O tym z jakimi wyzwaniami mierzyłem się podczas lat spędzonych w przedszkolu, w szkole podstawowej i średniej można dowiedzieć z tego artykuł.
W przedszkolu czekały na mnie kolejne wyzwania. Moja mama była na tyle przezorna i zaradna, że zwróciła się z prośbą do mojej wychowawczyni Pani Wioletki o to, aby uczyła mnie pisać. Na początku wydawało to się mi obciążeniem. Jednak nauka pisania zaprocentowała w kolejnych latach. Nauka pisania była dla mnie wyzwaniem. Było to jedno z wielu wyzwań, jakim musiałem stawić czoła. Smak dyskryminacji poczułem w szkole podstawowej.
Wielu rówieśników postrzegało mnie jako osobę gorszą od siebie. Byłem postrzegany wyłącznie przez pryzmat niepełnosprawności. Najgorsze było to, że nie było to jedynie słowa, ale również także czyny. Nikt nie chciał mi pomóc w noszeniu ciężkiego plecaka oraz przy pokonywaniu barier architektonicznych. Postawy rówieśników często doprowadzały mnie do łez.
Postawy nauczycieli
W grupie siła. To maksymę potwierdza również moje życie w szkole podstawowej. Samemu na pewno trudno byłoby mi walczyć ze stereotypami. Jednocześnie z pomocą przychodzili mi zawsze nauczyciele. Wycharczani podczas godziny wychowawczej zawsze uświadamiała klasę o moich potrzebach. Mówiła, że mimo niepełnosprawności mam takie same prawa. Sam również wielokrotnie stawiałem czoła dyskryminacji. Niestety często nie były to tylko słowa. Rówieśnicy nie oszczędzali mnie, bili sprzączką od plecaka. Cieszyłem się, że zawsze mogłem liczyć na zdecydowane wsparcie nauczycieli.
Po wielu rozmowach w klasie postawy rówieśników zaczęły się zmieniać i coraz częściej udzielali mi pomocy. Było to dla mnie bardzo ważne. W końcu mogłem żyć na równi z rówieśnikami. Byłem wdzięczny gronu pedagogicznemu za ich wsparcie. Mogłem na nie liczyć, aż do końca pierwszej klasy liceum ogólnokształcącego.
Smak dyskryminacji w szkole integracyjnej
Po pierwszej klasie liceum ogólnokształcącego rodzice zdecydowali, że będę uczęszczał do szkoły integracyjnej. Jednak ta szkoła okazała się integracyjna jedynie z nazwy. Zamiast czuć się zaopiekowały to czułem się intruzem. Było tak dlatego, że kadra pedagogiczna była zupełnie nieprzygotowana. O braku profesjonalizmu tej kadry oraz znieczulicy na potrzeby uczniów z niepełnosprawnością świadczy fakt, że kilku uczniów z niepełnosprawnością nie zostało dopuszczonych do matury. O tym, z jakimi wyzwaniami mierzyłem się w szkole na pozór integracyjnej będzie można dowiedzieć się z kolejnej części artykułu.