Boom w hodowli tuńczyka błękitnopłetwego – czy gatunek znów będzie zagrożony?
Najnowszy raport fundacji Compassion in World Farming Polska odsłania niepokojącą przyszłość dla dziko żyjącej populacji tej ryby. Powód? Rosnący popyt na luksusowe sushi, dynamiczny rozwój przemysłu hodowlanego i publiczne dotacje.
Rośnie skala hodowli tuńczyków
Gwałtowny rozwój hodowli tuńczyka błękitnopłetwego* zagraża populacji jednego z największych gatunków oceanicznych, a jednocześnie prowadzi do cierpienia zwierząt, utraty bioróżnorodności oraz osłabienia światowego bezpieczeństwa żywnościowego – wynika z raportu organizacji Compassion in World Farming.
Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) po raz pierwszy przyznała tuńczykowi błękitnopłetwemu kategorię zagrożonego wyginięciem w 2011 roku. Choć populacja częściowo się odbudowała, powracają warunki, które doprowadziły do uznania tych ryb za zagrożone. „Nie możemy dopuścić do powtórzenia błędów z przeszłości” – apeluje Compassion in World Farming Polska.
Badania Compassion in World Farming ujawniają prawdziwy „boom” w tej branży: liczba licencjonowanych hodowli tuńczyka błękitnopłetwego wzrosła z 13 w 2006 roku do 123 w 2026 roku. W rezultacie liczba tych hodowanych ryb zwiększyła się dziewiętnastokrotnie – z 55 000 do nawet miliona osobników rocznie.
Dzikie tuńczyki błękitnopłetwe są odławiane w kluczowym okresie sezonu rozrodczego, a następnie zgarniane do ogromnych sieci i transportowane do hodowli. Tam są tuczone i przetrzymywane miesiącami w podwodnych klatkach.
Tuńczyk błękitnopłetwy nie nadaje się do hodowli, ponieważ zapewnienie mu warunków zgodnych z potrzebami gatunkowymi jest niemożliwe. Raportowi towarzyszy publikacja nagrania, które ujawnia dramatyczne warunki panujące na jednej z ferm tuńczyka w basenie Morza Śródziemnego: ryby przetrzymywane w dużym zagęszczeniu, nieustannie krążące wokół klatek, cierpiące z powodu uszkodzeń skóry i płetw oraz utraty oczu.
Czas uregulować okrutny przemysł
Raport wskazuje, że tylko jeden hodowany tuńczyk, z którego uzyskuje się zaledwie 200 kg mięsa, może zjeść nawet 3 000 kg dziko odłowionych ryb – co odpowiada nawet 33 000 sardynkom lub 166 000 sardelom. Zamiast wzmacniać bezpieczeństwo żywnościowe, hodowla tego gatunku tylko je osłabia, przerabiając ogromne ilości ryb nadających się do spożycia przez ludzi na paszę.
Należy pamiętać, że tuńczyk błękitnopłetwy nie trafia do puszek, które znamy z naszych sklepów, ale jest eksportowany przede wszystkim do Japonii, gdzie służy zaspokojeniu popytu na luksusowe sushi i sashimi.
Co więcej, w ostatnich dekadach hodowla tuńczyka otrzymała ponad 64 mln euro w ramach środków publicznych.
Compassion in World Farming apeluje o natychmiastowe, międzynarodowe moratorium na tworzenie nowych hodowli tuńczyka błękitnopłetwego i rozbudowę już istniejących, alokację publicznych dotacji w zrównoważoną produkcję żywności, a także wprowadzenie obowiązku przeprowadzania ocen dobrostanu zwierząt przed wydaniem pozwoleń na nowe hodowle.
„Zbyt długo rządy nie podejmowały wystarczających działań, by uregulować działalność sektora, który przyczynia się do degradacji środowiska i powoduje poważne cierpienie zwierząt. Nadszedł czas, żeby podjąć zdecydowane kroki – zakończyć hodowlę tuńczyka i zobowiązać się do ochrony dzikich populacji tego gatunku” – apeluje organizacja Compassion in World Farming Polska.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Galeria Apteka Sztuki ZAZ
-
Dorota Setniewska, ngo.pl