„Starajmy się widzieć więcej”. Dariusz Ganzel z Fundacji POCIECHA o ochronie małoletnich [wywiad]
W dniach 16–20 marca Fundacja POCIECHA organizuje wydarzenie „Standardy z MOCą”, by przybliżyć społeczeństwu zasady polityki ochrony małoletnich. O tym, jak ten temat wygląda w Fundacji, jakie praktyki są stosowane i o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi, opowiada Dariusz Ganzel – koordynator ds. wypoczynku dzieci i młodzieży oraz osoba odpowiedzialna za politykę standardów ochrony małoletnich w Fundacji POCIECHA.
Zaczynając od początku… Jakie są główne założenia polityki standardów w Fundacji POCIECHA?
Dariusz Ganzel: – Najważniejsze i główne założenie, to żeby każde dziecko pod naszą opieką czuło się bezpiecznie. Sytuacja rodzinna w domach dzieciaków ze świetlic opiekuńczych czasem bywa naprawdę trudna, więc robimy wszystko, by na naszych koloniach, warsztatach i w świetlicach dzieci czuły się bezpiecznie.
W jaki sposób to realizujecie?
– Jest kilka filarów, które pozwalają nam objąć temat całościowo. Po pierwsze: nie zatrudniamy osób przypadkowych. Są to osoby znane nam lub świetlicy. Gdy szukamy wolontariuszy, psychologów i wychowawców na nasze kolonie czy warsztaty, to zawsze wcześniej nawiązujemy kontakt, rozmawiamy z nimi, sprawdzamy, czy będą potrafiły z dziećmi pracować i oczywiście prosimy o zaświadczenia o niekaralności i odpis z rejestru na tle przestępców seksualnych. Obowiązkowo zapoznajemy ich z naszą politykę ochrony małoletnich i prosimy o podpisanie oświadczenia o zapoznaniu się z dokumentem.
Dbamy też o prywatność wizerunku dzieci. Prosimy o zgody na publikację wizerunku – jeśli nie ma takiej zgody, staramy się nie publikować zdjęć lub nie pokazujemy twarzy. Staramy się publikować zdjęcia grupowe, z daleka, tylko w dobrym świetle. Żeby dziecko, oglądając się w internecie, czuło się z tym po prostu dobrze.
Ważnym filarem jest też komunikacja…
– Tak. Nasza w stosunku do dzieci, ale też wszystkich osób, które mają z nimi styczność. Powinna być prosta, jasna i zrozumiała. Na to też uczulamy naszych wolontariuszy i wychowawców świetlic.
Dla nas najważniejsze jest podejście do dzieci – żeby traktowali naszych podopiecznych z szacunkiem i równo, wiedzieli, jak zareagować w trudnej sytuacji, słuchali i byli otwarci na ich potrzeby. To też często wybrzmiewa w naszych szkoleniach ŚWIETLIX skierowanych do kierowników i wychowawców świetlic środowiskowych. Jeden z kursów właśnie trwa i jestem przekonany, że to, co robimy, działa i ma realny wpływ na ludzi.
Pomówmy jeszcze o fundacyjnych koloniach, bo to tam standardy najczęściej wykorzystywane są w praktyce.
– Na każde kolonie zabieramy psychologa, by dzieci miały z kim porozmawiać o swoich problemach. Na początku wyjazdu zawsze mówimy, że w każdej sytuacji mogą się zwrócić do nas o pomoc. Do wychowawców, do psychologa, wolontariuszy. Chcemy, żeby były bezpieczne i czuły się bezpiecznie. By miały poczucie, że wokół są osoby, które ich rozumieją.
Czy dzieci często z tego korzystają?
– Tak, często bywa tak, że przychodzą się wygadać, pożalić, a czasem wyrzucić z siebie to, co trapi je od dłuższego czasu. Miałem jedną taką sytuację, że na koloniach do pani psycholog zgłosił się chłopiec i powiedział jej, że czasem ma pewnego rodzaju wizje i wewnętrzne poczucie, że chciałby zrobić komuś krzywdę. Otwarcie powiedział, że chyba potrzebuje pomocy. Po omówieniu sytuacji postanowiliśmy skierować go do odpowiedniego specjalisty. Gdy odwiedziliśmy go kilka dni później, widać było realną zmianę nawet na jego twarzy. Uśmiechał się i powiedział, że jest lepiej. Teraz, gdy minęło już sporo czasu od tamtej chwili, wiemy, że jest zdecydowanie lepiej. Te doświadczenia - choć z początku niesamowicie trudne - przyniosły dla niego i jego bliskich wiele dobrego.
