Czy ranking wie, jak mi się żyje?
Gmina Wilga na południowym wschodzie Mazowsza to moja gmina. We właśnie opublikowanym rankingu jakości życia zajmuje dość odległe miejsce. Przyjąłem tę wiadomość z zainteresowaniem, a potem zacząłem czytać. Jako sołtys chciałem wiedzieć, co mamy do poprawienia. Jako współtwórca uniwersytetu ludowego i aktywny członek wspólnoty, czy ktoś policzył również to, co próbujemy tutaj budować między ludźmi.
Raport Algolytics i SW Research „Gdzie żyje się najlepiej?” robi wrażenie. Obejmuje 2479 gmin, 90 wskaźników i dziesięć obszarów życia. Autorzy wykorzystują dane przestrzenne, informacje z rejestrów oraz dwa zestawy wag: ekspercki i oparty na ogólnopolskim badaniu ankietowym. Jest co czytać i nad czym się zastanawiać.
Moja gmina zajmuje w wariancie eksperckim 1194. miejsce wśród 1453 gmin wiejskich. W wariancie ankietowym 1092. W obu poprawiła wynik względem poprzedniej edycji, choć nadal pozostaje daleko od czołówki. I jest to wystarczający powód, żeby przyjrzeć się warunkom życia. Warto przy tym wiedzieć, co dokładnie oznaczają liczby.
Sąsiad nie zastąpi autobusu
Dostęp do lekarza, szkoły, transportu czy podstawowych usług ma ogromne znaczenie. Szczególnie tam, gdzie każda sprawa wymaga wyjazdu poza własną miejscowość.
Nie zamierzam przekonywać, że leśny krajobraz, który mi towarzyszy na co dzień, rekompensuje brak autobusu. Las jest wspaniały, ale do przychodni sam nas nie zawiezie. Sąsiad czasem pomoże, choć trudno budować politykę transportową na założeniu, że akurat będzie miał wolne przedpołudnie. Raport warto zatem potraktować poważnie. Także wtedy, gdy własna gmina wypada w nim słabo.
Jego mocną stroną jest uwzględnienie otoczenia miejsca zamieszkania. Placówka po drugiej stronie granicy administracyjnej nie znika z analizy tylko dlatego, że należy do sąsiedniej gminy. To rozsądne: mieszkańca interesuje możliwość skorzystania z usługi, a nie herb na budynku. Trzeba jednak odróżnić bliskość od praktycznej dostępności. Odległość od przystanku nie mówi jeszcze, jak często odjeżdża autobus i czy można nim wrócić. Bliskość przychodni nie informuje o terminie wizyty. Są to ważne wskaźniki warunków korzystania z usług, ale nie pełny opis możliwości ich wykorzystania.
Wiejska gmina wiejskiej gminie nierówna
Autorzy słusznie zalecają porównywanie jednostek w obrębie podobnych segmentów. Zauważają również, że liderzy wśród gmin wiejskich często korzystają z bliskości metropolii. Ma to znaczenie. Michałowice i Wilga mają ten sam status administracyjny, lecz funkcjonują w innym otoczeniu. Dostęp do warszawskiego rynku pracy, infrastruktury i usług stanowi przewagę, której nie da się odtworzyć samą uchwałą rady gminy.
Podział na segmenty porządkuje porównania. Nie usuwa jednak różnic położenia, zamożności czy rozproszenia zabudowy. Wynik może więc wskazywać problem wymagający interwencji, ale sam nie rozstrzyga, jaka część różnicy zależy od działań miejscowego samorządu. To ważne zwłaszcza wtedy, gdy ranking zaczyna służyć jako świadectwo wystawiane władzom gminy.
