Jakie są realia pracy specjalisty pomocowego - psychologa? [wywiad]
Karolina Skowron, Opiekun Redakcji Międzyuczelnianego Koła PROStudentów Polskich działającego w ramach Centrum Edukacji i Współpracy ze Szkolnictwem Wyższym Stowarzyszenia Inicjatywa Obywatelska Pro Civium rozmawia z Mateuszem Gawińskim, psychologiem, psychoonkologiem, psychoterapeutą CBT w trakcie szkolenia, o przygotowaniu studentów do pracy zawodowej oraz potrzebie rozwijania kompetencji praktycznych jeszcze w trakcie studiów.
"Myślę, że trudno byłoby wskazać osobę, która przez całą swoją drogę zawodową nie doświadczała żadnych wątpliwości"
Karolina Skowron: – Co skłoniło Pana do wyboru psychologii jako ścieżki zawodowej? Czy od początku wiedział Pan, w jakim kierunku chce się rozwijać, czy była to droga, którą odkrywał Pan stopniowo?
Mateusz Gawiński: – Punktem zwrotnym, który zdecydował o tym, jaką ścieżką zawodową podążę, była moja własna choroba nowotworowa. Pamiętam moment, kiedy razem z rodziną jechaliśmy do szpitala i w radiu pojawiła się reklama uczelni, a konkretnie kierunku psychologia. Skłoniło mnie to do zastanowienia się, czy nie jest to coś, czym chciałbym zajmować się w przyszłości. Pierwotnym planem było zostanie psychologiem pracującym z osobami chorującymi onkologicznie. W trakcie studiów moje zainteresowania zaczęły się jednak znacząco rozwijać, szczególnie w kierunku psychologii klinicznej i psychoterapii. Z czasem coraz bardziej interesowały mnie również zaburzenia osobowości, mechanizmy ich powstawania oraz możliwości pracy terapeutycznej z osobami, które ich doświadczają. Dzisiaj oba te obszary, czyli psychoonkologia oraz psychoterapia, przede wszystkim osób z zaburzeniami osobowości, stanowią bardzo ważne części mojej pracy zawodowej. Myślę więc, że chociaż od początku miałem pewien pomysł na swoją przyszłość, to ostateczny kierunek rozwoju odkrywałem stopniowo.
Jak wyglądała Pana droga od studiów psychologicznych do miejsca, w którym znajduje się Pan obecnie? Które doświadczenia zawodowe miały największy wpływ na Pana rozwój i sposób rozumienia drugiego człowieka?
– Moja droga zawodowa była dosyć różnorodna, chociaż od samego początku jednym z jej najważniejszych elementów była psychoonkologia. Pracowałem z pacjentami na różnych etapach choroby nowotworowej, od momentu diagnozy, przez leczenie, aż po okres remisji, ale również z osobami znajdującymi się u kresu życia. To doświadczenia, które niewątpliwie wpłynęły na sposób, w jaki dzisiaj rozumiem ludzkie emocje, zachowania i reakcje na trudne sytuacje. Równolegle rozwijałem swoje zainteresowania psychoterapią. Rozpocząłem szkolenie w nurcie poznawczo-behawioralnym, a następnie ukończyłem również szkolenie z terapii schematu. Szczególnie zainteresowała mnie praca z osobami z zaburzeniami osobowości, ponieważ pozwala ona przyjrzeć się nie tylko aktualnym trudnościom pacjenta, ale również utrwalonym sposobom myślenia, przeżywania emocji i budowania relacji z innymi ludźmi. Obecnie w gabinecie prywatnym pracuję zarówno z osobami chorującymi onkologicznie, jak i pacjentami z zaburzeniami osobowości, zaburzeniami depresyjnymi czy lękowymi. Bardzo ważną częścią mojego rozwoju zawodowego stała się również działalność akademicka. Prowadzenie zajęć ze studentami, organizowanie inicjatyw naukowych czy angażowanie się w rozwój przyszłych psychologów daje mi możliwość spojrzenia na nasz zawód z zupełnie innej perspektywy. Myślę, że praktyka kliniczna i praca akademicka bardzo dobrze się uzupełniają, a doświadczenia z jednego obszaru regularnie wykorzystuję w drugim.
