Pokolenie wyłączonego myślenia. Jak AI wychowuje dzieci, które przestają rozumieć świat
Jeszcze kilka lat temu głównym problemem szkoły była ściąga i ściąganie. Dziś problemem jest coś znacznie poważniejszego: oddanie procesu myślenia sztucznej inteligencji. Coraz więcej uczniów, przede wszystkim szkół podstawowych, ale także średnich nie myśli samodzielnie, bo nie musi. Wystarczy zapytać AI. O wszystko…
Jak napisać wypracowanie.
Jak odpowiedzieć na pytanie nauczyciela.
Jak streścić lekturę, rozwiązać zadanie, sformułować opinię.
Dla wielu dzieci AI nie jest narzędziem. Jest autorytetem. Guru. Wyrocznią. Odpowiedź algorytmu nie podlega weryfikacji, refleksji ani krytycznemu myśleniu. Skoro „tak napisało AI” to znaczy, że jest dobrze.
Wyłączony proces myślenia
Z perspektywy neurobiologii i psychologii poznawczej sprawa jest alarmująca. Myślenie to proces wymagający wysiłku: formułowania hipotez, popełniania błędów, poprawiania ich, łączenia faktów, budowania wypowiedzi krok po kroku. Jeśli ten proces zostaje systematycznie delegowany na zewnętrzny algorytm, mózg… przestaje trenować.
Efekt?
Dzieci:
- mają problem z samodzielnym sformułowaniem myśli,
- mówią krótkimi, uproszczonymi zdaniami,
- nie potrafią logicznie opowiedzieć historii ani uzasadnić opinii,
- gubią się w wypowiedziach ustnych.
To nie jest kwestia „lenistwa”. To skutek realnego zaniku kompetencji poznawczych, które nie są ćwiczone.
Ubogi język, brak słów, chaos w piśmie
Nauczyciele coraz częściej zwracają uwagę na dramatyczne problemy językowe uczniów. Nie chodzi tylko o błędy, chodzi o brak narzędzi językowych.
Uczniowie:
- nie znają zasad interpunkcji,
- popełniają rażące błędy ortograficzne,
- nie potrafią odmieniać wyrazów ani budować zdań złożonych,
- mają skrajnie ograniczone słownictwo.
Dlaczego? Bo nie piszą. A jeśli piszą to kopiują. Tekst wygenerowany przez AI nie uczy struktury języka, nie buduje intuicji gramatycznej, nie rozwija stylu. Jest gotowym produktem, który omija cały proces uczenia się.
To trochę tak, jakby dziecko „nauczyło się” grać na pianinie, naciskając przycisk „play”.
Szczególnie niebezpieczne jest to, że dzieci nie weryfikują odpowiedzi AI. Algorytm ma status niepodważalny. Tymczasem AI:
- popełnia błędy,
- miesza fakty,
- generuje treści pozornie logiczne, ale merytorycznie puste,
- nie rozumie kontekstu ani intencji.
- jeśli czegoś nie wie to po prostu zmyśla.
Brak krytycznego podejścia sprawia, że uczniowie tracą zdolność odróżniania wiedzy od jej symulacji. Uczą się, że nie trzeba rozumieć, wystarczy zapytać.
Ekonomicznie bezwartościowe pokolenie?
To sformułowanie brzmi brutalnie, ale ma solidne podstawy ekonomiczne. Rynek pracy nie potrzebuje ludzi, którzy potrafią tylko korzystać z gotowych odpowiedzi. Tę funkcję AI wykonuje lepiej, szybciej i taniej.
Gospodarka przyszłości potrzebuje:
- ludzi zdolnych do analizy,
- krytycznego myślenia,
- kreatywnego rozwiązywania problemów,
- jasnej komunikacji i argumentacji.
Jeśli młode pokolenie nie potrafi samodzielnie myśleć, pisać i mówić, staje się łatwo zastępowalne. A to oznacza niską wartość na rynku pracy, uzależnienie od technologii i marginalizację ekonomiczną.
Sztuczna inteligencja sama w sobie nie jest zagrożeniem. Jest narzędziem. Problem zaczyna się wtedy, gdy:
- szkoła nie uczy, jak z AI korzystać,
- rodzice nie stawiają granic,
- system edukacji udaje, że problem nie istnieje a raczej nie ma systemu edukacyjnego, tylko mrzonka go udająca z brakiem kompetentnej kadry, też udającej myślenie.