Wspólnota raz na kilka lat
Najbardziej zainteresowała mnie „spójność społeczna”. Pomyślałem: tutaj wreszcie spotkamy ludzi. Spotkaliśmy frekwencję. Jedynym wskaźnikiem tego obszaru jest bowiem udział w pierwszej turze wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast w 2024 roku. Frekwencja oczywiście jest istotnym wskaźnikiem uczestnictwa politycznego. Trudność zaczyna się wtedy, gdy ma reprezentować znacznie szerszą spójność społeczną. Czy mieszkańcy sobie ufają? Czy pomagają osobom samotnym? Czy potrafią wspólnie działać mimo różnicy poglądów? Czy nowy mieszkaniec ma szansę poczuć się u siebie? Na te pytania sam udział w wyborach nie odpowiada.
W języku metodologii chodzi o trafność wskaźnika: czy wybrana miara rzeczywiście opisuje zjawisko, które nazywamy. Frekwencja może być jednym z jego przejawów, ale nie wyczerpuje ani zaangażowania obywatelskiego, ani tym bardziej jakości więzi. Tymczasem interpretacja wyników w raporcie sięga po silne, spójne wspólnoty i lokalną tożsamość. To już sporo treści jak na jedną wizytę przy urnie. Dodatkowo waga tego wskaźnika w modelu wynosi około 0,035 procent w wariancie eksperckim i 0,369 procent w ankietowym. Nie są to procenty wyjaśniające wpływ wspólnoty na życie ludzi, to znaczenie przyznane tej mierze przy obliczaniu wyniku.
Wspólnota została zaproszona do tabeli, ale dostała bardzo małe krzesło.
Edukacja nie kończy się na egzaminie
Jako współtwórca Wilżańskiego Uniwersytetu Ludowego zajrzałem również do edukacji. Są odległości od placówek i wyniki egzaminów. Nie ma osobnego wskaźnika pozaformalnej edukacji dorosłych.
Tymczasem potrzeby edukacyjne zmieniają się przez całe życie. Pojawiają się przy zmianie pracy, przeprowadzce, przejściu na emeryturę czy podejmowaniu opieki nad bliską osobą. Dotyczą także korzystania z usług cyfrowych, rozumienia informacji, dbania o zdrowie i uczestnictwa w sprawach miejscowości. Uczenie się obsługi aplikacji potrzebnej do załatwienia sprawy urzędowej i uczenie się prowadzenia zebrania mieszkańców mają różny charakter. Oba mogą jednak zwiększać samodzielność i poczucie wpływu. W uniwersytecie ludowym edukacja obejmuje również rozmowę, współpracę i wspólne działanie. Z perspektywy świetlicy wiejskiej, która tu prowadzimy, trudno uznać te sprawy za margines jakości życia.
Część aktywności organizacji może znaleźć odzwierciedlenie we wskaźnikach kultury i wydarzeń. Liczba spotkań nie mówi jednak, kto dzięki nim zdobył nowe kompetencje, odzyskał pewność siebie albo znalazł miejsce w społeczności. Do rozpoznania takich rezultatów potrzeba innych danych.
My też czekamy na Dino
Pod koniec raportu trafiam na przykład planowanego sklepu Dino na warszawskich Zawadach. Ten fragment czytam ze szczególnym zainteresowaniem, bo my również czekamy na Dino. Rozumiem więc bardzo praktycznie dlaczego nowy sklep może być ważny. Krótsza droga po zakupy to oszczędność czasu i łatwiejsza organizacja codzienności. Dostępność handlu zasługuje na miejsce w analizie jakości życia.
Autorzy symulują wpływ inwestycji na dostępność usług i typowe uciążliwości. Podają, że dla 98,6 procent budynków wskaźnik rośnie, a następnie formułują wniosek, że większość mieszkańców powinna odczuć poprawę. Właśnie tutaj moim zdaniem potrzebna jest ostrożność.