A jak wygląda Pana codzienna praca i co daje Panu w niej najwięcej satysfakcji? Jakie wyzwania uważa Pan za szczególnie wymagające w pracy psychologa?
– Moja codzienna praca jest dosyć zróżnicowana, ponieważ dzielę czas pomiędzy pracę psychologiczną i psychoterapeutyczną z pacjentami a działalność akademicką. Są dni, które spędzam przede wszystkim w gabinecie, prowadząc sesje terapeutyczne, ale są również takie, kiedy przez wiele godzin prowadzę zajęcia ze studentami czy zajmuję się sprawami organizacyjnymi na uczelni. W pracy psychoterapeutycznej największą satysfakcję daje mi obserwowanie zmian zachodzących w funkcjonowaniu pacjentów. Szczególnie w przypadku zaburzeń osobowości, gdzie często pracujemy nad trudnościami utrwalonymi przez wiele lat, nawet pozornie niewielkie zmiany mogą mieć ogromne znaczenie. Może to być pierwszy raz, kiedy pacjent potrafi postawić granicę, inaczej zareagować w trudnej relacji czy rozpoznać mechanizm, który wcześniej automatycznie wpływał na jego zachowanie. Z kolei w psychoonkologii satysfakcja ma nieco inny charakter. Nie zawsze chodzi o zmianę sposobu funkcjonowania, a czasami o pomoc w poradzeniu sobie z sytuacją, której pacjent nie jest w stanie zmienić. Może to być oswajanie lęku przed kolejnymi badaniami, przepracowywanie doświadczeń związanych z chorobą czy towarzyszenie osobie, która musi zmierzyć się z niepomyślnym rokowaniem. Największym wyzwaniem jest chyba zaakceptowanie faktu, że nie zawsze jesteśmy w stanie pomóc w takim stopniu, w jakim byśmy chcieli. Psychoterapia nie jest procesem liniowym, a poprawa nie zawsze następuje w oczekiwanym tempie. Z kolei w psychoonkologii często spotykamy się z sytuacjami, na których przebieg nie mamy żadnego wpływu. W obu przypadkach bardzo ważne jest realistyczne podejście do własnych możliwości.
Czy na Pana drodze zawodowej pojawiały się momenty zwątpienia lub trudności, które skłoniły Pana do refleksji nad dalszym rozwojem? Co pomagało Panu przez nie przejść i jakie wnioski wyniósł Pan z tych doświadczeń?
– Oczywiście, że tak. Myślę, że trudno byłoby wskazać osobę, która przez całą swoją drogę zawodową nie doświadczała żadnych wątpliwości. W moim przypadku były to zarówno sytuacje związane z pracą z pacjentami, jak i decyzje dotyczące dalszego rozwoju zawodowego. Psychologia jest dziedziną, w której bardzo szybko można przekonać się, jak wiele rzeczy jeszcze się nie wie. Szczególnie na początku pracy zawodowej może pojawiać się przekonanie, że dobry specjalista powinien znać odpowiedź na każde pytanie i potrafić poradzić sobie z każdą sytuacją. Z czasem człowiek zaczyna rozumieć, że jest to zwyczajnie niemożliwe. W pracy psychoterapeutycznej zdarzają się momenty, kiedy pomimo zaangażowania obu stron proces nie przebiega tak, jak byśmy oczekiwali. Pacjent może wracać do wcześniejszych sposobów funkcjonowania, mieć trudności z wprowadzaniem zmian czy doświadczać pogorszenia samopoczucia. To sytuacje, które wymagają refleksji nad własnym sposobem pracy, ale również zaakceptowania faktu, że zmiana psychologiczna bywa procesem długotrwałym i skomplikowanym. Pomagały mi przede wszystkim superwizja, rozmowy z bardziej doświadczonymi specjalistami, dalsze szkolenia i zdobywanie doświadczenia. Dzisiaj zdecydowanie bardziej cenię umiejętność powiedzenia „nie wiem” i poszukania odpowiedzi niż próbę udawania, że ma się gotowe rozwiązanie na każdy problem.
"Ludzkie zachowanie jest zdecydowanie bardziej złożone, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka"
Czego praca z drugim człowiekiem nauczyła Pana o ludziach, a czego o samym sobie? Czy z biegiem lat zmieniło się Pana podejście do pomagania?
