Od Afrykarium do Latarnika. W trzy dni podopieczni Fundacji „Promień Słońca” zdobywają Wrocław
Wrocław przywitał nas gwarem, tłumem turystów, rozmowami w wielu językach i architekturą, przy której trudno przejść obojętnie. Przez trzy dni – od 25 do 27 września – 50-osobowa grupa podopiecznych Fundacji „Promień Słońca”, ich rodzin i opiekunów poznawała miasto z wielu stron: od Afrykarium i Ostrowa Tumskiego po Kolejkowo, Hydropolis i spotkanie z wrocławskim Latarnikiem.
Była historia, zabawa, edukacja, dużo chodzenia, jeszcze więcej wrażeń i przede wszystkim wspólne przeżywanie miasta
Na Rynku, ulicach Starego Miasta i przy największych atrakcjach spotykaliśmy grupy turystów z różnych części świata. Wokół słychać było rozmowy prowadzone w dziesiątkach języków. Przewodnicy zatrzymywali kolejne grupy przed zabytkami, ogródki kawiarniane były pełne ludzi, a ulice żyły od rana do późnego wieczora.
To miasto przyciąga także architekturą. Zabytkowe kamienice stoją obok monumentalnych świątyń, historyczne detale spotykają się z nowoczesnymi rozwiązaniami, a każdy kolejny fragment miasta pokazuje inne oblicze Wrocławia. Fasady, wieże, portale, sklepienia i zdobienia sprawiały, że podczas spacerów co chwilę pojawiał się kolejny powód, żeby się zatrzymać.
Pierwsze spotkanie z miastem
Pierwszy dzień rozpoczął się wcześnie. Wyjazd z Legionowa o godz. 7.00, podróż, przyjazd do Wrocławia i od razu wejście w intensywny program.
Jednym z pierwszych punktów była Hala Stulecia i jej otoczenie. Monumentalna bryła, Pergola, tereny zielone i cały kompleks pokazały już na początku, że Wrocław potrafi łączyć historię z nowoczesnością.
Potem przyszedł czas na wrocławskie ZOO i Afrykarium.
Tu tempo na chwilę się zmieniło. Podwodne tunele, ogromne zbiorniki, ryby, rekiny i zwierzęta związane z afrykańskimi ekosystemami sprawiały, że uczestnicy zatrzymywali się na dłużej. Dla wielu osób było to pierwsze spotkanie z tak przygotowaną ekspozycją.
Po całym dniu przyszedł czas na kolację i odpoczynek. Wieczorem do grupy dołączyli Prezes Fundacji Jerzy Jastrzębski i Dorota Wójcik. Następnego dnia Wrocław miał pokazać swoje kolejne oblicze.
Z katem przez Rynek
Drugi dzień rozpoczął się pod pręgierzem, przed wrocławskim Ratuszem.
Tam czekał na nas przewodnik – niecodzienny, bo w stroju dawnego kata.
Od razu było wiadomo, że nie będzie to zwykłe zwiedzanie. Opowieści o dawnym prawie, karach, obyczajach i mieszkańcach miasta przeplatały się z anegdotami i humorem. Historia przestała być zbiorem dat. Stała się opowieścią o konkretnych ludziach, miejscach i wydarzeniach.
Wystarczyło rozejrzeć się wokół.
Wrocławski Rynek robi wrażenie nie tylko skalą, ale też różnorodnością. Kolorowe kamienice, bogate elewacje, detale architektoniczne i monumentalny Ratusz tworzą przestrzeń, którą trudno oglądać w pośpiechu.
A przecież wokół cały czas trwało zwykłe życie miasta – gwar, turyści, mieszkańcy, aparaty fotograficzne, rowery, uliczni artyści i dziesiątki rozmów w różnych językach.
Wrocław w miniaturze i Wrocław sprzed wieków
Kolejnym punktem było Kolejkowo.
Tutaj świat nagle się zmniejszył. Budynki, pociągi, pojazdy, mieszkańcy i sceny z codziennego życia zostały zamknięte w miniaturowej przestrzeni. Uczestnicy wypatrywali szczegółów, porównywali scenki i odkrywali drobiazgi, które przy pierwszym spojrzeniu łatwo przeoczyć.
Później przyszła pora na Ostrów Tumski.
