Marsz Wyzwolenia Zwierząt: Sprawiedliwość wybiórcza to brak sprawiedliwości
Debata po śmierci Brigitte Bardot odsłoniła coś więcej niż spór o jej poglądy. Pokazała hierarchię „-izmów”: rasizm i seksizm słusznie oburzają, lecz gatunkowizm niemal nie istnieje w równościowym dyskursie. Dlaczego systemowa przemoc wobec zwierząt nie podważa autorytetów tak jak inne formy dyskryminacji? Bez włączenia zwierząt do realnej debaty o sprawiedliwości intersekcjonalność pozostaje wybiórcza.
Debata, która pojawiła się w przestrzeni publicznej po śmierci Brigitte Bardot, powinna stać się punktem wyjścia do refleksji nad tym, jak selektywnie reagujemy na różne formy dyskryminacji i przemocy. Interesuje nas nie tyle sama ocena tej postaci, ile to, co ta debata odsłania w zakresie hierarchii „-izmów” (rasizmu, szowinizmu, gatunkowizmu) funkcjonującej w dyskursie równościowym oraz miejsca, jakie w tej hierarchii wciąż zajmują zwierzęta pozaludzkie.
W wielu komentarzach i wypowiedziach publicznych dotyczących Brigitte Bardot przypominano zarówno jej wieloletnie zaangażowanie na rzecz zwierząt, jak i rasistowskie czy antyfeministyczne poglądy, które budziły i budzą uzasadniony sprzeciw. Sposób publicznego reagowania na poszczególne formy dyskryminacji, zwłaszcza przez osoby deklarująca się jako równościowe, okazał się znakomitym impulsem do zadania szerszych pytań o moralny status zwierząt i faktyczną kondycję intersekcjonalnych postaw.
Rasizm i seksizm – słusznie – traktowane są jako przekroczenia fundamentalne. Szowinizm gatunkowy niemal nigdy nie wywołuje podobnej mobilizacji, mimo że pozostaje jedną z najbardziej powszechnych, zinstytucjonalizowanych i społecznie akceptowanych form przemocy.
W swoim tekście poświęconym tej debacie Tobias Leenaert bardzo trafnie zauważa, że gdybyśmy z taką samą bezwzględnością, z jaką rozlicza się rasizm czy antyfeminizm, zaczęli rozliczać ludzi za ich udział w systemowej eksploatacji zwierząt, lista społecznych autorytetów szybko stałaby się zaskakująco krótka. Dotyczyłoby to również – a może przede wszystkim – postaci uznawanych za ikony postępu, równości i emancypacji. Tak się jednak nie dzieje – gdy umiera osoba zasłużona w walce o prawa człowieka, która zazwyczaj była gatunkową szowinistką, korzystająca z krzywdy zwierząt, „bańka równościowa” na ten temat milczy.
To prowadzi do pytania o stan intersekcjonalnego podejścia do sprawiedliwości i równości. Jak to możliwe, że osoby deklarujące się po stronie praw kobiet z taką stanowczością krytykują Brigitte Bardot za jej niefeministyczne poglądy, a jednocześnie nie dostrzegają, że wiele ich własnych autorytetek, mimo walki z patriarchatem, reprodukuje wobec zwierząt te same mechanizmy władzy, dominacji, opresji i przemocy, które tak przenikliwie analizuje feminizm?
To napięcie nie jest przypadkowe. Ujawnia ono fakt, że zwierzęta wciąż zajmują dramatycznie niski status w naszej moralnej wyobraźni i praktyce społecznej. Reakcje na rasizm i antyfeminizm są silne, bo dotyczą tych, których uznajemy za pełnoprawnych uczestników wspólnoty moralnej. Reakcje na szowinizm gatunkowy pozostają słabe, bo krzywda zwierząt została głęboko znormalizowana i wpisana w codzienność. Jest do tego stopnia marginalizowana, że marginalizowania dopuszczają się nawet osoby zajmujące się na co dzień mechanizmami wykluczeni i próbujące im przeciwdziałać.
Marsz Wyzwolenia Zwierząt stoi jednoznacznie na stanowisku, że bez włączenia zwierząt pozaludzkich do realnej, a nie tylko deklarowanej debaty o sprawiedliwości, każda opowieść w tym zakresie pozostaje niepełna. A zwykle – wybiórcza i w efekcie dyskryminacyjna. Absurd polega na tym, że za często za słusznymi postulatami o równości kryje się jednoczesna milcząca zgoda (w zasadzie – zmowa) na wykluczanie „innych”- aktualnie największą ich grupą są zwierzęta pozaludzkie. W gruncie rzeczy trudno wówczas mówić o jakiejkolwiek sprawiedliwości. Wówczas – w naszym przekonaniu – osoby zajmujące się równością tracą legitymację do krytyki dyskryminacji, skoro same podchodzą do niej wybiórczo. Problem ten świetnie zilustrowała sprawa Brigitte Bardot, choć – raz jeszcze trzeba podkreślić – stanowi ona jedynie punkt wyjścia do znacznie szerszego namysłu.
Jako Marsz Wyzwolenia Zwierząt podkreślamy konieczność budowania sojuszy pomiędzy wszystkimi ruchami działającymi na rzecz ochrony grup wykluczonych. Tylko w ten sposób można przeciwdziałać reprodukowaniu dalszych wykluczeń. Prosimy również Was o budowanie i upowszechnianie takiej postawy – dla każdej istoty dotkniętej jakąkolwiek formą przemocy.
Marsz Wyzwolenia Zwierząt
Tekst pierwotnie został opublikowany na FB oraz IG kolektywu Marsz Wyzwolenia Zwierząt.
Marsz Wyzwolenia Zwierząt to największa tego typu akcja uliczna w Polsce, będąca odważną manifestacją na rzecz uznania praw wszystkich istot czujących i głośno sprzeciwiającą się ich uciskowi. Tegoroczny Marsz Wyzwolenia Zwierząt odbędzie się 5 września, jak zwykle w Warszawie.
#IdęDlaZwierząt
Źródło: Fundacja "W Imię Zwierząt"