PAFW: Grant to inwestycja
– Racjonalne grantodawanie wygląda dokładnie tak, jak proces inwestycyjny w biznesie. Trzeba wybrać to miejsce, w którym zainwestowany kapitał da największy zwrot. Nasz zwrot z kapitału jest po prostu inny, nie jest finansowy, ale on musi nastąpić – ngo.pl rozmawia z Dyrektorem Programowym Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności – Radosławem Jasińskim.
Małgorzata Łojkowska: Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności realizuje wiele różnych programów grantowych. Jakie są ich elementy wspólne?
Jak powstają programy PAFW?
Przyjęcie takiego sposobu działania było po części efektem konieczności – często stawaliśmy w sytuacji, w której brakowało materiału mogącego posłużyć do racjonalnego projektowania programów. Posłużę się przykładem – na początku naszej działalności zdecydowaliśmy, że będziemy inwestować w edukację młodzieży, szczególnie tej z małych miast i wsi. Poprosiliśmy Ministerstwo Edukacji o informacje na temat istniejących tam barier edukacyjnych – ku naszemu zdziwieniu nie znaleźliśmy takich informacji ani w tym ministerstwie, ani w wielu innych instytucjach, do których się zwracaliśmy. Podjęliśmy wiec z naszymi partnerami pracę, której efektem była lista ponad czterdziestu barier edukacyjnych opisanych, przeanalizowanych i porangowanych.
Jedną z najpoważniejszych barier na liście był brak pozytywnych wzorców osobowych w otoczeniu młodych ludzi mieszkających na wsi. Zaczęliśmy się zastanawiać, jak na tę potrzebę odpowiedzieć. Wpadliśmy na pomysł, że takim wzorcem osobowym może być student – osoba, która ma już na swoim koncie pewien sukces, ale jest na tyle młoda, że może się łatwo komunikować z innym młodym człowiekiem. W ten sposób powstał jeden z naszych programów – „Wolontariat studencki”, w którym studenci – wolontariusze prowadzą w szkołach wiejskich projekty edukacyjne, ale też są żywym przykładem ambicji, aktywności, sukcesu. Przy okazji sami studenci odkrywają często nowy dla nich świat, świat potrzeb społecznych i aktywności społecznej.
Na którym etapie powstawania tej koncepcji dołącza partner?
Programy PAFW to w większości wieloletnie przedsięwzięcia.
Musimy też mieć pewność, że cel programu jest nadal aktualny, dlatego co pewien czas robimy podobny proces, jaki towarzyszy powstaniu programu – gromadzimy i analizujemy wiedzę na temat danego zjawiska, czy problemu, analizujemy go przy współpracy praktyków i ekspertów i jeżeli jest taka potrzeba wprowadzamy korekty.
Jak utrzymywać dobre relacje z tak wieloma różnymi organizacjami? Jakie są zasady dobrego partnerstwa?
Po drugie, wspólne dążenie do podnoszenia jakości swoich działań, takie stałe, integralnie wbudowane w świadomość całej organizacji myślenie o jakości. To się z kolei przekłada na efektywność i sprawność działania – także w kontaktach dwustronnych.
Po trzecie, umiejętność słuchania i otwartość na dyskusję.
Bardzo po drodze jest nam z organizacjami, które pamiętają o potrzebie samodoskonalenia się i sprawdzania, czy sposób pracy i rodzaj ich usługi jest adekwatny do potrzeb beneficjenta. Jeżeli istnienie organizacji pozarządowej ma mieć sens, to ona musi pomagać w sposób efektywny i dostarczać to, co jest rzeczywistą potrzebą, a nie to, co sama uważa za właściwe.
Dlaczego PAFW nie organizuje konkursów dotacyjnych bezpośrednio?
Jesteśmy jednak otwarci na pomysły. Uczestniczymy w życiu sektora organizacji pozarządowych, staramy się wspierać tworzące go organizacje, podkreślać rolę i znaczenie trzeciego sektora.
Jakie błędy najczęściej popełniają końcowi odbiorcy Państwa dotacji?
Jeżeli spotykamy się na czacie lub w innej wirtualnej przestrzeni, to nie musimy mieć sali do spotkań. Jeżeli rozmawiamy przez skype’a, ograniczamy koszty transportu. Nie musimy mieć pomieszczenia na segregatory, bo wszystko mieści się na dysku itd.
Stosowanie nowych technologii jest koniecznością, jeżeli w ogóle chcemy mówić o efektywności. Tej efektywności nie da się we współczesnym świecie uzyskać bez technologii – gromadzenie danych, przetwarzanie, docieranie do odbiorców z informacją – to wszystko wymaga ich stosowania.
R.J.: – Są przedsięwzięcia o takiej skali, o takim horyzoncie działania, które wymagają innego podejścia. Do tego potrzebny jest ktoś, kto nie tylko wykona jakieś zadanie, ale będzie w trakcie i w przyszłości „gospodarzem” danego obszaru i swoistym powiernikiem (często dość innowacyjnej) idei. Nie zawsze istnieje organizacja, która mogłaby podjąć się takiej roli – czasami trzeba ją dopiero stworzyć.
Czego Pana zdaniem brakuje w tej chwili w trzecim sektorze?
R.J.: – To trudne pytanie. Brakuje mu dumy i umiejętności mówienia o swoich sukcesach, troski o budowanie swojego wizerunku. Wiele organizacji robi świetne rzeczy, tylko nikt albo prawie nikt o tym nie wie. Bardzo ważne jest także utrzymanie kontaktu ze środowiskiem i uświadamianie społeczeństwu roli i znaczenia naszej pracy – tak aby np. ludzie podejmowali świadomie decyzje, którym organizacjom przekazują swoje pieniądze. Mamy jeszcze sporo do zrobienia, by budować zaufanie do organizacji pozarządowych i zrozumienie dla wartości, jakie niesie ich istnienie i praca jaką wykonują.
***
Źródło: inf. własna (ngo.pl)
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Stowarzyszenie Nowoczesnej Edukacji Prawnej
-
Ela Bajda, Stowarzyszenie Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo w Sopocie
-
Dorota Setniewska, ngo.pl
-
Justyna Dziuma