– Przede wszystkim nauczyła mnie, żeby nie wyciągać zbyt pochopnych wniosków. Ludzkie zachowanie jest zdecydowanie bardziej złożone, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. To, co z perspektywy obserwatora wydaje się nieracjonalne, dla konkretnej osoby może mieć bardzo określone znaczenie i wynikać z jej wcześniejszych doświadczeń. Szczególnie wyraźnie widać to w pracy z osobami z zaburzeniami osobowości. Zachowania, które bywają postrzegane przez otoczenie jako trudne, niezrozumiałe czy wręcz celowo krzywdzące, często są związane z utrwalonymi mechanizmami radzenia sobie, które kiedyś mogły pełnić funkcję ochronną. Nie oznacza to oczywiście usprawiedliwiania każdego zachowania, ale pozwala lepiej zrozumieć, skąd się ono bierze. Z kolei praca z osobami chorującymi onkologicznie nauczyła mnie, że ludzie nie zawsze muszą być silni. Bardzo często społeczeństwo oczekuje od pacjentów pozytywnego nastawienia, motywacji do walki i nieustannego optymizmu. Tymczasem osoba chora ma pełne prawo odczuwać lęk, złość, bezradność czy zwyczajnie mieć dość całej sytuacji. Jeżeli chodzi o mnie samego, nauczyłem się przede wszystkim większej pokory wobec własnej wiedzy i możliwości. Z biegiem lat coraz mniej postrzegam pomaganie jako dawanie komuś gotowych rozwiązań. Znacznie ważniejsze wydaje mi się wspólne zrozumienie problemu i poszukiwanie takich rozwiązań, które rzeczywiście będą odpowiednie dla konkretnego człowieka.
Jak postrzega Pan rolę wolontariatu w rozwoju zawodowym przyszłego psychologa? Jakie kompetencje i doświadczenia można zdobyć dzięki działalności społecznej, których nie zawsze da się rozwinąć wyłącznie podczas studiów?
– Uważam, że wolontariat może być jednym z najbardziej wartościowych doświadczeń na początku drogi zawodowej psychologa. Studia dostarczają nam ogromnej ilości wiedzy teoretycznej, natomiast kontakt z rzeczywistymi problemami drugiego człowieka pozwala zobaczyć, jak ta wiedza funkcjonuje w praktyce. Wolontariat daje możliwość poznania różnych środowisk, instytucji i grup osób, z którymi w przyszłości możemy pracować. Uczy komunikacji, odpowiedzialności, współpracy z innymi specjalistami, ale również konfrontuje nasze wyobrażenia o zawodzie z rzeczywistością. Myślę, że szczególnie ważne jest to ostatnie. Studenci psychologii często rozpoczynają naukę z pewnym wyobrażeniem o tym, jak wygląda praca psychologa. Tymczasem rzeczywistość bywa zupełnie inna niż to, co widzimy w filmach, mediach społecznościowych czy nawet podczas niektórych zajęć akademickich. Warto jednak podkreślić, że wolontariat nie powinien być sposobem na zastępowanie wykwalifikowanych specjalistów bezpłatną pracą studentów. Student musi mieć jasno określone zadania, odpowiednie wsparcie i świadomość granic swoich kompetencji. Zachęcam studentów do podejmowania takich aktywności również dlatego, że pozwalają sprawdzić, czy dany obszar psychologii rzeczywiście jest czymś, z czym chcieliby związać swoją przyszłość zawodową. Czasami przekonanie się, że określony rodzaj pracy nie jest dla nas, bywa równie wartościowe jak odkrycie tego, czym chcielibyśmy się zajmować.
Jakie umiejętności i postawy powinien rozwijać student psychologii, aby odpowiedzialnie przygotować się do pracy z drugim człowiekiem? Jak ważna jest w tym procesie świadomość własnych ograniczeń i granic kompetencji?
