Wolontariat transakcyjny
W świecie organizacji pozarządowych często powtarzamy, że wolontariusze są najcenniejszym zasobem. Jednocześnie wiele instytucji i podmiotów coraz częściej buduje systemy zachęt, które traktują wolontariat jak kolejną aktywność, za którą należy się określona gratyfikacja. Dodatkowe punkty w rekrutacji. Lepsza ocena okresowa w pracy. Choć intencje są zazwyczaj szlachetne warto zapytać: czy nie osiągamy efektu odwrotnego od zamierzonego?
Między korzyścią a transakcją
To rozróżnienie jest fundamentalne. Nie ma nic niewłaściwego w mówieniu o korzyściach płynących z wolontariatu. Przecież są one realne. Wolontariusze rozwijają kompetencje społeczne, uczą się współpracy, odpowiedzialności i komunikacji. Poznają ludzi, odkrywają własne możliwości, budują poczucie sprawczości. Dla wielu osób wolontariat staje się początkiem świadomego rozwoju osobistego i zawodowego. Są to jednak korzyści wynikające z doświadczenia wolontariatu, a nie nagroda za wykonanie określonej usługi. Kiedy mówimy młodemu człowiekowi: „Za wolontariat dostaniesz dodatkowe punkty”, przesuwamy środek ciężkości. Nie zachęcamy już do zaangażowania społecznego. Zachęcamy do zdobycia punktów przy pomocy wolontariatu. To pozornie niewielka zmiana języka, która prowadzi do głębokiej zmiany sposobu myślenia.
Motywacja, której nie da się kupić
Psychologia motywacji od wielu lat pokazuje, że człowiek działa najtrwalej wtedy, gdy kieruje nim motywacja wewnętrzna. Edward Deci i Richard Ryan, twórcy teorii autodeterminacji, opisali zjawisko, zgodnie z którym nadmierne stosowanie nagród zewnętrznych może osłabiać motywację wewnętrzną. Nie oznacza to oczywiście, że każda nagroda jest zła. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczyna dominować nad sensem samego działania. Jeżeli pomagam dlatego, że wierzę, iż warto pomagać, moje zaangażowanie ma szansę przetrwać przez lata. Jeżeli pomagam dlatego, że otrzymuję za to określony bonus, naturalnym pytaniem staje się: „A co dostanę następnym razem?” W tym momencie wolontariat przestaje być postawą. Staje się mechanizmem wymiany.
Czego uczymy na początku drogi?
Pierwsze doświadczenia wolontariackie mają ogromne znaczenie wychowawcze. To właśnie wtedy młody człowiek buduje odpowiedź na pytanie: dlaczego warto angażować się społecznie? Jeżeli pierwszą odpowiedzią będzie: „bo dostaniesz punkty”, trudno oczekiwać, że kilka lat później będzie angażował się bez oczekiwania kolejnych gratyfikacji. Nie chodzi o to, że każdy uczestnik takiego programu będzie kierował się wyłącznie korzyścią. Wielu odkryje autentyczną radość pomagania mimo początkowej zachęty. Problem polega jednak na tym, że system jako całość wzmacnia niewłaściwy wzorzec motywacyjny. Pokazuje, że wartość działania mierzy się przede wszystkim tym, co można za nie otrzymać. To bardzo odległe od idei wolontariatu.
Wolontariat jako szkoła obywatelskości
Prawdziwy wolontariat uczy czegoś znacznie więcej niż organizacji wydarzeń czy pracy zespołowej. Uczy odpowiedzialności za wspólnotę. Pokazuje, że zaangażowanie jest potrzebne, a nie dlatego, że są opłacalne. Jeżeli z tej lekcji zrezygnujemy, pozostanie nam jedynie sprawnie zorganizowany system wymiany usług społecznych. Być może skuteczny organizacyjnie. Ale już nie wychowawczo.
Organizatorzy również wychowują
Koordynatorzy wolontariatu często nie dostrzegają, jak wielki wpływ ma język, którego używają. Jeżeli w materiałach promocyjnych dominują hasła o punktach, bonusach, przewagach rekrutacyjnych i korzyściach dla kariery, przekaz jest jednoznaczny. Pomaganie staje się inwestycją. Tymczasem można mówić zupełnie inaczej. Można opowiadać historie ludzi, których życie zmieniło się dzięki wolontariuszom. Można pokazywać wspólnotę, relacje, wzajemność, rozwój charakteru i doświadczenie odpowiedzialności. Można podkreślać, że największą nagrodą jest możliwość realnego wpływu na życie drugiego człowieka. To również jest język korzyści. Ale jest to język sensu, a nie transakcji.
Powrót do istoty
Wolontariat nigdy nie był jedynie sposobem wykonywania określonych zadań bez wynagrodzenia. Był szkołą odpowiedzialności. Był miejscem budowania wspólnoty. Był przestrzenią odkrywania, że drugi człowiek nie jest narzędziem do realizacji naszych celów, lecz wartością samą w sobie. Paradoksalnie, gdy zamieniamy wolontariat w transakcję, zaczynamy instrumentalnie traktować nie tylko wolontariusza, ale także osobę, której pomaga. Jedna staje się środkiem do zdobycia punktów, druga – okazją do ich uzyskania. To niebezpieczna zmiana perspektywy. Dlatego warto przypominać, że przyszłość wolontariatu nie zależy wyłącznie od liczby zrekrutowanych osób ani od liczby przepracowanych godzin. Zależy przede wszystkim od tego, jaką kulturę zaangażowania społecznego budujemy. Jeżeli będzie to kultura wzajemności, odpowiedzialności i solidarności, wolontariat pozostanie jednym z najpiękniejszych przejawów społeczeństwa obywatelskiego. Jeżeli stanie się kulturą punktów, bonusów i wymiany, pozostanie jedynie kolejnym systemem motywacyjnym. A wolontariat zasługuje na znacznie więcej.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Iwona Danilewicz