki. Nieopodal mieszkają jenoty i lisy. Ten obszar Azylu zwany jest strefą dzikich zwierząt.
Szczególnie troskliwą opieką objęte są w Ktosiowie zwierzęta starsze lub z niepełnosprawnościami, jak na przykład niemłoda już koza Marysia i jej towarzysz Roman, koziołek z niepełnosprawnością ruchową, którzy mają wspólny wybieg i dwa oddzielne domki zwane Marysinem i Romanowem.
Azyl znajduje na terenie dawnego folwarku, po którym pozostał zabytkowy spichlerz i piękna aleja. Działa tu od dwudziestu lat. Dawniej prowadziła go inna organizacja. Od 2024 roku zajęła się tym Fundacja Ktoś nie coś. Wcześniej opiekowała się zwierzętami w innym miejscu. Prezeska fundacji podkreśla życzliwość właściciela, który od dwóch dekad dzierżawi teren z myślą o prozwierzęcych działaniach.
Fundacja w ogóle ma chyba szczęście do współpracowników, albo po prostu potrafi nawiązywać relacje. Jest członkiem Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych, a wśród jej partnerów znaleźli się Fundacja Mushika, Ethoplane Etologiczne Centrum Szkoleniowo-Doradcze, Prawnicy na rzecz zwierząt, a także sklepy, które, jak można przeczytać na stronie, „nie marnują żywności i regularnie dzielą się nią z Ktosiami”. Na przykład Warzywniak Viki Targówek i warszawski sklep Best Meat.
Pracowników Ktosiowa i działania fundacji wspierają wolontariusze. Podczas spaceru spotykamy parę pracującą przy belach siana. A także grupę prawników ze stowarzyszenia Prawnicy na rzecz zwierząt w towarzystwie wolontariuszy, podczas, jak to określa prezeska, kozoterapii. Odpoczywają i ładują baterie w towarzystwie nadzwyczaj przyjaznego, niewidomego Wiktorka, który od maleńkości karmiony był w Azylu butelką.
– To bardzo ważne, że możemy zapewnić dobre życie zwierzętom, które mamy pod opieką – tłumaczy prezeska. – Ale chcielibyśmy pomagać również tym, którym nie jesteśmy w stanie pomóc bezpośrednio, dużo większej liczbie zwierząt. A do tego jest potrzebna zmiana ludzkich postaw.
Dlatego fundacja, prócz prowadzenia Azylu, interwencji i reprezentowania zwierząt w sądach, zajmuje się również działalnością edukacyjną. Prócz zajęć dla dzieci, prowadzi też szkolenia dla dorosłych, na przykład dla policjantów i urzędników z powiatu grodziskiego. Organizuje praktyki studenckie, zawodowe i szkolne: między innymi dla studentów z SGGW i przyszłych techników weterynarii.
Na terenie Azylu znajdują się też przyjazne miejsca dla ludzi: sala edukacyjna, przestrzenie dla wolontariuszy, toalety przystosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Wkrótce na dłuższy pobyt przyjedzie do Ktosiowa dwoje wolontariuszy z USA.
Ktosiowo otwarte jest dla gości w soboty i niedziele. Znajduje się godzinę drogi od Warszawy, w Musułach, w powiecie grodziskim. Wizyta w Azylu łączy przyjemne z pożytecznym, bo można tu wspaniale spędzić czas, dowiadując się wielu ciekawych rzeczy o tym, kim są zwierzęta.
Jak pomóc Ktosiom? Można wybrać jedną z wielu form wolontariatu, zaadoptować wirtualnie któregoś z podopiecznych, przekazać darowiznę, jedzenie dla zwierząt, środki czystości lub materiały budowlane. A także zadeklarować 1,5% na swoim PIT-cie.
Wszystkie potrzebne informacje znajdziecie na stronie fundacji: https://www.ktosniecos.org/
Adres Azylu Ktosiowo to Folwarczna 3/5 96-321 Musuły.
Źródło: informacja własna ngo.pl