Gdzie kończy się wsparcie, a zaczyna zastępowanie myślenia
Sztuczna inteligencja może wspierać procesy poznawcze, ale wyłącznie na określonym etapie i pod warunkiem, że podmiotem myślenia pozostaje człowiek. AI sprawdza się tam, gdzie pełni rolę pomocniczą: porządkuje informacje, podsuwa przykłady, pomaga w wyszukiwaniu danych, wskazuje alternatywne rozwiązania czy symuluje różne scenariusze. W takim ujęciu działa jak kalkulator poznawczy, przyspiesza pracę, ale nie zastępuje rozumienia.
Problem zaczyna się w momencie, gdy AI przejmuje cały ciąg poznawczy: od postawienia pytania, przez analizę, aż po sformułowanie wniosków. Dziecko nie musi już:
· zastanawiać się co jest istotne,
· rozdzielać faktów od opinii,
· budować struktury argumentacyjnej,
· konfrontować informacji z własną wiedzą.
Myślenie zostaje zredukowane do jednego kliknięcia.
Z perspektywy nauk kognitywnych myślenie nie polega na „posiadaniu odpowiedzi”, lecz na dochodzeniu do nich. To proces sekwencyjny: analiza → synteza → interpretacja → ocena. Każdy z tych etapów rozwija inne funkcje poznawcze: pamięć roboczą, uwagę, zdolność abstrahowania, rozumowanie przyczynowo-skutkowe.
Jeżeli dziecko otrzymuje gotowy wynik, żaden z tych mechanizmów nie zostaje uruchomiony. Mózg nie ćwiczy. A nieużywane kompetencje - zgodnie z zasadą neuroplastyczności - ulegają osłabieniu.
W dłuższej perspektywie prowadzi to do sytuacji, w której uczeń:
· nie potrafi samodzielnie sformułować problemu,
· nie wie, od czego zacząć analizę,
· oczekuje gotowej odpowiedzi zamiast rozwiązania.
To nie jest przyspieszenie edukacji. To jej amputacja.
Konsumpcja wiedzy zamiast jej rozumienia
Oddanie myślenia algorytmom prowadzi do zmiany fundamentalnej: dziecko przestaje być uczestnikiem procesu poznawczego, a staje się konsumentem treści. Wiedza nie jest już czymś, co się konstruuje, lecz czymś, co się pobiera, jak plik z Internetu.
Taki model sprzyja powierzchowności. Odpowiedź jest „wystarczająco dobra”, więc nie ma potrzeby:
· zadawania kolejnych pytań,
· sprawdzania źródeł,
· podważania wniosków,
· szukania sprzeczności.
Świat zaczyna być postrzegany jako zbiór prostych odpowiedzi na proste pytania. Tymczasem rzeczywistość: społeczna, ekonomiczna, technologiczna jest złożona, wieloznaczna i często nieintuicyjna. Zrozumienie jej wymaga wysiłku intelektualnego, którego nie da się zautomatyzować.
Krytyczne myślenie nie jest wrodzone. Jest kompetencją, którą trzeba systematycznie ćwiczyć: poprzez dyskusję, argumentację, popełnianie błędów i ich korektę. Jeśli AI zawsze „wie lepiej”, dziecko nie uczy się kwestionować, tylko akceptować.
To szczególnie groźne w świecie dezinformacji. Osoba, która nie potrafi:
· ocenić wiarygodności informacji,
· rozpoznać manipulacji,
· zauważyć luk logicznych
staje się łatwym celem, nie tylko dla algorytmów, ale także dla propagandy, marketingu i populizmu.
Świat nie potrzebuje użytkowników. Potrzebuje myślących ludzi
Nowoczesna gospodarka nie opiera się na biernym korzystaniu z technologii. Algorytmy doskonale radzą sobie z odtwarzaniem, optymalizacją i schematami. Tym, czego nie potrafią robić, jest głębokie rozumienie kontekstu, wartościowanie, odpowiedzialność i refleksja etyczna.
Jeśli wychowamy pokolenie, które:
· nie potrafi samodzielnie analizować,
· nie umie formułować wniosków,
· nie rozumie mechanizmów świata, w którym żyje,
to będzie to pokolenie zależne technologicznie, ekonomicznie i poznawczo.
AI może być potężnym wsparciem, ale myślenie musi pozostać ludzkie. Bo przyszłość nie należy do tych, którzy najszybciej pytają algorytmy. Przyszłość należy do tych, którzy wiedzą, jakie pytania zadać i potrafią ocenić odpowiedzi.
prof. Robert Jeżewski - ekonomista, trener biznesu, coach, doradca zawodowy, wykładowca akademicki, publicysta, autor projektów i kampanii społecznych, przedsiębiorca i manager z ponad 23-letnim doświadczeniem zawodowym. Twórca cyklu popularnonaukowego „JEZEWSKI PhD economy”, poruszającego tematy z obszaru społeczno-gospodarczo-biznesowego, oraz cyklu publicystycznego „komentarz JEŻEWSKIEGO”.