Symulacja odpowiada na pytanie, jak zmieni się wynik przy określonych założeniach. Sama nie potwierdza jeszcze, jak mieszkańcy ocenią zmianę po otwarciu sklepu. Do tego potrzebne byłyby również ich opinie oraz sprawdzenie rzeczywistych skutków inwestycji. Znaczenie ma także jednostka pomiaru. Odsetek budynków ze wzrostem wskaźnika nie jest automatycznie odsetkiem mieszkańców odczuwających korzyść. A niewielki udział adresów, dla których wynik spada, nie przesądza, że problem ich mieszkańców jest mało ważny.
Czekając na własny sklep, tym bardziej chciałbym wiedzieć, kto zyska, kto poniesie koszty i jak ograniczyć uciążliwości. Dobra analiza powinna pomagać prowadzić taką rozmowę.
Ankietowy czyli czyj?
Jeszcze jedno dopowiedzenie jest potrzebne przy nazwie wariantu ankietowego. Badanie ogólnopolskie służyło ustaleniu znaczenia poszczególnych obszarów jakości życia. Nie było sondażem zadowolenia mieszkańców każdej ocenianej gminy.
Wynik Wilgi w tym wariancie nie oznacza zatem, że mieszkańcy Wilgi tak ocenili swoje życie. Oznacza wynik obliczony z wykorzystaniem hierarchii potrzeb ustalonej w badaniu ogólnopolskim. To zasadnicza różnica. Podobnie duża zgodność dwóch rankingów pokazuje zbieżność wyników uzyskanych przy różnych wagach. Nie jest jeszcze potwierdzeniem ich zgodności z doświadczeniem mieszkańców.
Kogo brakuje przy stole?
Nie chciałbym, żeby z tej lektury wyszła wygodna opowieść: ranking nas nie docenił, bo mamy sady, lasy i dobrych sąsiadów. Niska dostępność usług pozostaje problemem również w najbardziej serdecznej miejscowości.
Tak samo istnienie organizacji pozarządowych, ośrodków kultury czy świetlic nie daje nam certyfikatu silnej wspólnoty. My również powinniśmy sprawdzać, kto przychodzi, kto nie przychodzi i dlaczego. Pełna sala może cieszyć, a jednocześnie skutecznie zasłaniać tych, których nigdy w niej nie było.
Raport dostarcza wielu potrzebnych informacji. Moja polemika dotyczy przede wszystkim granicy między tym, co zmierzono, a tym, co na podstawie pomiaru opowiadamy o życiu ludzi. Przy planowaniu przyszłości gminy warto położyć te dane na wspólnym stole. Zaprosić samorząd, instytucje, organizacje pozarządowe i mieszkańców. Sprawdzić, które braki wymagają inwestycji, które lepszej organizacji usług, a które pracy nad relacjami i docieraniem do osób pozostających na uboczu.
Chciałbym bowiem wiedzieć dwie rzeczy: jak daleko mieszkaniec ma do lekarza i czy ma do kogo zadzwonić, kiedy sam nie potrafi do niego dotrzeć.
Pierwszą odpowiedź można znaleźć w danych przestrzennych. Drugą trzeba sobie w miejscowości wypracować.
Marcin Olkowicz
Sołtys Osiedla Wilga, prezes i współzałożyciel Fundacji Edukacji, Kultury i Przyrody „Wilżański Uniwersytet Ludowy”.
Podstawa komentarza: raport Algolytics i SW Research „Gdzie żyje się najlepiej?”, edycja 2026, oraz towarzyszący mu arkusz rankingowy. Szczególnie: metodologia i wagi wskaźników; edukacja - s. 178–182; zaangażowanie obywatelskie - s. 205-206; zasady porównań segmentowych - s. 210-212; gminy wiejskie - s. 251-255; symulacja dotycząca sklepu na Zawadach - s. 281-282.
Źródło: https://algolytics.com/pl/
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Dorota Setniewska, ngo.pl
-
Stowarzyszenie Nowoczesnej Edukacji Prawnej
-
Ela Bajda, Stowarzyszenie Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo w Sopocie
-
Dorota Setniewska, ngo.pl