I znów zupełnie inny Wrocław.
Mniej gwaru, więcej historii. Brukowane uliczki, monumentalne świątynie, wysokie wieże i gotyckie formy. Szczególną uwagę przyciągała Archikatedra św. Jana Chrzciciela oraz inne zabytkowe kościoły tworzące wyjątkową panoramę tej części miasta.
Po zatłoczonym Rynku Ostrów Tumski dawał chwilę oddechu. Tutaj łatwiej było zatrzymać wzrok na detalach: sklepieniach, witrażach, portalach i kamiennych elementach, które przypominają o wielowiekowej historii Wrocławia.
Gdzie jest Latarnik?
Jednym z najbardziej wyczekiwanych punktów drugiego dnia była gra miejska – poszukiwanie wrocławskiego Latarnika.
Z pozoru proste zadanie szybko wciągnęło uczestników. Trzeba było uważnie obserwować uliczki, patrzeć przed siebie i trochę liczyć na szczęście. Większości grupy udało się Latarnika odnaleźć, a część uczestników miała okazję porozmawiać z nim i dowiedzieć się więcej o jego pracy.
To właśnie on każdego wieczoru przemierza Ostrów Tumski i ręcznie zapala gazowe latarnie. W epoce automatycznych systemów oświetlenia ten codzienny rytuał wygląda niemal jak scena z innego czasu.
Latarnik nie był jednak jedyną postacią, której szukaliśmy.
Przez cały pobyt uczestnicy wypatrywali również wrocławskich krasnali. Kolejne figurki trafiały do tworzonej spontanicznie kolekcji zdjęć – przy krasnalu, z krasnalem, obok krasnala. Z czasem ich poszukiwanie stało się dodatkową zabawą, która towarzyszyła niemal każdemu spacerowi po mieście.
Na koniec – woda
Trzeci dzień miał już smak powrotu, ale wcześniej czekało na nas jeszcze Hydropolis.
To miejsce pozwoliło spojrzeć na wodę zupełnie inaczej. Nie tylko jako na coś oczywistego, co płynie z kranu, ale jako na podstawę życia, element środowiska i zasób, od którego zależy funkcjonowanie człowieka i całej planety.
Uczestnicy poznawali warstwy oceanu, życie w jego najgłębszych strefach, historię wrocławskich wodociągów i możliwości zwierząt przystosowanych do życia w ekstremalnych warunkach.
Dużo miejsca poświęcono również ekologii i codziennym wyborom. Wystawa pokazywała m.in. skalę zużycia wody przy produkcji odzieży, problemy nadmiernej konsumpcji i fast fashion oraz znaczenie ponownego wykorzystywania materiałów.
Po trzech dniach intensywnego zwiedzania Hydropolis było dobrym finałem – spokojniejszym, bardziej refleksyjnym, ale wciąż pełnym nowych informacji.
Nie tylko zabytki
Najłatwiej byłoby podsumować wyjazd listą odwiedzonych miejsc.
Hala Stulecia. ZOO. Afrykarium. Rynek. Kolejkowo. Ostrów Tumski. Latarnik. Krasnale. Hydropolis.
Ale to nie ta lista była najważniejsza.
Dla 50-osobowej grupy podopiecznych, rodzin i opiekunów wycieczka była także wspólnym poruszaniem się po dużym mieście, pilnowaniem czasu, wzajemną pomocą, rozmowami przy posiłkach, dzieleniem się wrażeniami i zwyczajnym byciem razem. Dla podopiecznych Fundacji i ich bliskich takie doświadczenia mają znaczenie daleko wykraczające poza samo zwiedzanie.
Trzy dni minęły szybko.
Zostały zdjęcia, kolekcja spotkanych krasnali, opowieść o Latarniku, obrazy z Afrykarium, gotyckie wieże Ostrowa Tumskiego, gwar Rynku i rozmowy zasłyszane w wielu językach.
Zostało też coś jeszcze – przekonanie, że wspólna podróż jest jednym z najlepszych sposobów poznawania nie tylko nowych miejsc, ale również siebie nawzajem.
Wrocław zdobyty. Teraz czas planować kolejną wspólną wyprawę.
Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych – PFRON.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Dorota Setniewska, ngo.pl
-
Justyna Dziuma