Piją tę samą wodę, co zwierzęta
Obrazek jak z folderów biur podróży: majestatyczna afrykańska sawanna, w oddali szczyt Kilimandżaro, a na pierwszym planie Masajowie w purpurowych strojach. Rzeczywistość tanzańskiego buszu ma jednak niewiele wspólnego z pocztówkową idyllą. Zanim ośmioletni Harris usiądzie w szkolnej ławce, by uczyć się angielskich słówek, musi wykonać pracę, która przerosłaby niejednego dorosłego Europejczyka.
Zamiast zeszytów, ciężkie kanistry
Słońce dopiero wschodzi nad tanzańską wioską, a uczniowie Szkoły Św. Marcina są już na nogach. Nie szykują jednak zeszytów. W ręce biorą plastikowe, wielolitrowe kanistry i wyruszają w trasę.
Szkoła Św. Marcina powstała z determinacji samych Masajów. Starszyzna wiejska, widząc, że bez edukacji ich dzieci są skazane na wykluczenie, wywalczyła powołanie placówki. Przekazali ziemię, własnymi rękami znosili kamienie. Dziś w szkole uczy się 136 dzieci, z czego większość mieszka w internacie. Dla dziewcząt to często jedyna tarcza przed wczesnym zamążpójściem, dla chłopców – jedyny most do świata poza tradycyjnym wypasem bydła.
Ale ten most ma poważną wyrwę. Jest nią woda, a dokładniej jej brak.
Stary rurociąg doprowadzający wodę do placówki od dawna jest dziurawy. Woda nie dociera do kranów. Aby ugotować posiłek, umyć klasę czy podtrzymać elementarną higienę, dzieci muszą iść do jedynego dostępnego zbiornika. Problemem jest nie tylko odległość i ciężar, ale fakt, że z tego samego źródła korzystają krowy, kozy i dzikie zwierzęta.
„Trudno jest chodzić bardzo daleko po wodę, a kiedy wchodzimy do klasy, nie możemy się uczyć ze zmęczenia” - przyznaje 8-letni Harris Dickson.
„Nasze toalety robią się brudne i nie mamy wody, żeby je umyć” – dodaje Naseriani Saitoti, wskazując na prozaiczny problem sanitarny.
Naseriani chce być weterynarzem, a Harris marzy, by zostać żołnierzem. Oddajmy im głos…
Lokalna determinacja zderzona ze ścianą
Sytuacja w Tanzanii pokazuje niezwykły paradoks. Z jednej strony mamy społeczność, która chce zmian i nie czeka z założonymi rękami. Rodzice masajskich dzieci zadeklarowali, że cały rów pod nowy rurociąg wykopią i zasypią sami – bezpłatnie, w ramach czynu społecznego.
Z drugiej strony zderzają się ze ścianą technologiczną i finansową. Zwykła rura zwijana i podziemny zbiornik retencyjny na 100 tysięcy litrów to dla nich bariera nie do przeskoczenia. Luksus czystej wody, który w świecie zachodnim sprowadza się do przekręcenia gałki w kranie, tam decyduje o podstawowym bezpieczeństwie i higienie uczniów.
Nadzorująca projekt Stella Aloyce Mollel, Masajka pracująca dla Archidiecezji Katolickiej Arusha, nie ma wątpliwości, że dopóki w szkole nie będzie bezpiecznego ujęcia wody, edukacja w tym regionie zawsze będzie walką o przetrwanie.
Zamiast wielkiej polityki – konkretne rozwiązanie
Wielkie problemy społeczno-gospodarcze potrafią przytłaczać swoją skalą i wymagać lat skomplikowanych reform. W przypadku Szkoły Św. Marcina sprawa jest znacznie prostsza: potrzeba kilku rolek rur, podziemnego zbiornika i hydraulika.
Masajowie udowodnili już, że zależy im na edukacji dzieci – wybudowali przecież tę szkołę własnymi rękami. Teraz potrzebują jedynie wsparcia w doprowadzeniu wody, aby uczniowie nie musieli już każdego dnia dźwigać ciężkich kanistrów.
Jak pomóc? Pallotyńska Fundacja Misyjna Salvatti.pl prowadzi zbiórkę na zakup rur i budowę podziemnego zbiornika na wodę dla Szkoły Św. Marcina w Tanzanii. Koszt całej inwestycji to 5 933 USD. Więcej informacji o projekcie oraz możliwości wsparcia można znaleźć TUTAJ.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Stowarzyszenie Nowoczesnej Edukacji Prawnej
-
Ela Bajda, Szkoła OFOP, Szkoła reprezentacji
-
Dorota Setniewska, ngo.pl
-
Justyna Dziuma