– Moim zdaniem jedną z najważniejszych umiejętności jest krytyczne myślenie. Psychologia jest dziedziną, wokół której funkcjonuje ogromna liczba uproszczeń, mitów i treści niemających wiele wspólnego z wiedzą naukową. Przyszły psycholog powinien potrafić odróżniać rzetelną wiedzę od przekonań, które jedynie brzmią przekonująco. Bardzo ważne są również umiejętność słuchania, otwartość na inne perspektywy i gotowość do nieustannego uczenia się. Nie oznacza to oczywiście konieczności zgadzania się ze wszystkim, co mówi druga osoba, ale próbę zrozumienia jej sposobu myślenia i funkcjonowania. Świadomość własnych ograniczeń jest absolutnie podstawowa. Samo ukończenie studiów psychologicznych nie sprawia, że jesteśmy przygotowani do pracy z każdym problemem, zaburzeniem czy sytuacją kryzysową. Myślę również, że warto pracować nad własną potrzebą pomagania. Brzmi to nieco przewrotnie, ale przekonanie, że musimy pomóc każdemu i za wszelką cenę, może być bardzo niebezpieczne zarówno dla nas, jak i dla osób, z którymi pracujemy. Dobry specjalista powinien wiedzieć nie tylko, co potrafi zrobić, ale również kiedy powinien powiedzieć, że określony problem wykracza poza jego kompetencje.
Jak ocenia Pan możliwości zdobywania praktycznego doświadczenia przez studentów psychologii? Czego, Pana zdaniem, najbardziej brakuje młodym osobom na początku drogi zawodowej i co mogłoby pomóc im lepiej przygotować się do wejścia na rynek pracy?
– Mam wrażenie, że możliwości zdobywania doświadczenia są obecnie bardzo zróżnicowane i w dużym stopniu zależą od inicjatywy samego studenta, ale także od uczelni i dostępności odpowiednich placówek. Jako osoba zajmująca się również koordynowaniem praktyk studenckich widzę, że znalezienie miejsca, które rzeczywiście pozwoli zdobyć wartościowe doświadczenie, wcale nie jest takie proste. Nie każda placówka dysponuje odpowiednimi możliwościami organizacyjnymi, a nie każda praktyka daje studentowi okazję do poznania rzeczywistej pracy psychologa. Myślę, że młodym osobom najbardziej brakuje możliwości bezpiecznego konfrontowania wiedzy teoretycznej z praktyką. Studenci poznają klasyfikacje zaburzeń, różne koncepcje psychologiczne czy metody diagnostyczne, ale często mają niewiele okazji, żeby zobaczyć, jak wygląda rzeczywisty kontakt z pacjentem. Dlatego bardzo cenię zajęcia oparte na analizie przypadków, dyskusjach i rozwiązywaniu problemów klinicznych. Oczywiście nie zastąpią one rzeczywistego doświadczenia, ale pozwalają przynajmniej częściowo przygotować się do sytuacji, z którymi przyszły psycholog może spotkać się w pracy. Uważam również, że na studiach powinno być więcej rozmów o rzeczywistych warunkach wykonywania zawodu. O tym, jak wygląda codzienna praca w różnych placówkach, jakie są możliwości rozwoju, z jakimi ograniczeniami trzeba się liczyć i dlaczego nie każda osoba kończąca psychologię musi zostać psychoterapeutą.
"Psychologia jest niezwykle szeroką dziedziną i naprawdę warto dać sobie czas na poznanie różnych obszarów, zanim podejmie się decyzję o konkretnej specjalizacji"
Jaką rolę mogą odgrywać doświadczeni specjaliści w rozwoju przyszłych psychologów? Jakie formy współpracy ze studentami, takie jak mentoring, warsztaty praktyczne czy analiza przypadków, uważa Pan za najbardziej wartościowe?
