Nadchodzi wiek społeczników
Dlaczego przyszłość społeczeństw będzie zależeć od ludzi, którzy potrafią organizować dobro.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wydawało się, że przyszłość świata będzie należała przede wszystkim do polityków, przedsiębiorców i naukowców. Politycy mieli rozwiązywać konflikty, przedsiębiorcy budować dobrobyt, a naukowcy mieli dostarczać nowych odkryć. Każda z tych grup nadal odgrywa ogromną rolę. A jednak współczesny świat coraz częściej pokazuje, że żadna z nich nie jest w stanie samodzielnie rozwiązać problemów, przed którymi stoimy. Jest ich wiele, a wśród nich: zmiany klimatyczne, starzenie się społeczeństw, polaryzacja społeczno-polityczna, kryzysy psychiczne, samotność, migracje, katastrofy naturalne. To problemy, których nie da się rozwiązać wyłącznie ustawami, pieniędzmi ani technologią. Ich wspólnym mianownikiem jest coś znacznie głębszego. Każdy z nich dotyczy relacji między ludźmi. A skoro źródłem problemu są relacje, rozwiązaniem również muszą być relacje.
I właśnie tutaj pojawia się społecznik, który wykonuje zawód przyszłości. Co prawda nie znajdziemy go w klasyfikacji zawodów, jednak każdego dnia tysiące ludzi wykonuje właśnie tę pracę. Organizują mieszkańców, budują partnerstwa i sieci współpracy, uruchamiają wolontariat. To nie jest przypadkowy zestaw działań, a bardzo konkretna kompetencja. Można ją nazwać organizowaniem dobra wspólnego. Tak jak przedsiębiorca organizuje kapitał finansowy, tak społecznik organizuje kapitał społeczny. Może to brzmieć zaskakująco, ale najcenniejszym zasobem przestają być same pieniądze, a staje się nim także poziom zaufania, umiejętność współpracy i gotowość do wzajemnej pomocy. Innymi słowy, to kapitał społeczny, a jego głównymi architektami są właśnie społecznicy.
Kiedy słyszymy słowo „społecznik", zwykle myślimy o kimś, kto pomaga innym. To skojarzenie jest prawdziwe, ale jednocześnie zbyt wąskie. Współczesny społecznik nie jest przede wszystkim człowiekiem, który pomaga. Jest człowiekiem, który sprawia, że pomagać mogą inni. To różnica pozornie niewielka, a w rzeczywistości fundamentalna. Przez lata przyzwyczailiśmy się utożsamiać społecznika z wolontariuszem. Obie role rzeczywiście wyrastają z podobnych wartości: odpowiedzialności, solidarności i troski o dobro wspólne. Obie wymagają wrażliwości na potrzeby innych ludzi. Jednak opisują dwa zupełnie różne sposoby działania. Wolontariat jest formą zaangażowania, a społecznikostwo jest rolą społeczną. To nie to samo.
Istotą wolontariatu jest bezinteresowne działanie oparte na przekazywaniu innym czegoś niezwykle cennego: swojego czasu, uwagi, umiejętności i doświadczenia. Wolontariusz może pomagać dzieciom, wspierać osoby starsze, ratować zabytki, organizować wydarzenia, projektować strony internetowe, prowadzić szkolenia czy pomagać podczas klęsk żywiołowych. Forma pomocy nie ma w tym kontekście większego znaczenia.
Społecznik również pomaga, ale jego najważniejszym zadaniem jest stworzenie takich warunków, aby pomagać mogły dziesiątki, setki, a czasem tysiące innych ludzi. Społecznik dostrzega problem, którego jeszcze nikt nie nazwał i potrafi przekonać innych, że warto się nim zająć. Łączy ludzi o różnych poglądach i różnych kompetencjach. Dlatego, że wie, iż pojedynczy człowiek zmieni niewiele. Wpływ mają dopiero dobrze współpracujące wspólnoty. Czy społecznik może otrzymywać wynagrodzenie? To pytanie wraca wyjątkowo często. Jakby otrzymywanie pensji miało odbierać człowiekowi prawo do bycia społecznikiem.
To nieporozumienie. Nikt nie kwestionuje, że nauczyciel pozostaje nauczycielem dlatego, że otrzymuje wynagrodzenie. Nikt nie uważa, że lekarz przestaje ratować życie, ponieważ wykonuje swój zawód. Dlaczego więc mielibyśmy oczekiwać, że człowiek zarządzający organizacją społeczną, prowadzący wielomilionowe projekty, zatrudniający pracowników, odpowiadający za bezpieczeństwo beneficjentów i rozwój lokalnej wspólnoty powinien robić to wyłącznie po godzinach? Profesjonalizacja trzeciego sektora nie jest zagrożeniem dla idei społecznikostwa. Jest dowodem jego dojrzałości. Najważniejsze nie jest to, czy społecznik otrzymuje wynagrodzenie. Najważniejsze jest to, czemu podporządkowuje swoje kompetencje. Jeżeli ich celem pozostaje dobro wspólne, nadal pozostaje społecznikiem.
A gdzie w tym wszystkim jest wolontariusz? W samym sercu tej historii. Bo niemal każdy wielki społecznik był kiedyś wolontariuszem i bardzo wielu społeczników nadal nimi pozostaje. To właśnie dlatego nie warto przeciwstawiać społeczników i wolontariuszy. Jedno nie istnieje bez drugiego. Największe inicjatywy społeczne rodzą się właśnie wtedy, gdy spotykają się liderzy i zaangażowani wolontariusze. Współczesny społecznik coraz rzadziej przypomina samotnego działacza walczącego z przeciwnościami. Jest raczej menedżerem dobra wspólnego. Łączy kompetencje lidera, organizatora, animatora, mediatora, przedsiębiorcy społecznego i wizjonera.
Społecznik to zawód, którego jeszcze formalnie nie nazwaliśmy. Być może największym paradoksem jest to, że społecznik nie figuruje w katalogu zawodów zaufania publicznego. Bo przyszłość nowoczesnych społeczeństw będzie zależeć nie tylko od tego, ilu będziemy mieć specjalistów od technologii, finansów czy sztucznej inteligencji. Będzie zależeć także od tego, ilu będziemy mieć ludzi potrafiących organizować dobro. Dlatego powinniśmy promować ideę społecznikostwa i pokazywać przykłady społeczniczek i społeczników.
To z tego powodu powstał konkurs, który pokazując przykłady z teraźniejszości, wyznacza trendy przyszłości. Konkurs „Społecznik Roku” nie jest więc wyłącznie konkursem o kolejny tytuł. To opowieść o ludziach, którzy wykonują jedną z najważniejszych prac we współczesnym świecie. Budują niewidzialną infrastrukturę społeczeństwa. Nie z betonu, stali, czy kabli światłowodowych, lecz z relacji, zaufania i odpowiedzialności. To infrastruktura, bez której żadna inna nie będzie działała naprawdę dobrze.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Iwona Danilewicz