Mam w głowie też inną sytuacją. Na jednej wycieczce podczas kolonii miałem trójkę dzieci opornych na „chodzenie”. Nie chciało im się, buntowali się, mówili, że dalej nie pójdą. Jedną z nich była ośmiolatka, która w swoim życiu wiele już przeszła, m.in. dom dziecka, rodzinę zastępczą… Nie czuła się dobrze w grupie, buntowała się, czasem reagowała agresją słowną. A to była po prostu nieumiejętność poradzenia sobie z emocjami.
Jak więc sobie poradzić z taką sytuacją?
– Kluczem jest komunikacja. Bo można dzieci straszyć, grozić konsekwencjami… Powiedzieć „jak nie pójdziesz, to Cię tu zostawimy i Cię wilki zjedzą”, ale czy to przyniesie odpowiedni skutek? Nie. Grunt to dobra komunikacja – znalezienie nici porozumienia poprzez rozmowę. Zwrócenie uwagi, poświęcenie czasu i cierpliwość. Zadbanie o proste potrzeby. Z tą dziewczynką trzeba było nawiązać relację, wysłuchać ją, dać poczucie, że jesteśmy po tej samej stronie.
Był też chłopiec, który się opierał. A gdy się z nim porozmawiało i wysłuchało, co ma do powiedzenia, to poczuł, że nie jest w tym sam. Zaczął opowiadać o rzeczach, które go interesują i nawet nie zauważył, kiedy zaszliśmy na miejsce.
Jak jest jakiś problem to warto o tym mówić. Kierownicy też bardzo doceniają nasze szkolenia, bo oni też mają potrzebę zauważenia i kontaktu. Żeby ktoś ich wysłuchał i dostrzegł ich problemy. Poczucie, że nie są w tym sami. Nasz główny cel to pokazać kierownikom i wychowawcom, że wszyscy dążymy do tego samego. Wszyscy chcemy dobra dla dzieci.
A czy dzieci wiedzą, że też muszą przestrzegać standardów?
– To jest bardzo ważna sprawa. Dzieciakom też trzeba to powiedzieć, dlatego na koloniach prowadzimy warsztaty, które pomagają im zrozumieć zachowania innych dzieci i ich motywacje. Bardzo ważną rolę odgrywa też regulamin kolonii, który przedstawiamy jeszcze przed wyjazdem i każdy uczestnik podpisuje go własnoręcznie.
Co znajduje się w tym regulaminie?
– Zasady są bardzo zróżnicowane, począwszy od rzeczy oczywistych, jak zakaz korzystania z używek, mówienia brzydkich słów czy opuszczania ośrodka bez wiedzy dorosłych, a kończymy tym, że każdy uczestnik powinien zabrać ze sobą na kolonie… dobry humor :)
Bardzo ważnym punktem też jest to, że dzieci zobowiązują się do niekorzystania z telefonów komórkowych – oczywiście pozwalamy im na to raz dziennie, zazwyczaj po obiedzie na określony czas. Wyjątkiem są wycieczki, kiedy chcemy dać naszym podopiecznym możliwość uwiecznienia pięknych widoków dookoła i zrobienia zdjęć. Ale zwracamy uwagę, żeby ich wtedy nie nadużywali.
Dlaczego to tak ważne?
– Gdy patrzysz w telefon, ucieka Ci świat dookoła Ciebie. A my chcemy zwłaszcza w tych czasach uzależnienia od ekranów, pokazać Dzieciom piękny świat dookoła. Że prawdziwe życie nie dzieje się w telefonie tylko w realu.
Jak reagować, gdy ktoś łamie standardy?
– Najlepiej, żeby nie dochodziło do sytuacji łamania standardów ;) Ale jeśli już dochodzi, to trzeba szybko reagować. Nawet na małe rzeczy, które mogą się wydawać się błahe. Na przykład, kiedy jakieś dziecko zaczyna podnosić głos na drugie, to już powinniśmy zainterweniować.
Starajmy się widzieć więcej – gdy wydarzyła się jakaś niepotrzebna sytuacja, to warto zwrócić uwagę też na tę drugą stronę, że np. może być tam chęć zemsty. Wtedy należy zaopiekować obie strony konfliktu, porozmawiać z nimi i zwrócić szczególną uwagę na zrozumienie drugiej strony. To czasem działa cuda.
Weź udział w webinarach z okazji wydarzenia "Standardy z MOCą" ⬇️
Harmonogram i więcej informacji TUTAJ.
Wydarzenie "Standardy z MOCą" zostało objęte Honorowym Patronatem Rzecznika Praw Dziecka - Moniki Horna-Cieślak.
Źródło: Fundacja Pomocy Dzieciom POCIECHA