– Uważam, że kontakt z doświadczonymi specjalistami jest niezwykle ważny, szczególnie jeżeli daje studentom możliwość poznania rzeczywistego charakteru pracy psychologa, a nie wyłącznie jej teoretycznych podstaw. Sam podczas prowadzonych zajęć bardzo chętnie korzystam z przykładów pochodzących z praktyki zawodowej, oczywiście z zachowaniem zasad poufności i odpowiednim zabezpieczeniem informacji o pacjentach. Staram się pokazywać studentom nie tylko określone zaburzenia czy mechanizmy psychologiczne, ale również to, jak mogą wyglądać trudności diagnostyczne, dylematy etyczne czy podejmowanie decyzji w konkretnych sytuacjach klinicznych. Szczególnie wartościowa wydaje mi się analiza przypadków, ponieważ zmusza studentów do samodzielnego myślenia. Znacznie łatwiej jest nauczyć się kryteriów diagnostycznych określonego zaburzenia, niż później rozpoznać je u konkretnego człowieka, którego funkcjonowanie nie zawsze będzie odpowiadało podręcznikowym opisom. Bardzo cenię również inicjatywy studenckie, w tym działalność kół naukowych. Sam angażuję się w opiekę nad Kołem Naukowym Psychologii Klinicznej Uczelni Korczaka, ponieważ zależy mi, żeby studenci mieli możliwość rozwijania zainteresowań również poza standardowym programem studiów. Myślę, że rolą bardziej doświadczonych specjalistów nie jest wyłącznie przekazywanie wiedzy, ale również tworzenie przestrzeni, w której młodzi ludzie mogą zadawać pytania, popełniać błędy i rozwijać własny sposób myślenia. Nie muszą przecież zgadzać się ze wszystkim, co mówi wykładowca czy bardziej doświadczony psycholog. Ważne, żeby potrafili swoje stanowisko odpowiednio uzasadnić.
Jaką najważniejszą radę przekazałby Pan studentom psychologii, którzy dopiero szukają swojej drogi zawodowej? Co chciałby Pan, aby zrozumieli o odpowiedzialnym pomaganiu, zanim rozpoczną pracę w zawodzie?
– Przede wszystkim chciałbym im powiedzieć, żeby nie czuli presji, że już na początku studiów muszą dokładnie wiedzieć, czym będą zajmować się przez resztę życia. Psychologia jest niezwykle szeroką dziedziną i naprawdę warto dać sobie czas na poznanie różnych obszarów, zanim podejmie się decyzję o konkretnej specjalizacji. Zachęcałbym również do zdobywania doświadczeń poza samymi studiami, uczestniczenia w wolontariatach, konferencjach, warsztatach czy działalności kół naukowych. Nie chodzi jednak o zbieranie jak największej liczby certyfikatów do CV, ale o rzeczywiste rozwijanie wiedzy i umiejętności. Jeżeli natomiast miałbym wskazać jedną szczególnie ważną rzecz dotyczącą pomagania, byłaby to świadomość, że dobre intencje nie są równoznaczne z odpowiednimi kompetencjami. Możemy bardzo chcieć komuś pomóc, być empatyczni, zaangażowani i przekonani o słuszności swoich działań, ale to nadal nie oznacza, że posiadamy wiedzę i umiejętności niezbędne do pracy z konkretnym problemem. Warto również pamiętać, że jako psychologowie nie jesteśmy od podejmowania decyzji za innych ludzi ani od układania im życia zgodnie z naszymi przekonaniami. Naszym zadaniem jest przede wszystkim rozumienie trudności drugiego człowieka i wspieranie go w poszukiwaniu rozwiązań. I chyba na koniec dodałbym jeszcze jedną rzecz: nie bójcie się zadawać pytań i przyznawać, że czegoś nie wiecie. Znacznie bardziej niepokoi mnie specjalista, który jest przekonany, że wie już wszystko, niż taki, który ma świadomość, jak wiele jeszcze musi się nauczyć.
Dziękujemy za rozmowę i podzielenie się swoimi doświadczeniami oraz przemyśleniami na temat pracy psychologa, odpowiedzialnego pomagania i rozwoju zawodowego. Dzisiejszy wywiad pokazuje, jak ważne w pracy z drugim człowiekiem są nie tylko wiedza i kompetencje, ale również otwartość, gotowość do ciągłego uczenia się oraz świadomość własnych możliwości i ograniczeń. Przypomina także, że wolontariat może być cenną przestrzenią do zdobywania doświadczeń, poznawania potrzeb innych ludzi i rozwijania umiejętności, które przydadzą się w przyszłej pracy zawodowej.
Projekt sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Wspierania i Rozwoju Wolontariatu Systematycznego na lata 2018–2030. #NIW #Wolontariat #Wywiad #Pomaganie #DziałamyRazem #Inspiracja
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Stowarzyszenie Nowoczesnej Edukacji Prawnej
-
Ela Bajda, Stowarzyszenie Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo w Sopocie
-
Dorota Setniewska, ngo.pl
-
Justyna Dziuma